Felietony

Pamiętajmy o tym, że przemijamy

Nic ci z tego nie przyjdzie, że nie chcesz umrzeć, niczego nie zdziałasz, niczego nie wymusisz. Nie potrafisz usunąć konieczności umierania. Przyjdzie to, czego się boisz, choć tego nie chcesz; nadejdzie to, co odsuwasz, choć się temu sprzeciwiasz. Wprawdzie udaje ci się odsunąć śmierć, ale czy uda ci się ją usunąć?

Czy umiemy dzisiaj rozmawiać o śmierci, nawet jeśli od paru miesięcy towarzyszy nam w codziennych doniesieniach o pandemii? Teraz, na 1 i 2 listopada – Zaduszki i poprzedzającą je uroczystość Wszystkich Świętych – to temat najważniejszy: przemijanie, śmierć i nasi przodkowie, których groby w tych listopadowych dniach odwiedzamy. W tym roku z powodu koronawirusa tak tłumnie zapewne na cmentarze nie pójdziemy, ale śmierć wciąż nam towarzyszy – nawet jeśli o niej nie rozmawiamy.

„Pan Bóg, prawda ostateczna, wiekuiste przeznaczenia człowieka stały się dalekie i nieobecne dla tych, którzy sens życia ludzkiego nauczyli się mierzyć ziemskim sukcesem, intensywnością doznawanych wrażeń czy eksperymentowaniem, jak daleko można odejść od zasad moralnych” – napisał niedawno na portalu Teologia Polityczna ojciec profesor Jacek Salij , dominikanin. To jeden z najważniejszych polskich teologów. Jest autorem wielu wspaniałych książek przybliżających i objaśniających tajemnice wiary, ale wydana przez tę właśnie Teologię Polityczną książka „Dzieła wybrane. Tom I. Święty Augustyn”, której fragment prezentujemy, jest absolutnie wyjątkowa: to rozmowy ze świętym Augustynem, biskupem Hippony (354-430), wielkim myślicielem, który wywarł ogromny wpływ na rozwój zachodniej teologii i filozofii. Święty Augustyn zostawił dzieła czytane i kontemplowane do dzisiaj, w tym sławne na cały – nie tylko chrześcijański – świat „Wyznania”.



W jaki sposób mógł z nim rozmawiać współczesny nam o. Jacek Salij? Jak dogłębnie trzeba poznać myśl i pisma świętego Augustyna, by prezentować je w formie rozmowy? Ojciec Jacek opowiadał w jednym z wywiadów, że na początku swojej drogi naukowej nie czuł do niego sentymentu, ale „skoro augustynowe Opera omnia same do mnie przyszły, oczywiście, wziąłem”.
Święty Augustyn, biskup Hippony (354-430), tu pędzla Giuseppe Vermiglio. Fot. Fotografo\Agenzia\Mondadori Portfolio via Getty Images
Ze świętym Augustynem rozmawia ojciec Jacek Salij:

Z opisu biblijnego wynika, że pierwszy człowiek był wolny od śmierci. Jak to rozumieć? Przecież człowiek miał normalne ziemskie ciało, a ono wydaje się śmiertelne z natury.

Można powiedzieć, że przed grzechem ciało Adama było w jakimś sensie śmiertelne, w jakimś sensie nieśmiertelne. Było śmiertelne, bo mogło umrzeć; nieśmiertelne, bo mogło nie umrzeć. Czym innym jest bowiem nie móc umrzeć, co dotyczy natur, które Bóg stworzył nieśmiertelnymi; czym innym zaś móc nie umrzeć – w ten sposób nieśmiertelnym został stworzony pierwszy człowiek. Nieśmiertelność swoją czerpał z drzewa życia, a nie z wewnętrznych źródeł natury. Wskutek grzechu został oddzielony od drzewa życia – i mógł umrzeć ten, który, gdyby nie zgrzeszył, mógłby nie umrzeć. Zatem był Adam śmiertelny z powodu ziemskiego ciała, a nieśmiertelny z daru Stwórcy. Ponieważ było to ciało ziemskie, więc śmiertelne, gdyż mogło umrzeć; jednakże było ono również nieśmiertelne, bo mogło nie umrzeć. Nie w tym jednak sensie nieśmiertelnym, jakoby w ogóle nie mogło umrzeć, bo takie jest tylko ciało duchowe, jakie obiecane nam jest w zmartwychwstaniu .

Ojcze, wydaje mi się, że rajskie Drzewo Życia – to sam Bóg. Jest logiczne, że bliski związek z Tym, który jest samym Źródłem Życia, owocował nieśmiertelnością. Niestety, zaprzepaściliśmy naszą pierwotną zażyłość z Bogiem, a śmierć jest najdotkliwszym tego dowodem.

Nawet długie życie człowieka jest tak krótkie w skali wszechświata, że można je porównać do jednej kropli w całym morzu. Bo czym jest życie człowieka, nawet to, które nazywamy długim? Długim nazywamy życie, które na tym świecie jest tak krótkie i przepełnione jękiem aż do sędziwej starości. Dlaczego jednak tak się ludzie za nim uganiają? Tyle starań, trudu, troski, czujności, pracy wkładają ludzie w to, żeby żyć tutaj długo i zestarzeć się. Czym jest długie życie, jeśli nie biegiem do kresu? Przeżyłeś dzień wczorajszy, chcesz jutra. Kiedy jednak przeminie jutro, będziesz miał o jeden dzień mniej. Pragniesz jutra, a w ten sposób zbliżasz się do tego dnia, którego nie chciałbyś doczekać. Zapraszasz przyjaciół na urodziny, przyjmujesz życzenia: „Obyś żył wiele lat!”, i pragniesz, aby się one spełniły. Czego ty pragniesz? Żeby przychodziły lata i lata, a nie chcesz, aby nastąpił koniec lat? Twoje pragnienia są w sobie sprzeczne: pragniesz iść, a nie pragniesz dojść.

Memento mori. Jak przygotować się na szczęśliwą śmierć

Ilekroć spotkamy orszak pogrzebowy, ile razy usłyszymy o czyimś zgonie, mówmy do siebie: mnie to samo jutro czeka.

zobacz więcej
Myślę, że dokładnie tak samo ukrywamy przed sobą śmierć duchową, jeśli do niej zmierzamy lub już teraz ją w sobie nosimy.

Sam zobacz swoją głupotę i przewrotność. Powiadasz, że ważniejsze jest życie niż mieszkanie, a wolisz, żeby raczej twoje mieszkanie było dobre niż życie. Swoją łapczywością i złą pożądliwością urządziłeś sobie dobre mieszkanie, a ponieważ kradłeś, twoje życie stało się złe. Gdyby cię jednak zapytano, co wolisz utracić: dobre mieszkanie czy złe życie, gotów byłbyś raczej mieszkanie utracić. Dlaczego więc nie kochasz tak życia, żeby również ono było dobre, skoro nawet złe życie stawiasz ponad wszystkie swoje dobra? Pragniesz, aby ono było długie, choćby złe. Staraj się raczej o to, żeby było dobre, i nie lękaj się jego krótkości .

Ale co robić, Ojcze?

Człowiek śmiertelny nie chce umierać. A przecież musi pozostać śmiertelny, choćby ani na moment nie zaakceptował śmierci. Nic ci z tego nie przyjdzie, że nie chcesz umrzeć, niczego nie zdziałasz, niczego nie wymusisz. Nie potrafisz usunąć konieczności umierania. Przyjdzie to, czego się boisz, choć tego nie chcesz; nadejdzie to, co odsuwasz, choć się temu sprzeciwiasz. Wprawdzie udaje ci się odsunąć śmierć, ale czy uda ci się ją usunąć? Zatem jeśli miłośnicy tego życia tak zabiegają o to, żeby śmierć odsunąć, to o ileż bardziej nie trzeba żałować trudu, aby ją usunąć! Oczywiście, nie chcesz umrzeć. Zatem zmień miłość, a zobaczysz śmierć – nie tę, która przyjdzie, mimo że jej nie chcesz, ale tę, której, jeśli zechcesz, unikniesz

A jednak – i niewiele się na to poradzi – człowiek boi się śmierci.

Jeśli boisz się śmierci, ukochaj zmartwychwstanie. Żyjmy na tym świecie jak pielgrzymi. Pamiętajmy o tym, że przemijamy, a mniej będziemy grzeszyć. Raczej dziękujmy Panu Bogu naszemu za to, że ostatni dzień naszego życia nastąpi i niedługo, i nie wiadomo kiedy. Bardzo krótka jest odległość między wczesnym dzieciństwem i sędziwą starością. Gdyby Adam umarł dopiero dzisiaj, cóż by mu z tego przyszło, że żył tak długo? Czy jest długie to, co ma koniec? Nikt nie przywróci dnia wczorajszego, dzień jutrzejszy bardzo szybko przyjdzie i przeminie. Żyjmy dobrze na tym krótkim odcinku, abyśmy tam doszli, gdzie nie będziemy przemijać. Słowa ulatują i godziny mijają. I tak cały nasz wiek, wszystkie nasze czyny i dostojeństwa, i biedy, i doczesne szczęście. Wszystko przemija. Ale się nie lękajmy: Słowo Pana trwa na wieki.
Jacek Salij OP „Dzieła wybrane. Tom I. Święty Augustyn” wydany nakładem Teologii Politycznej
Tak, Słowo Pana, Chrystus, Syn Boży, jest jedyną naszą nadzieją. Myślę, że wspaniałym dowodem, że w Chrystusie można przezwyciężyć nawet strach przed śmiercią, a nawet uczynić z umierania potężny czyn duchowy – jest śmierć męczenników.

Śmierć przyszła jako zapłata za grzech, śmierć w Chrystusie dopełnia sprawiedliwości. Szczególnie widać to u świętych męczenników, którzy wolą śmierć z ręki prześladowców niż utratę wiary.

Dziękuję Ci, Ojcze, za rozmowę. Choć prawdę mówiąc, w rozmowie o człowieku powinienem Cię jeszcze zapytać, co sądzisz o tym trudnym zdaniu z Listu do Rzymian: „Człowiecze! Kimże ty jesteś, byś mógł się spierać z Bogiem? Czyż może naczynie gliniane zapytać tego, kto je ulepił: Dlaczego mnie takim uczyniłeś?” (Rz 9, 20).

Jak długo jesteś gliną, nie jesteś jeszcze w pełni synem, bo jeszcze nie zaczerpnąłeś w całej pełni łaski, dzięki której dana jest nam moc, abyśmy się stali synami Bożymi (J l, 12). Wówczas usłyszysz: „Już nie nazwę was sługami, ale przyjaciółmi” (J 15, 15). Obecnie kimże ty jesteś, że chcesz się spierać z Bogiem i znać Jego zamiary? Gdybyś chciał poznać zamiary równego sobie człowieka, zanimbyś się z nim zaprzyjaźnił, byłbyś bezczelny. Zatem tak, jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, nośmy obraz niebieskiego (por. 1 Kor 15, 49), zrzućmy z siebie starego człowieka i przyodziejmy nowego (por. Kol 3, 9n) – a wówczas nie usłyszymy tych słów: „Czyż może naczynie gliniane zapytać tego, kto je ulepił: Dlaczego mnie takim uczyniłeś?”

– Jacek Salij OP

Publikacja za zgodą wydawcy, tytuł pochodzi od redakcji.


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Dzieła ojca profesora Jacka Salija OP ukazują się nakładem Fundacji Świętego Mikołaja i Redakcji Teologii Politycznej. Tom I. Święty Augustyn, Warszawa 2020
Zdjęcie główne: Cmentarz Powązkowski w Warszawie. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Czy Kościół nam narzuca kodeks moralnego zamordyzmu?
To nie wypełnianie religijnego Prawa, lecz łaska Boża zbawia człowieka. Może on ją przyjąć lub odrzucić.
Felietony Najnowsze wydanie
Być
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Dystans
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Z czego się śmieją autorytety z Facebooka?
Każdy ma prawo być sobą w swojej wiosce i w swoim miasteczku, i ma prawo stanowić o życiu tej społeczności.
Felietony Poprzednie wydanie
Dlaczego Niemcom wolno więcej? Bo mają lepszą „kulturę”?
Germański nacjonalizm pod maską praworządności.