Felietony

Niesłusznym książkom i filmom mówimy stanowczo: nie!

Rzecznicy wycofania z tego czy innego kanonu „W pustyni i w puszczy” czy „Przeminęło z wiatrem”, „Murzynka Bambo” albo „Małej Brytanii” grzeszą godną ubolewania połowicznością. Skoro się powiedziało A, należy powiedzieć B. Jeśli nie chcemy stereotypu Murzyna w osobie Kalego, to dlaczego mamy godzić się na stereotyp młodej wieśniaczki w „Chłopach”, rosyjskiego żołnierza w „Innym świecie” czy opozycjonisty w „Małej Apokalipsie”?

Nehrebeton, czyli sztuka wycinanek. Jak z Tadeusza Mazowieckiego zrobić ojkofoba

W brawurowej szarży interpretacyjnej wielka aktorka urwała tekst wiersza Zbigniewa Herberta na wątłe cztery wersy przed konkluzją.

zobacz więcej
Inicjatywa pani Katarzyny Fiołek, nauczycielki języka polskiego, która przed kilkoma dniami skierowała do ministra edukacji apel o wycofanie z listy lektur powieści „W pustyni i w puszczy” spotkała się z powszechnym zainteresowaniem. Ludzie z brakami w wykształceniu (a takich, niestety, nadal nie brakuje) czytając jej płomienną frazę: „Kali ma dziś twarz George’a Floyda”, zachodzili wprawdzie w głowę, kiedy właściwie w powieści syn wodza plemienia Wa-Hima dokonał wszystkich tych napadów z bronią i w jaki sposób wszedł w posiadanie fenantylu i mety (czyżby Idrys, obok wszystkich innych występków, zajmował się w Chartumie dilerką?), większość jednak zrozumiała, że ma do czynienia z przenośnią.

Dramat, do jakiego doszło w USA, skłonił wychowawczynię młodzieży do krytycznego spojrzenia na książkę, która – jak wyjaśniła ministrowi – „uczy pogardy, braku szacunku i poczucia wyższości nad każdym, kto nie jest białym chrześcijaninem”, przedstawia mieszkańców Afryki jako „głupich i bojaźliwych” oraz przemilcza „ważną rolę, jaką powstanie Mahdiego spełniło w ruchu wyzwoleńczym”.

Pani Fiołek po kilku dniach zawiesiła zbiórkę podpisów pod petycją. Jej czyn, jak i dokonujący się w wielu krajach Zachodu rewolucyjny zryw, zainspirował jednak wielu. Piotr Tyma, publikujący m.in. w „Gazecie Wyborczej”, zaapelował już o podjęcie kwestii „kontrowersyjnych pomników i ulic »wątpliwych« bohaterów”, warszawska Grupa Radicalzz zaatakowała przy pomocy graffiti witryny kilku luksusowych butików oraz plakat z Janem Pawłem II i należy mieć nadzieję, że liczne polskie stacje telewizyjne niedługo pójdą za przykładem HBO, wycofującego z platformy film „Przeminęło z wiatrem” jako pełen „rasistowskich stereotypów”.

Jeśli można nad czymś ubolewać, prócz fali hejtu, z jaką zetknęła się podobno inicjatorka uwolnienia polskich dzieci od jarzma rasistowskich stereotypów, to połowiczność tej akcji i podobnych.

Oczywiście, wiem, że los pionierów jest niełatwy, że Katarzyna Fiołek i Piotr Tyma sami nie są do końca wolni od swoich ograniczeń, podobnie jak szlacheccy rewolucjoniści sprzed dwustu lat, którzy mimo całej miłości do ludu nie potrafili zmusić się do palenia machorki. A jednak żałuję, że niesztampowo myśląca nauczycielka wykazała się małostkowością, że zabrakło jej determinacji, by zło wyrwać z korzeniami; a może po prostu konsekwencji w walce?
„W pustyni i w puszczy” dziś razi uczucia antyrasistowskie. Na zdjęciu ekranizacja powieści z lat 70. Edmund Fetting (z lewej), Stanisław Jasiukiewicz (w środku) i Monika Rosca. Fot. PAP/Karpowicz
Skąd bowiem nadzieja, że obrazy przeszłości, obrażające dzisiejsze poczucie sprawiedliwości społecznej, ukryte zostały tylko w rasistowskiej powieści Sienkiewicza? Sięgnijmy po rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 14 lutego 2017 r. (Dz.U. 2017, poz. 356), zawierające między innymi tzw. listę lektur obowiązkowych dla szkół podstawowych. Sięgnijmy, kto ma odwagę. Już pierwsza alfabetycznie pozycja: „Akademia Pana Kleksa” Jana Brzechwy, budzi grozę: jak nie pogarda wobec rudowłosych, to apologia polowania (Szpak Mateusz osobiście ustrzelił z flinty króla wilków). „Dzieci z Bullerbyn” – no przepraszam bardzo: szewc Grzeczny to alkoholik, który znęca się nad zwierzętami, parobek Oskar burczy na dzieci, dziadziuś Britty i Anny otwarcie pochwala wojnę i króla! Jakie wzory szewców, dziadziusiów i pracowników branży hodowlanej można wynieść z takiej lektury?

„Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek” Justyny Bednarek pełne są scen poniżania w koszu na pranie niewinnych tekstyliów: to pierwszy literacki opis wykluczania i stygmatyzacji, z jakim zetkną się nasze pociechy, ale czy naprawdę konieczny?!

„Kajko i Kokosz” to z kolei bezprecedensowy przykład negatywnej stereotypizacji narodowej: dobrze wiemy, skąd pochodzą zbójcerze.

Kult bożka postępu na uniwersytetach

Według młodych oskarżycieli nieprawomyślnej uczonej wszystko, co dziś uchodzi za słuszne jest naukowe, a co niesłuszne – nienaukowe.

zobacz więcej
„Lew, czarownica i stara szafa” piętnuje postać silnej, niezależnej kobiety tak dotkliwie, że już bardziej nie można, jednocześnie stanowiąc konsekwentną, choć toporną apologię militaryzmu, regalizmu, seksizmu i lwizmu.

Nie wiem, czy jakakolwiek zwolenniczka małżeństwa partnerskiego może bez wstrętu czytać „Rekreacje Mikołajka” (ta mamusia zajmująca się domem, synkiem oraz ugłaskiwaniem pana i władcy, tępego bufona o mentalności galijskiego wieprza!) – albo podanie o Wandzie, która nie widzi innego rozwiązania problemu stalkingu jak skok do Wisły.

Więc to mają być wzory, jakie podsuwamy? Wartości? Że już nie wspomnę o „wybranej powieści Alfreda Szklarskiego” – co byśmy nie wybrali, jedzie kolonializmem i pochwałą swobodnego dostępu do broni.

Naprawdę, nie chcę już pisać o lekturach licealnych (Dz.U. 2018, poz. 467). Nie chcę, ale muszę. Jak przedstawieni zostali poganie w „Pieśni o Rolandzie”? (Miły panie Ganelonie, jak mógłbym zgubić Rolanda?). A nienawiść, jaką ociekają „Kazania sejmowe”, a grube żarty Jana Chryzostoma Paska z Moskwicinów? Proszę państwa, to są sprawy dla prokuratury.

„Gargantua i Pantagruel”, Lechici w „Lilli Wenedzie”, pan Micawber w „Klubie Pickwicka” i Młodziakowie w „Ferdydurke” – nie ma, nie ma praktycznie pozycji, w której ktoś nie zostałby opisany nieżyczliwie, w której nie pojawiałby się krzywdzący stereotyp kobiety, Afroamerykanina, Chińczyka, robota (Lem), szlachcica, studenta, kota lub cyklisty.


I nie chodzi tu o pojedyncze utwory z mocną intencją satyryczną; mówimy o pozycjach, które opisują całe ogromne obszary życia społecznego w przeszłości tak, jakby były one normą!

„Chmury” Arystofanesa i „Antygona” Sofoklesa (I klasa LO) odmalowują jak gdyby nigdy nic społeczeństwo niewolnicze. „Sielanki” Karpińskiego i „Dziady” Mickiewicza – ład, w którym istnieją stany, przywileje szlachty, pańszczyzna i inne koszmary.

Dlaczego mamy pozwolić młodzieży na lekturę „Legendy o świętym Aleksym”, nie tylko gloryfikującej cierpiętnictwo i religianctwo, ale podsuwającej głęboko niewłaściwie wzory w zakresie higieny osobistej, szacunku do swojego ciała i zrównoważonego odżywiania (Tu pod wschodem leżał / Każdy nań pomyje lał)?!

Mam nadzieję, że widzą już państwo godną ubolewania połowiczność rzeczników wycofania z tego czy innego kanonu „W pustyni i w puszczy” czy „Przeminęło z wiatrem”, „Murzynka Bambo” albo „Małej Brytanii”. Skoro się powiedziało A, należy powiedzieć B.
Dlaczego mamy godzić się na stereotyp młodej wieśniaczki w „Chłopach”? Na zdjęciu bohaterowie serialu „Chłopi” z 1972 roku: Władysław Hańcza jako Boryna Emilia Krakowska jakoJagna i Jadwiga Chojnacka jako jej matka. Fot. TVP
Jeśli nie ma miejsca w szkole dla „W pustyni i w puszczy”, powieści stanowiącej (poza wszystkim innym) świadectwo tego, jak postrzegał Afrykę i jej mieszkańców wykształcony i dość zadufany w sobie Europejczyk sprzed 120 lat – to dlaczego dopuszczać do kontaktu uczniów z głęboko niesłusznymi wizjami świata, jakie zawarli w swoich dziełach księża, feudałowie, właściciele majątków w Achai, drobni szlachcice z Mińszczyzny i religianci w rodzaju Dantego? Skoro zaś nie chcemy stereotypu Murzyna w osobie Kalego, to dlaczego mamy godzić się na stereotyp młodej wieśniaczki w „Chłopach”, rosyjskiego żołnierza w „Innym świecie” czy opozycjonisty w „Małej Apokalipsie”?

Wybór, przed którym zawahała się pani Fiołek – ale przed którym, miejmy nadzieję, nie zawahają się nadchodzące szeregi reformatorów – jest w gruncie rzeczy prosty: należy zastąpić dzieła, opowiadające o tym, JAK BYŁO, dziełami, które mówią JAK POWINNO BYĆ. Żeby była nad bramą mozaika /gołąb gałąź albo słońce w kwiatach. Takiej literatury, w optymistyczny sposób ukazującej wzory zachowań społecznych, trochę już powstało: „Brygadę szlifierza Karhana” (sztuka teatralna Vaška Káňi z 1949 roku, jedna ze sztandarowych produkcji socrealizmu – przyp. red.) i „Przy budowie” (powieść produkcyjna Tadeusza Konwickiego z 1950 r. – przyp. red.) wycofano wprawdzie swego czasu z kanonu lektur, nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by je przywrócić.

Nie ograniczajmy się zresztą do literatury, złych wzorów jest naprawdę wiele. Na szczęście wizerunki faraonów, biskupów i uprzedmiotowionych młodych kobiet można przekuć na posągi rodzin patchworkowych, a papieży Tycjana i kurtyzan Veronese po prostu zwinie się w rulon. Ukoronowaniem kanonu powinien natomiast stać się poemat Johna Lennona „Imagine”. Nie tylko w piękny, poetycki sposób ukazuje on bezklasowe, wolne od ciasnych tożsamości religijnych i plemiennych społeczeństwo przyszłości, lecz również naprawdę fajnie się go gwiżdże.

– Wojciech Stanisławski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Czy Kościół nam narzuca kodeks moralnego zamordyzmu?
To nie wypełnianie religijnego Prawa, lecz łaska Boża zbawia człowieka. Może on ją przyjąć lub odrzucić.
Felietony Najnowsze wydanie
Być
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Dystans
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Z czego się śmieją autorytety z Facebooka?
Każdy ma prawo być sobą w swojej wiosce i w swoim miasteczku, i ma prawo stanowić o życiu tej społeczności.
Felietony Poprzednie wydanie
Dlaczego Niemcom wolno więcej? Bo mają lepszą „kulturę”?
Germański nacjonalizm pod maską praworządności.