Cywilizacja

Kobieta, która stanęła przeciw Łukaszence

Przez lata żyła „przy mężu”, całe życie podporządkowując jego karierze. Dziś chce zbudować demokrację na Białorusi.

Do niedawna nie wiadomo było o niej nic. Wygra – bo jest pewne, że cieszy się ogromnym, społecznym poparciem. I jeśli Aleksander Łukaszenko po głosowaniu 9 sierpnia pozostanie prezydentem, to tylko dzięki wyborczym fałszerstwom na ogromną skalę.

Swiatłana Hieorhijeuna Cichanouska kandydatem na szefa państwa została całkowicie niespodziewanie, po aresztowaniu jej męża i odmowie zarejestrowania go jako kandydata. Deklarowany cel, który zamierza zrealizować, jeśli zostanie prezydentem, można streścić w kilku słowach: przywrócić demokrację na Białorusi.

Strona o niej w polskiej Wikipedii pojawiła się niedawno. O jej przeszłości są tam dwa zdania: urodziła się 11 września 1982 roku w Mikaszewiczach w obwodzie brzeskim. W 2000 r. ukończyła II Liceum (błąd – powinna być Szkoła Średnia nr 2, a więc placówka gdzie nauka trwa 11 lat – przyp. aut.) w Mikaszewiczach, a następnie studia językoznawcze na Państwowym Uniwersytecie Pedagogicznym w Mozyrzu. Cichanouska pracowała jako tłumaczka w różnych organizacjach, w tym w irlandzkiej organizacji charytatywnej Chernobyl Life Line.
Do sztabu wyborczego Swiatłany Cichanouskiej przyłączyły się szefowe sztabów innych opozycyjnych kandydatów Walerego Cepkały (jego żona Weronika - z lewej) i Wiktara Babaryki (Marija Kalieśnikawa - z prawej). Fot. Natalia Fedosenko \ TASS via Getty Images)
W Wikipedii rosyjskiej informacji jest niewiele więcej, bo w sumie trzy zdania. Dodatkowa wiadomość jest właściwie tylko jedna: w Mozyrzu studiowała, by zostać nauczycielem angielskiego, stąd jej późniejsza praca tłumacza.

Jest jeszcze krótka notka o niej na stronie Centralnej Komisji Wyborczej. Dowiadujemy się z niej dodatkowo, że jest Białorusinką (i dlatego jej nazwisko piszę po białorusku), a jej dochody w 2019 r. wyniosły 15784 rubli, czyli ponad 24 tys. złotych.

Media milczą

Warto zauważyć, że Mikaszewicze, w których urodziła się Cichanouska, były przed wojną polską stacją na granicy z ZSRR. W 1919 r. tu toczyły się tajne negocjacje polsko-bolszewickie. Ze strony polskiej uczestniczył w nich hrabia Michał Kossakowski oraz kpt. Ignacy Boerner i por. Mieczysław Birnbaum. Bolszewikom przewodził Julian Marchlewski.

Marchlewski obiecał stronie polskiej, że w zamian za bierną postawę na froncie, bolszewicy – zajęci walką z „białymi” Antona Denikina – nie będą protestować, kiedy w granicach Rzeczypospolitej znajdą się ziemie litewskie i białoruskie. Pertraktacje w Mikaszewiczach zakończyły się jeszcze w grudniu 1919 roku, gdy komuniści rozbili Denikina i całą swoją uwagę mogli skupić na wojnie z Polską.

Ale akurat polsko-bolszewickie negocjacje są chyba czymś wstydliwym dla wychowanych na sowieckich podręcznikach białoruskich historyków, bo rosyjsko– i białoruskojęzyczne strony internetowe opisujące miasteczko i jego historię, akurat o tym fakcie milczą. Zresztą, na stronie miasta nie ma też ani słowa o najsławniejszej dziś jego mieszkance, czyli Swiatłanie Cichanouskiej.

Nie ma tam też nic o wyborach prezydenckich – są za to artykuły o zawodach lekkoatletycznych i nieczynnej łaźni. Tym bardziej nie znajdziemy ani słowa o rodzinie kandydatki. Z wywiadów z nią wiadomo, że jej rodzice mieszkają w Mikaszewiczach, podobnie jak siostra – nie chce jednak nic o nich mówić.

Mozyrz położony jest 144 kilometry na wschód od Mikaszewicz. To już zupełnie inny region, obwód homelski, przed wojną w ZSRR. Mozyrski Państwowy Uniwersytet Pedagogiczny nosił kiedyś imię żony Lenina, Nadieżdy Krupskiej, a obecnie – bardziej bezpieczne imię Iwana Szamiakina, białoruskiego pisarza, zresztą – laureata Nagrody Stalinowskiej i Bohatera Pracy Socjalistycznej.

W mozyrskich mediach o Cichanouskiej też panuje cisza. Trudno się jednak dziwić, skoro na lokalnym portalu „Życcjo Palessja” („Życie Polesia”) są entuzjastyczne artykuły o wzroście emerytur i o działaniach miejscowego oddziału prołukaszenkowskiej organizacji Biełaja Ruś.
Swiatłana Hieorhijeuna Cichanouska kandydatem na szefa państwa została całkowicie niespodziewanie, po aresztowaniu jej męża Sierhija (na zdjęciu) i odmowie zarejestrowania go jako kandydata. Fot. youtube.com (Страна для жизни)
Ale akurat to miasto było dla Cichanouskiej szczególnie ważne. – W Mozyrzu poznałem moją żonę, miałem tam wtedy klub nocny (55 Club – przyp. aut.). Miałem 26 lat, myślałem, że ożenię się dopiero po trzydziestce. Ale przyszła do klubu – i koniec, zakochałem się. Jesteśmy ze Swiatłaną razem od 2005 roku – opowiadał sam Cichanouski. Jego żona mówi dokładnie to samo. – Przyszłam tam (do klubu – red.) pierwszy raz i od razu miłość od pierwszego wejrzenia – wspominała w wywiadzie dla telewizji Biełsat.

A to tłumaczka, a to sekretarka

W 2005 r., po tym, jak Swiatłana ukończyła studia, państwo Cichanouscy przenieśli się do Homla, gdzie mieszkali do urodzenia się ich pierwszego dziecka – syna, a więc około pięciu lat. Półmilionowa dziś stolica obwodu po rewolucji październikowej należała najpierw do Rosji, ale w 1926 r. została przekazana Białoruskiej SRR. Dziś to ważne centrum przemysłowe.

W „Homelskich wiedomostiach” o pani Swiatłanie ani słowa, ale trudno się dziwić, to pismo wydawane przez władze obwodowe. Podobnie jest w przypadku innych mediów, należących do władz lokalnych.

Niezależne „Silnyje nowosti” są nieco inne: piszą o nowych zarzutach wobec Siarhieja Cichanouskiego, o zatrzymaniu „rosyjskich bojowników”, aresztowaniu w Homlu eksperta od wizerunku politycznego oraz skazaniu organizatora antyłukaszenkowskiej pikiety. O samej Cichanouskiej wspomina się w informacjach na temat mityngu, zorganizowania dla poparcia jej kandydatury – o prowokacjach, organizowanych przez władze.

O życiu kandydatki w Homlu wiemy bardzo niewiele. Ona sama opowiadała, że pracowała „a to jako tłumaczka, a to jako sekretarka, to tu, to tam”. Tak naprawdę, wszelkie działania jej rodziny wyglądają na podporządkowane planom Siarhieja. Wraz z kolegą stworzył producencką firmę filmową Kompas z główną siedzibą w Moskwie i podróżował między stolicami Rosji, Białorusi i Ukrainy.

Potem firma się rozpadła, a w 2019 r. Cichanouski zajął się wideoblogiem. Wcześniej, bo w 2013 r. rodzina przeniosła się do Mińska. Wynajmowali mieszkanie, a potem sprzedali swoje w Homlu i kupili nowe w Mińsku. Swiatłana w tym czasie zajmowała się synkiem, a później także córeczką. Do 2019 r. była na urlopie macierzyńskim, a po jego zakończeniu pozostała „przy mężu”.

Zaczęła się bać – o męża

W wywiadach opowiada, że w ogóle nie interesowała się polityką. – Żyłam w swoim małym świecie z jego codziennymi problemami – mówiła. Oglądała głównie państwową telewizję, a ta pokazywała przede wszystkim sukcesy Aleksandra Łukaszenki, natomiast opozycja jawiła się w niej jako samo zło. Przyznaje, że w wyborach uczestniczyła tylko raz, w 2001 r. – i oczywiście głosowała na Łukaszenkę. Zresztą, podobnie jak jej rodzice.
Swiatłana Cichanouska w wyborach uczestniczyła tylko raz, w 2001 r. – i oczywiście głosowała na Aleksandra Łukaszenkę. Na zdjęciu prezydent Białorusi w lipcu 2020. Fot. Dmitry Astakhov\TASS via Getty Images
Tak naprawdę po raz pierwszy zaczęła się zastanawiać, co dzieje się w kraju, gdy jej mąż zaczął realizować swój wideoblog „Kraj dla życia”, w którym różni ludzie opowiadali o swych problemach, o biurokracji, o bezmyślności władzy, wreszcie – o dyktaturze. Wtedy się naprawdę zaczęła bać – ale przede wszystkim o Siarhieja.

Bała się tym bardziej, gdy postanowił kandydować na urząd prezydenta. I gdy go aresztowano pod spreparowanymi zarzutami.

Wtedy właśnie sama postanowiła kandydować. Z jej słów wynika, że w ten sposób chciała go poprzeć. – Zrobiłam to dla niego – mówiła. Nie sądziła, że zostanie zarejestrowana. Nie liczyła na to, że tysiące ludzi w całym kraju będą stać w kolejkach, by podpisać się pod jej zgłoszeniem.

Podczas wiecu w Reczycy mówiła do zgromadzonych tłumów, że był taki moment, kiedy była zdesperowana i niemal się poddała. – Ale kiedy zobaczyłam, jak staliście w kolejkach by złożyć podpisy dla nieznanej Cichanouskiej, kiedy sami zorganizowaliście się w momencie, gdy ja byłam pogrążona w [problemach] męża, zdałam sobie sprawę, że nie mogę się poddać ... Jesteście naszymi bohaterami, jesteście naszym sztabem… – wołała. – Głównym wrogiem naszego zwycięstwa nie jest reżim. Głównym wrogiem zwycięstwa jest nasz strach. Nie lękajcie się, jesteśmy większością, razem się nie musimy się bać! – podkreślała. W ciągu kilku miesięcy tłumaczka i gospodyni domowa przekształciła się w polityka.

Przezroczyste urny

Program wyborczy Swiatłany jest dość szczególny. Oficjalnie przedstawiła go w specjalnym oświadczeniu, wydanym 27 lipca, ale można go uzupełnić także postulatami, przedstawianymi podczas kolejnych wystąpień publicznych. Sprowadza się on do jednego, głównego celu: przywrócenia na Białorusi zasad demokracji.

Zasadniczym planem Swiatłany Cichanauskiej ma być przeprowadzenie w ciągu kolejnych sześciu miesięcy „prawdziwych, uczciwych wyborów z udziałem wszystkich alternatywnych kandydatów”. Cichanauska jest bowiem zdania, że wyborów z 9 sierpnia „nie można uznać za wolne i uczciwe”.

Aby zapewnić prawidłowy przebieg głosowania, do Centralnej Komisji Wyborczej powinno zostać powołanych dodatkowo sześciu nowych, niezależnych członków (obecnie 6 członków powołuje prezydent, a 6 – izba wyższa parlamentu).

Konieczne jest też zaangażowanie przedstawicieli wszystkich zainteresowanych partii politycznych w lokalnych komisjach wyborczych (obecnie opozycja ma zaledwie kilku na kilkadziesiąt tysięcy członków komisji). Należy wykorzystać przezroczyste urny wyborcze oraz transmisje online z lokali wyborczych.
Na spotkania ze Swiatłaną Cichanouską przychodzi po kilkadziesiąt tysięcy Białorusinów. Na zdjęciu wiec w Mińsku 30 lipca 2020. Fot. Celestino Arce/NurPhoto via Getty Images
Ponadto, pełnomocnicy kandydatów powinni mieć prawo żądać ponownego przeliczenia głosów na dowolnego kandydata w dowolnym obwodzie wyborczym, a przedterminowe głosowanie (obecnie trwające kilka dni przed właściwym terminem, a urny są pilnowane przez władze) ma być możliwe tylko w wyjątkowych przypadkach.

Jeśli Cichanauska wygra wybory, na Białorusi w okresie przejściowym „będą rządzić ci sami urzędnicy, co obecnie, z wyjątkiem tych, którzy rażąco i otwarcie naruszyli prawo”. Obok nowych wyborów, w planie jest przeprowadzenie referendum w sprawie powrotu do pierwotnej wersji konstytucji z 1994 roku.

ZBiR niepotrzebny

W 1996 r. podczas referendum zdecydowanie zwiększone zostały uprawnienia prezydenta, a Rada Najwyższa zastąpiona została dwuizbowym parlamentem, w skład którego weszli ci z dotychczasowych deputowanych, którzy popierali Aleksandra Łukaszenkę. Obecnie prezydent m.in. powołuje premiera, wicepremierów, szefów resortów siłowych, ministra finansów i ministra spraw zagranicznych.

Parlament został pozbawiony możliwości kontrolnych, gdyż podlegająca mu Izba Kontroli została zlikwidowana, a w zamian powstał Komitet Kontroli Państwowej, podporządkowany prezydentowi, podobnie jak prokuratura. Prezydent otrzymał też możliwość rozwiązywania parlamentu.

Cichanauska, co wydaje się oczywiste, chce też „uwolnienienia wszystkich więźniów politycznych”. Natomiast w sprawach międzynarodowych wypowiada się bardzo ostrożnie. Odpowiadając w wywiadzie dla Euroradia na pytanie, do kogo należy Krym, stwierdziła: „To bardzo bolesna sprawa. Ta sprawa dzieli ludzi. Mogę powiedzieć, jak to jest w zwyczaju, jak to jest w naszym kraju i zgodnie z prawem międzynarodowym, że Krym z legalnego punktu widzenia jest ukraiński, ale w rzeczywistości jest rosyjski”.

W wywiadzie dla rosyjskiego (tworzonego na Łotwie) portalu „Meduza” podkreśliła: „Białoruś powinna być niepodległym, niezależnym państwem. Potrzebujemy normalnych stosunków międzypaństwowych (…). Niepodległość to nasza wartość nadrzędna, ani nią nie handlujemy, ani nawet nie dyskutujemy tej kwestii. Jesteśmy pokojowo nastawionymi ludźmi i będziemy przyjaźnić się ze wszystkimi, ale tylko w interesie naszego własnego kraju”. Dodała, że istnienie Związku Białorusi i Rosji jest niepotrzebne.

Kandydat opozycji zaginął. Milicja spacyfikowała protesty. Rządzący nie mogą przegrać

Specnaz w ciągu pół godziny wypchnął wszystkich opozycyjnych demonstrantów z placu Niepodległości, bez litości bijąc ich pałkami.

zobacz więcej
Kilkakrotnie chciała zrezygnować

Były opozycyjny kandydat na prezydenta Białorusi w 2010 r., szef Fundacji Europejska Białoruś Andrej Sannikau wskazuje, że Cichanauska kandydatką na prezydenta została zupełnie przypadkowo. – Bo jej męża wsadzono do więzienia. Jak sama mówi, była to spontaniczna decyzja – podkreśla. – Ta nieoczekiwana dla niej sytuacja wywołała ogromny stres, po groźbach pod jej adresem kilkakrotnie chciała zrezygnować. Na szczęście tego nie zrobiła, bo jest jedynym kandydatem opozycyjnym. Pozostali konkurenci Łukaszenki są kandydatami „fejkowymi”. Idzie więc dalej, przede wszystkim słuchając tego, co mówią i co chcą ludzie. W tej kampanii ważna jest nie ona, ale ludzie właśnie – podkreśla.

Inny znany lider opozycji i były kandydat na prezydenta w 2006 r. Aleksander Milinkiewicz wskazuje, że Cichanouska stała się symbolem nadziei na zmianę i zarazem symbolem niesprawiedliwości, jaka dotyka zwykłych ludzi. – Podkreśla, że nie jest politykiem, nie ma ambicji bycia prezydentem, ale rozpoczęła kampanię na rzecz zmiany władzy, uwolnienia więźniów politycznych i przeprowadzenia uczciwych wyborów prezydenckich. W spotkaniach z nią biorą udział tysiące Białorusinów, także w małych miasteczkach. Ujmuje ludzi otwartością i uczciwością – wskazuje.

Jego zdaniem dzięki Cichanouskiej i popierającymi ją bliskimi współpracowniczkami dwóch niedoszłych kandydatów – szefowej sztabu Wiktara Babaryki i żony Walerego Cepkały – cały białoruski system państwowy stał się bezużyteczny, a prezydenccy ideolodzy okazali się bezsilni.

– Jej spokojny ton i jasny sposób mówienia bardzo się podoba mowa i powoduje wzrost liczby słuchających jej słów i sympatyzujących z jej poglądami – mówi niezależny, białoruski analityk Roman Jakowlewski. – Swobodnie rozmawia po rosyjsku, białorusku i angielsku, widać, że z zawodu jest tłumaczem – dodaje.

Rosyjska „Gazieta” w komentarzu redakcyjnym podkreśliła, że „Łukaszenko sam stworzył sobie konkurenta”. Bo gdyby Siarhiej Cichanouski mógł wziąć udział w wyborach, Swiatłana nie zgłosiłaby swojej kandydatury, a wydarzenia potoczyłyby się zupełnie inaczej – zapewne dużo korzystniej dla szefa państwa. Cichanouski wcale nie miał wielkiego poparcie. Jego żona w oficjalnych, przedwyborczych sondażach ma nawet 12 proc. Sondaże nie organizowane przez państwo są zakazane, ale te nieoficjalne właśnie jej dają zwycięstwo.

– Piotr Kościński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Autor jest wykładowcą AFiB Vistula i współpracownikiem tygodnika „Idziemy”
Zdjęcie główne: Swiatłana Cichanouskaja podczas wiecu wyborczego 25 lipca 2020. Fot. Natalia Fedosenko\TASS via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Od milionera do zera. Czyli: czego nie życzymy Idze Świątek
Polska tenisistka na kortach zarobiła już grubo ponad 10 mln złotych. Ale musi pamiętać, że większość gwiazd sportu bankrutuje krótko po zakończeniu kariery.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Kim są panie, które każą „wypier…”? Mapa polskiego feminizmu
Przyszłość polityki czy gwiazdy jednego sezonu?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wojna siedemdziesięciolatków. Czy o wyniku zdecydują „wstydliwi”?
Już wiadomo, kto przez najbliższe 4 lata będzie lokatorem Białego Domu: biały mężczyzna o w podeszłym wieku o jasnych włosach.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nowe zaburzenie w czasach pandemii: lęk przed odcięciem od lajków
Czy można zachować psychiczną równowagę, gdy zarówno nauka, czas wolny, jak i kontakty z rówieśnikami są on line?
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Zrozumiały strach lekarzy. I jego możliwe tragiczne skutki
Dlaczego medycy „dezerterują” w czasie pandemii?