Historia

Piękne słowo „niezależność”

Powstały Kluby Służby Niepodległości, których inicjatorem był Wojciech Ziembiński, a wśród założycieli znaleźli się Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski.

Jednym z najważniejszych słów po Sierpniu 1980 roku było, oprócz magicznej „solidarności”, słowo: „niezależność”. Każde przedsięwzięcie wywodzące się z inicjatywy ludzi zaangażowanych na różnych szczeblach solidarnościowego ruchu musiała mieć nazwę „niezależność”. Było to sygnałem, że jest to aktywność niekontrolowana przez oficjalne instytucje państwowe. Każdy wiedział, że Solidarność jest jedna, ale „niezależności” jest więcej, bo w gruncie rzeczy każdy tej „niezależności” rozumianej przecież jako „wolność” i „niepodległość” pragnął dla siebie i swojego otoczenia.

Dlatego też powstające organizacje nie będące związkami zawodowymi używały chętnie w swoich nazwach właśnie tego słowa „niezależność”. Niezależny mógł być drukowany techniką sitodrukową biuletyn, spektakl teatralny, koncert lub przegląd piosenki. Sierpień’80 pobudził niespotykaną wcześniej w PRL aktywność ludzi. Dziesięciomilionowa NSZZ „Solidarność” była taranem pod osłoną którego działać mogły inne środowiska.

Wiejska i chłopska

Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych „Solidarność” był określany jako organizacja siostrzana robotniczej Solidarności, która zresztą związkom chłopskim udzielało bardzo dużego wsparcia. Powstał z trzech organizacji NSZZ RI „Solidarność Wiejska”, NSZZ „Solidarność Chłopska” i Chłopskich Związków Zawodowych. Władze PRL nie chciały rejestrować związków zawodowych dla rolników indywidualnych, bo ich zdaniem jedyną organizacją dla nich były kółka rolnicze.
Styczeń 1981. Strajk okupacyjny w siedzibie byłej Wojewódzkiej Rady Związków Zawodowych w Rzeszowie zorganizowany przez lokalny Komitet Założycielski NSZZ Rolników "Solidarność". Strajkujący żądali m.in. zarejestrowania swojej organizacji. Fot. PAP/Wojciech Kryński
Doprowadziło to do szeregu protestów i strajków chłopskich. Po kolejnych w styczniu i lutym 1981 roku władze zawarły z rolnikami tzw. Porozumienia rzeszowsko-ustrzyckie, które dały furtkę do legalizacji NSZZ RI „Solidarność”. Był to kolejny przełom.

Porozumienia sierpniowe dały wolne związkowi zawodowe, a teraz mogła się w nie organizować grupa zawodowa, duża liczebnie, która dotąd takich praw w ogóle nie miała. Było to kolejne osłabienie komunistów i to w środowisku wiejskim, gdzie ich pozycja i tak była bardzo słaba. Zawarte porozumienia miały też pomóc w likwidacji zacofania cywilizacyjnego wsi polskiej.

Kluby i idee

W Solidarność angażowali się ludzie wywodzący z opozycji. Działacze Komitetu Obrony Robotników, Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Ruchu Młodej Polski i Konfederacji Polski Niepodległej w różny sposób działali wokół nowego, niezależnego związku zawodowego, pozyskując jednocześnie sympatyków dla swoich idei. KPN zyskiwał nowych członków i sympatyków, mimo że liderzy przebywali w więzieniu.

Tzw. środowisko korowskie ewoluowało tworząc na początku grudnia 1981 roku strukturę Klubów Samorządnej Rzeczpospolitej „Wolność - Sprawiedliwość – Niepodległość”, odwołujących się do tradycji Polskiej Partii Socjalistycznej. Liderami tej formacji byli Jacek Kuroń, Adam Michnik i Zbigniew Bujak.
Podczas I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność" we wrześniu 1981 ogłoszono rozwiązanie KSS "KOR". Jego działacze (na zdjęciu z prawej Jacek Kuroń) ogłosili powołanie Klubów Samorządnej Rzeczpospolitej „Wolność - Sprawiedliwość – Niepodległość”. Fot. PAP/Stefan Kraszewski
Trochę wcześniej powstały Kluby Służby Niepodległości, których inicjatorem był Wojciech Ziembiński, a wśród założycieli znaleźli się Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski.

Poziomki

Okazało się, że Polska Zjednoczona Partia Robotnicza wcale nie jest takim monolitem, bo obok partyjnego betonu (określanego również „twardogłowi”) pojawili się na niższych szczeblach (nazywanych „dołami partyjnymi”) działacze i członkowie, którzy zapragnęli reform. Ruch ten został nazwany „strukturami poziomymi”, osłabł dość szybko, bo po nadzwyczajnym zjeździe PZPR w lecie 1981 roku. Partii komunistycznej w Polsce nie zreformował, ale bez wątpienia ją osłabił.

Studenci i rektorzy

Jeszcze przed rozpoczęciem roku akademickiego we wrześniu 1980 roku przedstawiciele z całego kraju powołali komitet założycielski Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Władze PRL długo zwlekały z rejestracją tej organizacji, co doprowadziło do trwającego prawie miesiąc strajku okupacyjnego łódzkich studentów, wspieranych również strajkami studentów na uczelniach całego kraju. W wyniku tych protestów władze podpisały 17 lutego 1981 roku tzw. Porozumienie Łódzkie, które doprowadziło do rejestracji NZS.

Tym samym na uczelniach został złamany monopol Socjalistycznego Związku Studentów Polskich (SZSP), organizacji, która powstała w 1973 roku z połączenia działających w środowisku akademickim PRL: Zrzeszenia Studentów Polskich (ZSP), Związku Młodzieży Socjalistycznej (ZMS) i Związku Młodzieży Wiejskiej (ZMW). Proces ten nazywano integracją i centralizacją ruchu młodzieżowego. Zindoktrynowany SZSP studenci określali ironicznie „zsypem”.
Luty 1981. Strajk studentów na Uniwersytecie Warszawskim (na zdjęciu Wydział Prawa) żądających rejestracji Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Fot. PAP/Maciej Musiał
Uczelnie były miejscami, na których środowiska naukowe starały się odzyskać tak ważną dla świata naukowego niezależność. Na wielu uczelniach udało się w roku 1981 przeprowadzić wybory rektorów, często wbrew woli władz, ale zgodnie z wolą środowiska uczelni. W ten sposób w Warszawie rektorem Politechniki został profesor Władysław Findeisen, a Uniwersytetu profesor Henryk Samsonowicz. Wypowiedzi, publicznie zajmowane stanowisk w ten sposób wybranych rektorów, nie tylko ze stolicy, stały się ważnym elementem publicznej debaty. Ludzie czekali na głos przedstawicieli nauki i kultury.

Pisarze i literaci

W świecie kultury bez wątpienia na pierwszy plan wybijało się środowisko pisarzy, które swoją niezależność i niepokorność wobec reżimu peerelowskiego pokazało już w pamiętnym marcu 1968 roku. Na czele Związku Literatów Polskich stał w 1980 roku Jan Józef Szczepański, syn przedwojennego dyplomaty, żołnierz Armii Krajowej, człowiek zaangażowany w działalność opozycyjną, będący też ofiarą peerelowskiej cenzury, a przede wszystkim dobry pisarz, który okazał się ważnym człowiekiem dla całego środowiska odgrywającego niezwykle istotną rolę w tym, co określamy „karnawałem Solidarności”. Poparcie pisarzy i ludzi kultury w ogóle pokazywało, że to co się dzieje nie da się sprowadzić jedynie do haseł socjalnych, że to proces obejmujący wszystkie warstwy społeczne.
Próbę odkomunizowania organizacji podjęto w ZHP. Powstały reformatorskie Kręgi Instruktorów Harcerskich im. Andrzeja Małkowskiego. Zjazd związku w marcu 1981 (na zdjęciu) dokonał kosmetycznych zmian (m.in. przywrócono lilijkę z literami ONC – Ojczyzna, Nauka, Cnota), ale nie głębokich reform. Niabawem część instruktorów wystąpiła z ZHP i powołała Niezależny Ruch Harcerski. Fot. PAP/Grzegorz Rogiński
Była w tym też próba – nie jedyna w tamtym czasie – odzyskania instytucji, które zostały zawłaszczone przez komunistów. Związku Literatów Polskich nie udało się w końcu odzyskać, bo władze PRL w stanie wojennym organizację pisarzy rozwiały po powołując w jej miejsce nową o takiej samej nazwie, która zyskała szybko określenie „neo-zlep”.

Dziennikarska niezależność

Dziennikarzom zarzucano udział w czymś co określano jako „gierkowską propagandę sukcesu”. Nie byli mile widziani podczas strajków sierpniowych, a także zaraz po nich. Całkowicie podporządkowane władzom, kontrolowane przez cenzurę peerelowskie media wszędzie węszyły antysocjalistyczny spisek. Było to uogólnienie krzywdzące wielu uczciwych dziennikarzy.

To, co się stało w wyniku strajków i porozumień sierpniowych spowodowało, że spora część środowiska dziennikarskiego postanowiła zaangażować w zmiany zachodzące w Polsce. Efektem tego było, że niektóre tytuły jak na przykład „Gazeta Krakowska”, będąca zresztą organem lokalnych struktur PZPR, zaczęły mówić może jeszcze nie całkowicie niezależnym, ale już na pewno nie tak propagandowym głosem jak wcześniej.

Tydzień solidarnego głodowania

Kiepskie przygotowanie, fatalny moment, słaby rezonans wśród Polaków – oceniano protest, jaki od 3 do 10 października 1979 roku prowadzili działacze opozycji.

zobacz więcej
Środowisko doprowadziło też zmian w organizacji je reprezentującej, czyli w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich (SDP). Prezesem tej organizacji został Stefanem Bratkowski. Głos środowiska skupionego wokół SDP był niezwykle ważny w debacie publicznej jaka się wówczas toczyła, zaś władze stowarzyszenia dziennikarzy były często krytykowane przez przedstawicieli aparatu partyjnego. Po wprowadzeniu stanu wojennego SDP rozwiązano, w redakcjach przeprowadzono weryfikację, w wyniku której pozbyto się niepokornych.

Przerwany Kongres

Ważnym wydarzeniem miał być Kongres Kultury zorganizowany przez większość liczących środowisk twórczych i naukowych. Już dyskusja w dwa pierwsze dni zapowiadała, że należy się spodziewać na koniec ciekawych deklaracji i podsumowań. Niestety, 13 grudnia 1981 roku drzwi do sali obrad Kongresu zostały zamknięte. Wokół stały czołgi i wozy opancerzone. Zaczął się stan wojenny.

– Grzegorz Sieczkowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Marsz Wolności i Praw Człowieka 29 listopada 1981, akcja krakowskiego KOWzaP-u (Komitet Obrony Więzionych za Przekonania). Demonstranci przeszli spod Wawelu na Rynek Główny, pod pomnikiem Adama Mickiewicza odbył się wiec. Fot. PAP/Jerzy Ochoński
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Czirakczi znaczy „dno piekła”
„Ty jesteś nasz tatuś” – powiedziała do mnie mama, gdy naszego taty zabrakło. Byłam z nas trzech najstarsza – miałam osiem lat.
Historia Poprzednie wydanie
Organ prasowy Karnawału
Był wszystkim jednocześnie. Pismem związkowym, a zarazem społeczno-kulturalnym i politycznym.
Historia Poprzednie wydanie
Korowcy, radykałowie, klerykałowie i „prawdziwki”
Przez cały okres Karnawału w związku trwała otwarta wojna na wielu frontach.
Historia Poprzednie wydanie
Zakłócenie porządku. Walki uliczne w stanie wojennym
Rezultaty uderzenia pałką goiły się w ciągu kilku tygodni.
Historia Poprzednie wydanie
Cała prawda o małym fiacie
Pierwszym posiadaczem fiata 126p został lekarz, lwowianin, więzień Pawiaka i powstaniec warszawski. O szczegółach jego biografii jednak nie poinformowano.