Historia

Polskie Kresy wstępują do sowieckiego raju. Po kampanii wyborczej, jakiej świat nie widział

Frekwencja – 97%. Entuzjazm – 200%. Pod koniec października 1939 dawne wschodnie ziemie II Rzeczypospolitej „poprosiły” o przyjęcie do Związku Radzieckiego. Kreml łaskawie się zgodził.

Towarzysze i Towarzyszki! Pozwólcie mi w imieniu mieszkańców Karpat wyrazić swoją wielką wdzięczność naszej sławnej Czerwonej Armji i wielkiemu wodzowi ludu towarzyszowi Stalinowi (burzliwe, długotrwałe oklaski). W imieniu naszych braci t.zw. hucułów przyszedłem dziś prosić Czerwoną Armję i towarzysza Stalina (burzliwe oklaski), by przyjęli nas do swojej szczęśliwej rodziny (burzliwe oklaski). (…)

Szanowni towarzysze! Pozwólcie mi podziękować wam, podziękować Czerwonej Armji, podziękować przyjacielowi i ojcu naszemu towarzyszowi Stalinowi (huczne oklaski, wszyscy wstają, okrzyki „Hurra”!) za to, że uwolniła nas spod pańskiego bata, od knuta i jarzma szlacheckiej Polski (huczne oklaski).


Te słowa tak pełne emocji, że może nawet łza skapnęła na huculskie wąsy towarzysza Hawryszczuka, delegat wypowiedział 22 października 1939 roku w Teatrze Wielkim we Lwowie. Następnego dnia Zgromadzenie Ludowe Zachodniej Ukrainy uchwaliło prośbę do Rady Najwyższej ZSRR o przyłączenie województw południowo-wschodnich II RP do Związku Radzieckiego.

Do kwitnącej Ukrainy Radzieckiej

Zgromadzenie Ludowe Zachodniej Ukrainy, czyli do niedawna polskiej Galicji Wschodniej powstało w wyniku demokratycznych, pięcioprzymiotnikowych wyborów. Zajęte po 17 września województwa południowo-wschodnie II RP zostały podzielone na jednomandatowe okręgi wyborcze i żeby był porządek, a nie burżuazyjny chaos, na jeden mandat z okręgu był uzgodniony tylko jeden kandydat.
Mieszkańcy Gródka na Białorusi witają wojska sowieckie 17 września 1939. Fot. Sovfoto/Universal Images Group via Getty Images)
Co nie przeszkodziło intensywnej kampanii wyborczej, gdyż wola ludu musiała być wyrażona wysoką frekwencją i głosowaniem bez skreśleń. Te cechy demokracji socjalistycznej osiągnął po latach PRL. Frekwencja oficjalna, podana w prasie to 97%, bardziej realna wg poufnych źródeł sowieckich – 83%. Czyli jednak i tak bardzo wysoka.

Jak można było przygniatającą większość mieszkańców kresów wschodnich zmusić do uczestnictwa w oczywistej farsie? Bez względu na to, co by się powiedziało o dyktatorskich zapędach sanacji, szczególnie po śmierci Marszałka, opozycja w Polsce była, startowała w wyborach i miała swoich posłów. Do tego byli także przyzwyczajeni mieszkańcy kresów wschodnich. Plebiscytów poparcia, a właściwie hołdu dla narzuconej, obcej władzy dotychczas nie znano.

Towarzysze! Przez 20 lat pozostawaliśmy pod jarzmem polskich panów i kapitalistów. Uciskali nas oni, męczyli i znęcali się nad nami, zamykali nasze szkoły, nie dawali nam pracy, tępili rodzony język ukraiński. Teraz jesteśmy wolni. Nasza bohaterska robotniczo-chłopska Czerwona Armja wyswobodziła nas (huczne oklaski). Byliśmy rabami panów, lecz nie będziemy nimi więcej już nigdy (oklaski, okrzyki „hurra”). Nigdy nas już więcej wyzyskiwać nie będą (huczne oklaski). Teraz już na zawsze powiewać będzie u nas Czerwony sztandar (oklaski). (…)

Jako delegat, wybrany przez robotników, wyrażam wolę ludu robotniczego i głosuję za tem, aby przyłączyć Zachodnią Ukrainę do kwitnącej Ukrainy Radzieckiej (huczne, długotrwałe oklaski).


Panowie przyjeżdżali na bankiety

To głos towarzysza Maksymowa z następnego dnia obrad Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Ukrainy. Czy towarzysz Maksymow mógł wiedzieć, że na „kwitnącej Ukrainie Radzieckiej” zmarło z głodu, całkiem niedawno, 5 milionów ludzi?

Na pewno wiedział, podobnie, jak poprzedni mówca, że ucisk narodowy i wyzysk był w „pańskiej Polsce” nie do wytrzymania. Czego sam nie wiedział, to mu ktoś dopowiedział. Niewyobrażalna była także bieda, o czym świetnie wiedziały wiejskie nauczycielki, jak towarzyszka M. Stupnicka z powiatu stanisławowskiego, która powiedziała między innymi:

Górskie Karpaty są bogate w lasy i tartaki, ale lud w Karpatach jest biedny, bo ziemi mało, malutko, a i ta jest kamienista w górach. (...) Lud górski widzi dokoła siebie dużo lasów, a sam z nich nie może korzystać. Lasy te należały do bogatych magnatów, hrabiów, różnych baronów, klasztorów i pojedynczych księży, którzy byli gospodarzami martwych (sic!) i żywych ludzi.

Panowie ci przyjeżdżali do nas na rozmaite bankiety, polowania, a biedny lud patrzył tylko na te uciechy. Rozpacz, zwątpienie i żądza zemsty, musiała ogarnąć chłopa i robotnika podkarpackich wsi i miasteczek. Cierpieniom i zniewagom nie było końca.

Wojna o historię. Rosjanie do Ukraińców: To oddajcie Lwów!

W Moskwie furię wywołuje to, że Ukraina uznała pakt Ribbentrop-Mołotow za przyczynę II wojny.

zobacz więcej
I wówczas, kiedy zdawało się, że cały świat wali się na nas, że niema wyjścia, zabrzmiały przez radjo potężne i pełne otuchy i radości słowa tow. Mołotowa: „Rząd radziecki pod kierownictwem komunistycznej partji (burzliwe oklaski) i wodza tow. Stalina (burzliwe oklaski, wszyscy wstają) wydał nakaz bohaterskiej Czerwonej Armji wziąć w obronę i uwolnić narody zachodniej Ukrainy i Białorusi spod jarzma i przemocy polsko-szlacheckiej Polski i dać tym narodom możność zbudowania nowego szczęśliwego życia” (Burzliwe oklaski, wszyscy wstają).

I od razu było lepiej, a wspomnieniem działań sił dobra i postępu upajali się wszyscy delegaci zgromadzeni na sali Teatru Wielkiego we Lwowie.

Załopotały czerwone sztandary, zagrzmiały stalowe tanki, zadudniły wozy, które przywiozły czerwonoarmistów, zagrzmiały armaty, przyjechała konnica, nad ziemią szybowali lotnicy. Na widok tak potężnej armji, której siły i mocy nie można przeciwstawić się żadne państwo świata, rozleciała się w strzępy pyszałkowata armja szlacheckiej Polski (oklaski, okrzyki „chwała stalinowskim sokołom”).

Przyjaciel, nauczyciel, wódz – wielki Stalin

Podziękowaniom za wyzwolenie nie było końca.

Za wyzwolenie mas pracujących z ucisku i znęcania się szlacheckiej Polski, składamy szczere, płomienne podziękowanie bohaterskiej Czerwonej Armji z jej wielkim marszałkiem Woroszyłowem na czele (burzliwe oklaski, wszyscy wstają), rządowi radzieckiej socjalistycznej Ukrainy (burzliwe oklaski), Centralnemu Komitetowi Komunistycznej Partji bolszewików Ukrainy i kierownikowi ukraińskich bolszewików, współbojownikowi wielkiego Stalina, Mikytowi Sergijowiczowi Chruszczowowi (wszyscy wstają, burzliwe oklaski, okrzyki „hurra”), komandarmowi Ukraińskiego Frontu tow. Timoszence (wszyscy wstają, burzliwe oklaski). Największa podzięka ze szczerego serca wszystkich pracujących Zachodniej Ukrainy przyjacielowi, nauczycielowi i wodzowi wszystkich narodów — wielkiemu Stalinowi (wszyscy wstają, burzliwe długotrwałe oklaski, okrzyki „chwała wielkiemu Stalinowi”).

Podczas kampanii wyborczej do Zgromadzenia, której główne motywy były zgodne z powyższymi przemówieniami, na kandydatów czyli faktycznie delegatów wyznaczano uległe Sowietom osoby, które wielokroć nie były znane lokalnej społeczności.

Dobierano je głównie spośród robotników, chłopów, parobków, analfabetów i więźniów z okresu II Rzeczypospolitej, czyli komunistów, którzy z uwagi na rozwiązanie przez Komintern, a faktycznie Stalina Komunistycznej Partii Polski i jej ukraińskiej odnogi (KPZU) byli przedstawiani jako więźniowie polityczni i działacze związków zawodowych. Wdzięczność delegatów za odmianę losu wyrażała się w bezwzględnym posłuszeństwie wobec nowych władz.
Urzędnicy sowieccy w towarzystwie miejscowych chłopów dzielą dobra Lubomirskich pod Białymstokiem w listopadzie 1939. Fot. Getty Images
Oprócz tego treść przytoczonych przemówień i zachowania sali wynikały także ze składu narodowościowego Zgromadzenia. Przykładowo z województwa stanisławowskiego Ukraińcy stanowili 93,6%, Żydzi – 5,1%, Polacy – 1,3%. W województwie lwowskim kandydowali i „wygrali” wybory, Ukraińcy – 90,25, Polacy – 6, 75% i Żydzi – 3%. W obradach Zgromadzenia ostatecznie uczestniczyło 1482 „deputowanych". Przytłaczającą ich większość stanowili Ukraińcy (aż 92,4%). Przedstawiciele innych narodów byli „reprezentowani" zaledwie symbolicznie (Żydzi – 4,1%, Polacy – jedynie 3,0%, Rosjanie – 0,5% ).

Pomimo wszechogarniającej propagandy wyborczej i zwykłego strachu o środki do życia i przed aresztowaniem w 8 okręgach województwa stanisławowskiego i 3 województwa lwowskiego, gdzie większość wyborców stanowili Polacy, kandydatom zabrakło wymaganych ordynacją ponad 50% głosów i potrzebna była druga tura.

Rodzina ludzkiej radości i szczęścia

A że sam Stalin uważał, że nieważne kto jak głosuje, ważne kto liczy głosy, w komitetach wyborczych zapewniono odpowiedni skład osobowy. Ponad 800 z nich obsadziła Armia Czerwona, a z głębi Związku Radzieckiego przyjechała odpowiednia ilość działaczy partyjnych, komsomolców i enkawudzistów.

W komitetach Ukraińcy stanowili 81,3% a zaufani Polacy – 8,4%. Nawet polski komunista, parobek i robotnik nie dawali wystarczających gwarancji sowieckiej władzy, żeby ich w większej liczbie dopuszczać do ważnych zadań politycznych i jako delegatów Zgromadzenia Ludowego. Inna sprawa, że nie było zasobów kadrowych narodowości polskiej, na które Sowieci mogliby bezwzględnie liczyć z powodu dotkliwego braku Polaków komunistów w całej II RP.

Zanim odpowiedzialni ludzie policzyli tak imponujące wyniki wyborów i odnotowali robiącą wrażenie frekwencję kresy wschodnie II RP oglądały kampanię wyborczą, jakiej normalny świat nie widywał. Agitatorzy byli wszędzie, w zakładach pracy, na posiedzeniach mieszkańców kamienic i najmniejszych nawet wsi, w każdym zgromadzeniu ludzkim i środowisku, nawet na bazarach i w pociągach.

Armia Czerwona przydzieliła kampanii 7200 agitatorów, którzy organizowali i przeprowadzali mityngi, zebrania, pogadanki, wykłady, wyświetlali filmy, drukowali odpowiednie materiały informacyjno-propagandowe. Dbali przy tym, aby uczestnicy wieców uchwalali rezolucje, zawierające pragnienie przyłączenia „do tego terytorium, które jest Rodziną ludzkiej radości i szczęścia".

Wojsko zajmowało się również obsługą artystyczną wyborów. Jak największa frekwencja wyborcza miała pokazać światu, że aneksja połowy terytorium sąsiedniego państwa jest długo wyczekiwanym przez miejscową ludność wyzwoleniem spod ucisku i właściwie spod okupacji Ukrainy przez „pańską Polskę”. Wytarte slogany o wyższości ustroju sowieckiego nad wszystkim innym na świecie oraz prostackie plugawienie wszystkiego, co polskie szło w parze z bardzo ogólnikowymi obietnicami rychłego rozkwitu zaanektowanych ziem i szczęścia mieszkańców.

Ani „tylko nasze”, ani „tylko wasze” – wspólne dobra Rzeczypospolitej na Białorusi i Ukrainie

Takie obiekty, jak zamki Radziwiłłów, są ważne dla historii dwu, a nawet trzech narodów. Białorusini, choć może mniej to okazują niż Ukraińcy, ale też mają kłopot z polską częścią swojej historii.

zobacz więcej
Były już aresztowania potencjalnych wrogów, czyli funkcjonariuszy państwa polskiego i zabieranie własności na wsiach i w miastach. Strach o jutro pozytywnie wpływał na frekwencję wyborczą, a w sklepach pojawiły się podstawowe towary, co musiało być zauważone przez elektorat bowiem Armia Czerwona tuż po wkroczeniu do Galicji wykupywała wszystko i sklepy przed kampanią wyborczą dokładnie ogołociła. Tym łatwiej, że zrównano kurs rubla z złotym polskim, przed wojną było 3,3 rubla za złotówkę, teraz 1:1, a właściciele sklepów mieli nakazane sprzedawać po przedwojennych cenach.

„Śmierć białemu orłowi” w Białymstoku

Zgromadzenie Ludowe Zachodniej Białorusi zebrało się dzień później od Zgromadzenia Ukraińskiego, 29-30 października 1939 w Teatrze Miejskim w Białymstoku. Po analogicznej, jak w Galicji i na Wołyniu, kampanii wyborczej każdy z kandydatów został delegatem. Polaków do zgromadzenia dostało się aż 13,6%. Przeważali, oczywiście, Białorusini, a w porównaniu z Zgromadzeniem we Lwowie, więcej było Rosjan.

Oficjalna frekwencja przekroczyła 97%. Choć i tutaj w dwóch (polskich) okręgach potrzebna była druga tura. Ponad 360 tysięcy Polaków nie stawiło się przy urnach lub oddało głosy nieważne. O ile Lwów był w czasie wyborów i trwania obrad przystrojony sloganami przepisanymi z moskiewskiej „Prawdy” a scena w Teatrze Wielkim wiadomymi portretami, to tym, co w Białymstoku dodano było hasło obrad: „Śmierć białemu orłowi”.

31 października 1939 roku Rada Najwyższa ZSRR zebrała się na posiedzeniu, które miało rozpatrzyć prośby Zgromadzeń Ludowych Zachodniej Ukrainy i Białorusi. Tego dnia przemówił Wiaczesław Mołotow:

Rządzące koła Polski niemało się pyszniły „trwałością” swego państwa i „potęgą” swej armii. Jednakże wystarczające się okazało krótkie uderzenie w Polskę ze strony naprzód armii niemieckiej, a potem Armii Czerwonej, aby nic nie zostało z owego poczwarnego bękarta Traktatu Wersalskiego, który żył kosztem niepolskich narodowości. „Tradycyjna polityka” bezdogmatycznego lawirowania i gry pomiędzy Niemcami i ZSRS okazała się niewypłacalną i całkowicie zbankrutowała.

Rada Najwyższa ZSRR pozytywnie rozpatrzyła wnioski Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy o przyjęcie w skład odpowiednich republik radzieckich i zatwierdziła to dekretami z 1 i 2 listopada. W połowie miesiąca Rady Najwyższe republik Białoruskiej i Ukraińskiej przyjęły Zachodnią Białoruś i Ukrainę na wniosek Rady Najwyższej ZSRR. 29 listopada wszyscy mieszkańcy kresów wschodnich zostali obywatelami radzieckimi – obwieszczono odpowiednim dekretem.

Wybory na kresach wschodnich do sowieckich regionalnych ciał przedstawicielskich – które po uchwaleniu tego, co miały uchwalić po dwóch dniach zakończyły swój żywot – odbyły się w pustoszonym przez Armię Czerwoną terenie. Sołdaci wywozili wszystko, od szybów naftowych z Borysławia do posadzek i kafli pieców z zajmowanych budynków.
Maruszko, 66-letni chłop z wioski Dobroszyn z rejonu żukowskiego na Zachodniej Ukrainie po raz pierwszy w życiu widzi portret Józefa Stalina - głosi oryginalny podpis pod zdjęciem z października 1938. Fot. Sovfoto/Universal Images Group via Getty Images
Lekcja komunizmu

Nie czekając na przyłączenie do ZSRR, wojsko i NKWD wywłaszczało polskich ziemian, przemysłowców i kupców. Parcelacja majątków ziemskich nastawiła początkowo biedotę wiejską przychylnie do nowego ustroju. Szybko się okazało, że obdarzony bezrolny naprawdę szczęśliwy może być tylko w kołchozie, czy sowchozie. Rozdano na kilka miesięcy tylko nieco ponad 1/4 zabranej ziemi, większość od razu została własnością państwa.

Przejęte fabryki prywatne i spółdzielnie, które przed wojną przynosiły dochód zaczęły szybko przynosić straty. Receptą według komunistycznej doktryny było wyśrubowanie planów, nierealne ceny, wzrost zatrudnienia i rwące się łańcuchy dostaw surowców i półproduktów.

Przestoje i niewykorzystywanie mocy produkcyjnych oraz niskie płace – zgranie kooperacji poszczególnych zjednoczeń i fabryk nie udało się do końca komunizmu – powodowały demoralizację robotników. Pojawiły się kradzieże i pijaństwo w zakładach.

Władze w Moskwie zwiększały dotacje i nakłady oraz zaostrzały dyscyplinę pracy. I tak w kółko. Biedne w porównaniu z regionami zachodnimi Polski kresy wschodnie przez początkowy rabunek „wojenny” i następującą po nim gospodarkę komunistyczną bardzo szybko jeszcze bardziej zbiedniały.

Wyborom i przyłączeniu kresów do ZSRR towarzyszył już – oprócz błyskawicznej pauperyzacji – terror wszechwładnego NKWD. Jak się okazało to, co najgorsze, miało dopiero nadejść. Jesienią 1939 nie ruszył jeszcze żaden transport na Syberię i do Kazachstanu, a Polacy przetrzymywani w więzieniach i obozach jeszcze w większości żyli.

Często pojawiająca się w historiografii liczba wywiezionych – około 500 tysięcy, wydaje się być niedoszacowana. Są historycy bez narodowych sentymentów, bo anglosascy, którzy mnożą ją razy trzy. Przynajmniej 1/3 wywiezionych nigdy nie wróciła.

Do polskich ofiar aneksji ziem wschodnich należy dodać 200 tysięcy poborowych do Armii Czerwonej, z których większość zdążyła na wojnę fińską, gdzie straty sowieckie były bardzo duże.

Polacy z kresów wschodnich, którym udało się przeżyć pod Sowietami, Niemcam,i i znowu pod Sowietami i zostali „repatriowani” po wojnie na „ziemie odzyskane” mieli już zaliczoną lekcję komunizmu. W PRL, szczególnie w latach pięćdziesiątych, wiedza i umiejętności bezcenne.

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Tekst powstał na podstawie artykułu Albina Głowackiego „Procedura aneksji przez ZSRR wschodnich ziem II Rzeczypospolitej w 1939 r.” opublikowanego w „ Dzieje Najnowsze” 29/3 1997. Przemówienia delegatów do Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Ukrainy za: Helena Sojka-Masztalerz „Nowa władza, nowe porządki na mównicy”. Praca wydana przez Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Pisownia przemówień oryginalna, (jak zamieszczono w „Czerwonym Sztandarze”)
Zdjęcie główne: 17 IX 1939. Wyzwolenie bratnich ludów Zachodniej UKrainy i Zachodniej Białorusi. Znaczek poczty sowieckiej z 1949 roku. Fot. Wikimedia
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Słyszałem przez wiatr wołanie o pomoc… Tragedia na Masherbrumie
Przemek i Marek leżeli na śnieżnym zboczu. Bez asekuracji, idąc przodem do stoku z czekanem i młotkiem, doszedłem do nich. Byli zamarznięci.
Historia Najnowsze wydanie
Musieli udowadniać swoją wrogość do „faszystowskiej” Polski
Prasa donosiła o parafianach, którzy prosili papieża, żeby zakazał księżom zajmować się polityką
Historia Poprzednie wydanie
Jak Lenin kupował sznurek od Zachodu
Chińczycy nie byli pierwsi. Przed nimi tego samego spróbowali Sowieci.
Historia Poprzednie wydanie
Żadnych rozmów nie będzie. Ukraińcy oddadzą, co zechcą
„Dar” tak nazwali Sowieci podlegający zwrotowi ułamek polskiego dziedzictwa we Lwowie.
Historia wydanie 13.11.2020 – 20.11.2020
Paniska z Kujaw. Pierwszy, neolityczny podział społeczny
Świat jest podzielony na bogatych i biednych już od 6,6 tys. lat – dowodzi polskie cmentarzysko.