Felietony

I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej

Brytyjska linia kolejowa Avanti West Coast wprowadziła na tory Pride Train – 11-wagonowy skład, który, jak poinformowano, „w całości obsługuje społeczność LGBT+”. Podczas komfortowej (Pendolino!), pięciogodzinnej podróży do Manchesteru wyświetlane będą filmy edukacyjne, zaś z głośników sączyć się będą „ciekawostki i pouczające fakty o społeczności LGBT+”.

Pierwszy był – oczywiście – Włodzimierz Ilicz: 13 sierpnia 1918 roku ruszył na front nadwołżański, gdzie toczyły się ciężkie walki z kontrrewolucją, ciągnąc za sobą osiemnaście wagonów wypełnionych materiałami propagandowymi, broszurami, patefonami, obwoźnym kinem oraz kwintetem dętym. Właściwie dwoma kwintetami, bo w skład jednego wchodził puzon, helikon i trzy trąbki, a w skład drugiego – agitatorzy.

To znaczy – urodzony w Symbirsku w roku 1870 Włodzimierz Ulianow był oczywiście takim tytanem, że na zlecenie Komitetu Wykonawczego Wszechrosyjskiego Zjazdu Rad pociągnąłby oczywiście nie to, że osiemnaście, ale osiemdziesiąt wagonów, jednak do powyższego akapitu zakradła się nieścisłość. Sekcja Wojskowa ispołkomitetu WCIK wysłała nad Wołgę nie osobiście wodza proletariatu, lecz pierwszy w historii pociąg agitacyjny, tzw. agitpojezd.

Nie da się ukryć, że w dziedzinie propagandy bolszewicy nie mieli sobie równych. Wielka Wojna sprawiła, że wszystkie walczące strony sięgnęły po wielkoformatowe plakaty, po milionowe nakłady ulotek i po gigantofony. Ale pociąg?

Nie było wyjścia. Odsetek analfabetyzmu w porewolucyjnej Rosji był zatrważająco wysoki, na pospiesznie odbijanych i znów traconych terenach nie sposób było stworzyć stabilnej struktury szkół i administracji. Z najbardziej nośnymi hasłami – o ziemi dla chłopów, o pokoju bez kontrybucji, o odparciu białopolaków – trzeba było dotrzeć wprost do mieszkańców wsi i osad. Najlepiej – multimedialnie: stąd orkiestry dęte i agitatorzy, skąd wagon kinowy, gdzie po dezynsekcji wyświetlano żywe obrazy Dżigi Wiertowa, stąd wreszcie malowanie ścian wagonów przez mistrzów agitacji, Majakowskiego i Malewicza, Chagalla i Pietrowa-Wodkina: mocny kontur, sugestywne sceny, czerwień i czerń.

Do tego – szelest i łopot, kto wie, czy nie groźniejszy niż skrzydła husarskie: do udrapowania w czerwone flagi jednego składu zużywano jednorazowo do trzystu arszynów płótna.

W ślad za „Włodzimierzem Iliczem Leninem” na wschód, północ i południe potoczyły się kolejne składy: „Rewolucja Październikowa” odbyła aż tuzin podróży, większość z towarzyszem Michaiłem Kalininem na pokładzie. „Czerwony Wschód” zachwalał plusy komunizmu wojennego aż w Turkiestanie, „Czerwony Kozak” niezmordowanie agitował nad Donem i na Kubaniu w gorącym lecie '20 roku, „Sowiecki Kaukaz” kołysał się nad przepaściami Gruzji i Azerbejdżanu. Dodatkowo w rwących nurtach Kamy zanurzyła się wypełniona ulotkami „Czerwona Wołga”, a w dniach szczególnie ożywionych debat, z których słynęło młode państwo radzieckie, na ulice Piotrogrodu i Moskwy wypuszczano agit-ryksze i agit-tramwaje.
Władze sięgnęły po to doświadczenie również na frontach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (1941-45), a potem raz jeszcze w latach 70. XX wieku, kiedy artyści, podróżujący na pokładzie pociągu „Komsomolska Prawda” zagrzewali do pracy młodych budowniczych Magistrali Bajkalsko-Amurskiej.

Niestety, ogromne koszty i wysiłek zrażały dotąd grupy rekonstrukcji historycznej do sięgania po tradycję pociągów agitacyjnych. W Rosji ostatnio udało się to w lecie 2016 roku, kiedy w rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem w Wielkiej Ojczyźnianej z Moskwy do Władywostoku przejechał Pociąg Zwycięstwa.

Na szczęście jednak powoli się to zmienia. We wtorek, 25 sierpnia, brytyjska linia kolejowa Avanti West Coast wprowadziła na tory Pride Train – 11-wagonowy skład, który, jak poinformowano, „w całości obsługuje społeczność LGBT+”.

Pociąg Dumy został w całej swej 265-metrowej okazałości pomalowany w kolory tęczy. Avanti West Coast, słusznie uznając sprawiedliwość za ważniejszą od reakcyjnej optyki, włączyły do tradycyjnych kolorów również, stosunkowo rzadko spotykane w tęczach występujących w naturze, kolor czarny, brązowy, jasnobłękitny i biały, „chcąc w ten sposób uhonorować ludzi o różnych kolorach skóry, osoby o orientacji transgenderowej oraz ofiary zakażenia wirusem HIV”.

KINKEA™ przeciw uzurpacjom kleropatriarchatu

Nowy katalog znanej firmy meblarskiej: Szafa z podwójnymi przesuwanymi drzwiami z hartowanego szkła została wyposażona w urządzenie, które tnie na strzępy wszelkie powieszone w niej nieopatrznie spodnie, czytelny symbol męskiej dominacji….

zobacz więcej
Na pokładzie znalazły się, jak wynika z komunikatu, liczne „broszury, opowiadania, wielobarwne plakaty i inne materiały edukacyjne”. Podczas komfortowej (Pendolino!), pięciogodzinnej podróży do Manchesteru na umieszczonych na oparciu każdego fotela monitorze wyświetlane będą również filmy edukacyjne, zaś z głośników, obok standardowych ogłoszeń o zbliżających się stacjach, potrzebie zabrania bagażu czy możliwych opóźnieniach, sączyć się będą „ciekawostki i pouczające fakty o społeczności LGBT+”.

Oprócz trasy do Manchesteru, Avanti West Coast obsługuje połączenia stolicy Wielkiej Brytanii m.in. z Birmingham, Crewe, Blackpool, Glasgow i Edynburgiem, jest więc nadzieja, że brązowo-różowa tęcza rozświetli mroki szkockich i nadmorskich prowincji.

I chociaż nie słychać, by nadzór kolejowy przychylał się do postulatów radykalnych aktywistów LGBT+, którzy domagają się ponoć „pozbycia wszelkich zahamowań”, można uznać, że pod szyldem „Avanti” składy te mogą zajechać naprawdę daleko, powtarzając niemal sukces „Czerwonego Wschodu”, w dwa tygodnie pokonującego dystans między Kostromą a Ałtajem.


Inna rzecz, że nasze przypuszczenia co do genezy Pride Train mogą być mylne: Paul Austin, menedżer pierwszego tęczowego składu w swojej wypowiedzi dla prasy, w której podkreślił znaczenie odjazdu dla tworzenia „zdywersyfikowanego i inkluzywnego społeczeństwa”, nie zająknął się nawet słowem o czerwonych kozakach. Niewykluczone zatem, że inspiracji trzeba szukać zupełnie gdzie indziej.

Na właściwy trop zaprowadzić nas może tomik „W oparach absurdu”, w którym zebrane zostały purenonsensowe żarty dwóch niewątpliwie najdowcipniejszych ludzi II Rzeczypospolitej, Antoniego Słonimskiego i Juliana Tuwima (trzeci, Witkacy, zwykle działał w pojedynkę). W przygotowanym na prima aprilis 1924 roku specjalnym numerze „Kuriera Polskiego” poinformowali oni w jednej z krótkich notek o odkryciu dokonanym przez „znanego w kraju i za granicą badacza mediumizmu, p. Gay–Cymbera”, któremu „udało się zastosować siły psychiczne do celów przemysłowych”.

„Pierwszy samochód, poruszany wyłącznie popędem erotycznym – konkludowali Tuwim i Słonimski – kursować ma już niedługo ma miedzy Warszawą a Zawichostem”.

Jeśli prawdziwa jest hipoteza, że kierownictwo Avanti West Coast nawiązało do dokonań podwarszawskiego spirytysty sprzed wieku i twórczo je rozwinęło, stawia to całą sprawę w zupełnie innym świetle. Polska myśl techniczna raz jeszcze okazuje się triumfować nad dokonaniami Sowietów, Pociągi Dumy zaś mogą zrewolucjonizować transport w Europie.

Pozostaje mieć nadzieję, że na nowe rozwiązanie zwrócą uwagę również władze Warszawy. Może nie wszystko i nie zawsze im się udaje, ale wygląda na to, że z uruchomieniem trzeciej linii metra nie powinno już być w tej sytuacji naprawdę żadnych kłopotów.

– Wojciech Stanisławski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Maska
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Diabeł
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Pamiętajmy o tym, że przemijamy
Wprawdzie udaje ci się odsunąć śmierć, ale czy uda ci się ją usunąć?
Felietony Poprzednie wydanie
Na rozdrożu. Andrzej Krauze komentuje dla Tygodnika TVP
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Czajka
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.