Historia

Czym zajmował się świat, gdy mieliśmy bolszewików na karku

Gdy uderzające znad Wieprza polskie oddziały wyszły na tyły bolszewickiej armii, w USA ratyfikowano 19 poprawkę do konstytucji przyznającą prawa wyborcze kobietom. Panie rezygnowały z gorsetów, tańczyły charlestona, publicznie paliły papierosy, klęły i wdziewały męskie stroje.

1 sierpnia, gdy bolszewicy przekraczali Bug, w berlińskim Lustgarten odbyła się wielotysięczna demonstracja pacyfistów. Hasło „Nigdy więcej wojny” trafiało jednak tylko do niektórych Niemców. Inni dyszeli żądzą rewanżu na Francuzach i Brytyjczykach lub uważali służbę wojskową za kuźnię charakterów oraz powinność patrioty. Wszyscy zaś martwili się, że już wkrótce nie będą mieli co do garnków włożyć.

Od zakończenia Wielkiej Wojny minęło już kilkanaście miesięcy, lecz jej skutki widać było na każdym kroku. Zwycięzcom i pokonanym zaglądała w oczy finansowa katastrofa. Przestawianie gospodarek na pokojowe tory owocowało recesją, inflacją, drożyzną i bezrobociem. Związki zawodowe wzywały do strajków i demonstracji. Wielkie miasta zmagały się z plagą żebractwa. Terroryści i pospolici przestępcy znowu podnieśli głowy.

Z dymem pożarów

Trwał powrót zdemobilizowanych, często kalekich żołnierzy. Granice nowo powstałych państw nadal były płynne. Przez Europę przetaczały się kolejne fale uchodźców, głównie z ogarniętej wojną domową Rosji. Francuzi, którzy zainwestowali na wschodzie grube miliony, wciąż łudzili się, że je odzyskają. Biała Armia jednak dogorywała. Czerwoni zajęli Syberię, dotarli do Pacyfiku i Arktyki, spacyfikowali Kazachstan oraz sposobili się do ataku na republiki kaukaskie. Na Krymie trzymał się jeszcze generał Wrangel, ale w rychły upadek bolszewizmu mało kto już wierzył.
Baron Piotr Nikołajewicz Wrangel, dowódca Białej Armii w roku 1920. Fot. ullstein bild/ullstein bild via Getty Images
W Azji Mniejszej również grzmiały armaty. Turcy zwarli się z Grekami, marzącymi o odbudowie Cesarstwa Bizantyńskiego ze stolicą w Konstantynopolu. 10 sierpnia, gdy w Warszawie wprowadzono stan oblężenia, w Sevres alianci dokonali rozbioru resztówki imperium Osmanów. Ubezwłasnowolniony sułtan musiał traktat zaakceptować, lecz jego klauzule trzeba było egzekwować siłą.

Przywódca tureckich nacjonalistów, Kemal Pasza zwołał w wolnej od okupantów Ankarze zgromadzenie narodowe i przystąpił do kontrofensywy. Na początek przegonił z południowej Anatolii Francuzów. Towarzyszyła temu rzeź miejscowych Ormian.

Grecy, którzy okupowali Smyrnę, największy po Konstantynopolu port regionu, realizację Megali Idea (wielkiej idei) rozpoczęli od pogromu w dzielnicy muzułmańskiej i demolowania meczetów. Było to kolejne ogniwo w łańcuchu zbrodni, unicestwiających etniczną i religijną mozaikę Azji Mniejszej. Sen o nowej epoce hellenistycznej rozwiał się dwa lata później, razem z dymem płonącej, odzyskanej przez Turków Smyrny .

Oficer z głową świni

Stary, przedindustrialny świat umierał i artyści zauważyli to jako pierwsi. W marcu 1920 roku w paryskim Théâtre de l'Œuvre apostoł awangardy Francis Picabia ogłosił „Manifest dadaistycznego kanibalizmu”. W kwietniu jego duchowi bracia zorganizowali wystawę w ogródku jednej z piwiarni Kolonii.

Zwiedzający musieli przedefilować przez publiczny pisuar oraz minąć dziewczynkę w stroju do pierwszej komunii, recytującą obsceniczne wiersze. W akwarium, wypełnionym wodą w kolorze krwi, pływały kobiece włosy, a na jego dnie leżał budzik. Trzeba przyznać, że artyści przewidzieli reakcję publiczności: do jednego z eksponatów dołączono siekierę na łańcuchu, co było jawną zachętą do zniszczenia „dzieła antysztuki”.

30 czerwca, w wigilię powołania przez Polaków ponadpartyjnej Rady Obrony Państwa, nad Sprewą wystartowały Pierwsze Międzynarodowe Targi Dada. Jedną z atrakcji był wiszący pod sufitem Pruski Archanioł – manekin oficera z głową świni. Prowokacje, obliczone na wywołanie skandalu, stały się znakiem rozpoznawczym dadaistów, podobnie jak skrajne upolitycznienie, pogarda dla tradycji oraz absurdalny humor. Nie bacząc, że rewolucyjna fala opada, luminarze ruchu deklarowali poparcie dla Lenina i jego kamratów.
Francis Picabia i Tristan Tzara na fotografii zatytułowanej "Dwaj ekshibiocjoniści uzależnieni od samochodu", Paryż 1920. Fot. Photo12/Universal Images Group via Getty Images
Prymusami nowej estetyki byli Niemcy. W Berlinie, trzecim co do wielkości mieście świata, Erwin Piscator tworzył „teatr proletariacki”. Pod Poczdamem zaczęła wyrastać pozbawiona kątów prostych Wieża Einsteina – symbol modernizmu w architekturze. Dla większości konsumentów kultury awangardowe menu było niestrawne. Teza, że podstawowym kryterium wartości sztuki jest nowatorstwo, nie stała się jeszcze aksjomatem.

Diabelskie rytmy

W kinie trwała moda na potwory. Niemcy były kolebką powieści gotyckiej, lubującej się w makabrze i podszytej chorobliwym erotyzmem, więc nic dziwnego, że tu właśnie narodził się filmowy horror. Od lutego na ekranach straszył „Gabinet doktora Caligari”, w październiku miała premierę trzecia (i jedyna do dziś zachowana) część „Golema”.

Za oceanem tłumy waliły na ekranizację „Doktora Jekylla i mister Hyde’a”, choć prawdzie jeszcze większym powodzeniem cieszyły się kiczowate melodramaty z Rudolphem Valentino i zmysłową Apolonią Chałupiec, lepiej znaną jako Pola Negri.

A literatura? Biblią „straconego pokolenia” stała się pośmiertna edycja poezji Wilfreda Owena, poległego kilka dni przed końcem wojny. Z opóźnieniem ujrzała też światło dzienne napisana w 1916 roku „Tajemnicza historia w Styles” Agathy Christie - pierwsza powieść, w której pojawia się detektyw Hecules Poirot. Dyżurny gorszyciel D. H. Lawrence nie zawiódł swoich fanów, umieszczając w „Zakochanych kobietach” wątek biseksualny.

Elity rozczytywały się w ziejącym pesymizmem „Zmierzchu Zachodu” Oswalda Spenglera. W wydanej równolegle i adresowanej do rodaków pracy „Prusactwo i socjalizm” historiozof postuluje walkę z dwiema plagami współczesności: demokracją i kapitalizmem. Niemcy, jego zdaniem potrafią przeciwstawić się rebelii biedaków i ekspansji ras kolorowych jedynie wówczas, gdy będą rządzone twardą ręką.

Za objaw upadku cywilizacji, oprócz ekscesów bolszewików i dadaistów, uważano projekty architektów z kręgu Bauhausu, hołdujących „murzyńskiej estetyce”. Innym zwiastunem apokalipsy stał się jazz, który podbijał świat z prędkością koronawirusa. Za kolebkę „diabelskiej muzyki” uchodził Nowy Orlean, ale to w Chicago i nowojorskim Harlemie, gdzie uprzedzenia wobec czarnoskórych i synkopowanych rytmów były mniejsze, jazz ujawnił swój komercyjny potencjał.

Piosenka „Crazy Blues”, nagrana przez Mamie Smith 10 sierpnia, okazała się najczęściej kupowaną płytą 1920 roku. I nie było to ostatnie słowo potomków niewolników. Krążyły słuchy, że w orkiestrze jednego z parowców kursujących po Missisipi, jakiś chłopak wydobywa niesamowite dźwięki z kornetu. Z powodu gadulstwa wołano na niego Satchelmouth. Naprawdę nazywał się Louis Armstrong.
Louis Armstrong (trzeci z prawej) z zespołem na scenie statku SS Capiotol podczas rejsu po Mississipi w roku 1920. Fot. JP Jazz Archive/Redferns
Człowiek na torach

Francja była największą potęgą militarną Europy, lecz ekonomicznie ledwo stała na nogach. Wygranie pokoju okazało się jeszcze trudniejsze, niż wygranie wojny. W Paryżu wierzono, że pokonane Niemcy „za wszystko zapłacą”. W lipcu, po serii międzypaństwowych negocjacji, postanowiono że Francja dostanie najwięcej, 52 procent odszkodowań, jednak dokładnej sumy nie ustalono.

Berlin, widząc że Wielka Brytania zajmuje chwiejne stanowisko, zaś eksperci w rodzaju Johna Keynesa suflują, ze najlepszym sposobem na zakończenie kryzysu jest wpompowanie pieniędzy w gospodarkę niemiecką, grał na zwłokę. Niemcy sabotowali również rozbrojenie , do którego zobowiązał ich traktat wersalski.

23 maja, gdy Armia Czerwona daremnie próbowała przełamać polski front na Ukrainie, we Francji wybuchł kryzys na szczytach władzy. Przed północą dróżnik z Montargis napotkał idącego po torach osobnika w pidżamie. „Przyjacielu, zapewne nie uwierzysz, ale jestem prezydentem republiki” – oświadczył bosy i posiniaczony mężczyzna.

Kolejarz w rzeczy samej nie uwierzył. Ułożył lunatyka we własnym łóżku i wezwał lekarza. Tymczasem prezydencki pociąg raźno gnał na południe. Dopiero rano służący, bezskutecznie próbując zbudzić głowę państwa zorientował się, że przedział sypialny jest pusty.

Oficjalny komunikat głosił, że 65-letni Paul Deschanel wypadł z pociągu przez okno, które otworzył „pragnąc obniżyć temperaturę” i doznał tylko lekkich obrażeń. Prasa zachowała godną podziwu wstrzemięźliwość, ale prezydent do formy już nie wrócił. Przechadzając się po ogrodzie Pałacu Elizejskiego w towarzystwie dwóch deputowanych, nagle postanowił wejść na drzewo. Innym razem wstał o szóstej rano, by wziąć (w ubraniu) kąpiel w sadzawce.

Medycy zdiagnozowali neurastenię. 21 września w parlamencie odczytano list, w którym Deschanel podał się do dymisji ze względu na zły stan zdrowia. Stał na czele państwa siedem miesięcy. Niczym szczególnym się nie wyróżnił. Znany był z eleganckich strojów i układności, starał się żyć dobrze ze wszystkimi partiami.

Jego wybór był wielką sensacją. Oczekiwano bowiem, że deputowali zagłosują na premiera - „tygrysa” Georges’a Clemeanceau. Po porażce w wyborach prezydenckich ojciec zwycięstwa z 1918 roku obraził się na niewdzięcznych rodaków, odszedł z polityki i wyjechał do Afryki i Azji, gdzie miał okazję zapolować na prawdziwe tygrysy.

Na czele rządu stanął szczwany socjalista, Alexandre Millerand. On też zgodził się zostać następcą Deschanela na stanowisku prezydenta, wiedząc że będzie nadal kierował państwem, tyle że z tylnego siedzenia.
Prezydent Paul Deschanel gratuluje rugbystom po meczu Francja-Walia w Pucharze Pięciu Narodów w roku 1920. Fot. Branger/Roger Viollet via Getty Images
Francuscy katolicy też mieli powody do radości: 16 maja papież kanonizował Joannę d’Arc.

Wczoraj dziewczyna, dziś chłopczyca

Brytyjczycy pewnie nabijaliby się z kłopotów sąsiada, gdyby sami nie mieli jeszcze większych. Irlandię już tylko miesiące dzieliły od oderwania się od Zjednoczonego Królestwa. Oprócz rozruchów w Belfaście premier Lloyd George miał na głowie strajki górników. Na zewnątrz mocarstwa starały się jednak trzymać fason. Przystąpiono do realizacji tajnych porozumień z czasów wojny.

Arabowie mieli pożegnać się z marzeniami o samostanowieniu, Francja okupowała Liban i Syrię, Wielka Brytania – Irak, Jordanię i Palestynę. Zwłaszcza ta ostatnia stała się źródłem nieustannych problemów. Winston Churchill, świeżo upieczony minister do spraw kolonii, narzekał, że imperium wzbogaciło się o terytoria „zdominowane przez agresywnych, awanturniczych i aroganckich polityków i teologów, którzy dodatkowo nie dysponują żadnymi pieniędzmi”. Do Europejczyków zaczęło docierać, że największym, a może nawet jedynym zwycięzcą Wielkiej Wojny są Stany Zjednoczone. Ameryka narzucała trendy. Fryzura na chłopczycę i krótkie, plisowane spódniczki stały się symbolem „szalonych lat dwudziestych”. 2 listopada rozgłośnia radiowa w Pittsburghu jako pierwsza w świecie zaczęła emitować stały program słowno-muzyczny. Obrotny właściciel wcześniej zawarł pakt z miejscowym sklepem płytowym: w zamian za nowości informował na antenie, gdzie można je kupić i za ile.

Dobre cygaro to podstawa

Z winy USA system wersalski wpadł w turbulencje od razu po swych narodzinach. Senat, zdominowany przez oponentów prezydenta Wilsona, odmówił ratyfikacji traktatu pokojowego oraz przystąpienia do wymyślonej przez niego Ligi Narodów – organizacji, która miał zapewnić wieczny pokój. Większość Amerykanów nie popierała misjonarskich zapędów Wilsona. On sam, od jesieni 1919 roku częściowo sparaliżowany wskutek udaru mózgu, przestał się pojawiać publicznie. Większość czasu spędzał w zaciemnionej sypialni.

Władzę poniekąd sprawowała Edith Wilson, kobieta słabo wykształcona, lecz rezolutna. To ona kontrolowała korespondencję i dostęp do męża, kierowała jego dłonią, gdy podpisywał dokumenty, informowała o woli i decyzjach chorego. „Mamy sukienkowy rząd!” – pomstował jeden z kongresmanów.

Wiceprezydent Thomas Marshall nie palił się do przejęcia obowiązków głowy państwa. Miał opinię lenia, do historii przeszedł powiedzeniem: „jedynym, czego potrzebuje ten kraj, to dobre cygaro za pięć dolarów” .
Wiceprezydent Thomas Marshall podpisuje 19. poprawkę do Konstytucji USA. Fot. Bettmann/Getty Images
Stan taki utrzymał się do końca kadencji, czyli do marca 1921 roku. Wcześniej, w listopadzie Amerykanie wybrali nowego prezydenta – Warrena G. Hardinga. Razem z nim pojawiła się w Białym Domu „banda z Ohio” czyli grupa starych kumpli, z którymi ojciec narodu grywał do białego rana w pokera.

Gin prosto z wanny

Od nowej ekipy rządowej zalatywał swąd korupcji, lecz w życiu obywateli USA zachodziły rewolucyjne zmiany. Po drogach i ulicach jeździło już prawie 10 milionów automobili, co trzecie gospodarstwo domowe korzystało z dobrodziejstw elektryczności. Od roku obowiązywała prohibicja, mniej ludzi chorowało na wątrobę, zaś mężczyźni przychodzili do pracy trzeźwiejsi. Równocześnie rozkwitał jednak czarny rynek i przestępcze podziemie.

Amerykanie masowo pędzili alkohol. „W minioną niedzielę uwarzyłem pięć galonów piwa methodistbrau, ale za wcześnie je zabutelkowałem, co spowodowało serię straszliwych eksplozji. Mój sąsiad wybiegł z domu z krzykiem. Myślał, że to Sowieci zajęli miasto” – informował popularny felietonista. Zwolennicy cięższych trunków produkowali domowymi sposobami „gin wannowy”. Ubocznym efektem prohibicji była wzmożona sprzedaż coca-coli i soków owocowych. Używano ich do sporządzania zakazanych drinków.

Piramidalny interes

18 sierpnia, gdy uderzające znad Wieprza polskie oddziały wyszły na tyły bolszewickiej armii, w Stanach Zjednoczonych ratyfikowano kolejną, 19 poprawkę do konstytucji, przyznającą prawa wyborcze kobietom. Emancypacja czyniła kolosalne postępy. Panie rezygnowały z gorsetów, tańczyły charlestona, publicznie paliły papierosy, klęły, siadały za kierownicą, wdziewały męskie stroje i wykonywały męskie zajęcia.

Gdy ważyły się losy Rzeczypospolitej, amerykańska prasa trąbiła o upadku piramidy finansowej Charlesa Ponziego. Ten rzutki biznesman obiecywał 50-procentową dywidendę każdemu, kto zasili gotówką jego Securities Exchange Company. Przez kilka miesięcy dotrzymywał słowa, zgarniając z rynku milion dolarów tygodniowo.

W końcu, po demaskatorskich artykułach „Boston Post” bańka spekulacyjna pękła z hukiem. Ponzi na pięć lat wylądował za kratkami, po czym deportowano go do Włoch, bo nie miał obywatelstwa USA.

16 września doszło do pierwszego w historii Stanów Zjednoczonych zamachu terrorystycznego. Na Wall Street eksplozja wyładowanego dynamitem wozu konnego zabiła 38 osób, ponad 400 odniosło rany. Sprawcy tej masakry nigdy nie ujęto, lecz bez wątpienia dokonał jej zaprzysięgły wróg kapitalizmu.

Jak cesarz został drwalem

Niemcy wciąż byli na cenzurowanym. Nie zaproszono ich na rozpoczęte w kwietniu letnie igrzyska olimpijskie w Antwerpii (podobnie jak Węgrów, Austriaków, Bułgarów i Turków). Artykuł 227 traktatu wersalskiego przewidywał stworzenie trybunału, sądzącego zbrodniarzy wojennych.
Prohibicja w USA, rok 1920. Wylewanie ze skonfiskowanej beczki nielegalnego piwa. Fot. Universal History Archive/Getty Images
Aliantom najbardziej zależało, by na ławie oskarżonych posadzić przebywającego w Holandii kajzera Wilhelma II. Zarzucali mu „przestępstwa przeciw moralności międzynarodowej”. Wyznaczono nawet miejsce procesu – zamek w Dover.

Upadły dynasta dostawał listy z obelgami i pogróżkami. Na wieść, że grupa amerykańskich oficerów planuje go porwać, wpadł w takie przerażenie, że zaczął symulować chorobę i zapuścił brodę. Przyjaciele pocieszali Wilhelma, że w najgorszym razie zostanie zesłany na egzotyczną wyspę, jak Napoleon.

Kiedy w styczniu i w lutym alianci złożyli formalny wniosek o ekstradycję, Holendrzy go z miejsca odrzucili. Ekscesarz musiał jednak obiecać, że całkowicie zaniecha politycznej aktywności. Za pieniądze otrzymane od rządu Prus kupił 60-hektarową posiadłość. Prasę obiegły zdjęcia Hohenzollerna, rąbiącego i piłującego drewno, to była jego nowa pasja. Plastry opatrywał datą, podpisem i rozdawał jako prezenty. Wciąż żył iluzją, że wróci na tron.

Fałszywe ruble, prawdziwa rtęć

Tymczasem w niemieckiej polityce zapanowała chwiejna równowaga. W marcu w Berlinie żołnierze wszczęli pucz, firmowany przez dyrektora Banku Kredytowego Wolfganga Kappa, lecz po paru dniach jak niepyszni wrócili do koszar. W kwietniu władzę w zagłębiu Ruhry przejęła anarchistyczna Czerwona Armia Nadrenii, z podobnym skutkiem. Czerwcowe wybory do Reichstagu nie wyłoniły zdecydowanego zwycięzcy. Niemcy weszły w erę rządów mniejszościowych.

W Bawarii 31-letni Adolf Hitler wygłaszał bombastyczne przemówienia, w których demaskował międzynarodowy spisek żydowski. „Münchener Post” nazywał go komediantem i „prowodyrem motłochu”. Choć lider NSDAP dwoił się i troił, objeżdżał kraj, pod koniec roku jego partia miała ledwie dwa tysiące członków (ale na początku roku było ich 190). Za większe zagrożenie dla porządku publicznego policja uważała byłego szefa niemieckiego sztabu generalnego Ericha von Ludendoffa, który osiedlił się latem w Monachium,

Generał snuł plany antybolszewickiej krucjaty i obalenia systemu wersalskiego. Regent Węgier Miklós Horthy przyjął jego emisariuszy i w zamian za obietnicę, że Biała Międzynarodówka na dobry początek ukatrupi Czechosłowację zgodził się wspierać przedsięwzięcie i pomóc w drukowaniu fałszywych rubli. Miano nimi wypłacać żołd armii, złożonej z rosyjskich emigrantów. Okoniem stanął jednak Pal Teleki, minister spraw zagranicznych, a wkrótce premier. Miał rację, bo jeden z ze spiskowców (ukrywający swoją żydowską tożsamość) okazał się człowiekiem pozbawionym zasad. Sprzedał Czechom notatki z tajnych narad za okrągłe 500 tysięcy koron (czyli 40 tysięcy Euro). Pod koniec roku opublikował je, z odpowiednim komentarzem, brytyjski „Times”, co skompromitowało Białą Międzynarodówkę zanim zdążyła cokolwiek zdziałać. Ludendorff wkrótce znalazł nowy cel w życiu: postanowił zdobyć władzę w Bawarii i wyprodukować złoto z rtęci.
Cesarz Niemiec Wilhelm II na wygnaniu w Holandii, rok 1920. Fot. Hulton Archive/Getty Images
Nie strzelać do poety

W 1920 roku najpopularniejszym Włochem był Gabriele d’Annunzio, nazywany przez zwolenników Il Vate – Prorokiem lub Duce - Wodzem. Temperamentny poeta od ręki rozstrzygnął jeden z terytorialnych sporów Italii z Królestwem Serbów, Chorwatów i Słoweńców czyli Jugosławią. Na czele garstki ochotników opanował adriatycki port Fiume (dzisiejszą Rijekę) i ogłosił powstanie nowego politycznego bytu: Regencji Cornaro. Przyznał kobietom prawa wyborcze (Włoszki musiały czekać na ten przywilej jeszcze 25 lat) i prawo do rozwodów Wprowadził też własna walutę i „rzymskie pozdrowienia” wykonywane prawą, wyprostowaną ręką.

Do Fiume zaczęli zjeżdżać celebryci, na czele z wynalazcą radia Marconim i dyrygentem Toscaninim, a także liczni dziwacy. Krążyły plotki, że miasto stało się rajem dla homoseksualistów i narkomanów. We wrześniu d’Annunzio wymyślił flagę, z gwiazdozbiorem Wielkiej Niedźwiedzicy i proklamował republikańską konstytucję, którą w przyszłości chciał narzucić wszystkim rodakom.

Opracował nawet plan marszu na Rzym, ale rząd włoski go uprzedził. Wynegocjowano z Belgradem, że Fiume stanie się Wolnym Miastem. W samą Wigilię Regencja Cornaro została zaatakowana od strony morza. 15-miesięczne rządy poety dobiegły końca. Ranny i rozgoryczony d’Annunzio wycofał się z czynnej polityki i osiadł w wilii z widokiem na jezioro Garda. Spędził tam resztę życia, otoczony wianuszkiem wielbicielek.

Kraj upokorzony, ziemie utracone. Żałoba trwa od stu lat

Traktat z Trianon, w opinii wielu, najmniej sprawiedliwa z umów stwarzających ład po I wojnie, okroił Węgry o 2/3.

zobacz więcej
Księżyc nad Londynem

Benito Mussolini, szef kanapowej partii faszystowskiej, nie kiwnął palcem by pomóc swemu idolowi. Też chciał zostać Duce. Na odmianę losu liczył również 21-letni Ernest Hemingway, początkujący dziennikarz kanadyjskiej gazety „Toronto Star”. O dwa lata starszy Joseph Goebbels, sympatyk skrajnej lewicy i wieczny student, chciał popełnić samobójstwo po tym, jak rzuciła go dziewczyna (którą wcześniej odbił przyjacielowi).

Na powrót do Chorwacji zdecydował się 28-letni weteran, Josip Broz. Na granicy aresztowano go i poddano - wraz z żoną, poznaną na Syberii - tygodniowej kwarantannie. Policja podejrzewała (nie bezzasadnie) że jest kryptobolszewikiem. Stepan Badera pobierał nauki w gimnazjum w Stryju, zaś Nicolae Ceausescu, synek mołdawskiego pijaka, wcinał mamałygę w domu zbudowanym z gliny wymieszanej ze słomą.

Niedoszła samobójczyni Anna Anderson, od 17 lutego przebywająca w berlińskim szpitalu, nie wpadła jeszcze na pomysł, by ogłosić że jest cudownie ocaloną córką rosyjskiego cara. W Barcelonie Antonio Gaudi świętował sukces: zbudował cztery z planowanych osiemnastu wież gigantycznej bazyliki. Nikt nie podejrzewał, że sto lat później Sagrada Familia wciąż nie będzie ukończona. Życie toczyło się dalej. 18 sierpnia na ulice Londynu wyjechał pierwszy nocny autobus.

– Wiesław Chełminiak

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Brytyjscy wczasowicze na plaży w sierpniu 1920. Fot. SSPL / Getty Images
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Czirakczi znaczy „dno piekła”
„Ty jesteś nasz tatuś” – powiedziała do mnie mama, gdy naszego taty zabrakło. Byłam z nas trzech najstarsza – miałam osiem lat.
Historia Poprzednie wydanie
Organ prasowy Karnawału
Był wszystkim jednocześnie. Pismem związkowym, a zarazem społeczno-kulturalnym i politycznym.
Historia Poprzednie wydanie
Korowcy, radykałowie, klerykałowie i „prawdziwki”
Przez cały okres Karnawału w związku trwała otwarta wojna na wielu frontach.
Historia Poprzednie wydanie
Zakłócenie porządku. Walki uliczne w stanie wojennym
Rezultaty uderzenia pałką goiły się w ciągu kilku tygodni.
Historia Poprzednie wydanie
Cała prawda o małym fiacie
Pierwszym posiadaczem fiata 126p został lekarz, lwowianin, więzień Pawiaka i powstaniec warszawski. O szczegółach jego biografii jednak nie poinformowano.