Cywilizacja

Wychodzą na ulice, bo nie chcą nosić masek. Niemcy, którzy nie wierzą w pandemię

29 sierpnia podczas drugiej, 40-tysięcznej demonstracji w Berlinie doszło wręcz do próby wdarcia się części demonstrantów do budynku Reichstagu. Nieprzychylni ruchowi komentatorzy i politycy od razu zaczęli snuć porównania z Republiką Weimarską i ostrzegać przed anarchią.

Od kwietnia w wielu miastach Niemiec mnożą się demonstracje przeciwko ograniczeniom wprowadzonym w związku z pandemią koronawirusa. Najwięcej uczestników przyciąga ruch protestu Querdenken 711 – Nonkonformiści 711.

Na jedną z pierwszych manifestacji w Stuttgarcie – kolebce ruchu – przyszło 50 osób. Pod koniec sierpnia w Berlinie – 40 tys. Na sobotniej demonstracji 12 września w Monachium policja doliczyła się 10 tys. osób. Querdenken 711 nie jest zarejestrowana jako stowarzyszenie ani partia. Organizatorzy mówią o sobie „inicjatywa”. 

Pierwszy sukces

711 to numer kierunkowy stolicy Badenii-Wirtembergii. Właśnie tam pojawiła się po raz pierwszy. Był kwiecień. W całych Niemczech obowiązywały ograniczenia związane z wychodzeniem z domów i kontaktami między ludźmi. W miejscach publicznych mogły razem przebywać nie więcej niż dwie osoby, chyba że chodziło o członków jednej rodziny, mieszkających pod jednym dachem.

W Bawarii – landzie, gdzie ograniczenia były najostrzejsze – władze pilnowały, by ludzie nie opuszczali mieszkań „bez ważnego powodu”. Mimo to 18 kwietnia w Stuttgarcie miała miejsce demonstracja przeciwników ograniczeń. Legalna.

Po szeregu urzędowych odmów rejestracji zgromadzenia i wyrokach sądów niższych instancji w sprawie wypowiedział się Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe. Orzekł on 15 kwietnia, że „generalne zakazy demonstracji są niezgodne z artykułem 8. konstytucji”, który brzmi: „Wszyscy Niemcy mają prawo bez zgłaszania lub zezwolenia gromadzić się pokojowo i bez broni”. Trybunał zobowiązał władze do ustalenia warunków, w jakich może dochodzić do zgromadzeń.
Nonkonformistą jest też były piłkarz, reprezentant Niemiec Thomas Berthold, który wystąpił w czasie protestu w Stuttgarcie, 8 sierpnia. Fot. REUTERS/Kai Pfaffenbach
Był to pierwszy poważny sukces założyciela ruchu Nonkonformistów Michaela Ballwega, przedsiębiorcy z branży IT ze Stuttgartu. Od tego momentu kolejne oddziały ruchu zaczynają powstawać w innych miastach Niemiec. Na stronie internetowej organizacji podane są dane kontaktowe do ponad 50 lokalnych filii, choć działalność wielu z nich ogranicza się najprawdopodobniej tylko do moderowania grup dyskusyjnych na komunikatorze internetowym Telegram. 

Egzotyczna mieszanka

Niemniej, Querdenken ma imponujący potencjał mobilizowania protestujących. 1 sierpnia w Berlinie pod szyldem ruchu zebrało się – według policji – 30 tys. osób. Sami organizatorzy mówili o 1,3 mln uczestników. 

Ekspert ds. ekstremizmu prawicowego Olaf Sundermeyer, stwierdził w rozmowie z radiem rbb, że Nonkonformiści celowo drastycznie zawyżyli liczbę uczestników, by stworzyć wrażenie masowego ruchu. Z kolei Arnold Vaatz, wiceszef frakcji CDU/CSU w Bundestagu zarzucił berlińskiej policji, że wyraźnie zaniżyła liczbę uczestników. Poseł, który w NRD był obrońcą praw człowieka, porównał takie działanie do praktyk stosowanych w komunistycznej dyktaturze.

29 sierpnia podczas drugiej, 40-tysięcznej demonstracji w Berlinie doszło wręcz do próby wdarcia się części demonstrantów do budynku Reichstagu. Nieprzychylni Querdenken komentatorzy i politycy zaczęli snuć porównania z Republiką Weimarską i ostrzegać przed anarchią.

Ballweg odciął się jednak od zadymiarzy i oskarżył władze Berlina o niedostateczną ochronę ważnych obiektów.

Kto i dlaczego przychodzi na demonstracje Nonkonformistów? Krótki manifest zamieszczony na stronie internetowej w kilku zdaniach wyjaśnia, o co chodzi jej założycielom: domagają się oni zniesienia ograniczeń, które – ich zdaniem – łamią 19 pierwszych artykułów niemieckiej konstytucji. Obejmują one prawa podstawowe.

Maseczka ochronna jak kaganiec na psim pysku. Zabrano nam twarze

Czy podjęcie koniecznych środków nadzwyczajnych nie zostało okupione zbyt wysoką ceną?

zobacz więcej
„Jesteśmy ponadpartyjni i nie wykluczamy żadnej opinii – po przywróceniu działania konstytucji wszystkie demokratyczne przywileje będą znów dostępne. Żądamy od wszystkich partii, by dostosowały swój program do nowej sytuacji i wyjaśniły obywatelom, w jakich okolicznościach mogą spodziewać się wprowadzenia szczególnych rozwiązań związanych z pandemią. Domagamy się wyborów do Bundestagu w październiku 2020 r. Spotkania służą wyłącznie osiągnięciu powyższych celów” – można przeczytać.

Sam Ballweg założony przez siebie ruch określa tak: „Nonkonformizm oznacza dla mnie osobistą odpowiedzialność, samostanowienie, miłość, wolność, pokój i prawdę”.

Te niezbyt konkretne slogany uściśla lokalna polityk SPD ze Stuttgartu Jasmin Meergans. – Querdenkersi to barwna mieszanka zupełnie normalnych ludzi, ezoteryków, przeciwników szczepień i zdeklarowanych prawicowców – stwierdziła. 

Rzecznik inicjatywy Stephan Bergmann podkreśla, że motywy uczestników demonstracji są różne. Niektórzy chcą odbudowy Cesarstwa Niemieckiego, inni – reformy istniejącej demokracji, a jeszcze inni nie chcą przymusowych szczepień. Wszyscy natomiast nie wierzą w pandemię i nie chcą nosić maseczek. Ten punkt potrafi połączyć tak odległe środowiska, jak działacze Zielonych i Obywateli Rzeszy (Reichsbuerger – efemeryczne środowisko kwestionujące legalność istnienia obecnego państwa niemieckiego).


Podczas jednej demonstracji w Berlinie wystepował lokalny polityk partii Zielonych z Flensburga David Claudio Siber, który skrytykował własną partię za stanowisko w czasie pandemii. Obok Stephana Bergmanna, który utrzymuje bliskie konatkty z Nikolaiem Nerlingiem, blogerem oskarżanym o prawicowy ekstremizm i antysemityzm. Rzecznik inicjatywy jest też założycielem stowarzyszenia Primus Inter Pares, które Urząd Ochrony Konstytucji Badenii-Wirtembergii klasyfikuje jako prawicowo-ekstremistyczne i mające kontakty z Obywatelami Rzeszy.

Według szacunków lokalnej telewizji SWR wśród demonstrantów relatywnie liczną grupę stanowią też zwolennicy teorii spiskowej QAnon. Jej podstawą jest powoływanie się na informacje otrzymane rzekomo od osób mających dostęp do pilnie strzeżonych tajemnic państwowych USA. Według nich obecnie toczy się niewidzialna wojna między administracją Donalda Trumpa, wspieraną przez armię a ogólnoświatową grupą przestępczą, która podporządkowującą sobie instytucje Stanów Zjednoczonych oraz innych państw. 
Z kolei w rozmowie z Suedwestrundfunk pełnomocnik ds. antysemityzmu landowego rządu w Stuttgarcie Michael Blume skonstatował, że zwolennicy ruchu sprzymierzyli się z antysemitami. Jako dowody podał obecność na demonstracjach osób, które są zwolennikami teorii spiskowych, jakoby za pandemię był odpowiedzialny Bill Gates, finansowany przecież przez żydowską rodzinę Rothschildów oraz regularnie pojawiające się transparenty atakujące George'a Sorosa.

Blume przyznał jednak, że Nonkonformistów nie da się sklasyfikować jako ruchu lewicowego czy prawicowego, ponieważ łączy on członków środowisk identyfikujących się zarówno jako prawica, lewica, czy także centrum. – Spaja ich wspólny wyobrażony wróg – podsumował urzędnik. 

Różnorodność tę unaoczniają najlepiej flagi, które powiewają nad pochodami Querdenkersów: od barw Cesarstwa Niemieckiego, przez czerń, czerwień i złoto, tęczę oraz proporce narodowo-konserwatywnej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD), neonazistowskiej NPD i skrajnie lewicowej Die Linke.

Niemcy skłócone i podzielone. Hulajnoga niezgody

Nie chcą jej piesi, bo boja się o swoje zdrowie. Nie chcą rowerzyści, bo ścieżki będą jeszcze bardziej zatłoczone. Nie chcą wreszcie kierowcy, bo mają dość uważania na rowerzystów i pieszych.

zobacz więcej
O tym, do czego prowadzi zgromadzenie w jednym miejscu tak odmiennych światopoglądowo osób pokazuje nagranie, do którego dotarł tygodnik „Focus”. Jego autorem jest pisarz Heiko Schrang, jeden z najbardziej prominentnych uczestników protestów. W swoich książkach Schrang popularyzuje teorie spiskowe, duchowość buddyjską, a także nawołuje do zaprzestania płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego.

W wiadomości audio, która została rozesłana do członków jednej z grup na Telegramie ubolewa, że wśród Querdenkersów znalazło się „od 10 do 20 procent osób, które nazywają siebie przebudzonymi i wolnomyślicielami i które teraz wyciągają widły i atakują się nawzajem”. Osoby te mają używać pod swoim adresem takich obelg jak: „illuminati” i „szatani”. 

Ruch już zdemonizowany

I to byłaby najlepsza odpowiedź na pytanie, czy Querdenken 711 może stać się siłą polityczną mającą wpływ na rzeczywistość w Niemczech. Gdyby nie to, że niektórzy politycy demonizują ruch i szufladkują go jako neonazistowski, skrajnie prawicowy czy ekstremistyczny. Bo jak pokazuje doświadczenie ostatnich lat, takie generalizacje mogą prowadzić do nieprzewidywalnych konsekwencji.

Kiedy w 2015 r. Angela Merkel nazwała protestujących przeciwko przyjmowaniu migrantów „prawicowym motłochem”, przyczyniła się wyraźnie do zbudowania pozycji mało wówczas jeszcze znaczącej partii AfD. 

– Artur Ciechanowicz

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Talibowie. Who is who. Przewodnik po władzach Afganistanu
Są w nich nie tylko terroryści, ale też uczestnik negocjacji z Donaldem Trumpem i… były współpracownik CIA.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Ze skoczni na rower. Z nart na bieżnię. Z płotków na bobsleje
Primož Roglič i inni sportowcy wszechstronni.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Eksperci – największa plaga Ameryki
Fachowcy od urządzania innym życia wedle naukowych metod.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Dlaczego cukrzycy są bardziej narażeni na ciężki COVID-19?
Czwarta fala może być niewesoła, jeśli wziąć pod uwagę, że w otyłości dobiliśmy do statystyk USA!
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Eurokraci zgrzytają zębami. Francuz gorszy niż Polacy
Kandydat na prezydenta Francji zaatakował podstawy Unii Europejskiej, której przez dekady wiernie służył.