Historia

„Imperium zła” narodziło się w roku 1920

To wtedy Włodzimierz Lenin stwierdził, że nie istnieje żadna moralność ufundowana na religii, tylko moralność klasowa.

Publikujemy fragment wydanej właśnie przez wydawnictwo „Biały kruk” książki Andrzeja Nowaka pt. „Klęska imperium zła. Rok 1920”.

Termin „imperium zła” ma swoją historię. Użył go po raz pierwszy prezydent Ronald Reagan. Było to 8 marca 1983 roku, w przemówieniu wygłoszonym na dorocznej konwencji Narodowego Zgromadzenia Ewangelików, odbywającej się wówczas w Orlando na Florydzie. (…) Na spotkaniu z ewangelikami prezydent „ustawił” politykę bez reszty w perspektywie zmagań dobra i zła. W ten wymiar także przeniósł zmagania z systemem sowieckim.

Ze złem nie może być kompromisu

Przypominając swoje uwagi z pierwszej konferencji prasowej, powtórzył, że sowiecki przeciwnik uznaje jedynie moralność sukcesu rewolucji, odrzucając fundamentalne, właściwe całej judeochrześcijańskiej i – szerzej – humanistycznej tradycji rozróżnienie dobra i zła. Chciał przez to ukazać swoim słuchaczom samą – złą – istotę sowieckiego systemu. Nie wolno abstrahować od niej, kiedy ma się do czynienia z „czerwoną” Moskwą. Tę istotę ujawnia także podważenie w systemie sowieckim praw jednostki, osoby ludzkiej – w imię nadrzędności państwa.

Drugą zasadniczą cechą owego systemu jest wpisanie w program jego polityki zewnętrznej ekspansji, której celem jest podporządkowanie wszystkich narodów świata. Ci, którzy realizują ten program – przywódcy sowieckiego imperium – nazwani są w tym miejscu przez amerykańskiego prezydenta „centrum zła [focus of evil] we współczesnym świecie”.
Prezydent USA Ronald Reagan w marcu 1983. Fot. Penelope Breese/Liaison
Ten szatański już niemal charakter przeciwnika został podkreślony przez amerykańskiego prezydenta poprzez nawiązanie do słynnej powieści C.S. Lewisa „Listy starego diabła do młodego” [„Screwtape Letters”], skąd Ronald Reagan wydobył obraz największego zła, którego źródła biją nie z jakichś obskurnych jaskini zbrodni, nie z obozów koncentracyjnych nawet (tam widoczna staje się ostateczna konsekwencja decyzji wcześniej podjętych), ale ze schludnych, aseptycznych gabinetów władzy, gdzie owe decyzje są podejmowane – przez ludzi w białych kołnierzykach, „którzy nie potrzebują nawet podnosić głosu”.

Ze złem, z takim złem, nie może być kompromisu – stwierdzał Reagan. Wzywał, by przeciwstawić się tym, którzy ośmielają się porównywać do takiego zła politykę Stanów Zjednoczonych i próbują oczernić znaczenie ich wysiłków militarnych, bez których nie uda się odstraszyć, zmusić do odwrotu strasznego przeciwnika (przypomnijmy: Reagan adresował te słowa do chrześcijańskich odbiorców w Ameryce w momencie, kiedy znaczna część ich hierarchii – także katolickiej – krytykowała zawzięcie podjęty przez niego program forsownego dozbrojenia armii Stanów Zjednoczonych).

W tym właśnie kontekście i wobec takich adresatów pojawia się formuła „imperium zła”: „strzeżcie się pokusy pychy – pokusy ustawienia się ponad tym wszystkim i nazwania obu stron konfliktu równie złymi, ignorowania faktów historii i agresywnych impulsów imperium zła [the aggressive impulses of an evil empire], pokusy, by nazwać wyścig zbrojeń wielkim nieporozumieniem i w ten sposób usunąć się z walki między tym, co słuszne i co niesłuszne, tym, co dobre i co złe” .

Celem Sowietów jest światowe panowanie

W tym właśnie przemówieniu, które wprowadziło do publicznego obiegu pojęcie „imperium zła”, wskazany został rok 1920 jako moment, kiedy Lenin definiuje istotę tego zła i tego imperium. Wódz bolszewickiej Rosji miał w owym roku (nie po raz pierwszy zresztą) stwierdzić, że nie istnieje żadna moralność ufundowana na religii, tylko moralność klasowa. Moralne zatem jest to, co przybliża koniec starego świata i sprzyja zjednoczeniu wysiłków proletariatu na rzecz rewolucji, w wojnie klasowej.

Reagan zwrócił na to uwagę już na samym wstępie swej prezydentury, zaledwie pięć dni po zaprzysiężeniu. Na jednej z pierwszych jego konferencji prasowych – 29 stycznia 1981 roku, zapytany o ocenę dalekosiężnych intencji Związku Sowieckiego, stwierdził wprost: celem systemu sowieckiego jest światowe panowanie. Dodał do tego następujący komentarz: „Jedyna moralność, jaką oni [czyli sowieckie kierownictwo – AN] uznają, polega na dążeniu do tego celu, to znaczy, że przyznają sobie prawo do popełnienia każdej zbrodni, prawo do każdego kłamstwa, oszustwa – byle tylko ów cel osiągnąć” .

Historyk, który powiedział Reaganowi jak wykończyć Sowietów

Richard Pipes twierdził, że ZSRR to tylko XIX-wieczna Rosja w nowym stroju.

zobacz więcej
To właśnie jest istota zła, jakie amerykański prezydent dostrzegł w systemie sowieckim. I w Orlando, w 1983 roku, wzywał do jego zatrzymania: siłą odstraszania zgromadzonej przez Stany Zjednoczone broni, ale przede wszystkim siłą ducha, zdolnego rozróżniać dobro i zło – i walczyć w obronie przed agresją zła.

W innej swojej wielkiej mowie, wygłoszonej nieco wcześniej, w sierpniu 1982 roku, w parlamencie brytyjskim – Ronald Reagan skupił się na Polsce, na wyjątkowej roli, jaką w owej walce odgrywała i gra nadal (przypomnijmy: to był rok niewygasłych protestów „Solidarności” przeciwko stanowi wojennemu wprowadzonemu przez Wojciecha Jaruzelskiego – na polecenie Moskwy). „Polska nie jest ani Wschodem, ani Zachodem. Polska jest w centrum europejskiej cywilizacji. Wniosła do tej cywilizacji wielki wkład. Dziś czyni to przez swą wspaniałą niezgodę na zniewolenie”.

Zrównanie totalitaryzmów

Tak mówił prezydent w przemówieniu, w którym zrównał całkowicie dwa totalitaryzmy XX wieku, stawiając w jednym rzędzie „Auschwitz i Dachau, Gułag i Kambodżę”. Wobec trwania systemu, który wytwarza takie zło, człowiek wolny nie może przejść obojętnie. Jednoznaczne potępienie moralne jest w ujęciu Reagana tylko wstępem do wezwania do czynu. Jakiego – wskazał to również na przykładzie Polski. Kryzys trwa – mówił – ale w systemie komunistycznym. Kryzys rewolucyjny, którego kolejnymi zapowiedziami były tłumione dotąd zrywy robotników Berlina Wschodniego w 1953 roku, Węgrów w 1956, Czechów i Słowaków w 1968, wreszcie Polaków w latach 1980–1981.

Walka w Polsce trwa jednak. Skoro kryzys rewolucyjny, wynikający z naturalnego dążenia ludzi do wolności, trwa i narasta w systemie komunistycznym – obowiązkiem wolnego świata jest wspomóc te dążenia, a zatem zaostrzyć kryzys w imperium opierającym się już tylko na nagiej przemocy . I – udało się. Z walnym udziałem Polski, z siłą duchowego przewodnictwa Jana Pawła II, z siłą programu politycznego, który reprezentował Ronald Reagan.

Termin „imperium zła” został błyskawicznie wyszydzony przez tych, którzy bronili – tak jak to opisywał amerykański prezydent – „równego rozłożenia racji” między tych, którzy strzelają i tych, do których strzelano: w 1953 w Berlinie, w 1956 w Budapeszcie, w 1968 w Pradze, w 1981 w kopalni „Wujek”… Ale samo pojęcie „imperium” zaczęło stopniowo przenikać do naukowego opisu sowieckiego fenomenu panowania, tak wewnątrz ZSRS, jak i wobec jego „satelitów” (…)

Chcę zaproponować skupienie uwagi ewentualnych Czytelników wokół jednego przypadku, jednego z pierwszych przykładów historycznej ekspresji zjawiska, które opisał Ronald Reagan. Chodzi o ujawnienie agresywnego sowieckiego imperializmu, jego specyficznej ideologii oraz narzędzi podboju – w momencie otwartego ataku na Warszawę, na Polskę, na system wersalski, na Europę i cały „świat kapitalistyczny”. Chodzi o to, co umownie oddajemy tą datą, którą wspomniał także Ronald Reagan: o rok 1920.
„Klęska imperium zła. Rok 1920”, Andrzej Nowak, wyd. Biały Kruk 2020.
Gdyby ktoś szukał w tym roku w dziełach Lenina potwierdzenia tezy o swoistym charakterze „moralności” narzucanej przez system sowiecki, może znaleźć wiele przykładów . Tu pozwolę sobie przypomnieć dwa konkretne zastosowania nowej „moralności”.

To Lenin wymyślił wojnę hybrydową

Jest gorące lato 1920. Armia Czerwona, prąca przez „trupa białej Polski” na Berlin, prowadzi w swoich taborach nową władzę dla Polaków: Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski. 4 sierpnia szykujący się już do wkroczenia do Warszawy przywódcy Komitetu, Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski, Feliks Kon – wydają rozkaz. Napisany oczywiście po rosyjsku, nie po polsku, miał być wykonywany nie tylko na terenie nowej Polskiej Republiki Sowieckiej, ale także na wymienionych odrębnie Litwie, Białorusi, Ukrainie, Wołyniu i Podolu.

Brzmi tak: „wszystkich [ludzi] niebezpiecznych dla socjalistycznej rewolucji w Polsce, wszystkich przedstawicieli polskiej wielkiej burżuazji i szlachty, wszystkich znanych ze swej sympatii dla białopolaków – aresztować i skierować do obozów koncentracyjnych [naprawit’ w koncłagierja]” .

Obozy koncentracyjne bolszewicy wprowadzili na kontynent europejski już w 1918 roku, w bezwzględnej rozprawie ze swoimi przeciwnikami w samej Rosji. Teraz chcą nieść tę nową metodę terroryzowania i unicestwiania przeciwników swojej ideologii do środka Europy. Ale zostają zatrzymani w bitwie warszawskiej przez Piłsudskiego, Sikorskiego, Hallera i ich żołnierzy.

Wtedy Lenin sięga po inną nową broń, która miała zapobiec sukcesowi polskiej kontrofensywy. 25 sierpnia, na posiedzeniu Biura Politycznego KC Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików) w Moskwie Lenin, w zapisce dla obecnego także na tym posiedzeniu zastępcy Trockiego, Efraima Sklianskiego, zgłasza nowatorski pomysł, jak odwieść małe kraje nadbałtyckie od ewentualnej współpracy z Polską.

Czym zajmował się świat, gdy mieliśmy bolszewików na karku

Latem 1920 roku francuscy katolicy też mieli powody do radości: papież kanonizował Joannę d’Arc.

zobacz więcej
Wydaje następujące polecenie: przebrać czerwonoarmistów za „zielonych” (dosłownie tego określenia użył Lenin) i wtargnąć na kilka kilometrów w głąb Estonii i Łotwy, z którymi Rosja Sowiecka miała przecież świeżo zawarte traktaty pokojowe. „Zielone ludziki” miały powywieszać „kułaków, księży i ziemian”, w liczbie od stu do tysiąca. Wódz rewolucji zaproponował nawet konkretną premię za każdego powieszonego: 100 tysięcy rubli.

To jest pomysł „wojny hybrydowej”. Zabijać niewinnych ludzi w sąsiednich krajach, by wzbudzić strach, by wyrabiać w ten sposób postawę trwożliwej podległości sowieckiemu imperium – o to tutaj chodzi. Jednocześnie owo imperium udaje, że nie ma z aktem terroru nic wspólnego. Ale przecież chce zarazem, żeby się domyślano, kto za nim stoi. Tak właśnie buduje się strach. Tak w praktyce działa „imperium zła”: przez połączenie kłamstwa i strachu, przez ich tajemniczą miksturę.

– Andrzej Nowak

<> TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Zdjęcie autora: PAP/Leszek Szymański. Powyższy tekst jest fragmentem książki Andrzeja Nowaka „Klęska imperium zła. Rok 1920”, wyd. Biały Kruk 2020. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji. Więcej na https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/kleska-imperium-zla-rok-1920
Wojna polsko-bolszewicka
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Bohater tak wyjątkowy, aż niemożliwy. Więc ogłoszono, że sypał
Najnowsza historia jest w Polsce bieżącą polityką.
Historia Najnowsze wydanie
„Pamiątki” po Hitlerze. Kłopot czy biznes?
Aligator Führera zdechł rok temu w moskiewskim zoo mając 84 lata. Wypchano go i umieszczono w Muzeum im. Darwina.
Historia Najnowsze wydanie
KGB na tropie Jana Pawła II
Sowieckie służby szybko zrozumiały, jakie zagrożenie dla systemu komunistycznego może stanowić pontyfikat papieża Polaka.
Historia Najnowsze wydanie
Stanął przeciw Piłsudskiemu i nie zamierzał się patyczkować
Gen. Rozwadowski rozkazał „użyć bomb i karabinów maszynowych celem całkowitego rozproszenia nieprzyjacielskich oddziałów”
Historia Najnowsze wydanie
Idę po swoją kulę w brzuch
Słychać było pojedyncze wystrzały z AKS-74: to nasi dobijali rannych duszmanów. Duszmani też nie brali komandosów do niewoli.