Cywilizacja

Psychotropy, antydepresanty... Polacy uzależnili się od leków typu xanax. Koronawirus dał się naszej psychice we znaki

Jej mąż prostytuował się, by mieć pieniądze na medykamenty z czarnego rynku. Podjęła walkę. Znalazła świetną klinikę odwykową. Pieniądze na terapię pożyczyła od rodziny.

– Gdy dostajesz ataku paniki spowodowanej fobią społeczną, czujesz naprzemiennie zimno i gorąco. Nie możesz złapać powietrza, jesteś na granicy jawy i snu. Będąc w pracy potrafisz nagle uciec od kolegi, z którym pijesz kawę. Masz wrażenie, że umierasz – tak w rozmowie z Tygodnikiem TVP opowiada swoje traumatyczne przeżycia Piotr Krawczyk ze Stalowej Woli.

To jeden z 8 milionów Polaków, który na co dzień musi mierzyć się z problemem choroby psychicznej i zaburzeń. Mężczyzna przez 14 lat szprycował się niezwykle silnie uzależniającymi lekami typu xanax. Chociaż psychiatrzy zalecają maksymalny okres ich przyjmowania jedynie do 2 tygodni przy 2 tabletkach dziennie, to Krawczyk w szczytowym momencie brał 15 sztuk na dobę.

Epidemia depresji

Niestety w Polsce takich osób jak pan Piotr jest coraz więcej. Według wyliczeń Instytutu Psychiatrii i Neurologii aż 8 milionów obywateli naszego kraju cierpi na różnego rodzaju problemy i zaburzenia psychiczne. A jeżeli doliczymy do tego dzieci, ta liczba rośnie do 12 mln! To zresztą najsmutniejszy fakt, że największy przyrost uzależnionych jest właśnie w grupie dzieci i młodzieży do 18. roku życia.
„Sprzedam Xanax bez recepty". W internecie, na oficjalnych stronach ogłoszeniowych, aż roi się od tego typu ofert. Fot. BSIP/Universal Images Group via Getty Images
W ślad za wzrostem zachorowań, rośnie również spożycie uzależniających medykamentów. Zarówno tych na receptę, jak i ogólnodostępnych. W ubiegłym roku wydaliśmy na te pierwsze prawie 1,9 mld złotych. Do tego trzeba dodać 240 mln zł na preparaty na uspokojenie, których nie przepisuje lekarz.

Jesteśmy narodem, który w sposób niekontrolowany i błyskawiczny uzależnia się od benzodiazepiny. Substancji, która na krótką metę przynosi ulgę w chorobie, ale równie szybko doprowadza do nałogu. I powoduje totalne wyniszczenie organizmu.

Niezwykle szybki tryb życia. Niepewność jutra. Permanentny stres. Ciągła praca pod presją. Wyścig szczurów. Przeniesienie swojej osoby do idealnego świata social media. Życie na kredyt i brak trwałych relacji międzyludzkich. To czynniki powodujące nasze zmartwienia. Dlatego depresja stała się plagą XXI wieku. Bolączką naszych czasów.

Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że „epidemia” dopiero nadchodzi, a depresja będzie najczęściej diagnozowaną chorobą na świecie. Według Ministerstwa Zdrowia, tylko to jedno psychiczne schorzenie dotyczy co dziesiątego dorosłego Polaka. Jedynie połowa z nich jest fachowo leczona. A przecież jest szereg innych problemów. Fobia społeczna, schizofrenia, agorafobia (lęk przed wyciem z domu) czy nerwica. To łącznie z dziećmi 12 mln Polaków. Cierpiący na te dolegliwości mają jeszcze trudniej. Dlaczego? – Alkoholika czy narkomana bardzo łatwo jest wyłapać w tłumie ludzi. Zapachu alkoholu nie da się łatwo zneutralizować. Widocznych objawów po zażyciu amfetaminy czy heroiny również się nie przypudruje. Ale człowiek uzależniony od leków psychotropowych może dekadami funkcjonować obok nas niezauważony – przekonuje Marek Tomków, farmaceuta z 20-letnim doświadczeniem i Wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

I dodaje, iż pacjenci funkcjonują w błędnym przekonaniu, że najprostsza, skuteczna metoda to „weź pigułkę”. Tymczasem to zdecydowanie za mało. Bo w chorobach psychicznych owszem, potrzebne są leczenie i farmakologia, a w zaburzeniach psychicznych najważniejsza jest profesjonalna terapia. Lekarstwa mają być tylko dodatkiem.

Cudowna tabletka

Warto wiedzieć, że leki na choroby psychiczne dzielą się na kilka grup: przeciwdepresyjne, przeciwpsychotyczne, normotymiczne, przeciwlękowe, nasenne, prokognitywne. Te na bazie wspomnianej już benzodiazepiny, działają błyskawicznie, już po kilkunastu minutach. Niestety równie błyskawicznie uzależniają. Dlatego nie mogą być stosowane dłużej niż 2 tygodnie z rzędu.

Natomiast tzw. antydepresanty potrzebują tygodni, by „wchłonąć” się do organizmu. Do tego dochodzi długi okres kuracji. Aby leczenie było skuteczne, musi trwać nie krócej niż 6-12 miesięcy.

Ciąża na psychotropach. Antydepresanty pomogą czy zaszkodzą?

„Stan błogosławiony” to często stres, nerwy, a czasem nawet depresja. Jak sobie z tym radzić? Które leki są bezpieczne? Czy dziecko się od nich nie uzależni?

zobacz więcej
Terapia z kolei da ukojenie dopiero po kilku latach. Jest długa, żmudna i nie zawsze może przynieść spodziewany efekt.

– Chorzy nie chcą czekać, szukają szybkich efektów, żądają leków nie mając świadomości jakie zagrożenia niesie ich długotrwałe stosowanie. Czasem wpadają z deszczu pod rynnę – dodaje Tomków.

Tylko, że duża część środowiska medycznego wpycha w ten sposób swoich podopiecznych w szpony jeszcze potężniejszego problemu. Uzależnienia, z którego można już nie wyjść.

Piotr Krawczyk był na odwyku od benzodiazepiny 23 razy. Ma za sobą dwie próby samobójcze. Jak sam przyznaje, stracił 14 lat życia. Twierdzi, że ciężko jest w Polsce trafić na dobrego specjalistę. Zazwyczaj psychiatrzy zbyt szybko decydowali o odstawieniu xanaxu. Przez to Krawczyk doznawał zespołu stresu pourazowego. Zupełnie jak żołnierze wracający z wojny.

– Bez leków wracałem z pracy wykończony. Myślałem tylko o tym, by gdzieś się schować. Często zakrywałem się kocem i telepałem. Mój stan oglądała żona, córka. To tylko potęgowało uczucie upodlenia – opowiada swoje problemy.

Nic dziwnego, że większość chorych wybiera „cudowną tabletkę”, po której od razu czują się błogo.

Dlatego tak lawinowo rośnie w Polsce sprzedaż leków stosowanych w różnego rodzaju zaburzeniach psychicznych. Często przepisywane są ludziom, którzy ich wcale nie potrzebują. – Ale gdy ktoś raz ich spróbuje, nie będzie chciał ich odstawić – uważa Krawczyk.

Pokolenie na psychotropach

Do domowych apteczek trafiło więc w 2019 r. niemal 80 mln opakowań tego typu leków. Zawierały ponad 1,3 mld DDD (DDD to standardowa dawka dzienna). Według danych PEX PharmaSequence (firma analityczna zajmująca się polskim rynkiem ochrony zdrowia), wzrost wartości rynku „zaburzeń psychicznych” w ciągu zaledwie 3 ostatnich lat wyniósł aż 15 proc.

Znacznie większe wzrosty zanotowały podklasy: antydepresanty to 32 proc., a psychostymulanty (wywołujące silne pobudzenie, należą do najsilniejszych narkotyków) aż 58 proc.

Niezmiernie niepokojącym jest fakt, że wzrost sprzedaży ilości opakowań antydepresantów w ciągu 12 miesięcy licząc od marca 2020 roku wstecz w porównaniu analogicznego okresu roku 2016 jest najwyższy w przypadku grupy dzieci i młodzieży w wieku do lat 18-tu i wynosi aż 131 proc.! W grupie młodych ludzi (18 do 34 roku życia) przyrost jest także dramatycznie wysoki – 62 proc.

– Jeżeli sprzedaż dalej będzie szła w tym kierunku, to wychowamy sobie młode pokolenie ludzi, nie potrafiących funkcjonować bez psychotropów . Uzależnienie się od tak silnych substancji w wieku 15 lat jest przegrywaniem życia. Dla takiej osoby dorosłość to czas mierzony od dawki do dawki. Niewielu potrafi sobie z tym poradzić – uważa Tomków.
Podczas depresji następuje zmniejszenie objętości i aktywności kory przedczołowej i hipokampa oraz nadpobudliwość ciała migdałowatego. Fot. BSIP / Universal Images Group via Getty Images
Sytuacji w Polsce nie pomaga koronawirus. Pandemia jest potężnym stresorem i nie ma nic dziwnego w fakcie, że wystarczyło kilka dni, by wzrosło spożycie leków i preparatów bez recepty. W przypadku antydepresantów wzrost ilości sprzedaży opakowań w marcu 2020 w porównaniu do lutego 2020 wyniósł aż 22 proc. a w porównaniu do marca 2019 prawie 30 proc.

Koncerny farmaceutyczne zacierają ręce. Bo „psycholeki” to przede wszystkim świetny biznes. Jedno opakowanie średnio warte jest od kilkunastu do kilkudziesięciu zł. Ale jak weźmiemy wartość całego polskiego rynku to wychodzi nam astronomiczna kwota ponad 1,9 mld zł (dane PEX PharmaSequence). Nic dziwnego, że producenci naciskają na psychiatrów, by ci wypisywali ich produkty.

– Jeżeli zażywasz „ustawowe” dawki to twój portfel mocno tego nie odczuje. Jeśli już się uzależniłeś i potrzebujesz jednego opakowania co drugi dzień to są to potężne pieniądze w domowym budżecie – przekonuje Krawczyk.

Lekomani potrafią miesięcznie wydać nawet 2 tys. zł. Bo gdy lekarz odmawia im wypisania kolejnych porcji, ci zaczynają szukać narkotyku na czarnym rynku. Ceny są co prawda kilkukrotnie wyższe, ale nikt nie pyta o receptę, nikt nie patrzy krzywo w aptece.

„Sprzedam Xanax (180 zł), Tramal (170 zł), Alprox (90 zł), Zomiren (90 zł) bez recepty". W internecie, na oficjalnych stronach ogłoszeniowych, aż roi się od tego typu ofert. Można wybierać i przebierać. Przy zamówieniu większej ilości otrzymamy zniżkę i darmową dostawę. Kurier dostarczy nasze zamówienie już na drugi dzień.

Bardzo często są to produkty nielegalnie ściągane z Chin czy Indii. Oczywiście niewiadomego pochodzenia. Ale coraz częściej zdarza się, że mafie lekowe stawiają własne „fabryczki” w Polsce. Kupują w Azji substancję aktywną, mieszają ją z gipsem czy tynkiem, drukują opakowania i wysyłają do chorych.

Trudno o optymizm

Wielu psychoterapeutów to ignoranci i naciągacze niebezpieczni dla naszego zdrowia i życia

Niszczą psychikę pacjentów, wmawiając im, że w ich życiu „coś jest nie tak”

zobacz więcej
A desperaci zrobią wszystko i zapłacą każdą cenę, by choć na chwilę wrócić do swojego błogostanu. Reporter Tygodnika TVP rozmawiał z kobietą, która po 5 latach małżeństwa dowiedziała się, że jej mąż prostytuował się, by mieć pieniądze na medykamenty. – Z jednej strony to straszny ból, gdy dowiadujesz się o tym, czym zajmuje się najbliższa ci osoba. Ale z drugiej strony wiedziałam, że to z jego strony był akt rozpaczy.

Małżonka wzięła sprawy w swoje ręce. Znalazła świetną klinikę odwykową. Pożyczyła od rodziny pieniądze na profesjonalną terapię i zdecydowała się towarzyszyć małżonkowi w tej trudnej drodze. Jak sama powiedziała, wie że wyjście z leko-nałogu może być już niemożliwe. Ale chce, by mąż miał chociaż namiastkę normalności.

Zakończenie tekstu pewnie powinno nieść ze sobą jakąś nutę optymizmu. W tym wypadku jest jednak o nią niezwykle trudno. W Polsce jest zalewie nieco ponad 4 tys. lekarzy psychiatrów, w tym zaledwie 400 psychiatrów dziecięcych. Na 7 mln dzieci! Przy takiej sytuacji w służbie zdrowia tę nierówną wojnę z chorobami psychicznymi przegrywamy z kretesem.

– Karol Wasilewski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Piotr Krawczyk od lat prowadzi bloga LekomaniaBlog , na którym stara się skupić jak największą grupę osób uzależnionych od leków. Każdemu z osobna stara się pomóc lub chociaż nagłośnić jego problemy.
Zdjęcie główne: Dwie kapsułki flurazepamu, leku z grupy benzodiazepin. Fot. Universal History Archive/Universal Images Group via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Auto samo zdecyduje, czyje życie ma narazić
Nadchodzi samochodowa sztuczna inteligencja.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jak to na wojence
Tu kawałek biustu, tam odsłonięte do połowy pośladki, ówdzie nagi tors (męski) lub dziewczęce loki – plus ciuch jakby jeszcze pachnący bitewnym znojem…
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Świat mniej zadeptany. W kanałach Wenecji znów pojawiły się ryby
Jak będzie wyglądała turystyka po koronawirusie? Kogo wpuszczać, a kogo nie? Straty sektora szacowane są nawet na 400 mld euro.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Francja ulega muzułmanom. O czym nie wolno głośno mówić
Organizacje LGBT walczące z seksizmem i homofobią, siedziały cicho, gdy nastolatce grożono gwałtem i gdy wyzywano ją od „brudnych lesbijek”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Rewolucja młodych, wykształconych, z wielkich miast
Korzeni obecnych buntów należy upatrywać w roku 1968, kiedy marksistowskie hasła zagościły na amerykańskich uczelniach – twierdzi prof. Tomasz Żyro.