Cywilizacja

Nowe zaburzenie w czasach pandemii: lęk przed odcięciem od lajków

Już 16 proc. polskich internautów może być uznanych za tzw. wysokosfomowanych. Co to oznacza? Mają konta w najmniej trzech serwisach społecznościowych, spędzają tam przynajmniej godzinę dziennie i przeglądanie social mediów jest pierwszą rzeczą, jaką robią po przebudzeniu i ostatnią przed zaśnięciem. 36 proc. osób z tzw. wysokim FOMO przyznaje, że problem, który mają z urządzeniami elektronicznymi, przypomina uzależnienie.

Urojona wibracja telefonu, nerwowe oczekiwanie na okienko powiadomienia wyskakujące na ekranie i sprawdzanie co chwilę, ile lajków dostało zdjęcie czy relacja opublikowane na naszym profilu. Żołądek ściśnięty z niepokoju, jak zostanie przyjęta zmiana statusu, komentarz do bieżących wydarzeń – czy aby zyskają aprobatę socialmediowego audytorium? Najgorsza jest jednak irytacja, gdy bateria zmierza do wyczerpania i za chwilę zostaniemy odcięci od naszego świata – tego zamkniętego na ekranie smartfonu.

Te i podobne reakcje to efekt uboczny wielkiej rewolucji technologicznej, rozpoczętej na początku obecnego tysiąclecia. Obiecywano nam szybką i nieograniczoną komunikację, dostęp do informacji, możliwość wyrażenia siebie. Nie ostrzeżono, że nieoczekiwanie większość życia społecznego przeniesie się na tablicę Facebooka, Instagrama, Twittera i innych mediów społecznościowych.

Rodzice szukający pomocy w ośrodkach terapii orientują się, że problem istnieje, gdy odłączenie od sieci ich dzieci staje się wręcz niemożliwe, a próba ograniczenia dostępu do smartfonu wywołuje agresję, niepokój, czy zaburzenia łaknienia. Ale czy można zachować psychiczną równowagę, gdy zarówno nauka, czas wolny, jak i kontakty z rówieśnikami są on line?

Cyfrowe zaburzenia nie mają jeszcze swojej pozycji na liście WHO czy Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, czyli (jeszcze) nie są uznane za jednostki chorobowe. Niemniej wymienione wyżej przykłady NOMO (nomofobia — lęk przed znalezieniem się z dala od swego smartfona) i FOMO (fear of missing out — lęk przed odłączeniem od strumienia interakcji) znalazły się w orbicie zainteresowań psychologów, psychiatrów i wszelkich badaczy zdrowia psychicznego.

Tryumf wioskowej mentalności

Czy śniło się to twórcy pojęcia „globalnej wioski” Marshallowi McLuhanowi? Termin, który wprowadził kanadyjski teoretyk mediów opisywał skurczenie się świata w epoce mass mediów. Globalny zasięg telewizji, radia i prasy w latach 60. XX wieku był jednak niewinnym preludium do tego, co obserwujemy dziś, czyli jak era informacji zdominowała nasze życie społeczne. Wychodząca raz dziennie gazeta z wiadomościami z różnych miejsc świata została zastąpiona przez miliardy bitów przekazu, który widzimyna ekranie naszego smartfonu.
Informacje zdominowały nasze życie. Fot. Getty Images
Co ważniejsze, metafora użyta przez zmarłego w 1980 roku badacza – czyli wioska – okazała się wielowątkowa. Obejmuje nie tylko obalenie barier czasowych i przestrzennych, umożliwiające komunikację na masową skalę. Wioska (a wcześniej osada, czy jak kto woli grupa, bo termin mógł dotyczyć nomadów) od tysięcy lat była podstawą organizacji i tożsamości społecznej. Brytyjski antropolog Richard Dunbar stwierdził, że dziś liczba naszych prawdziwych znajomych dochodzi do kilkuset osób, czyli wielkości wspólnoty, w jakiej żyli nasi przodkowie. W tej pierwotnej grupie ważna była akceptacja społeczna, uznanie innych członków społeczności, wiedza każdego o każdym. Gdy nastały czasy zatomizowanych społeczeństw i już wydawało, że od tej wioskowej mentalności się odcinamy, okazało się, że jest ona wręcz zapisana w naszym DNA.

Już miał triumfować indywidualizm i pilnie strzeżona prywatność, a tu zaawansowane technologie komunikacyjne postawiły wszystko na głowie. Prywatność? Obnażamy się, a przy tym podglądamy życie innych, zabiegamy o atencję i przede wszystkim walczymy o akceptację grupy. O lajki i komentarze nie tylko pod zdjęciem z wakacji, ale także deklaracją światopoglądową czy polityczną. Co ważniejsze tego rodzaju aktywność głównie jest udziałem osób niepełnoletnich; obecni nastolatkowie czy dzieci nie znają świata bez urządzeń cyfrowych.

Ogłupia, wywołuje smutek, agresję i bezsenność. Smartfon jak narkotyk

Nie każdy nastolatek w depresji korzysta nadmiernie z mediów, natomiast u tych korzystających odsetek depresji jest wyższy.

zobacz więcej
„Media elektroniczne służą kreowaniu własnego wizerunku, dają poczucie przynależności oraz zaspokajają chęć przynależności. (...) Zjawisko FOMO jest powiązane z odczuwanym stresem, związanym z popularnością w mediach społecznościowych, przekładajacym się również na potrzeby przynależności oraz bycia osobą znaną (np. gwiazdą socjometryczną) w świecie realnym” – pisze w opracowaniu „FOMO. Wyzwanie diagnostyczne i edukacyjne” dr Łukasz Tomczyk z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

Stąd tysiące selfie, aktualizacje statusu, informowanie o tym, gdzie się przebywa, jak się wygląda w nowej fryzurze, w maseczce, bez maseczki, komentarze bieżącej sytuacji pandemicznej i socjoekonomicznej oraz hashtagi. Te ostatnie są nieodłącznym elementem aktywności, umożliwiając użytkownikowi przebicie się z własnym komunikatem przez cyfrowy zgiełk. I trzeba to zrobić za wszelką cenę. Historie selfie robionych z narażeniem życia, wypadków spowodowanych przez tworzenie posta w czasie jazdy, nastolatków wchodzących pod koła samochodu, bo akurat przeglądali smartfon – to najgłośniejsze przykłady obłędu, w jaki popadają użytkownicy nowych technologii.


Są też i mniej spektakularne, wręcz wstydliwe... Choćby ten sprzed kilku dni, gdy pewna rodzima gwiazdka Instagrama (14 tys. obserwujących), mająca status influencerki, czyli osoby promującej produkty poprzez swoją aktywność, połączyła hashtagami ostatni wyrok Trybunału Konstytucyjnego wyroku trybunału ws. niekonstytucyjności zapisów pozwalających na tzw. aborcję eugeniczną) z… promocją batonów Olimp Sport Nutrition. Próbowała w ten sposób wstrzelić się w trend dnia i zyskać kolejną liczbę serduszek. Pomijając absurd pomysłu, jest on świetnym potwierdzeniem tezy, iż „obecność” niezależnie od wszystkiego staje się dla części użytkowników social mediów obsesją.

To nie wszystko – uzależnienie niby nie jest związane z płcią, ale w zależności od niej przybiera różne oblicza. Opublikowane w tym roku w „Psychological Reports” badania Kelly Moore i Georgiany Craciun z Duquesne University wykazały, że w przypadku serwisu Instagram problem FOMO znacząco bardziej dotyka kobiet. Odkrycie, że serwis ten jest „medium żeńskim” nie jest oczywiście niczym nowym, wystarczy zajrzeć. Badaczki opisały jednak korelację między syndromem FOMO i korzystaniem z Instagrama, zwiększoną aktywnością oraz liczbą obserwowanych kont. Okazuje się, że aż 64 proc. młodych kobiet spędza w tym serwisie 60 minut dziennie. Dlaczego akurat kobiety? Rozejrzyjmy się dookoła: płeć piękna to największa ofiara cywilizacji obrazkowej, kultu piękna i młodości.
Aż 64 proc. młodych kobiet spędza na Instagramie 60 minut dziennie. Fot. Getty Images
– Liczba moich pacjentek mających problem depresją, która przy okazji łączy się z zaburzeniami cyfrowymi, jest większa niż mężczyzn. Przy tym oglądanie superatrakcyjnego, pięknego świata może być jednym z czynników, które mają wpływ na występowanie stanów depresyjnych i samookaleczeń. Jest ich coraz więcej wśród młodzieży – mówi Monika Pleszewska, terapeutka z Ośrodka Terapii Uzależnień „Nadzieja” z Bielska Białej i koordynator programu Profilaktyka Razem. Zaznacza przy tym, iż problem nie ogranicza się do użytkowniczek będących odbiorcami kont na Instagramie czy TikToku, lecz i osób zyskujących popularność w mediach społecznościowych.

– Pacjentka, która miała ogromne grono fanek i fanów posyłających jej tysiące serduszek przy każdej relacji, miała trudności z zaakceptowaniem szarości świata realnego, musiała więc go ubarwiać licznymi kłamstwami i nie potrafiła zbudować jakichkolwiek trwałych relacji z mężczyznami. Była wobec nich natarczywa i flirtowała, próbując zyskać atencję podobną do relacji w mediach społecznościowych – tłumaczy terapeutka, dodając, że problem z cyfrowymi uzależnieniami dotyka nie tylko kobiet. – Mężczyźni częściej ulegają hazardowi on line, uzależnieniu od seksu czy gier komputerowych – mówi.

Ośrodek, w którym pracuje, podejmuje działania nad stworzeniem pierwszej w Polsce, w całości lub części finansowanej ze środków publicznych placówki, która będzie prowadzić stacjonarną terapię uzależnień behawioralnych, w tym uzależnienia od internetu. W placówkach prywatnych miesięczny pobyt kosztuje średnio 7 tys. zł, a rodziców zainteresowanych terapią dla dzieci z roku na rok przybywa.

Były szef Facebooka: Tylko Bóg jeden wie, co robimy z mózgami naszych dzieci

Młodzi ludzie zastępują stare używki nowymi — psychologicznymi. Emocjami, które uruchamiają, wodząc palcem po ekranie smartfona.

zobacz więcej
– Najmłodszy pacjent, jakiego miałam był 8-letnim chłopcem – opowiada Monika Pleszewska. – Technologia, która miała nam ułatwić życie, zabrała nam czas. Dlatego łatwo jest zagubić się w prostych rozwiązaniach, dając dziecku smartfon lub tablet bez nadzoru, aby w jakiś sposób zyskać troszkę tego cennego czasu dla siebie. Tymczasem prawidłowe i pomocne dla dziecka rozwiązania mogą być inne. Oferowanie ciekawej alternatywy dla świata cyfrowego to lepszy pomysł niż zakaz korzystania z niego – dodaje. – Internet to dla młodzieży naturalny ekosystem, nie możemy ich od tak z niego wyjąć, będą jak ryba pozostawiona bez wody.

Pokolenia sfomowanych

Z opublikowanych niedawno badań dr Anny Jupowicz-Ginalskiej z Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że już 16 proc. polskich internautów może być uznanych za tzw. wysokosfomowanych. Co to oznacza? Mają konta w najmniej trzech serwisach społecznościowych, spędzają tam przynajmniej godzinę dziennie i – co ważne – przeglądanie social mediów jest pierwszą rzeczą, jaką robią po przebudzeniu i ostatnią przed zaśnięciem. Ze smartfonu korzystają, jedząc, a co czwarty przegląda media społecznościowe, kierując samochodem!

36 proc. osób z tzw. wysokim FOMO przyznaje, że problem, który mają z urządzeniami elektronicznymi przypomina uzależnienie. Nie ma się co dziwić, większość aplikacji mobilnych zostało tak zaprojektowanych, aby maksymalnie absorbować naszą uwagę. Dla ich twórców i właścicieli każde nasze zerknięcie na powiadomienie przekłada się na zysk – zwiększa wartość produktu.

Zjawisko nie dotyczy wyłącznie wersji mobilnych najbardziej znanych portali społecznościowych. FOMO może objawiać się, gdy nie możemy żyć bez odświeżania skrzynki e-mail w oczekiwaniu na wiadomość czy bez sprawdzania aktualizacji apki portali informacyjnych.
Osoby wrzucające co chwilę do serwisów własne zdjęcia także mogą mieć problem w relacji ze światem. Fot. Getty Images
Na sfomowanie najbardziej podatni są młodzi użytkownicy internetu, bo często urodzili się już w epoce social mediów lub spędzili w niej większość życia, więc mają mniejsze doświadczenie innych relacji społecznych. – Nastolatki i tzw. młodzi dorośli, generalnie osoby urodzone po roku 2000, coraz częściej tracą kontrolę nad tym, jak używają technologii cyfrowych – dodaje psychoterapeutka i psycholog Magdalena Dąbrowska.

– Poza symptomem FOMO istnieje jeszcze wiele stanów mu towarzyszących, m.in. depresyjnych i lękowych. Związane są z obniżonym samopoczuciem wynikającym z ciągłego porównywania się do innych. Oglądanie obrazków szczęśliwego życia innych ludzi czy nienagannej sylwetki, prowadzi do frustracji pozostałych użytkowników mediów społecznościowych – wyjaśnia psychoterapeutka.

Do tego korzystający z serwisów często nie zdają sobie sprawy, iż wizerunek prezentowany na tych popularnych profilach jest kreowany – publikowane są tam starannie wybrane zdjęcia, często specjalnie przygotowywane przez wiele godzin. Z drugiej strony mamy osoby kompulsywnie publikujące takie treści, wrzucające co chwilę własne zdjęcia – i one także mogą mieć problem w relacji ze światem realnym, ale też problem z kontrolą własnej relacji ze światem technologii, w którym głównie toczy się ich życie.

iPhone 12 debiutuje w 20. rocznicę powstania smartfona. Dwie dekady temu telefon przestał być… telefonem

Powstał, kiedy Stevemu Jobsowi nie śniło się jeszcze produkowanie „komórek”.

zobacz więcej
Magdalena Dąbrowska, która w swojej praktyce zajmuje się terapią dorosłych i młodzieży, przyznaje, że problem dotyka coraz młodszych użytkowników internetu, a objawem, który powinien być sygnałem ostrzegawczym dla rodziców jest agresywna reakcja dzieci, gdy odbiera im się możliwość korzystania ze smartfonu. – Płacz, przekleństwa, agresja. Im bardziej gwałtowna reakcja, tym problem młodego człowieka może być większy – podkreśla.

Psycholog zaznacza, że walkę z cyfrowym uzależnieniem dorośli powinni zacząć przede wszystkim od siebie. Gdyż nawyk obsesyjnego sprawdzania maila po godzinach pracy czy przeglądania telefonu w czasie wspólnych posiłków często zaszczepiają w dzieciach swoim przykładem sami rodzice.

Życie, jak w łodzi podwodnej

Problem zwielokrotnił się w czasie pandemii, gdy rozmowy twarzą w twarz zastąpiliśmy wideoczatem, a rodzice przesunęli granice używania smartfonu przez młodzież – nie tylko po to, aby wesprzeć zdalną edukację, ale zrekompensować dzieciom brak realnych kontaktów społecznych.

Nastał czas niepokoju z powodu nowej sytuacji i zagrożenia, a gdy trwoga, to do internetu i mediów. Wiosną 2020 roku kanały informacyjne odnotowały ogromne wzrosty oglądalności, podobnie było z największymi portalami, jeszcze większe żniwa miały media społecznościowe. Pomimo ograniczenia dojazdów do pracy (drogę w komunikacji miejskiej spędzamy najczęściej z telefonem w dłoni), nie malała liczba korzystających z urządzeń mobilnych, a granica między czasem pracy a czasem w domu przestała być widoczna. Już w kwietniu 2020 roku 10 największych krajowych stron internetowych z rankingu Gemiusa (badanie jest od lat najważniejszym w polskim internecie) miało aż o 7 milionów więcej użytkowników, niż w tym samym miesiącu w roku 2019 (38 mln 706 tys. wobec 31 mln 283 tys.).

Psychologowie podejrzewają, że mamy kryzys zdrowia psychicznego związany pandemią, ale z rzetelną oceną skali cyfrowych zaburzeń, jakie ona przyniosła, przyjdzie poczekać na kompleksowe badania zjawiska. — Ludzie zamknięci na pokładach łodzi podwodnych, skupieni na dłuższy czas na małej przestrzeni odczuwają bardzo podobne dolegliwości: niepokój, irytację, co w dłuższym czasie może prowadzić do objawów depresyjnych — komentuje psycholog dr Doreen Dodgen-Magee, autorka książki „Deviced!: Balancing Life and Technology in a Digital World” (pozycja jeszcze nie ukazała się w Polsce, tytuł w wolnym tłumaczeniu „Urządzeni! Równowaga życia i technologii w cyfrowym świecie”).

– Najważniejsze, że te objawy pojawiają się same z siebie, tylko gdy nadużywamy technologii cyfrowych. Przypomnę, że tzw. problematyczne używanie mediów społecznościowych zostało zdiagnozowane i opisane już przed pandemią: wykazano, że im więcej czasu w nich spędzamy, tym czujemy większy niepokój i samotność – dodaje.

Specjalistka od równowagi w czasach digitalnych sugeruje więc wydzielenie w naszych domach miejsc, do których urządzenia elektroniczne nie mają prawa wstępu. Jednocześnie ostrzega, że wraz z prognozowaną przez WHO trzecią falą pandemii nadejdzie nie mniejsza, związana z psychicznymi efektami zamknięcia naszych relacji społecznych i przeniesienia życia do świata cyfrowego.

– Cezary Korycki

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Obecni nastolatkowie czy dzieci nie znają świata bez urządzeń cyfrowych. Na zdjęciu: młodzi kibice FC Barcelona oglądają mecz przed Camp Nou. Fot. Jorge Sanz/SOPA Images/LightRocket via Getty Images.
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Igrzyska bez sushi. Wszystkim chodzi tylko o pieniądze
Działacze olimpijscy w Tokio zaryzykują tylko, jeśli pójdą w miasto. Wtedy mogą coś złapać. Chociaż niekoniecznie koronawirusa.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Tradycyjna medycyna chińska oparta na faktach
Zastosowano ją w szpitalach w Wuhan i połowa chorych po ok. 10 dniach opuszczała je jako wyleczona. Czy 4000 lat tradycji może się mylić i musi się legitymizować „badaniami klinicznymi”?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Cichy białoruski bohater – arcybiskup Artemiusz
Jedyny hierarcha prawosławny, który skrytykował przemoc władzy wobec protestujących. Wysyłał kandydatów na księży do polskich szkół teologicznych, by „oddychali głęboko powietrzem wolności” i „zobaczyli, jak może w przyszłości wyglądać Białoruś”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Irina przytnie grzywkę, Andrij trawnik. Ukraińcy w Polsce AD 2021
Ukraińcy zwykle lubią Polaków i Polskę bardziej i odczuwają wobec nich większą bliskość niż na odwrót.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Bronił Polski przed atakami władz Izraela. Jair, syn Benjamina
Polacy, wiedzcie, proszę, że obecny rząd jest nielegalny i nie reprezentuje narodu izraelskiego! – napisał.