Felietony

AAAA Pana z dopasowanym genomem poznam. Cel matrymonialny

Niejeden i niejedna, którzy mają już swoje życie w detalach zaplanowane i już wymarzyli sobie, ile dzieci się urodzi i jaki będą one miały kolor oczu oraz IQ, chcieliby uniknąć „wypadku przy pracy”. I za to zapłacą.

Będzie krótko, bo co tu się rozwodzić nad prostym faktem, że geny rządzą nami od żłobka do nagrobka. Nawet zatem, gdy ktoś nieszczęśliwie wpadnie pod tramwaj, należałoby się zastanowić, czy nie trapiła go depresja maniakalna albo inna przypadłość w jakimś stopniu zapisana w genach. W tym ujęciu ów tramwaj jest jak wirus SARS-CoV-2, bo umiera się przecież nie na niego, tylko na choroby towarzyszące, w genach zapisane. I tak powinno być to ujęte w akcie zgonu, czyż nie? Tak przynajmniej twierdzi nowa fala negacjonistów.

Algorytm analizujący geny

Ale dajmy im spokój, nadchodzi bowiem czwarta rewolucja przemysłowa, oparta o biologię syntetyczną oraz roboty wyposażone w sztuczną inteligencję. Będziemy ją zawdzięczać wizjonerom, takim jak genetyk z Harvardu George Church (Steve Jobs już jest passé). Ten wyglądający jak Santa szef laboratorium w Wyss Institute na Harvardzie, a jednocześnie profesor genetyki na Harvard Medical School i profesor nauk o zdrowiu i technologii na Uniwersytecie Harvarda i w Massachusetts Institute of Technology (MIT) kieruje U.S. Department of Energy Technology Center i National Institutes of Health Center of Excellence in Genomic Science. Uff…


Tenże Church przygotował – jak to wizjoner planista – listę rzeczy do przemyślenia i wykonania. Czego na niej nie ma? Przywrócenie życiu na drodze klonowania wymarłych zwierząt (np. mamutów), odwrócenie procesów starzenia, a także danie nam, ludziom szansy na supermoce.

To jednak takie zabawy w Stwórcę, gdzie nasze osobiste, prywatne życie nie pojawia na horyzoncie nauki – chyba, że chcemy żyć 500 lat albo mieć trzecie oko. Co innego uczucia. Dziś żyjemy w świecie epidemii samotności. Coraz więcej z nas korzysta zatem z doradztwa w tym zakresie, czyli rozmaitych z aplikacji randkowych czy matrymonialnych.

Tam sztuczne inteligencje pocą się, dopasowując nas i nasze wymagania. Są do tego specjalne algorytmy i napisali je nie jacyś spece od uczuć, lecz matematycy i informatycy (czasem typ „Total Gic” od analizy big data) na podstawie wytycznych różnych lepszych lub gorszych psychologów. Takich samych zresztą, którzy dobierają dla nas w mediach społecznościowych nowych znajomych, posty sponsorowane czy reklamy, na podstawie naszych uprzednich wyborów i wypowiedzi.
Steve Jobs już jest passé, czas na genetyka z Harvardu profesora George'a Churcha. Fot. Craig Barritt/Getty Images for The New Yorker
Czy potrafimy sobie jednak wyobrazić, że do tzw. poważnych związków dobierać będzie nas algorytm analizujący nie nasze zainteresowania, reakcje i preferencje, ale geny? Da się? Oczywiście. Analiza „dopasowania genetycznego” jest znacznie prostsza niż analiza „dopasowania charakterów”. Zero opisów, same gołe fakty. Jest mutacja lub nie ma w konkretnym miejscu w DNA. Tylko że… takie biologiczne dopasowanie ma służyć celowi. Jaki to cel?

Szczególne biuro matrymonialne

Jeśli wsłuchać się w wypowiedzi Georga Churcha chodzi o to, aby wyeliminować choroby wrodzone. Większość z nich wynika bowiem z tzw. alleli recesywnych. Czyli w największym skrócie: trzeba taki uszkodzony jakąś mutacją „chory wariant” genu odziedziczyć zarówno po mamie, jak i po tacie. Aby zachorować, musimy mieć oba allele danego genu wadliwe. Tak działa np. mukowiscydoza.

Inną prostą do wyobrażenia sobie sytuacją są tzw. choroby sprzężone z płcią. To schorzenia, gdzie syn cierpi, ponieważ matka była nosicielką „chorego” genu na jednym ze swych chromosomów X (gdyby miała dwa „chore” w tym samym miejscu na obu swych chromosomach X, to zapewne w ogóle by się nie urodziła). Taki gen wraz z „chorym” X-em przekazuje synowi, który po ojcu dziedziczy jego Y, dlatego jest synem. Syn ma zatem 50 proc. szansy, że dostanie po matce ów X niosący szkodliwą mutację. (Bo jej X -y są dwa. Więc statystycznie połowa jej komórek jajowych ma „zdrowy”, a połowa „chory”).

Królowe i robotnice. Bieda odciska się w naszych genach

Dziedziczymy traumę gwałtów, wieloletniej przemocy, a nawet ubóstwo. „Książę i żebrak” to nie bajka, to prawda.

zobacz więcej
Istnieją oczywiście również schorzenia wrodzone warunkowane przez allel dominujący (czyli zawsze będzie go „widać”, nieważne, co dostaniemy w spadku po drugim z rodziców) oraz choroby o skomplikowanym dziedziczeniu, np. wielogenowe. Oraz tzw. predyspozycje, które w ogóle są nadal dość tajemne, jeśli chodzi o szczegóły genetyczne.

Według specjalisty z Harvardu nie będziemy jeszcze wdrażać przymusowo systemu doboru genetycznego, pozwalającego unikać w potomstwie wszelkich dających się przewidzieć komplikacji zdrowotnych zapisanych w genach. To nie jakaś „biopolityka” czy tym bardziej chów ludzi. To raczej propozycja: ja stworzę algorytm i bazę danych pozwalającą analizować dwa genomy pod kątem tak pojmowanego „dopasowania” (aby potencjalnie generowały jak najmniej problemów zdrowotnych potomstwa), a wy mi za te analizę zapłacicie. Co więcej – sami „wstąpicie” do tego dość szczególnego biura matrymonialnego. I zostawicie swoją informację genetyczną do badań, analiz i … no właśnie. Do czego?

Różnych rzeczy, takich jak śledztwa kryminalne. O czym przekonali się już dość liczni użytkownicy baz danych genetycznych przeznaczonych do celów genealogicznych.

Przed FBI się nie ucieknie. I czasem to nasz brat, zbyt ciekawy ciotecznego dziadka z Australii lub swego prawdziwego pochodzenia etnicznego, zostawi swój genetyczny zapis w takiej bazie danych, aby nasze życie jako przestępcy federalnego bardzo uprzykrzyć. Jesteśmy wszak z bratem czy siostrą genetycznie podobni, więc po jego nitce dojdą do naszego kłębka. I nas zapuszkują jak amen w pacierzu.
Fiolki używane w czasie eksperymentów z sekwencjonowaniem DNA. Fot. Valentin Flauraud/Bloomberg via Getty Images
Oczywiście, nie żyjemy jeszcze w takiej genetycznej idylli, żeby rola wszystkich ludzkich genów czy innych, tzw. niekodującej sekwencji DNA była dokładnie znana dla naszego zdrowia i życia. Mam wrażenie, że nadal więcej nie wiemy, niż wiemy. Nie wszystko zatem da się przewidzieć. Ale całkiem sporo się już da.

Skuteczne jak horoskop?

Statystycznie każdy z nas ma w swym genomie 20 recesywnych alleli determinujących znane poważne choroby genetyczne. Z drugiej strony one (te allele) warunkują jakieś fajne, potrzebne nam rzeczy, bo inaczej matka ewolucja dawno by je wykasowała z naszej populacji. Jeśli jednak w naszym partnerze któryś z tej statystycznej 20 jest taki sam, to nasze potomstwo ma 25 proc. szansy załapać się na dublet. To sporo.

Niejeden i niejedna, którzy mają już swoje życie w detalach zaplanowane i wymarzyli sobie, ile dzieci się urodzi i jaki będą one miały kolor oczu oraz IQ, chcieliby uniknąć „wypadku przy pracy”. I za to zapłacą. Przeszkodą nie jest też to, że nie wszyscy mamy zsekwencjonowane genomy. Dziś przy dobrej promocji, typu „black Friday” wystarczy mieć tysiąc dolarów, i sekwencja może być twoja.

Bakterie wywołują raka żołądka, a nawet miażdżycę, Parkinsona i Alzheimera

Czy będziemy leczyć te choroby antybiotykami?

zobacz więcej
Ludzie generalnie czują się coraz bardziej samotni, a jednocześnie coraz mniej gotowi do związku na całe życie czy związku owocującego licznym potomstwem. Minimalizacja ryzyka i długa lista „tego, czego sobie nie życzę u partnera”…

Pod względem hamowania lub przyspieszania upadku instytucji małżeństwa nic się wielce groźnego nie stanie, jeśli do tej listy dojdzie jeszcze punkt „niezgodność genetyczna”. Zwłaszcza dopóki na tę listę wciągany jest dobrowolnie. Kwestią pozostaje to, do kogo pójdziemy na skargę, jeśli jakaś choroba mimo wszystko się przydarzy, bo… spontaniczne mutacje też są możliwe już na etapie tworzenia plemników i komórek jajowych. Czyli u rodziców nie ma, a u potomstwa się pojawi. Tak pojawiły się na tym łez padole wszystkie owe choroby dziedziczne – kiedyś był pierwszy mutant.

I żeby nam się nie zdawało, że George Church to taki marzyciel, fantasta i człowiek niepraktyczny, który tylko sobie pogada. To jeden z pionierów genomiki, który zrobił niemałe pieniądze na własnych innowacjach. Ma na koncie pierwszą metodę sekwencjonowania wprost genomu (rok 1984). Z jego rąk m. in. wyszła pierwsza sekwencja pełnego genomu czegokolwiek na świecie – to była bacteria Helicobacter pylori (ta, co robi nam wrzody na żołądku, o czym pisałam w Tygodniku TVP.

W tym samym roku był wśród inicjatorów Human Genome Project, a w roku 2005 zainicjował Personal Genome Project. Jest wynalazcą wielu narzędzi współczesnej genomiki (multipleksowanie molekularne, różne znaczniki, metody rekombinacji homologicznej, syntezatory DNA etc. żeby tu wszystkich nie dobić nazewnictwem). To te wynalazki zainicjowały powstanie i rozwój firm: Editas (terapie genowe); Gen9bio (syntetyczny DNA) oraz Veritas Genetics (sekwencjonowanie pełnego genomu ludzkiego z analizą medyczną).

Oczywiście takie czy inne metody doboru partnerów pod kątem zdrowia (kiedyś obligatoryjne badanie WR – czy ktoś to jeszcze robi przed ślubem, aby się syfilis nie szerzył?) były stosowane od zawsze. Sprawdzano rodowody, czy aby w rodzinie nie było hemofilii, epilepsji (której podłoże jest zresztą nadal nieznane), chorób psychicznych etc. Dostępne dziś możliwości techniczne są znacznie większe. Jutro będą jeszcze większe.

Problem polega tylko na tym, że jak to zgrabnie, a prosto ujął pieśniarz: „tu miłości coraz mniej”. Już badanie horoskopów czy chodzenie do wróżki pod kątem analizy zgodności partnerów wydaje się bardziej romantyczne, choć jest po prostu głupie.

– Magdalena Kawalec-Segond

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Dmowski, konsekwentny przeciwnik lewicy
Nie chciał wzmacniać rosyjskich komunistów i osłabiać obozu białych.
Felietony Najnowsze wydanie
Wino w dużych flachach, czyli o piciu w czasach kryzysu
To opowieść o ludziach, których niewiele interesuje ponad to, by codziennie obficie pociągnąć z galonowego gąsiorka.
Felietony Najnowsze wydanie
Książę
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Bullfighting
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Tyle nierozliczonych spraw
Dlaczego starzec jest chowany z honorami, skoro za Solidarności, został na jej żądanie pozbawiony wysokiej funkcji?