Felietony

Rosjanie cierpią dla ludzkości… Po co Putinowi prawicowy filozof białej emigracji?

Miał epizodyczny flirt z niemieckimi narodowymi socjalistami. Podzielał ich wrogość wobec Sowietów i zarazem zachodniego liberalnego mieszczaństwa. Szermował antysemicką retoryką twierdząc, że Żydzi są odpowiedzialni zarówno za komunizm, jak i kapitalizm.

Światopogląd Władimira Putina jest zagadką. W postawie tego polityka są bowiem sprzeczności. Oto dawny oficer KGB, a więc człowiek niegdyś służący imperium państwowego ateizmu, dziś lubi się pokazywać, gdy zapala świeczki w prawosławnej świątyni. Z jednej strony gospodarz Kremla wychwala mocarstwowość Związku Sowieckiego, z drugiej zaś – szermuje konserwatywnymi sloganami.

Oczywiście rozmaite deklaracje i gesty w przypadku osób sprawujących rządy bywają wyłącznie propagandową zasłoną dla prozy życia, którą stanowi chęć zachowania władzy i pomnożenia fortuny. I przypuszczalnie tak właśnie jest w przypadku Putina. Krytycy prezydenta Rosji zarzucają mu cynizm i nihilizm. Oskarżają go o stworzenie i podtrzymywanie kleptokratycznego reżimu, w którym polityka używana jest głównie jako narzędzie wzmacniania własnej pozycji społecznej i gromadzenia finansowych zasobów.

A jednak brutalna przyziemność Putina nie oznacza bynajmniej, że serwowane przez niego narracje są bez znaczenia. Tyle że zostały one podporządkowane interesom układu, który włada Rosją.

Po bankructwie ideologii komunistycznej i rozpadzie Związku Sowieckiego nowo powstałe państwo – Federacja Rosyjska stanęła wobec wyzwania, jakim było wymyślenie doktryny państwowej. Za prezydentury Borysa Jelcyna nic z tego nie wyszło. Z ust kremlowskich notabli padały słowa o demokracji, ale nie zawierały one głębszej treści i z upływem czasu okazały się wyłącznie pustymi sloganami.

Kiedy prezydentem Rosji został Putin, ruszyła symboliczna rehabilitacja pewnych aspektów sowieckiej rzeczywistości. Przywrócono choćby hymn Kraju Rad (tyle że ze zmienionymi, dopasowanymi do nowej rzeczywistości, słowami). Okazało się bowiem, że wielu Rosjan żywi tęsknotę za ZSRR jako potęgą, z którą się liczył cały świat.

Tyle że nie był to powrót do ideologii komunistycznej, a afirmacja państwa sowieckiego w duchu „wielkomocarstwowego patriotyzmu”. Natomiast Putin zaczął odwoływać się do dziedzictwa rosyjskich myślicieli, którzy w komunizmie upatrywali zła przywleczonego do Rosji z Zachodu.

Jednym z nich był Iwan Iljin. W najnowszym numerze „Przeglądu Politycznego” (numer 160/2020) ukazało się kilka jego tekstów oraz poświęcony mu esej Timothy’ego Snydera pod wymownym tytułem „Filozof Putina i rosyjskiego faszyzmu”. I przy szkicu amerykańskiego historyka warto się zatrzymać.

Snyder portretuje Iljina jako wywodzącego się z rosyjskiej rodziny szlacheckiej inteligenta, który w młodości – u samego początku XX wieku – był pod wpływem filozofii Immanuela Kanta. To z niej czerpał przekonanie, że jedną z naczelnych wartości są rządy prawa. Łudził się, że można je wprowadzić jako lekarstwo na „proizwoł”. Tym rosyjskim słowem określano samowolę carskiego aparatu państwowego. Ukrócić się jej nie dało.
Iwan Aleksandrowicz Iljin w roku 1920. Fot. Fine Art Images/Heritage Images/Getty Images
To rozczarowanie pchnęło Iljina ku pesymistycznemu konserwatyzmowi. Myśliciel przestał marzyć o naprawie swojej ojczyzny na modłę zachodnich rozwiązań politycznych. Stał się piewcą państwa jako nie targanej wewnętrznymi sporami organicznej wspólnoty, na czele której stoi wódz. Przeciwstawiał Rosję Europie. Tę pierwszą uważał za nosicielką cnót, tę drugą – za miejsce zepsucia. Występował zdecydowanie przeciw bolszewizmowi jako ideologii – według niego – importowanej z Zachodu.

W roku 1922 został wraz z wieloma innymi myślicielami wygnany z Rosji sowieckiej (był pasażerem słynnego „statku filozofów”, płynącego z Piotrogrodu do Szczecina). Zamieszkał w Niemczech. Stał się czołowym autorytetem białej emigracji. Miał epizodyczny flirt z niemieckimi narodowymi socjalistami. Podzielał ich wrogość wobec Sowietów i zarazem zachodniego liberalnego mieszczaństwa. Szermował antysemicką retoryką twierdząc, że Żydzi są odpowiedzialni zarówno za komunizm, jak i kapitalizm.

Gdy jednak dyktatorem Niemiec został Adolf Hitler, drogi Iljina i NSDAP zaczęły się rozchodzić. Filozof nabierał wobec narodowo-socjalistycznej polityki coraz większych podejrzeń, że jednak nic dobrego dla Rosji z niej nie wyniknie. Z kolei naziści nie mieli do niego zaufania. Stracił posadę uniwersytecką. W roku 1938 w obawie przed represjami ze strony gestapo udał się do Szwajcarii, gdzie zmarł 16 lat później, .

Po napaści III Rzeszy na ZSRR do Iljina docierały wieści o rzezi, jaką najeźdźcy zgotowali ludności Kraju Rad. Choć te straszliwe wydarzenia filozof nazwał „sądem nad bolszewizmem”, to jednocześnie piętnował nazizm za ludobójczą i totalitarną politykę. Niemniej do końca życia wzorowego modelu władzy upatrywał w systemach autorytarnych, cenił takich polityków jak Francisco Franco w Hiszpanii czy António de Oliveira Salazar w Portugalii.

Znamienne, że autorytaryzmy odróżniał od totalitaryzmów. W tekście „Od demokracji do totalitaryzmu” z roku 1949 (polski przekład – Michał Bohun) zwracał uwagę, że ustrój totalitarny w świecie pojawił się dopiero w XX stuleciu. „Do XIX wieku reżim taki nie mógł być konsekwentnie zaprowadzony ze względu na brak warunków technicznych (kolei, telegrafu, telefonu, radiofonii, awiacji) oraz wyrafinowanych środków administracyjnych (powszechny system wzajemnej zależności i donosicielstwa)”. Zdaniem rosyjskiego filozofa, w totalitaryzmach chodzi o objęcie regulacją państwową całości społeczeństwa rzekomo dla dobra wszystkich obywateli (i zalążki takich niebezpiecznych tendencji myśliciel dostrzegał też w demokracjach), natomiast w autorytaryzmach – o niezależność silnej władzy od groźnych kaprysów ludu.

Z wiadomych powodów nazwisko Iljina mogło ponownie zaistnieć w rosyjskiej debacie publicznej dopiero po krachu sowieckiego komunizmu. Ale stało się coś znacznie więcej i o tym właśnie pisze Snyder. Na myśl rosyjskiego filozofa zaczął się powoływać sam Władimir Putin jako głowa państwa rosyjskiego. W roku 2005 zaś szczątki Iljina sprowadzono do Rosji, żeby je uroczyście pochować na Cmentarzu Dońskim w Moskwie.

A jednak oddawanie hołdu białemu emigrantowi przez byłego funkcjonariusza sowieckiej bezpieki, który nieraz wybielał postać Józefa Stalina, zakrawa na szyderstwo z ofiar rewolucji bolszewickiej i systemu komunistycznego. Zresztą tę kwestię podnosi Snyder. Na Cmentarzu Dońskim leżą szczątki tysięcy sowieckich obywateli zamordowanych przez NKWD w trakcie Wielkiego Terroru.

Rosyjski myśliciel: katolicyzm w Polsce trzeba rozkładać od środka

Sowieckie metody, takie jak moralne osłabianie społeczeństw desygnowanych na wroga, pozostają aktualne.

zobacz więcej
Z myśli Iljina można jednak wydobyć coś, co dla Putina jest bardzo cenne. To antyeuropejski resentyment i przeświadczenie, że Rosjanie cierpią dla ludzkości. Warto tu przytoczyć fragment tekstu filozofa „Przeciw Rosji” z roku 1948 (polski przekład – Krystyna Kancewicz-Sokołowska): „Europa nie zna nas – i dlatego, że obce jej jest słowiańsko-rosyjskie postrzeganie świata, natury i człowieka. Społeczeństwo zachodnioeuropejskie kieruje się rozsądkiem i wolą. Rosjanin żyje przede wszystkim sercem i wyobraźnią, a dopiero potem wolą i rozumem. Dlatego też przeciętny Europejczyk wstydzi się szczerości, uczciwości i dobroci – jako »głupoty«. Rosjanin na odwrót, oczekuje od człowieka przede wszystkim dobroci, uczciwości i szczerości”.

Dalej w tym wywodzie czytamy: „Europejska świadomość prawna jest bardzo formalna, pełna oschłości, skłonna do glajchszaltungu. Rosyjska nie układa się w określone ramy, jest niesformalizowana, dobroduszna i sprawiedliwa. Europejczyk, wychowany przez Rzym, w głębi duszy gardzi innymi narodami (w tym i europejskimi) i dąży do panowania nad nimi; za to wewnątrz państwa domaga się formalnej »wolności« i formalnej »demokracji«. Rosjanin zawsze cieszył się naturalną wolnością swej przestrzeni, wolnością bezpaństwowego bytu i zasiedlania i swobodą swojej wewnętrznej indywidualności”.

W dziełach Iljina mnóstwo jest takiej demagogicznej idealizacji Rosji. I to przesądza o słabości jego myśli. Tym samym koncepcje filozofa narażone są na manipulację ze strony dawnych kagebistów, którzy przywdziewając szaty konserwatystów chcą je wykorzystywać jako środek propagandy.

Warto jednak też odnieść się do samego faktu, że takie ideologicznie sprofilowane czasopismo, jak „Przegląd Polityczny” (założony w 1983 roku przez Donalda Tuska, od początku związany ze środowiskiem gdańskich liberałów) zajęło się postacią rosyjskiego kontrrewolucyjnego myśliciela. „Filozof Putina” okazuje się na łamach „PP” kolejnym prawicowym potworem, zjadającym liberałów na śniadanie. A skoro tak, to prawicowość jako wyrazista postawa światopoglądowa – również w takich krajach jak Polska czy Węgry – obarczona zostaje skojarzeniami z Kremlem.

Tyle że w Polsce czy na Węgrzech prawica ma rodowód antykomunistyczny i antysowiecki. Natomiast w putinowskiej Rosji z Iljina użytek czynią politycy wywodzący się z sowieckich struktur państwowych. Nie są oni żadnymi tradycjonalistami. A ten stan rzeczy można skomentować i tak, że Iljin, patrząc na to, co z jego dziedzictwem robi Putin, w grobie się przewraca.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Prezydent Władimir Putin w Cerkwi pw. Świętej Trójcy w Paryżu w maju 2017 roku. Fot. Alexei Nikolsky\TASS via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Ten film zafałszował historię rewolucji w świecie win
Nawet Degustacja Paryska odbywa się tu w… jakimś ogrodzie na wsi.
Felietony Najnowsze wydanie
Chopin
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
W parku
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Czy da się pogodzić wiarę mojżeszową z lewacką ideologią?
Racje orędowników prawa do aborcji mogą być na gruncie judaizmu interpretowane jako pogańskie przesądy.
Felietony Poprzednie wydanie
Kwaśnych nie pijemy! Kiedy powinniśmy jednak za flaszkę zapłacić?
Kiedy i czy w ogóle dyskutujemy z sommelierem.