Felietony

Po co nam łacina? Żeby Polacy zrozumieli, że są potomkami Rzymian

Salon i giełda okazały się trendsetterami narzucającymi światu najważniejsze wartości. Kapłan i rycerz zostali wyparci przez intelektualistę i biznesmena.

Łacina uchodzi dziś za tak zwany język martwy. Można więc pomyśleć, że oprócz osób, które muszą ją znać z przyczyn zawodowych (jak filolodzy klasyczni czy lekarze), okazuje się ona teraz zbędna. I Polacy nie stanowią tu wyjątku.

Tymczasem tydzień temu media obwieściły, że od najbliższego roku szkolnego w Polsce lekcje języka łacińskiego i kultury antycznej będą mogli pobierać uczniowie klasy pierwszej liceum ogólnokształcącego (niezależnie od profilu) lub technikum. Przy czym warto tę informację doprecyzować: łacina – obok filozofii, plastyki czy muzyki – znajdzie się wśród przedmiotów do wyboru. I o tym, który z nich będzie nauczany, zdecyduje w każdej szkole jej dyrekcja.

Ale nawet biorąc pod uwagę, że nie chodzi o wprowadzenie nowego przedmiotu obowiązkowego, to i tak mamy do czynienia z gestem symbolicznym. Z opublikowanej w Dzienniku Ustaw nowelizacji rozporządzenia dotyczącego podstawy programowej dowiadujemy się, że celem zajęć jest między innymi uświadomienie uczniom, jak grecko-rzymski antyk oddziaływał na późniejszą kulturę europejską.
Nauka łaciny w roku 1948 w USA. Fot. Nina Leen/The LIFE Picture Collection via Getty Images
Takim intencjom urzędników odpowiadających za edukację w Polsce należy tylko przyklasnąć. Zarazem jednak nasuwa się myśl, że pielęgnowanie nad Wisłą grecko-rzymskiego dziedzictwa powinno być oczywistością. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o to, że grecka filozofia i rzymskie prawo to wraz z chrześcijaństwem trzy filary cywilizacji europejskiej.

Polacy przysłuchując się rozmaitym debatom mogą dojść do wniosku, że stają przed tożsamościowym dylematem: Zachód czy Wschód. W uproszczeniu można przyjąć, że opcja pierwsza oznacza demokrację, nowoczesność i postęp, druga – autorytaryzm, tradycję i zacofanie. Tak właśnie ów dylemat przedstawiony jest w liberalnej narracji, która w III RP jest dominująca.

Ale można wskazać też inną narrację. W niej Zachód jawi się jako germańska obcość, a Wschód – jako słowiańska swojskość. Takie ujęcie problemu było mocno obecne w komunistycznej propagandzie PRL. W III RP zaś może ono głównie narazić na oskarżenia o sympatie z Kremlem.

Obie narracje są fałszywe. Taki wniosek można wysnuć choćby z lektury uhonorowanej w ubiegłym roku Nagrodą Literacką imienia Józefa Mackiewicza książki „Północ i Południe. Teksty o polskiej kulturze i historii” Marka A. Cichockiego. Zdaniem autora, podział Zachód-Wschód jest konsekwencją zerwania przez Europę związków z tym, co ją duchowo ukonstytuowało. Początkowo – zauważa Cichocki – linia podziału na Starym Kontynencie przebiegała wzdłuż osi Północ-Południe. Linię tę wyznaczała konfrontacja barbarzyńskich ludów zza Dunaju i Renu ze schrystianizowanym Cesarstwem Rzymskim. I choć ostatecznie państwo cezarów upadło, to rzymskość odrodziła się w nowej rzeczywistości: barbarzyńcy przyjęli chrześcijaństwo i stali się spadkobiercami kultury łacińskiej.

Zdaniem Cichockiego polskość wyrasta z podziału Północ-Południe oraz ciągłych prób jego przełamania. Może o tym świadczyć choćby obecna nad Wisłą architektura włoskiego renesansu. Przypomina ona, że oddziaływanie Rzymu na Polaków nie sprowadzało się tylko do chrystianizacji. Przejawiało się ono również poprzez formacyjny wpływ kultury łacińskiej.

Wraz z nowożytnością nastąpił istotny zwrot, który przyniósł duchowe spustoszenie. W książce Cichockiego czytamy: „W XVIII wieku na Starym Kontynencie nastąpiło gwałtowne odwrócenie kierunków, a podział na Północ i Południe został w znacznym stopniu zakwestionowany przez oświecenie (którego antychrześcijańskie przesłanie jest tutaj nie bez znaczenia). Zachód został przeorganizowany wokół nowych, zsekularyzowanych wartości racjonalizmu, a jednocześnie pojawiła się moda na istnienie Europy Wschodniej, na orientalizm przeciwstawiony rozumnej Europie Zachodniej”.

Antyczna Grecja została zakłamana. Ówczesna tolerancja dla homoseksualistów to lewacki mit

Kobieta miała być żoną oraz matką i akceptować to, że jej mąż utrzymuje stosunki seksualne z osobami duchowo stojącymi od niej wyżej, czyli z innymi mężczyznami.

zobacz więcej
Tak więc przyczyny, dla których łacina straciła na znaczeniu, sięgają głęboko przemian, które zaczęły się u progu epoki nowożytnej. Język średniowiecznej Europy był w oczach ludzi oświecenia reliktem ciemnogrodzkiej przeszłości. Musiał on ustąpić miejsca francuszczyźnie – językowi salonu, i angielszczyźnie – językowi giełdy.

To właśnie salon i giełda okazały się w czasach nowożytnych trendsetterami narzucającymi światu najważniejsze wartości. Kapłan i rycerz zostali wyparci przez intelektualistę i biznesmena.

Żeby nie brnąć w rozwiązywanie dylematu, czy być na Zachodzie czy na Wschodzie, Polacy muszą sobie uprzytomnić, że są duchowymi potomkami Rzymian. A nauczanie języka łacińskiego i kultury antycznej to właściwy krok na ścieżce reromanizacji Polski.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Pomnik konny Marka Aureliusza z kolekcji Muzeów Kapitolińskich w Rzymie. Fot. Fine Art Images/Heritage Images/Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Maska
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Diabeł
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Pamiętajmy o tym, że przemijamy
Wprawdzie udaje ci się odsunąć śmierć, ale czy uda ci się ją usunąć?
Felietony Poprzednie wydanie
Na rozdrożu. Andrzej Krauze komentuje dla Tygodnika TVP
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Czajka
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.