Rozmowy

Przed nami fala śmierci. Umrze może nawet 25 tysięcy Polaków. Konieczny będzie lockdown

Widzę przerażenie w oczach ludzi starszych, gdy ktoś wchodzi do kościoła bez maseczki. Świadczy to o braku empatii, egoizmie i zwykłym chamstwie. Nawet, jeżeli ktoś nie wierzy, że to działa, to z szacunku wobec innych powinien założyć maseczkę – wzywa Robert Tekieli, publicysta i społecznik katolicki.

TYGODNIK TVP: W Polsce liczba zakażonych wirusem COVID–19 dynamicznie rośnie. Jednakże wielu Polaków, także w kręgach bliskich Kościołowi, neguje istnienie pandemii, zarazem dopatrując się we wprowadzanych restrykcjach teorii spiskowych. Pan przestrzega przed lekceważeniem zagrożenia.

ROBERT TEKIELI:
W szczycie pierwszej fali pandemii, czyli 24 kwietnia, zmarło czterdzieści osób. 6 października – tego dnia rozpoczęła się druga fala – po raz pierwszy liczba zgonów jednego dnia (pięćdziesiąt osiem) przekroczyła statystyki z wiosny. Z kolei 14 października [rozmowa odbyła się 15 października – red.] zmarło sto szesnaście osób.

Dzisiaj mamy zatem trzykrotnie więcej zgonów i zarażeń, niż w najgorszym momencie obostrzeń. Dlatego w tym momencie żądanie zniesienia restrykcji czy próba zablokowania ich zwiększenia, to zachowanie antypaństwowe i antyspołeczne.
Protest w Katowicach 10 października 2020 przeciwko obostrzeniom wprowadzanym w związku z pandemią koronawirusa. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Dlaczego kwestia pandemii budzi jednak tyle emocji? W dyskusjach na jej temat temperatura jest niezwykle gorąca, nierzadko pojawiają się inwektywy.

Kremlowska trollownia, na temat której mam informacje, miała taką ilość unikalnych adresów IP, że przy jej pomocy można wywołać falę świadomościową, czyli zmienić rynek opinii dużego kraju.

Mechanizm dezinformacyjny został uruchomiony w styczniu tego roku. Mówiły o nim służby UE i komisarz Věra Jourová. Jest bardzo podobny do operacji mediów prokremlowskich z lat 80., przeprowadzonej pod kryptonimem „Infektion”.

Nie małpy, a Pentagon. Jak KGB przypisało Ameryce stworzenie AIDS

Te same wątki wróciły obecnie – w kontekście pandemii koronawirusa. Za Putina rosyjski wywiad sięga po dezinformację w obszarze „epidemiologicznym”.

zobacz więcej
Na czym ona polegała?

Wmawiano ludziom, że HIV jest amerykańską bronią biologiczną.

Analogiczną akcję najwyraźniej rozpoczęto w styczniu w przypadku pandemii COVID-19. Dlatego na początku marca mechanizmy anty-dezinformacyjne Unii Europejskiej (mówiąc wprost: służby specjalne) przestrzegły i postawiły w stan gotowości unijnych komisarzy. Zebrało się też ciało, w którym znaleźli się Jourová, a także przedstawiciele Google’a, Facebooka, Twittera i Microsoftu.

Ta akcja dezinformacyjna najprawdopodobniej trwa już dziesiąty miesiąc. Przyjrzyjmy się. Na początku propagowano fałszywe środki zaradcze: picie wybielaczy, aplikowanie octu do nosa, stosowanie wilgotnych chusteczek… Było wiele tego typu wrzutek.

Następnie pojawiły się mistyfikacje dotyczące pochodzenia wirusa; na przykład wrzutki o pielęgniarce z Florencji, lekarzu z Wuhan, czy uciekinierze z laboratorium. Do tego wprowadzano zamieszanie w kwestii sposobu i dynamiki rozprzestrzeniania się wirusa.

To wszystko wygląda na działania operacyjne. Na pierwszą fazę dezinformacji – a w jej wyniku co piąty Polak dzisiaj twierdzi, że nie ma żadnej pandemii.

Skoro to była pierwsza faza, to jakie według pana będą kolejne?

Na razie jeszcze trwa pierwsza. To globalna akcja ogłupiania, zastraszania i zniewalania ludzi. Uległ jej chociażby ks. Roman Kneblewski, który powtarza, że pandemii nie ma.

W „Do Rzeczy” ukazał się niegdyś [w kwietniu 2020 – red.] tekst autorstwa prof. Włodzimierza Juliana Koraba-Karpowicza, zatytułowany: „Uczona niewiedza koronawirusa. Wielka pandemia czy największa pomyłka?”. Trzeba przyznać, że zostało to ujęte inteligentniej, niż w przypadku ks. Kneblewskiego – niby pojawia się pytanie, ale tak naprawdę jest stwierdzenie: mamy do czynienia z „uczoną niewiedzą koronawirusa”, a więc z bezradnością nauk medycznych wobec pandemii.

Zwróciłbym też uwagę na podobny ton wypowiedzi Piotra Wielguckiego, znanego w sieci jako „Matka Kurka”. Uwiarygodnił się on wobec środowisk prawicowych za sprawą publikacji na temat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i Jerzego Owsiaka. I teraz „Matka Kurka” jest wielkim prawicowym analitykiem. Choć jego wypowiedzi zawsze były pomieszane… Można w nich znaleźć mnóstwo naiwności, a jednocześnie takie strzały, które są naprawdę wartościowe.

Co czeka nas w następnej kolejności?

Kolejną fazą dezinformacji będzie atak na „nieudolny rząd nie dający sobie rady z potworną zarazą”. Wcześniej było: „nie ma zarazy”. A teraz będzie: „jest potworna zaraza i nieudolny rząd”. Dezinformacja nie musi być logiczna. Co więcej, im bardziej jest nielogiczna i im bardziej uruchamia emocje, tym bardziej jest skuteczna.

Przygotujcie się na piekło. Ten świat należy już nie tylko do nas, ale też do koronawirusa

Choć sprawnie grzebiemy w DNA , to wciąż najlepszym sposobem na COVID-19 jest mycie rąk i noszenie maseczki.

zobacz więcej
Im więcej grup społecznych na siebie się napuści, tym lepiej. Spójrzmy na to, co dzieje się na przykład na Facebooku: ludzie – spierając się o pandemię – wyrzucają się ze znajomych, obrzucają się inwektywami…

Obecnie jesteśmy w bardzo wrażliwym momencie. Ocena pracy prezydenta, rządu i premiera spadły o 10 proc. Na to Janusz Korwin-Mikke zareagował tak, jakby był rosyjskim agentem wpływu. Zachęca do tego, żeby wysadzić budynki rządowe.

Zdaje pan sobie sprawę, że to niesłychanie poważne oskarżenia?

Tak, mówię to w pełni świadomie. Ja tego faceta drukowałem w „bruLionie”. I to jest moja pokuta.

Swoje przekonanie opieram na obserwacji jego działalności. On na przykład twierdzi, że Aleksieja Nawalnego otruli Amerykanie… Wszyscy myślą, że to są jakieś fidrygałki staruszka. Ale ten facet robi to, odkąd pamiętam.

Jego wypowiedzi są niby logicznie spójne, natomiast całkowicie absurdalne. On uwodzi młodych ludzi, którzy myślą, że logika jest zasadą rządzącą światem. Tymczasem to mądrość rządzi światem. A nie hipoteza, że coś, co ma najmniej założeń, jest prawdziwe.

Prawdziwe jest to, co rzeczywiście jest prawdziwe, a nie to, co ma najmniej założeń. I ten człowiek rzuca teraz hasło: wysadzić budynki rządowe. On i jemu podobni udają wariatów, ale tu chodzi o wywołanie katastrofy.

Jaki jest cel dezinformacji?

Sytuacja jest następująca. Można powiedzieć, że Szwecja szczyt pandemii ma już za sobą. W takim sensie, że jeżeli wyobrazimy sobie krzywą śmiertelności w kształcie litery „U”, to w Polsce jej lewe ramię jest krótsze, a prawe, oznaczające moment, w którym obecnie się znajdujemy, coraz bardziej rośnie; natomiast w Szwecji szczyt pandemii był wiosną i odtąd krzywa śmiertelności wyłącznie opada (choć mogą być wahnięcia). A więc co prawda w Szwecji zmarli ludzie, których stan zdrowia był najbardziej poważny i których po prostu nie dało się uratować, ale nie ma tam „dodatkowych” ofiar.

Tymczasem w Polsce za chwilę będziemy mieli lockdown, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Zresztą każde inne zachowanie rządzących byłoby samobójstwem. W Polsce zmarło dotychczas na COVID-19 ponad trzy tysiące ludzi [dane z 15 października – red.], ale szacuje się, że – cokolwiek byśmy nie zrobili – umrze od osiemnastu do dwudziestu pięciu tysięcy. Szczyt pandemii mamy przed sobą.

Mówiąc wprost: gra toczy się o to, czy będą „dodatkowe” ofiary, czy umrą ludzie, których udałoby się uratować, gdyby nasza służba zdrowia była bogata. A w naszej sytuacji rząd musi spłaszczać krzywą zachorowań, by szpitale się nie zatkały.

Dlaczego tak łatwo ulegamy dezinformacji?

Jest to temat-rzeka. Kiedy kilka lat temu pojawiłem się na Twitterze, nagle do mnie dotarło, że istnieją tzw. trolle internetowe. Tylko wtedy tak ich nie nazywano. Odkryłem ludzi, których celem nie jest pisanie prawdy, ani nawet brylowanie w internecie, ale szerzenie kłamstwa.
Protest pod hasłem "Odwołać pandemię" na placu Zamkowym w Warszawie przeciwko obostrzeniom wprowadzonym w związku z pandemią koronawirusa 10 lipca 2020. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Jaka jest moja rola, jako dziennikarza? Nie kłamać, nie ukrywać prawdy, nie faworyzować, ani nikogo niesłusznie nie wbijać w ziemię. To normalne, klasyczne dziennikarstwo. 300 lat tradycji. A tzw. dziennikarstwo społecznościowe jest bardzo podatne na manipulację.

Pracując nad książką „Zmanipuluję cię, kochanie” poznałem mechanizmy, które są stosowane przez instytucje dezinformacyjne, gdzie – przykładowo – jest trzech oficerów, pięćdziesięciu informatyków i trzy miliony adresów IP. I tacy ludzie toczą dzisiaj z nami wojny. Dodam, że od paru miesięcy można dostrzec nowe zjawisko.

To znaczy?

Otóż te wszystkie wpisy są pisane poprawną polszczyzną. Jeszcze rok temu, jako doświadczony radiowiec, słyszałem w nich sowiecką składnię. W tej chwili już jej nie ma. Sztuczna inteligencja używana przez ośrodki dezinformacyjne musiała zostać ulepszona.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że również ludzie, których intelekt bardzo szanuję, dali się wprowadzić w stan, w którym obecnie się znajdują; że taka osoba na przykład krzyczy o patriotyzmie, o tym, że jest wolnym człowiekiem, a następnie zdziera maskę, a inni jej klaszczą.

Jeśli człowiek daje pracę dwustu osobom w małym miasteczku, to naprawdę można stwierdzić, że – mówiąc kolokwialnie – jest ogarnięty, że potrafi analizować, myśleć. A tymczasem bywa, że ta sama osoba jest przekonana, iż największym wrogiem ludzkości jest morderczy PiS, który spiskuje i wymyśla nieistniejącą epidemię.

Osobiście nie mam sentymentu do rządzących, niemniej polska klasa polityczna i rząd, w skali stu pięćdziesięciu państw, które realnie walczą z pandemią, na pewno nie znajduje się w ogonie tego peletonu. Poza tym na początku pandemii, w marcu, to myśmy narzucali sensowne trendy i działania. Choć potem zaczęły się absurdy typu maseczki w lesie.

O maseczki również toczą się zażarte spory. Pan nosi?

Nie założę maseczki jadąc rowerem, nie założę jej w odkrytej przestrzeni, gdzie wokół mnie nie ma nikogo. Ale w miejscach publicznych zawsze zakładam.

Widzę przerażenie w oczach ludzi starszych, gdy ktoś wchodzi (np. do kościoła) bez maseczki. Świadczy to o braku empatii, egoizmie i zwykłym chamstwie. Nawet, jeżeli ktoś nie wierzy, że to działa, to z szacunku wobec innych powinien założyć maseczkę.

Zresztą, jak maseczka miałaby nie działać wobec choroby, która rozprzestrzenia się drogą kropelkową? Pojawia się argument, że wirus jest znacznie mniejszy, niż dziurki pomiędzy włóknami maseczki. Tyle tylko, że wirus nie transportuje się sam, potrzebuje do tego na przykład śliny; środowiska, w którym jest w stanie przetrwać. Tak więc maseczka ewidentnie zmniejsza możliwość zakażenia.

Dziennikarz wyleczony z COVID-19: wirus ostro mnie przeczołgał

Relacja Igora Zalewskiego, który przeszedł zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2.

zobacz więcej
Wspomniałem wcześniej o błędach rządu. Tak naprawdę wszystkie rządy błądziły, żaden z nich nie działał podczas pandemii w sposób spójny i logiczny. Niemniej nasz rząd powinien dziś mocno wziąć sprawy w swoje ręce. Jeżeli tego nie zrobi, wówczas to, co próbuje się jemu dzisiaj wmówić, a co jest nieprawdą, może stać się prawdą.

Zadaniem rządu jest zarządzanie lękiem, sytuacją kryzysową. Dlatego natychmiast trzeba wprowadzać lockdown. Bardzo przepraszam, ja też jestem przedsiębiorcą i wiem, że skończy się to nędzą wielu ludzi. Ale nędza jest lepsza od śmierci.

Pojawią się liczne głosy, że służy to zniewoleniu społeczeństwa.

Jedna piąta Polaków myśli, że rząd bierze udział w jakimś spisku globalnym. Tymczasem nie da się zrobić spisku stu pięćdziesięciu rządów. To jest po prostu fizycznie niemożliwe.

Irracjonalne jest zakładanie, że najpierw ktoś, jakiś biznes, inwestuje pieniądze w polityków, hoduje ich przez kilkanaście lat zanim dojdą do miejsca, w którym mogą realnie wpływać na bieg rzeczy, a potem dąży do zapaści, w tym także do tego, żeby ci politycy stracili władzę. Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy mogli w to uwierzyć.

Dezinformacja weszła na nowy poziom. Powtórzę: przed nami fala śmierci, w Polsce umrze co najmniej kilkanaście tysięcy osób. Chodzi o to, by nie było ich więcej.

Ale czy rzeczywiście negowanie pandemii, sceptycyzm jest wywołany tylko przez mechanizmy dezinformacyjne? Czynników takiego podejścia może być wiele, chociażby obawa przed utratą pracy, czy o właściwą opiekę wobec osób, które zmagają się z innymi ciężkimi chorobami, np. nowotworami itd.

Ależ oczywiście. Dezinformacja polega właśnie na tym, że wybiera się realne problemy, lęki i napięcia społeczne. Ktoś, kto przeprowadza skuteczną dezinformację nie wymyśla dla niej tematów. Dezinformacja, sama będąc kłamstwem, żeruje na prawdzie.

– rozmawiał Łukasz Lubański

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Robert Tekieli jest publicystą i społecznikiem katolickim. W roku 1986 współtworzył pismo „bruLion", którego redaktorem naczelnym był aż do jego zamknięcia w 1999 roku. Następnie współpracował – jako autor wielu audycji oraz redaktor – z różnymi stacjami radiowymi i telewizyjnymi, m.in. z Polskim Radiem i TVP.
Zdjęcie główne: Protest pod hasłem "Stop plandemii" przed Pomnikiem Czynu Polaków w Szczecinie 5 września 2020. Fot. PAP/Marcin Bielecki
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Kości nigdy nie kłamią, czyli opowieści z sarmackiej krypty
Bolszewicy w 1920 roku, przechodząc przez Kresy pootwierali trumny metalowe tamtejszych rodów jak konserwy, ostrymi narzędziami.
Rozmowy Najnowsze wydanie
Druga gruba kreska III RP
Czyli jeżeli ktoś nakradł, to w interesie publicznym leży przyklepanie tej kradzieży? Najwyraźniej tak.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Być jak Szalony Koń, który pobił białego generała
Indianie niechętnie przyjmują białych w swoich rezerwatach. Wciąż mają uraz.
Rozmowy wydanie 16.10.2020 – 23.10.2020
Bóg lubi narwańców
Dominikanin: Było pół godziny nerwów, „wyrzygania się” Bogu – i poczułem Jego działanie.
Rozmowy wydanie 16.10.2020 – 23.10.2020
Jakiego modelu Polski potrzebujemy?
Bądźmy jak niemiecki futbol. Tam zagraniczny piłkarz musi być przynajmniej dwa razy lepszy, żeby zająć miejsce niemieckiego zawodnika w pierwszym składzie. W biznesie wymagajmy dokładnie tego samego.