Historia

Musieli udowadniać swoją wrogość do „faszystowskiej” Polski

W wyniku zawartego w roku 1921 traktatu ryskiego duża część ludności polskiej pozostała w granicach ZSRR. Z upływem czasu władze sowieckie utworzyły polskie rejony narodowe – na Ukrainie imienia Juliana Marchlewskiego (tak zwaną Marchlewszczyznę) i na Białorusi (tak zwaną Dzierżyńszczyznę).

Polscy komuniści postanowili z jednej strony stworzyć z Polaków w ZSRR „ludzi radzieckich”, a z drugiej – wykorzystać ich jako rezerwuar kadr w razie nowej wojny sowiecko-polskiej. Jednym z narzędzi służących do tego celu były wydawane w Kraju Rad polskojęzyczne tytuły prasowe.

Prezentujemy fragmenty książki Piotra Kościńskiego „Bolszewiccy Polacy i Polska faszystowska. Obraz Polaków i II Rzeczpospolitej w polskojęzycznej prasie ZSRR w latach 1925-1936”.

W ostatnich latach obserwujemy duże zainteresowanie społeczne Polakami żyjącymi za wschodnią granicą, w szczególności tymi, którzy mieszkają na terenach należących przed II wojną światową do Polski – a więc na obszarze dzisiejszej Ukrainy i zachodniej części Białorusi, a także na Litwie, przede wszystkim na Wileńszczyźnie.

W zdecydowanie mniejszym stopniu interesujemy się naszymi rodakami, żyjącymi na wschód od Zbrucza, czyli poza przedwojenną granicą Rzeczpospolitej Polskiej. Dzieje się tak, choć np. na Ukrainie główne skupiska Polaków to właśnie okolice Żytomierza, Winnicy i Chmielnickiego, a więc im powinniśmy poświęcać więcej uwagi. Polacy z zachodnich obwodów Ukrainy zostali po II wojnie światowej zmuszeni do wyjazdu albo wyjechali z własnej woli w ramach wspomnianej już repatriacji, natomiast ci mieszkający na terenie dzisiejszej Ukrainy centralnej – pozostali. Tymczasem ustanowiona traktatem ryskim granica Rzeczpospolitej Polskiej ze Związkiem Radzieckim pozostawiła na zachód od niej znaczące grupy Ukraińców i Białorusinów, a na wschód – duże grupy Polaków. Granicy nie poprowadzono wzdłuż linii podziału etnicznego, ponieważ takiego podziału praktycznie nie sposób było dokonać, ze względu na przemieszanie sąsiadujących ze sobą narodów – polskiego, ukraińskiego i białoruskiego. Ukraińcy (a ściślej mówiąc Łemkowie) żyli np. w okolicach Krynicy Zdroju, a Polacy – pod Żytomierzem i Mińskiem.

W tych warunkach aktywnie działający polscy komuniści postanowili z jednej strony stworzyć z Polaków w ZSRR „ludzi radzieckich” (czy „sowieckich”; autor niniejszej książki używa tych pojęć zamiennie, nie wartościując słów „sowiecki” i „radziecki”), a z drugiej – wykorzystać ich jako rezerwuar kadr w razie nowej wojny sowiecko-polskiej. Ostatecznym celem komunistów – nigdy nie ukrywanym – było bowiem przekształcenie Polski w państwo komunistyczne. Przy czym formuła tego państwa, kolejna republika radziecka w ZSRR, czy też pozornie niepodległe państwo komunistyczne, pozostawała sprawą drugorzędną.
Dom Ludowy w Dzierżyńsku (1932). Fot. Common Wikipedia
Komunistyczna Partia Polski funkcjonująca w II Rzeczpospolitej Polskiej była formacją stosunkowo nieliczną, kadrową (liczbę jej członków w latach 30. XX w. szacuje się na ok. 10 tys., z czego znaczącą część stanowili Żydzi, Białorusini i Ukraińcy) – i w razie sowieckiej wygranej w ewentualnej wojnie i podporządkowania Polski Związkowi Radzieckiemu miałaby ogromne kłopoty, by skutecznie kierować stosunkowo dużym krajem. Potrzebne więc były znacznie większe i odpowiednio przygotowane zasoby ludzkie.

Dlatego też rozpoczęto budowę rozmaitych polskich, ale w istocie bolszewickich instytucji, takich jak szkoły (od podstawowych po wyższe uczelnie pedagogiczne), biblioteki, wiejskie rady narodowościowe, a wreszcie – polskie rejony. Istniał nawet pomysł stworzenia polskiej republiki autonomicznej (nie wiadomo na ile realny), ale nie został on zrealizowany.

Ponieważ dla bolszewików bardzo ważnym narzędziem wpływania na społeczeństwo była prasa, powstały też liczne gazety polskojęzyczne. One to – podobnie jak cała prasa w ZSRR – za główne zadanie miały oddziaływanie propagandowe na społeczeństwo, kształtowanie postaw pozytywnych wobec państwa radzieckiego, przez wskazywanie wzorców i piętnowanie zachowań ocenianych negatywnie.

Zakazać księżom zajmować się polityką

Jednym z kluczowych działań bolszewików była ateizacja i walka z kościołami, a w przypadku Polaków – przede wszystkim z Kościołem katolickim. Z jednej strony pokazywano rzekomo drastycznie negatywne działania kleru i w ogóle ludzi wierzących, z drugiej – odchodzenie od Kościoła i religii.

Z rzadka na łamach gazet pojawiają się wypowiedzi księży, którzy zrzucili sutanny i przeszli na stronę bolszewików, np. Eugeniusza Perkowicza1. Ks. Perkowicz w swych publikowanych w 1927 r. oświadczeniach przekonywał, że „religja to jest cześć i chwała niesprawiedliwości, religje grają na łatwowierności, ciemnocie i pysze ludzkiej. (...) Religja jest jak wódka”2.

Były ksiądz został aresztowany w 1933 r. w Kijowie pod zarzutem udziału w nielegalnej Polskiej Organizacji Wojskowej. W swych zeznaniach napisał: „z całym przekonaniem zaświadczam, że moje wystąpienie w 1927 r. ze stanu duchownego było tylko formalne. Skłoniły mnie do tego bojaźń i strach, gdyż wówczas został rozstrzelany w Leningradzie ksiądz Budkiewicz”3. Zarazem twierdził, iż był członkiem „kontrrewolucyjnego POW” (co oznaczało, że zeznanie na nim wymuszono) i obciążał inne osoby. Został zesłany do Kazachstanu i rozstrzelany w 1937 lub 1938 r.4

Mordowano polskich ziemian, urzędników i księży. Tysiące ofiar komunistycznych rebelii

„Pchnięcie Polski nożem w plecy” – tak zachodnie media nazwały we wrześniu 1939 roku napaść ZSRR na wschodnie tereny II RP. Na Kresach przedstawiciele wszystkich mniejszości etnicznych wykazali czynnie, że nic ich nie łączy z państwem polskim.

zobacz więcej
Istotnym zarzutem stawianych księżom, był ich rzekomy udział we wrogiej działalności politycznej. Gazety przekonywały, że wierni są temu przeciwni. I tak, „w Połtawie parafjanie zwrócili się listownie do papieża z żądaniem, aby zakazał księżom zajmować się polityką. Parafjanie, przeważnie warstwy pracujące, nie mogli już znieść obłudy kleru i zaprotestowali. Kler nie jest już w stanie, pod przykrywką religji kościoła, prowadzić swej kontrrewolucyjnej roboty”5.

Polska „faszystowska”

W gazetach pokazywano też pozytywne efekty walki o nową, bolszewicką wieś. W praktyce oznaczało to „rozkułaczanie” i walkę z prywatnym handlem. Oto jak „Głos Młodzieży” opisywał taką walkę w Kisielówce na Chersońszczyźnie: „W naszej wsi istnieje sklep handlarza prywatnego, który jeszcze doniedawna panował w handlu wsi, zdzierając z włościan wysokie ceny za towary. Jednak – jak mówi przysłowie – dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie. Tak też się i stało. Kooperacja, dzięki energicznej pracy w ciągu 2 lat, pobiła handlarza spekulanta. Towaru u niego nie ma prawie wcale”. I optymistyczna konkluzja: „Włościanie zrozumieli, że sklepikarza-zdziercę trzeba jak najprędzej wykurzyć ze wsi”6.

Polacy w ZSRR musieli wykazywać swoją wrogość do państwa polskiego jako „faszystowskiego”. Ich aktywność pokazuje list „do towarzyszy rewolucjonistów uwięzionych w Warszawie” opublikowany przez pismo dla dzieci i młodzieży „Bądź Gotów”: „W naszej siedmioletniej szkole im tow. Marchlewskiego są dwa kółka przyjaciół „Mopru” [Międzynarodowa Organizacja Pomocy Rewolucjonistom – przyp. aut.] (młodszych dzieci i starszych) (…) W ciągu roku szkolnego nie tylko uczymy się, ale urządzamy poranki i wieczorki w rocznice rewolucyjne. Podczas uroczystości rewolucyjnych chodzimy do Polskiego Klubu Robotniczego im. Dzierżyńskiego i Klubu Międzynarodowego. W szkole i w klubach dużo słyszymy o tym, jak Was burżuazja polska strasznie prześladuje. Na zebraniach »Mopru« radzimy, jak Wam pomóc. Zbieramy dla Was i Waszych rodzin pieniądze i prosimy Was, nie martwcie się, my, jak urośniemy, pomożemy Wam”7.

Co prawda nigdzie nie wyjaśniono, jak uczniowie mają „pomóc” polskim rewolucjonistom, gdy dorosną, ale można się domyślać, że chodziło o zdecydowanie bardziej radykalne działanie, niż tylko pisanie listów. Komuniści lub komsomolcy musieli być bohaterami. Doskonałym przykładem może być pożar w Krasnopolu, gdzie „bezczelni kułacy – wrogowie ludu – podpalili chatę aktywnego kolektywisty-szturmowca”8 Piotra Tkaczenki. Ów kolektywista stał na straży „stert” (zapewne snopki zboża) należących do „kolektywistów” (a więc zapewne do kołchozu), gdy zobaczył, że pali się jego chata. Jednak „nie porzucił swego posterunku” i „pobiegł ratować mienie” dopiero wówczas, gdy pojawił się ktoś, kto mógłby go zmienić.
Feliks Dzierżyński, patron jednego z dwóch polskich rejonów narodowych w ZSRR. Bundesarchiv, Bild/Common Wikimedia
„Nie pobiegłem gasić chatę dlatego, że kułacy mogliby skorzystać z tego i podpalili kolektywnicze sterty. Dla mnie niezrównanie droższe jest mienie kolektywu od swej własnej chaty” – wyjaśniał Tkaczenko. Nie wiemy, czy spotkała go za to jakaś znacząca nagroda.

Społeczeństwo miało funkcjonować po nowemu, w miarę umacniania się władzy radzieckiej, likwidacji kułaków i innych szkodników i kolektywizacji. „Orka” wyjaśniała, jak należy działać, na przykładzie jednego z kołchozów, podawanego za „wzór bolszewickiej walki o buraka”9: „zwycięstwo to kolektyw osiągnął w drodze ścisłej organizacji siły roboczej, rozwoju współzawodnictwa socjalistycznego i szturmowości”.

Wypędzenie kułaków

Prasa przekonywała, że ludzie coraz lepiej rozumieli zadania, jakie stawia przez nimi władza radziecka. W 1933 r. zaczęły się pojawiać meldunki o przyłączeniu się do kołchozu: „Przyglądając się naszym gospodarstwom jednostkowym i gospodarstwom kolektywnym nareszcie przekonałem się, że jedyną drogą rozwoju gospodarki wiejskiej jest tylko kolektyw. To też nie tylko proszę o przyjęcie mnie do nowego socjalistycznego gospodarstwa, lecz staję się organizatorem nowego kolektywu we wsi Mazepiane. W.R. Sezamowski w Mazepianki”10 – pisał jeden z nawróconych na komunizm.

Słuchanie władzy radzieckiej zawsze przynosiło sukcesy. „Bolszewickie przywitanie kierownictwu rady wiejskiej, biedniakom i średniakom – jednostkowcom wsi Turowej z powodu pomyślnego zwycięstwa na froncie siewów wiosennych. (…) Zwycięstwo to zostało osiągnięte dzięki temu, że byli wypędzeni z kierownictwa rady wiejskiej poplecznicy kułaccy na czele z byłym prezesem r.-w. Chorążewskim, był zadany druzgocący cios agitacji kułacko-petlurowskiej, że u kierownictwa rady wiejskiej stanęli ludzie oddani partji, władzy radzieckiej i interesom włościaństwa pracującego, którzy zdołali zmobilizować masy i zabezpieczyć giętkie, konkretne kierownictwo nad siewami”11.

Partia bolszewicka musiała stale być czujna wobec swych własnych szeregów. W 1933 r. rozpoczęła się „czystka” WKP(b), rozumiana jako „potężny środek odmiecenia partii z żywiołów obcych, karierowiczów, chwiejnych i przenoszonych”12 (nie bardzo wiadomo, co oznacza „przenoszonych” – przyp. aut.). Jak podkreślano, „czystka jest wyrazem bolszewickiej samokrytyki naszej partii”.

Władza nakazała zniszczyć wszystkie kopie tego filmu. Dlaczego uznała go za niebezpieczny?

Wyrzucono go z uczelni i z partii. Skazano na zapomnienie. Kręcił dokumenty o ciężarówkach, był kierownikiem sali koncertowej. Właśnie zmarł reżyser, który ponad dwie dekady czekał na rehabilitację.

zobacz więcej
Uwaga na „wychodźców z partii drobnomieszczańskich”

Działacze partyjni na zebraniach mieli poddawać się samoocenie i mówić o własnych błędach; rzecz jasna, nie obywało się bez wskazywania na prawdziwe lub wyimaginowane błędy innych, co dla wielu działaczy komunistycznych okazało się tragiczne w skutkach. W 16 lat po rewolucji „Orka” nawoływała: „precz z Partji kułaków i ich agjentów”13 i wzywała do „baczności względem wychodźców z partii drobnomieszczańskich”14, w tym przypadku z Bundu (Powszechny Żydowski Związek Robotniczy na Litwie, w Polsce i w Rosji, lewicowa, antysyjonistyczna partia żydowska).

Samokrytykę podejmowano stale, choć niekoniecznie przynosiła ona korzystne efekty tym, którzy wskazywali na swoje błędy. Trudno spodziewać się, by szef brygady z Żytomierza, tow. Maj, pozostał na stanowisku, skoro dopuścił do popełnienia „błędu oportunistycznego charakteru »lewicowego«”, dopuszczając do pobierania funduszu nasionowego podczas czyszczenia ziarna”. Oczywiście, samokrytyka musiała kończyć się zobowiązaniem. W tym przypadku robotnicy dali „zobowiązanie swą bolszewicką pracą masowo-polityczną naprawić swój błąd i z jeszcze większą energją walczyć z wszelkiemi przejawami oportunizmu prawicowego i »lewackim« zaskokiem”15.

Po przeprowadzeniu czystki informowano o jej efektach. Były one zróżnicowane. W prasie publikowano nazwiska dotychczasowych posiadaczy legitymacji partyjnych, których przydzielano w jednej z kilku kategorii. Najlepsza, to: „uważać za sprawdzonego”, bo wówczas członek partii po prostu w niej pozostawał. Znacznie gorsze było orzeczenie: „przeprowadzić do kandydatów”, bo wówczas z szeregów członków WKP(b) dana osoba przenoszona była do grona kandydatów, co oznaczało kolejne lata starań o członkostwo. Z kolei „przeprowadzić do sympatyków” było orzeczeniem skierowanym raczej do kandydatów i oznaczało, że choć oceniany względnie pozytywnie, człowiek ten nie może jeszcze być kandydatem. To oddalało go od partii i stawiało w pozycji osoby niepewnej. Najgorszy wyrok brzmiał: „z szeregów partii usunąć”, bo oznaczał negatywną ocenę członka czy kandydata WKP(b) i mówił, że dana osoba nie zasługuje na miano komunisty. To zaś mogło prowadzić do represji16.

Natomiast na zasłużonych czekały nagrody. Przykładem może być ustanowiona w latach 30. Wszechbiałoruska Czerwona Tablica17, na którą wpisywano przodujące kolektywy. Takie „czerwone tablice” (później nazwane „tablicami honorowymi”) istniały zresztą we wszystkich kołchozach, sowchozach, fabrykach, a także miastach oraz wsiach czy rejonach; zawieszano na nich zdjęcia przodowników pracy. Tablice takie zniknęły wraz z ZSRR (prócz Białorusi i Naddniestrza; w okresie rządów Władimira Putina częściowo przywrócono je w Rosji).
Operacja polska NKWD 1937-1938
Teatralizacja życia publicznego

Wręczano też „sztandary przejściowe” (wg dzisiejszej terminologii – przechodnie), np. „Marchlewszczyzny Radzieckiej”, jak np. kolektywowi Niweńskiemu w maju 193218. Przyczyniło się do tego zorganizowanie tzw. holownika kolektywnego, w praktyce oznaczało to „wzięcie na hol”, czyli po prostu udzielenie pomocy sąsiedniemu kolektywowi.

Zdarzały się bardziej konkretne nagrody, np. centrala kolektywów ZSRR na Ukrainę i Białoruś wyznaczyła specjalne fundusze na premiowanie „czołowych kolektywów polskich, szturmowo wykonujących i przewykonujących plany, a także na premje dla najlepszych delegatów-szturmowców”19. Z kolei uczestnicząc we wszechukraińskim konkursie można było wygrać niebagatelne pieniądze: najlepszy kolektyw 300 rubli, rada wiejska i gazeta rejonowa podobnie, organizacja polityczno-oświatowa i gazeta ścienna 100 rubli, a indywidualni „szturmowcy” po 50 rubli „za rozpropagowanie pożyczki rządowej”20.

Konkretne nagrody można też było wygrać w konkursie na najlepszego brygadzistę – w tym przypadku premiowano: „1) najszybsze i najlepsze wykonanie planu siewów wiosennych, 2) najlepsza uprawa okopowizny i kultur technicznych, 3) szturmowe przeprowadzenie kampanji sprzętu”. Było trzydzieści nagród, podzielonych na kilka grup, a w każdej „rower, zegarek, kostjum i buty, wycieczka do elektrowni Dnieprowskiej i do najlepszych kolektywów oraz naukowo-doświadczalnych zakładów ZSRR, bibljoteka”, ewentualnie też „miejsce w domu odpoczynku” czy 100 rubli21.

Od początku lat 30. funkcjonowaniu rozmaitych instytucji i organizacji ZSRR towarzyszyła swoista teatralizacja. Doskonałym przykładem może być „zlot przodujących jednostkowców” latem 1933 r. w Marchlewsku, który na honorowych członków swojego prezydium wybrał „Stalina, Kaganowicza, Postyszewa, Kosjora, Woroszyłowa, Mołotowa” – czyli czołowych działaczy WKP(b), a nawet lidera komunistów niemieckich Ernsta Thälmanna i czołowego komunistę polskiego Juliana Leszczyńskiego-Leńskiego, a Stalina nawet honorowym przewodniczącym, choć rzecz jasna wcale nie byli obecni22.

– Piotr Kościński

Autor jest wykładowcą AFiB Vistula i współpracownikiem tygodnika „Idziemy”


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Piotr Kościński „Bolszewiccy Polacy i Polska faszystowska. Obraz Polaków i II Rzeczpospolitej w polskojęzycznej prasie ZSRR w latach 1925-1936” Akademia Finansów i Biznesu Vistula, Warszawa 2019
Przypisy:



1„Zrzekł się stanu duchownego”, „Sierp”, nr 3, 16.01.1927.

2Tamże.

314 listopada, Kijów – Zeznania aresztowanego Eugeniusza Perkowicza odnośnie jego „kontrrewolucyjnej działalności w POW” http://www.pwin.pl/Dzialalnosc%20naukowa/Dokumenty%20–%20Badania/55.htm (dostęp: 02.2016).

4Tamże, także 1933, 14 listopad, Kijów – „Zeznania aresztowanego Eugeniusza Perkowicza odnośnie jego przynależności do POW”. http://www.pwin.pl/Dzialalnosc%20naukowa/Dziedzictwo/19.htm (dostęp: 02.2016).

5„Masy się budzą”, „Sierp”, nr 1, 11.01.1925
6„Kooperacja zwycięży”, „Głos Młodzieży”, nr 8/68, 28.02.1927.

7„List do towarzyszy rewolucjonistów uwięzionych w Warszawie”, „Bądź Gotów”, nr 6–7, 06–07.1928.

8„Naśladując bohaterski przykład Apostołowa, kolektywista Piotr Tkaczenko uratował zboże artelu”, „Sierp”, nr 122, 8.09.1932.

9„Sierp”, nr 135, 4.10.1932.
10„Jedyna droga dla nas – to droga kolektywizacji”, „Marchlewszczyzna Radziecka”, nr 82, 26.07.1933.

11„Do rady wiejskiej, do jednostkowców pracującej wsi Turowej, do pełnomocnika RKW – tow. Ilnickiego”, „Marchlewszczyzna Radziecka”, nr 56, 25.05.1933.

12„Więcej konsekwentności”, „Orka”, nr 64, 16.06.1933.

13„Orka” nr 69, 28.06.1933.

14 „Orka”, nr 70, 30.06.1933.

15„Do redakcji »Marchl. Radzieckiej«, „Marchlewszczyzna Radziecka”, nr 33, 1.04.1932.

16„Rezultaty czystki”, „Marchlewszczyzna Radziecka”, nr 101, 10.09.1933.

17„Orka”, nr 100, 15.09.1933.

18„Wręczenie sztandaru przejściowego »Marchlewszczyzny Radzieckiej«”, „Marchlewszczyzna Radziecka”, nr 49, 20.05.1932.

19„Delegaci szturmowcy czołowych kolektywów polskich w Centrali kolektywów”, „Marchlewszczyzna Radziecka”, nr 55, 7.06.1932.

20„Włączamy się do konkursu »Sierpa«”, „Marchlewszczyzna Radziecka”, nr 60, 18.06.1932.

21„Zgłaszajmy się do konkursu na najlepszego brygadiera”, „Marchlewszyczyzna Radziecka”, nr 47, 15.05.1932.

22„Zlot przodujących jednostkowców”, „Marchlewszczyzna Radziecka”, nr 80, 21.07.1933.

Zdjęcie główne: „Oto czym kończą się pomysły panów” – sowiecki plakat propagandowy z roku 1920. Fot. Stepan Mukharsky - Российская государственная библиотека/Common Wikimedia
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Japoński dyplomata, który ratował polskich Żydów
Wiedział, że jeśli przeciwstawiłby się rozkazom swoich przełożonych, zostałby zwolniony i okryłby się hańbą.
Historia Poprzednie wydanie
Syberyjski Rockefeller. Polski milioner w Rosji
Produkował dla Rosjan setki tysięcy wiader spirytusu.
Historia Poprzednie wydanie
Freie Stadt Danzig. Niebezpieczna nostalgia nad Motławą
Ulice były wolne dla brunatnych batalionów.
Historia Poprzednie wydanie
Tłum szturmował samoloty, statki i barki. Amerykańska hańba
To moralna porażka Stanów Zjednoczonych – donosił prezydentowi Fordowi Henry Kissinger.
Historia wydanie 10.09.2021 – 17.09.2021
Dekalog dobrego człowieka
Społeczna Krucjata Miłości miała doprowadzić do powstania „nowych ludzi plemienia”.