Felietony

Twierdzi, że w czasach pandemii domy opieki stały się obozami zagłady. Wspiera Trumpa

Porównał Bidena do swojej żony – starszej od męża o 14 lat i chorej na Alzheimera.

Prezydent USA Donald Trump chyba pozyskał nowego wyborcę. To John Lydon, wokalista znany jako frontman zespołów Sex Pistols oraz Public Image Limited. Niedawno w wywiadzie udzielonym BBC oświadczył on, że zamierza zagłosować na obecnego gospodarza Białego Domu.

Lydon pochodzi z Wielkiej Brytanii (ma korzenie irlandzkie), ale w 2013 roku otrzymał obywatelstwo amerykańskie. W przeszłości nie krył, że mu po drodze z Partią Demokratyczną.

Teraz jednak kandydat Demokratów w wyborach prezydenckich, Joe Biden, nie może liczyć na poparcie ze strony krnąbrnego muzyka. Od poprzedniego wyścigu do Białego Domu deklarowane sympatie polityczne Lydona się zmieniły.
John Lydon w roku 1976. Fot. Chris Morphet/Redferns
Optuje on za Trumpem – politykiem odwołującym się do konserwatywnych emocji społecznych i podkreślającym w swoim programie doniosłe znaczenie nacjonalizmu ekonomicznego. Według artysty, obecny przywódca USA wie, jak rozwiązywać problemy gospodarcze, podczas gdy Biden po prostu nie potrafi rządzić.

Poczynione w rozmowie z BBC wyznanie Lydona to na pierwszy rzut oka niespodzianka. Obiegło ono media (nie tylko sprofilowane branżowo), internauci komentują je w serwisach społecznościowych. Chodzi bowiem o stanowisko kogoś, kto w latach 70. ubiegłego wieku był czołowym skandalistą rocka.

Urodzony w roku 1956 Lydon zasłynął jako twarz punkowej rebelii – nurtu muzycznego związanego z barwną anarchistyczną subkulturą. Wyróżniał się ekscentrycznym wyglądem. Chodziło zwłaszcza o nastroszone farbowane włosy na jego głowie (nosił je zresztą bardzo długo). W dodatku po przebytym w dzieciństwie zapaleniu opon mózgowych Lydonowi został charakterystyczny wytrzeszcz oczu, co też miało wpływ na wizerunek wokalisty.

Występując pod pseudonimem Rotten wykrzykiwał on ze sceny teksty zawierające kontestacyjne treści wobec ówczesnej brytyjskiej rzeczywistości. O Sex Pistols było głośno za sprawą takich obrazoburczych kawałków, jak „Anarchy in the U.K” czy „God Save The Queen”.

Lydon ostentacyjnie okazywał brak szacunku monarchii brytyjskiej (nazywając ją „faszystowskim reżimem”) i wszelkim świętościom mieszczańskiego społeczeństwa. Takie gesty artysty przywodzą na myśl to, co dziś robią w USA lewaccy aktywiści, dla których uosobieniem zła jest Donald Trump.

W postawie Lydona nie chodziło jednak o politykę. Menedżer grupy Malcolm McLaren po prostu doskonale rozpoznał potrzeby rynku – odkrył, że bunt, któremu się nada ekstrawagancką formę, dobrze się sprzeda. Można zatem wywnioskować, że punk był poniekąd pozbawiony autentyczności u samego swojego zarania. Ale to tylko jedna strona medalu.

Punk rock. Ostatnia rewolucja w świecie dobrobytu

Krytyka rządów sprzed 1979 roku, która utorowała Margaret Thatcher drogę do władzy, współbrzmiała z głosami muzyków punkowych.

zobacz więcej
Druga zaś jest taka, że zjawisko, o którym mowa, trafiło na podatny grunt społeczny. Globalny kryzys gospodarczy lat 70. dał się we znaki młodym Brytyjczykom. Kiedy „Rotten” ogłaszał wszem wobec: „Nie ma przyszłości dla ciebie”, to korespondowało to z panującymi wśród nich nastrojami (o tym więcej pisaliśmy w Tygodniku TVP w tekście „Punk rock, ostatnia rewolucja w świecie dobrobytu”).

To już jednak zamierzchła historia, zwłaszcza dla ludzi, którzy dziś liczą sobie tyle lat, ile liczyli Lydon i jego kompani ponad cztery dekady temu. Wróćmy zatem do spraw bieżących, w tym do wywiadu BBC z legendą punka.

Wśród poruszonych w rozmowie tematów znalazły się niemedyczne skutki pandemii COVID-19. Lydon wypowiedział się przeciwko lockdownowi jako czynnikowi rujnującemu gospodarkę i kulturę. Narzekał na bijący w takie osoby, jak on, brak koncertów.

Jednocześnie zastrzegł, że jest za noszeniem maseczek ochronnych, lecz dobrowolnym, ponieważ uważa, że ludzie są na tyle świadomi zagrożenia dla zdrowia, iż bez odgórnego przymusu będą sami z siebie zasłaniać usta i nos.

Muzyk nie zostawił suchej nitki na Partii Demokratycznej. Zarzucił im, że jedyne rozwiązania, jakie oni proponują, to więcej lockdownów, podatków, biurokracji, co – według niego – wywołuje wśród Amerykanów dezorientację.

Najbardziej szokujące jest jednak to, w jaki sposób Lydon rozprawił się z Joe Bidenem. Można odnieść wrażenie, że u wokalisty dała o sobie znać dawna punkowa potrzeba obrażania i prowokowania. Otóż artysta oznajmił, że kandydat Demokratów na prezydenta USA jest zbyt stary, żeby pełnić tę funkcję, i porównał go do… swojej żony.

Dlaczego to tak bulwersujące? Otóż Nora Lydon jest od męża 14 lat starsza (to rówieśniczka Bidena). Ponadto cierpi na chorobę Alzheimera. Używając takiego porównania muzyk chciał dopiec Bidenowi, ale oczywiście nie swojej żonie. Kiedy bowiem rozmowa z BBC zeszła na wątki dotyczące osobistego życia Lydona, zaczął on opowiadać o swojej miłości do Nory. Opieka nad chorą żoną to ważna część codzienności Johna. Przy okazji skomentował on dzisiejsze funkcjonowanie domów opieki, w których umieszcza się ludzi z chorobą Alzheimera. Sam wokalista – jak zapewnia – Nory by tam nie wysłał. Oznajmił, że w czasach pandemii placówki te stają się obozami zagłady, gdyż trafiają do nich też osoby z COVID-19.

Przy okazji, Lydon zwrócił uwagę na to, że spowodowane zarazą ograniczenie kontaktów społecznych w przypadku ludzi z chorobą Alzheimera wyjątkowo negatywnie odbija się na ich kondycji.

Takie wypowiedzi artysty można potraktować jako niewyartykułowane wprost oskarżenie pod adresem praktyk eutanazyjnych. W tym kontekście warto znowu cofnąć się ponad 40 lat wstecz i przypomnieć song „Bodies” Sex Pistols. W utworze tym „Rotten” snuł naturalistyczną opowieść o Pauline, dziewczynie z Birmingham, która przeszła przez koszmar wielokrotnych aborcji.

W roku 2006 „National Review” umieściło „Bodies” na ósmym miejscu listy „50 największych konserwatywnych piosenek rockowych”. Kawałek został zinterpretowany jako głos w obronie życia dzieci nienarodzonych. Sam Lydon wobec takiego jednoznacznego postawienia sprawy się dystansował, choć trudno mu było zaprzeczyć, że w „Bodies” przedstawił aborcję jako straszliwe przeżycie.
Czy dziś jest on innym człowiekiem niż był w okresie swojej młodości? To, że stał się mądrzejszy o życiowe doświadczenie, brzmi jak banał. Ale zarazem publiczne udzielenie poparcia Trumpowi (ceni u niego głównie doświadczenie biznesowe), świadczy o tym, że muzyk pozostał wierny swojemu punkowemu rodowodowi.

Zrobił bowiem coś, co można uznać za nieprzyzwoite zachowanie w towarzystwie. Opowiedział się za politykiem wyklętym wśród artystów i intelektualistów, którzy niegdyś stanowili kontrkulturę, a dziś, jako dyktatorzy mód finansowani przez wielki kapitał, trzęsą światem.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: John Lydon w marcu 2019. Fot. Michael Tullberg/ FilmMagic
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Maska
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Diabeł
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Pamiętajmy o tym, że przemijamy
Wprawdzie udaje ci się odsunąć śmierć, ale czy uda ci się ją usunąć?
Felietony Poprzednie wydanie
Na rozdrożu. Andrzej Krauze komentuje dla Tygodnika TVP
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Czajka
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.