Cywilizacja

Kto zarabia na Nord Stream 2? Znamy konkretne firmy, instytucje, nazwiska polityków

Przy okazji sporu o podmorski gazociąg Dania uzyskała od Polski 80 proc. spornych obszarów morskich, a Węgry zdobyły rosyjski rynek dla swojego leku na schizofrenię.

„Nie można z daleka grozić Rosji palcem, a potem wikłać się w projekt Nord Stream 2 razem z koncernem Gazprom” – grzmiał na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” Mateusz Morawiecki. Przyznać trzeba, że polski premier dwoi się i troi, by zablokować budowę kontrowersyjnego gazociągu. W ostatnich tygodniach coraz głośniej wtórują mu nawet zachodni politycy. W tym socjaldemokratyczny szef niemieckiego MSZ Heiko Maas, który zagroził wstrzymaniem dalszych prac na dnie Bałtyku.

Gazociąg Północny ukończony jest w ponad 90 proc. Chociaż ostatnia prosta jest najtrudniejsza. W grę włączył się amerykański prezydent i realnie zagroził sankcjami gospodarczymi dla firm pracujących przy NS2. To spowodowało, że od ponad roku na placu budowy nic się nie dzieje, a szwajcarska firma Allseas Group, zajmująca się układaniem rur na dnie Bałtyku, zrezygnowała z dalszej współpracy.

Jednak nie powinniśmy mieć złudzeń. Szans na powstrzymanie sojuszu rosyjsko-niemieckiego za wielkich nie ma. Dlaczego? Odpowiedzi na to pytanie udziela prezes Rady Ministrów w dalszej części swojego komentarza w „FAZ": „Gazociąg ten dałby rosyjskim oligarchom potężny zastrzyk finansowy”.
Od lewej: kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, premier Holandii Mark Rutte i były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder podczas ceremonii otwarcia gazociągu Nord Stream 8 listopada 2011 w Lubminie. Fot. Sean Gallup / Getty Images
I właśnie o ten zastrzyk chodzi. A dokładniej o potężne grupy interesu. Bo oba projekty Nord Stream to nie tylko geopolityka i olbrzymie zyski dla dwóch wielkich krajów. Na tym projekcie zarabiają setki podmiotów z niemal całej Europy. Z najróżniejszych branż. Od klubów piłkarskich po firmy certyfikujące, kończąc na lokalnych samorządach czy nawet uniwersytetach.

Niewyobrażalny budżet

Takiej imprezy w dwutysięcznym niemieckim Lubminie nie było nigdy. I nigdy prawdopodobnie już nie będzie. Do niewielkiej miejscowości leżącej w kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie w listopadzie 2011 przybyli najważniejsi światowi przywódcy.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Rosji Dimitrij Miedwiediew, premier Holandii Mark Rutte, premier Francji Francois Fillon i komisarz UE do spraw energii Guenther Oettinger. Jeżeli doliczymy do tego korpus dyplomatyczny i dziennikarzy, to okaże się, że liczba gości przekroczyła liczbę mieszkańców. Tak świętowano oddanie do użytku pierwszej nitki Gazociągu Północnego. Jego zakończenie znajduje się właśnie w Lubminie.

Było co świętować. Oficjalny budżet przedsięwzięcia wyniósł 7,4 mld euro. Ale sama budowa infrastruktury naziemnej w Rosji mogła pochłonąć, według szacunków dr. Szymona Kardasia z Ośrodka Studiów Wschodnich, nawet 60 mld euro!

Żeby przybliżyć ogrom tych pieniędzy, wystarczy wspomnieć, że za tę kwotę można byłoby wybudować ponad 6 tys. kilometrów autostrad (w Polsce mamy ich obecnie 2 tys. km) albo finansować rachunki za energię elektryczną wszystkich gospodarstw domowych w Polsce przez... 162 lata. A przecież cały czas mówimy zaledwie o pierwszym projekcie Nord Stream. Gdy doliczymy drugi, kwoty naprawdę mogą zawrócić w głowie. Dlatego zdecydowaliśmy się sprawdzić, kto skorzystał z tych pieniędzy.

Szwajcarski łącznik

Pierwszym beneficjentem Gazociągu Północnego okazała się... Szwajcaria. To tam bowiem zarejestrowano spółkę Nord Stream AG, a później Nord Stream 2 AG. I to tam trafiają podatki.

– Szczerze powiedziawszy nigdy nie zastanawiałem się, dlaczego akurat w tym kraju powstała firma – mówi w rozmowie z Tygodnikiem TVP Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie AWS-UW. – Przecież system podatkowy w Zurychu nie jest wcale zachęcający do zakładania działalności. To nie jest raj podatkowy. Wręcz przeciwnie – zastanawia się głośno.

Dokładnie taki sam problem z odpowiedzią mieli inni polscy eksperci zajmujący się branżą energetyczną. Każdy powtarzał jedynie, że z pewnością nie dla optymalizacji podatkowej.

Ale właśnie nie o unikanie podatków tutaj chodziło. Wręcz przeciwnie. Nord Stream AG to konsorcjum, na które „zrzuciły się” największe korporacje świata. Zależało im, by w oczach opinii publicznej być maksymalnie transparentnym. Neutralna Szwajcaria świetnie się do tego nadawała.

Tysiące ton broni chemicznej i paliw leżą w Bałtyku. Korozja otworzy beczki za 20 lat

Ryby żerujące przy dnie, np. flądra czy dorsz, są narażone na oddziaływanie związków uwalnianych ze składowisk toksyn.

zobacz więcej
O wiele ważniejszym czynnikiem był jednak fakt, że interesy są robione z Rosjanami. Dla równowagi sił, spółka musiała powstać poza główną siedzibą każdego z akcjonariuszy. Tak, by każda ze stron miała równe prawa w stosunku do prawodawstwa właściwego danego kraju.

I tak BASF SE/Wintershall Holding GmbH i E.ON Ruhrgas posiadają po 15,5 proc. udziałów, N.V. Nederlandse Gasunie i GDF SUEZ S.A. po 9 proc. Pakiet kontrolny – 51 proc. – znajduje się w rękach OAO Gazprom.

Przeciętnemu zjadacza chleba powyższe literki mogą mówić niewiele. Ale to te firmy trzymają cały świat w ryzach. Ich wspólne powiązania i przenikanie się na międzynarodowych rynkach nie są łatwą układanką. Ale każda z nich ma budżet porównywalny do budżetów średniej wielkości państw.

Firmy jak państwa

Wintershall Holding z siedzibą w Kassel był największym niemieckim producentem ropy naftowej i gazu ziemnego. W całości kontrolowanym przez BASF To z kolei największy chemiczny koncern świata. (przychód BASF-a za 2018 r. wyniósł 62,7 mld euro, czyli ok. 270 mld zł. To więcej niż PKB Chorwacji. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2018 r. wyniosły jedynie 100 mld więcej niż BASF-u.).

Grupa BASF obejmuje spółki zależne w ponad 80 krajach. Posiada ponad 390 zakładów produkcyjnych na wszystkich zamieszkałych kontynentach. Jej siedziba znajduje się w Ludwigshafen w Niemczech.

Półtora roku temu Wintershall połączył się z DEA, tworząc Wintershall Dea (BASF posiada 67 proc. udziałów we wspólnym przedsiębiorstwie). DEA, a dokładnie Deutsche Erdoel AG to międzynarodowy koncern naftowy i gazowy z siedzibą w Hamburgu. Koncern mocno rozwijał się już w czasach rządów Hitlera – m.in. dzięki intratnym rządowym pożyczkom czy wykorzystywaniu na masową skalę robotników przymusowych ze Wschodu Europy.

Przed połączeniem się z Wintershall, DEA była spółką zależną od L1 Energy. I tutaj dochodzimy do mieszania się interesów niemiecko-rosyjskich. L1 było bowiem spółką inwestycyjną z branży naftowo-gazowej kontrolowaną przez rosyjskiego miliardera Michaiła Fridmana.

Pakiet kontrolny sprawowany był za pośrednictwem Alfa Group. A to z kolei jest rosyjski fundusz, który w swoim portfolio posiada akcje spółek od naftowych, przez telekomunikacyjne, wodociągowe, ubezpieczeniowe, bankowe aż po handel detaliczny. W tym jeden z największych banków Rosji – Alfa Bank. To z kolei daje możliwości kredytowania dowolnych inwestycji na świecie.

Po połączeniu niemiecko-rosyjski koncern stał się największą spółką wydobywającą węglowodory w Europie. Oprócz tego wyliczono, że jego całkowita zdolność wydobywcza przekroczyła 590 tys. baryłek ropy dziennie. W latach 2021-2023 ma to być nawet 800 tys. baryłek.
Regionalna siedziba Alfa Banku w Nowowsybirsku, styczeń 2020. Fot. Kirill Kukhmar\TASS via Getty Images
Lista graczy

Drugim kluczowym graczem przy Nord Stream jest E.ON Ruhrgas AG, czyli jedna z największych firm energetycznych świata. Jej główna siedziba znajduje się w niemieckim Essen, a przychody przekraczają 40 mld euro rocznie. Na rynku gazu pojawiła się 17 lat temu, kupując Ruhrgas za 10,3 mld euro.

To również firma, która przeszła do historii Komisji Europejskiej. Otrzymała wspólnie z francuską GDF Suez rekordową grzywnę po 553 mln euro z powodu zawarcia między nimi uzgodnień dotyczących rurociągu MEGAL. Chodziło o złamanie prawa antymonopolowego. Była to druga co do wielkości kara nałożona przez Komisję Europejską i pierwsza w sektorze energetycznym.

W taki sposób doszliśmy do kolejnego podmiotu partycypującego w Nord Stream. Gaz de France Suez, a obecnie Engie SA to multikoncern z przychodami na poziomie ponad 60 mld euro. Posiada elektrownie węglowe, buduje elektrownie jądrowe, zajmuje się energią odnawialną, gazem odnawialnym czy gazem ziemnym. Francuska duma narodowa, której początki sięgają 1822 r., kiedy to założona została przez holenderskiego króla Wilhelma I.

A właśnie ostatni akcjonariusz pochodzi z Holandii. To N.V. Nederlandse Gasunie. Państwowy gigant zajmujący się infrastrukturą i transportem gazu ziemnego.

W takim samym modelu miała funkcjonować spółka Nord Stream 2. Jednak polski UOKiK zablokował powstanie przedsiębiorstwa z udziałem zachodnich koncernów. Niewiele jednak to dało. Giganci zdecydowali się po prostu kredytować Gazprom w jego działaniach. I tak partnerami NS2 również jest Wintershall DEA czy francuski Engie. Ale doszły do nich austriacki OMV (koncern paliwowy), kooperujący z nim na terenie Rosji fińsko-niemiecki Uniper (jest operatorem pięciu elektrowni w Rosji o sumarycznej mocy 9,9 GW) i brytyjsko-holenderski gigant Royal Dutch Shell.

To jedynie wierzchołek finansowej góry lodowej.

Już dekadę temu w budowę Gazociągu Północnego zaangażowało się 10 państw oraz ponad 20 podmiotów gospodarczych z różnych sektorów. Poza wielką piątką udziałowców były to również spółki zajmujące się przesyłem gazu. M.in. brytyjska odnoga Gazpromu, czyli Gazprom Marketing and Trading Ltd., mająca siedzibę w Londynie, niemiecka spółka zależna Gazpromu czyli WINGAS GmbH oraz duński DONG Energy A/S.

Rury i beton

Według dr. Szymona Kardasia kolejną grupą podmiotów, które spijały finansową śmietankę były firmy budowlano-hutnicze. – Produkcja i układanie rur na dnie Bałtyku to olbrzymia część budżetu – uważa ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich. – W przypadku pierwszego Nord Stream co czwarte euro trafiło do rosyjskich oligarchów. W przypadku drugiego, mogło to być ponad 60 proc. zleceń.

Kardaś twierdzi, że głównym beneficjentem po stronie rosyjskiej był Giennadij Timczenko, którego to majątek wyceniany jest na niemal 23 mld dol. Jego spółki rozbudowały infrastrukturę naziemną aż do dalekiej Syberii.

Jak odkupić od Rosjan Nord Stream 2

Opóźnienie realizacji Nord Stream 2 wyniesie najwyżej kilka miesięcy i Rosja wraz z Gazpromem mają opracowane „alternatywne warianty budowy gazociągu”, twierdzi Moskwa. Czy na pewno?

zobacz więcej
Samym dostarczeniem rur zajęła się United Metallurgical Company (z ros. OMK) Anatoliego Sedycha. W swoim portfolio ma współpracę z największymi koncernami świata: ExxonMobil, Royal Dutch Shell, General Electric czy Samsung.

Drugim rosyjskim gigantem był Chelyabinsk Pipe-Rolling Plant JSC. To jeden z największych producentów rur na świecie. Ponad 70 proc. rosyjskich rurociągów obecnie eksploatowanych wykorzystuje produkty Chelpipe Group. Co ciekawe, Rosjanie mają jeden ze swoich zakładów 15 km od granicy z Polską. Ich spółką zależną jest czeska MSA, producent zaworów przemysłowych.

Ze strony niemieckiej beneficjentem była Europipe GmbH. Czyli spółka córka dwóch światowych (oczywiście niemieckich) stalowych gigantów. Salzgitter AG, oraz AG der Dillinger Hüttenwerke. Co ciekawe Europipe dostarczy również rury dla gazociągu podmorskiego Baltic Pipe budowanego przez polski Gaz-System.

Kolejna niemiecka firma zajęła się dostarczeniem betonu – EUPEC GmbH, włosi przygotowali zawory (PetrolValves S.R.L.) i konstrukcję (Snamprogetti S.p.A.). Samym układaniem rur Włosi (Saipem S.p.A.) podzielili się ze Szwajcarami (Allseas Group – wycofała się z NS2 pod naciskiem USA).

Malezyjskie Wasco Coatings Europe BV jest odpowiedzialne za nakładanie betonowych powłok obciążających w zakładach w miejscowościach Kotka (Finlandia) oraz Mukran (Niemcy), oraz zapewniło magazynowanie rur na dwóch placach składowych zlokalizowanych w fińskim Hanko i w Karlshamn w Szwecji.

Na pomiarze dna Bałtyku zarobili Szwedzi (Marin Mätteknik AB) i Norwegowie (DoF ASA).

Skandynawscy konsultanci

Kraje skandynawskie zarabiały nie tylko na składowaniu i magazynowaniu rur. Do wyciągnięcia pieniędzy z kieszeni Rosjan i Niemiec umiejętnie wykorzystały kwestie środowiskowe,.

Fiński Instytut Weryfikacji Konwencji ds. Bojowych Środków Chemicznych VERFIN zarobił jako konsultant w sprawie zalegających na dnie morza BŚCH. Ymparistotutkimus Yrjola Oy zajął się ssakami morskimi w Zatoce Fińskiej, ARK Sukellus Rami Kokko specjalizująca się w archeologicznych badaniach podwodnych przejęła segment dziedzictwa kulturowego, a Ludoe Consulting Oy – podstawowymi badaniami w zakresie środowiska na obszarach morskich.

Szwedzi wzięli hydrografię (Anders Stigebrandt, Ancylus HB) i dziedzictwo kulturowe (Statens Maritima museer).

Duńczycy skupili się na swoich instytutach. Duński Instytut Hydrauliczny i Duńskie Centrum Środowiska i Energii zajęły się modelowaniem matematycznym i badaniem środowiska. Analizą środowiskową dopełniły jeszcze brytyjski ERM, i niemiecki IfAÖ.

Nawet estoński Skepast & Puhkim OU znalazł dla siebie niszę. Dokonał oceny transgranicznej.
Siedziba należących do United Metallurgical Company (OMK) zakładów stalowych w Wyksie w rejonie Niżnego Nowogrodu. Na zdjęciu rzeźba Iwana i Andrieja Bataszowów, załozycieli fabryki. Fot. Sergei Fadeichev\TASS via Getty Images
Duże pieniądze znajdują się także w samych certyfikatach i certyfikacjach poszczególnych działań. Tym zajmował się DNV GL. Norweski potentat, który połączył się z niemieckim odpowiednikiem (Det Norske Veritas – Norwegia i Germanischer Lloyd – Niemcy). Obecnie jest największym na świecie towarzystwem klasyfikacyjnym, obsługującym 13 tys. statków i ruchomych jednostek morskich. Posiada 21 proc. udziału w globalnym rynku.

Pracę nad raportami powierzono m.in. Ramboll, największej firmie konsultingowo-inżynierskiej w Skandynawii z siedzibą w Kopenhadze.

Sporne obszary i lek na schizofrenię

Dzięki budowie Nord Stream Finowie bardzo mocno wzmocnili jedną z głównych swoich gałęzi gospodarki. Helsinki uzyskały bowiem odroczenie ceł na eksport rosyjskiego drewna dla fińskiego przemysłu drzewnego.

Jeszcze lepiej wyszli na tym Duńczycy. Kopenhaga do dziś bardzo mocno sprzeciwia się budowie NS2. Ale już przy pierwszym projekcie mocno stawali okoniem. Nic nie robi się jednak za darmo. Za to, że Duńczycy wydadzą zgodę na budowę Baltic Pipe i będą utrudniali życie Rosjanom, Polska oddała Danii... 80 procent spornych obszarów morskich.

Gazociąg Północny poparły natomiast Czechy. Dwa lata temu prezydent Zeman stwierdził, że „dla Republiki Czeskiej jego budowa oznacza to korzyść ekonomiczną w wysokości około 1 miliarda euro rocznie”. Chodziło oczywiście o różnicę w cenie.

Biznes wyczuły także Węgry. Podczas ubiegłorocznego konfliktu gazowego pomiędzy Ukrainą i Rosją, Budapeszt wsparł Moskwę. Podpisano porozumienie gwarantujące dostawy rosyjskiego gazu na rok 2020, niezależnie od przesyłu przez Ukrainę. W tym samym czasie dla Kijowa kończył się kontrakt z Rosją. A warto dodać, że kwota płacona za pośrednictwo w tranzycie to 2,7 mld dolarów, czyli 3 proc. PKB Ukrainy!

Orban zdecydował wówczas, że zakupy w Gazpromie będą wyższe aż o 60 proc. w stosunku do zakupów w 2018 r. W zamian za to w Rosji rozpocznie się produkcja Karipraziny – leku na schizofrenię, którego właścicielem jest węgierski koncern farmaceutyczny Richter. Jego pojawienie się na rosyjskiej liście leków refundowanych oznacza zdobycie potężnego rynku.

Sondażownie, lobbyści i piłkarze

Na Nord Stream zarabiają również agencje PR, sondażownie, lobbyści czy kancelarie prawne.

Głośno było, gdy Fundacja Wolna Rosja ujawniła manipulacje sondażami i wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Najpierw Stowarzyszenie Biznesu Niemiec Wschodnich zleciło przeprowadzenie sondażu, z którego wyszło, że społeczeństwo niemieckie domaga się budowy gazociągu. Później kolportowano jego wyniki w mediach.

Moskwa chce zniszczyć porty państw bałtyckich i Rail Baltica. Kto to jest Lembergs i jaką odgrywa w tym rolę?

Ekonomiczna presja Kremla na gospodarki regionu ma efekt militarny. Lepiej widzi to Waszyngton niż Berlin czy Paryż.

zobacz więcej
Samo Stowarzyszenie uznawane jest za jednego z głównych lobbystów rosyjskiej inicjatywy w Niemczech. A agencja, która sondaż przeprowadziła już wcześniej dopuszczała się haniebnych praktyk. Jak chociażby w przypadku sondażu dotyczącej prywatyzacji kolei, który to doprowadził do zgody na ten proces. Media niemieckie ustaliły potem, że sondaż był finansowany przez Deutsche Bahn.

Także w walce z rządem duńskim nie liczyły się koszty. Spółka NS wynajęła kancelarię prawną Bech-Brunn. To duńska kancelaria prawna z biurami w Kopenhadze , Aarhus i Szanghaju. Ma 74 partnerów i około 400 pracowników. Jest jedną kancelarią z tzw. „Wielkiej Czwórki” na duńskim rynku usług prawnych, z przychodami na poziomie ponad 75 mln euro. Na prestiżowej liście IFLR1000 wiodących światowych firm prawniczych zajmujących się prawami finansowymi, Bech-Bruun znajduje się na pierwszym miejscu pod względem restrukturyzacji i niewypłacalności, a drugim w bankowości i finansach oraz fuzjach i przejęciach.

Rosjanie nie szczędzą też pieniędzy na bezpośredni lobbing. W pierwszej połowie 2020 roku spółka Nord Stream 2 AG zapłaciła lobbystom z firm BGR Group, Roberti Global LLC, and Sweeney & Associates 1,68 mln dol., czyli dwa razy tyle co w roku ubiegłym. A to kwota tylko za działania na trudnym rynku USA, gdzie zarówno Republikanie jak i Demokraci są przeciwni budowie gazociągu.

Nord Stream świetnie dba o swój wizerunek na Zachodzie. Dlatego bardzo chętnie dotuje sport. Jest głównym sponsorem FC Schalke 04. Czyli czołowej niemieckiej drużyny piłkarskiej. Udziela też wsparcia finansowego dla Schweriner SC, także niemieckiego klubu tyle że siatkarskiego. Widoczny jest również w piłce ręcznej. Tutaj postawili na Ligę Mistrzów, która rozgrywana jest pod auspicjami Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej.

Politycy na usługach

Na koniec warto przypomnieć o samych politykach, którzy praktycznie już dożywotnio ustawili się dzięki współpracy z Gazpromem. „Niedopuszczalnym”, jak określa Janusz Steinhoff, było zatrudnienie Gerharda Schrödera w roli przewodniczącego rady dyrektorów Nord Stream, a później Nord Stream 2. Dodatkowo zaczął on również pracę w radzie dyrektorów innego rosyjskiego koncernu – Rosnieftu.

Dokładnych kwot nikt nie zna, ale mówi się tutaj o milionach euro dla byłego kanclerza Niemiec. Jeszcze bardziej bulwersującym był fakt, że Schröder objął stanowisko w Rosji zaraz po przegranych wyborach w jego partii – SPD w 2005 r. Dodajmy, że w czasie sprawowania przez niego funkcji Kanclerza Niemiec podejmował decyzję o budowie Gazociągu.

– W polskich standardach etycznych taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca – uważa Steinhoff. – Myślę, że opinia publiczna i elity polityczne Niemiec są podobnego zdania.
Schalke 04 cieszy się ze zdobytej bramki przeciw TSG 1899 Hoffenheim 7 marca 2020. Na koszulkach gospodarzy logo Gazpromu, na bandzie stadionu w Gelsenkirchen reklama Nord Stream 2. Fot. Max Maiwald/DeFodi Images via Getty Images
To, co nie mieści się w etyce polskiej polityki, zmieściło się w fińskiej. Były premier Paavo Lipponen w 2008 roku przerwał karierę polityczną i zaczął pracę jako konsultant w Nord Stream. W zakresie jego obowiązków było m.in. „reprezentowanie firmy w kontaktach z władzami i instytucjami fińskimi”. Społeczeństwo zapamiętało jego postawę. Gdy w 2011 powrócił do polityki i wystartował w wyborach prezydenckich z ramienia Socjaldemokratycznej Partii Finlandii, otrzymał zaledwie 6,7 proc. głosów.

Nord Stream słynie też z nietypowego lobbingu. Europoseł Marcin Libicki opowiadał, że w lipcu 2008 przed głosowaniem w sprawie gazociągu wszyscy eurodeputowani dostali od firmy budującej gazociąg instrukcje, jak powinni głosować. Za tę kampanię odpowiadała holenderska deputowana do Parlamentu Europejskiego i ekspertka Banku Światowego Maartje Van Putten, która parę miesięcy wcześniej została oficjalnie zatrudniona jako doradca w Nord Stream. Szwedów z kolei zaskoczyła informacja podana przez tamtejsze media. Była osobista sekretarz premiera Fredrika Reinfeldta została zatrudniona przez agencję PR pracującą na rzecz Nord Stream.

Polacy z dala od tortu

– Bardzo dobrze oceniam ostatnie 10 lat polskiej polityki względem imperialnej postawy Rosji. I bardzo negatywnie oceniam podejście Zachodu Europy do Gazpromu. Dotyczy to traktowania dostaw gazu przez Gazprom do Europy w sposób niezgodny z zasadami wynikającymi z 3. Pakietu Energetycznego. Niewiele mogliśmy tu zrobić, ale dobrze, że się od Rosji uniezależniamy. Dywersyfikacja dostaw gazu jest elementarzem gospodarki wolnorynkowej – podsumowuje Steinhoff.

– W cywilizowanym świecie nikt nie zakręca kurków, tylko idzie do sądu. Gdyby nie rząd Leszka Millera, to już w 2005 r. mielibyśmy dostawy gazu norweskiego. W efekcie zablokowania tego projektu przez wiele lat płaciliśmy dostawcom rosyjskim rentę za brak alternatywy w postaci zawyżonych cen gazu – dodaje.

Jak widać, pieniądze inwestowane w Nord Stream wracają głównie na rynek niemiecki i do rosyjskich oligarchów. Przy okazji udało się nieco uszczknąć z tego tortu Skandynawom, Holendrom, Brytyjczykom czy Włochom.

Tylko Polakom pieniądze przeszły obok nosa. Może to i lepiej. Przykro byłoby bowiem, gdyby polskie firmy doraabiały się na uzależnianiu Europy od rosyjskiego gazu.

– Karol Wasilewski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Rury do budowy gazociągu Nord Stream 2 składowane w porcie Mukran w niemieckim mieście Sassnitz. Maj 2020. Vyacheslav Filippov\TASS via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Od milionera do zera. Czyli: czego nie życzymy Idze Świątek
Polska tenisistka na kortach zarobiła już grubo ponad 10 mln złotych. Ale musi pamiętać, że większość gwiazd sportu bankrutuje krótko po zakończeniu kariery.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Kim są panie, które każą „wypier…”? Mapa polskiego feminizmu
Przyszłość polityki czy gwiazdy jednego sezonu?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wojna siedemdziesięciolatków. Czy o wyniku zdecydują „wstydliwi”?
Już wiadomo, kto przez najbliższe 4 lata będzie lokatorem Białego Domu: biały mężczyzna o w podeszłym wieku o jasnych włosach.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nowe zaburzenie w czasach pandemii: lęk przed odcięciem od lajków
Czy można zachować psychiczną równowagę, gdy zarówno nauka, czas wolny, jak i kontakty z rówieśnikami są on line?
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Zrozumiały strach lekarzy. I jego możliwe tragiczne skutki
Dlaczego medycy „dezerterują” w czasie pandemii?