Felietony

Czy papież krytykuje WHO i lobbystów?

W czasie lockdownu w wielu państwach władze postanowiły zamknąć kościoły bez konsultacji z chrześcijanami i innymi wierzącymi. Wszędzie był tylko jeden pomysł, rządowy – zakaz poruszania się i koniec. – Higiena okazała się ważniejsza od religii – mówi ksiądz profesor Piotr Mazurkiewicz.

Papież Franciszek upomniał się o zasadę pomocniczości, bo „brak jej poszanowania rozprzestrzenił się jak wirus”. O co chodzi?

Według tej zasady „społeczność wyższego rzędu nie powinna ingerować w wewnętrzne sprawy społeczności niższego rzędu, pozbawiając jej kompetencji, lecz raczej powinna wspierać ją w razie konieczności i pomóc w koordynacji jej działań z działaniami innych grup społecznych, dla dobra wspólnego”.

Tę myśl, obecną w nauczaniu papieży od ponad stu lat, podjęła nauka społeczna Kościoła, stąd cytowana definicja znalazła się w Katechizmie Kościoła Katolickiego (KKK, punkt 1883) z 1992 roku.

– Aby wyjść lepszymi z kryzysu takiego jak obecny, będącego zarówno kryzysem zdrowia publicznego, jak i kryzysem społecznym, politycznym i gospodarczym, każdy z nas jest wezwany do podjęcia swojej cząstki odpowiedzialności, to znaczy do tego, by dzielić się odpowiedzialnością – powiedział papież w minioną środę, podczas audiencji ogólnej w Watykanie. – Często jednak wiele osób nie może uczestniczyć w odbudowie dobra wspólnego, ponieważ są usuwane na margines, wykluczane lub pomijane. Pewne grupy społeczne nie są w stanie wnieść swego wkładu do dobra wspólnego, ponieważ są przytłamszone ekonomicznie lub politycznie. W niektórych społeczeństwach wiele osób nie ma swobody wyrażania swojej wiary, swoich wartości, swoich myśli. Gdyby je swobodnie wyraziły, pójdą do więzienia. Gdzie indziej, zwłaszcza w świecie zachodnim, wiele osób same powstrzymują się od wyrażania swoich przekonań etycznych lub religijnych – mówił dalej papież, cytowany przez KAI.

Indagowany w tej sprawie ks. profesor Piotr Mazurkiewicz, politolog i znawca katolickiej nauki społecznej z doświadczeniem pracy w strukturach europejskich proponuje wrócić myślą do niedawnych miesięcy lockdownu. Zamknięte kościoły i inne restrykcje dotyczące ograniczeń wolności religijnej zostały podjęte bez konsultacji z chrześcijanami i innymi wierzącymi.

Wszędzie był tylko jeden pomysł, rządowy – zakaz poruszania się i koniec. Owszem, w pierwszym momencie, kiedy nie było wiadomo, przed jakim zagrożeniem stoimy, być może trzeba było podjąć te nadmierne środki, ale potem należało rozmawiać.

– Higiena okazała się ważniejsza od religii – mówi ksiądz profesor i przypomina: – Rządy podejmowały decyzję o zamknięciu kościołów czy ograniczeniu praktyk religijnych często bez konsultacji z Kościołami czy innymi wspólnotami religijnymi.
Papież Franciszek w czasie audiencji ogólnej w Watykanie, w środę 23 września. Fot. CLAUDIO PERI/EPA/PAP
W Polsce władze państwowe przynajmniej uzgodniły z władzami Kościołów i innych związków wyznaniowych limity wiernych i inne ograniczenia, ale we Włoszech tylko dały je do zatwierdzenia, a we Francji w ogóle nie pytały przywódców religijnych o zdanie. Wierzący zostali potraktowani przedmiotowo.

– Zasada pomocniczości ma podwójną dynamikę: odgórną i oddolną – wyjaśniał teraz papież. – Z jednej strony, a zwłaszcza w czasach przemian, kiedy poszczególne jednostki, rodziny, małe stowarzyszenia lub społeczności lokalne nie są w stanie osiągnąć podstawowych celów, wówczas słuszne jest, aby najwyższe szczeble organu społecznego, takie jak państwo, interweniowały w celu zapewnienia środków niezbędnych do ruszenia naprzód. Na przykład, z powodu kwarantanny związanej z koronawirusem, wiele osób, rodzin i firm znalazło się i nadal znajduje się w poważnych trudnościach, dlatego instytucje publiczne starają się pomóc poprzez stosowne interwencje społeczne, gospodarcze, sanitarne – to jest służba, którą powinny wypełniać. Z drugiej strony – podkreślał Franciszek – trzeba wszystkim pozwolić mówić.

I podaje wyrazisty przykład wolontariusza, który „idzie pracować dla ubogich” i „mówi im, co powinni czynić”. – Tak nie można – sprzeciwia się papież. – Trzeba wszystkim pozwolić mówić. W ten sposób działa zasada pomocniczości. Nie możemy pominąć udziału tych ludzi, nie można ignorować ich mądrości – podkreśla.

Biopolityka. Czy życie ludzkie to zasoby państwa? Takie same jak węgiel?

W czasach koronawirusa wróciło pytanie, czy dobro społeczeństwa jest warte więcej niż życie pojedynczego człowieka.

zobacz więcej
I z dydaktycznym zacięciem wyjaśnia, że istnieje współpraca odgórna: od państwa ku ludowi, oraz oddolna: od instytucji ludu ku szczytom władzy. – I to właśnie jest realizacją zasady pomocniczości – powtarza – bo każdy musi mieć możliwość podjęcia swej odpowiedzialności w procesach uzdrawiania społeczeństwa, do którego należy. Kiedy uruchamiany jest jakiś projekt, który bezpośrednio lub pośrednio dotyczy pewnych grup społecznych, nie można pominąć ich udziału.

– Nie ma solidarności bez pomocniczości – mówił dalej papież. – Droga solidarności potrzebuje pomocniczości. Nie ma prawdziwej solidarności bez zaangażowania społecznego, bez wkładu instytucji pośredniczących: bez wkładu rodzin, bez wkładu stowarzyszeń, bez wkładu spółdzielni, małych przedsiębiorstw, instytucji społeczeństwa obywatelskiego. Wszyscy winni wnieść swój wkład, wszyscy. Takie uczestnictwo pomaga korygować i zapobiegać pewnym negatywnym aspektom globalizacji i działań państw, jak ma to miejsce również w przypadku troski o ludzi dotkniętych pandemią – podkreślał Franciszek.

Ks. Piotr Mazurkiewicz, komentując to przesłanie, wskazuje na decyzje antykryzysowe poszczególnych państw i UE, na „tarcze antycovidowe” i inne pomysły. I chwali polski rząd, który pomoc ograniczył do firm, które nie zwalniały ludzi. – Do tego stopnia okazało się to ważne – podkreśla ks. Mazurkiewicz – że firmy przywracały zwolnionych, aby jednak móc otrzymać wsparcie. Żeby wychodzić z pandemii, musi być poczucie wspólnoty.

Sytuacje opisane w wystąpieniu papieża nie są skierowane szczególnie do Polaków czy Włochów i reszty mieszkańców Europy. Na świecie wciąż jeszcze jest wiele milionów katolików – w 2018 roku było ich miliard 329 mln (Rocznik Papieski 2020 i Rocznik Statystyczny Kościoła 2018).


Do zasady pomocniczości i bogactwa jej perspektyw dla życia społecznego odwoływałam się w swoich tekstach publicystycznych często. Opiera się na niej zarówno działalność parafii i różnych wspólnot w niej aktywnych, jak i cała zasada samorządu, nie mówiąc o podstawach Unii Europejskiej, wszak budowanych pierwotnie w oparciu o katolicką naukę społeczną.

Trudno jednak nie zauważyć, że z poszanowaniem zasady pomocniczości – inaczej: subsydiarności – rzeczywiście nie jest dobrze. Prof. Jacek Czaputowicz, były już minister spraw zagranicznych, kilka lat temu w rozprawie „Suwerenność” pokazywał, że zasada subsydiarności ma istotne znaczenie dla „łagodzenia deficytu demokracji”, z jakim mamy do czynienia w Unii Europejskiej.

Przywołam raz jeszcze KKK, w punkcie 1885: „zasada pomocniczości jest przeciwna wszelkim fromom kolektywizmu. Wyznacza ona granicę interwencji państwa. Zmierza do zharmonizowania relacji między jednostkami i społecznościami. Dąży do ustanowienia prawdziwego porządku międzynarodowego”.
Oddział intensywnej terapii szpitala św. Andrzeja w Bordeaux. Z powodu wzrostu zakażeń Covid-19 to miast znalazło się w tzw. czerwonej strefie. Fot. CAROLINE BLUMBERG/EPA/PAP
– Dziś ten brak poszanowania dla zasady pomocniczości rozprzestrzenił się jak wirus – mówił kilka dni temu papież Bergoglio. – Bardziej słuchamy dużych koncernów finansowych niż ludzi czy tych, którzy napędzają gospodarkę realną. Bardziej słucha się wielkich korporacji międzynarodowych niż ruchów społecznych. Mówiąc językiem dnia powszedniego, bardziej słucha się możnych niż słabych.

Kogo lub co papież miał na myśli? Nie mówi wprost, że może mu chodzić o WHO, ale pokazuje, że jesteśmy pod panowaniem podmiotu, który nie ma nic wspólnego z demokracją. W sposób oczywisty ostrzega też przed lobbystami.

– Pomyślmy też o sposobie wyleczenia wirusa: bardziej słuchane są wielkie koncerny farmaceutyczne niż pracownicy służby zdrowia, zaangażowani na pierwszej linii frontu w szpitalach czy obozach dla uchodźców – mówił papież. – To nie jest właściwa droga. Trzeba wysłuchać wszystkich. Wszystkich: i tych, którzy są na górze jak i tych, co są na dole. Wszystkich.

Już za tydzień, 3 pażdziernika, papież Franciszek podpisze w Asyżu nową encyklikę „Fratelli tutti” – jak zapowiedziano – o braterstwie i przyjaźni społecznej. Czy zaprezentowane w minionych tygodniach rozważania o solidarności i pomocniczości są jej zapowiedzią?

– Albo będziemy wspólnie pracować na rzecz wyjścia z kryzysu, na wszystkich szczeblach społeczeństwa, albo nigdy z niego nie wyjdziemy, nie da się – mówił w środę. – Wyjście z kryzysu nie oznacza liźnięcia farbą obecnej sytuacji, by wydawała się nieco bardziej sprawiedliwa. Przeciwnie, wyjście z kryzysu oznacza przemianę, a prawdziwej transformacji dokonują wszyscy. Wszystkie zawody i wszyscy razem, wszyscy we wspólnocie. Jeśli nie uczynią tego wszyscy, wynik będzie negatywny ­ stwierdził.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Niedziela Wielkanocna w Bogocie. W 2020 roku w czasie pierwszej fali pandemii władze Kolumbii postanowiły w czasie świąt zamknąć wszystkie kościoły. Fot. Daniel Munoz/VIEWpress via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Maska
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Diabeł
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Pamiętajmy o tym, że przemijamy
Wprawdzie udaje ci się odsunąć śmierć, ale czy uda ci się ją usunąć?
Felietony Poprzednie wydanie
Na rozdrożu. Andrzej Krauze komentuje dla Tygodnika TVP
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Czajka
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.