Cywilizacja

Policja w USA znacznie częściej zabija białych

Nagłośnione medialnie śmierci Afroamerykanów w kontakcie z białymi policjantami wzbudziły gniew w czarnoskórym profesorze ekonomii na Harvardzie. Roland. G. Fryer Jr. przebadał 1332 wypadki użycia broni przez policję. Okazało się, że policjanci strzelają bez uprzedzeń rasowych – a nawet nieco częściej do białych.

25 maja w Minneapolis zginął Afroamerykanin George Floyd podczas zatrzymania przez policję, co spowodowało zamieszki w prawie 40 miastach USA i antyrasistowskie protesty od Kaliforni po Australię. Floyd fałszywym banknotem zapłacił za papierosy. Obsługa sklepu, zanim wezwała policję, proponowała Floydowi, żeby oddał papierosy. Ten nie posłuchał.

Być może z powodu, że – jak nagrano w rozmowie wzywającego z policyjną dyspozyturą – „jest nawalony, jak stodoła po żniwach”. Mówiąc inaczej nie w pełni się kontrolował i nie wszystko do niego docierało. Floyd nie odjechał po rozmowie z obsługą sprzed sklepu, a miał co najmniej siedem minut, by się oddalić.

Najpierw przyjechał jeden samochód policyjny, którego załoga wyciągnęła Floyda z jego samochodu, skuła i podprowadziła pod ścianę domu. Skuty Floyd usiadł na chodniku. Gdy następnych dwóch policjantów prowadziło Floyda do policyjnego samochodu, zatrzymany upadł.

Tu znane na całym świecie nagranie się urywa. Dalej widzimy Floyda po drugiej stronie radiowozu, od strony jezdni, na którego karku, plecach i nogach klęczy trzech policjantów. Nie wiadomo, czy Floyd wydostał się sam z radiowozu, czy został wypchnięty przez policjantów. Choć to drugie przypuszczenie jest bez sensu, to pojawia się w najbardziej krytycznych dla policji komentarzach.
Mural poświęcony George'owi Floydowi w Houston w Teksasie. Fot. Sergio Flores/Getty Images
Świadek na chodniku słyszał, jak Floyd broni się przed wejściem do policyjnego wozu mówiąc, że ma klaustrofobię. Najwyraźniej w jego własnym samochodzie ta przypadłość nie występowała.

Policjant Derek Chauvin klęczał jednym kolanem na karku George'a Floyda prawie dziewięć minut. Mówił do zatrzymanego, że ma on wsiąść do samochodu, ale nie zwalniał blokady. Zatrzymany skarżył się, że nie może oddychać podobno aż kilkanaście razy.

Policjant zastosował przepisowe obezwładnienie kogoś, kto stawia opór. Jednak Floyd miał już skute ręce na plecach i obezwładnianie nie było potrzebne. Chauvin się nad nim pastwił – bo ma mundur i może.

Policyjna wojna rasowa

Wstępnie jego czyn został zakwalifikowany jako zabójstwo nieumyślne (manslaughter of third degree). Ulica zmieniła kwalifikację na morderstwo z premedytacją, czyli pierwszego stopnia. Ze zdaniem podpalających Minneapolis demonstrantów szybko zgodził się oskarżyciel.

Z polskiej perspektywy policja w Stanach Zjednoczonych jest brutalna. Takie mają modus operandi w kraju, gdzie w prywatnych rękach jest dużo więcej broni, niż liczy on obywateli. Floyd nie miał broni, ale należał do rasy, która (licząc tylko 13% mieszkańców) odpowiada za ponad dwie trzecie przestępstw pospolitych. Ta sytuacja wytwarza określone odruchy u funkcjonariuszy, ale Derek Chauvin zachował się z niepotrzebnym w tej sytuacji sadyzmem. Jednak, czy zdawał sobie sprawę, że może zamordować Floyda? Czy też chciał go „ukarać” za wyjście z policyjnego samochodu?

To na pewno nie pierwszy zatrzymany, na którego karku policjant trzymał kolano. Takie praktyki stosuje się nie tylko w Stanach, bo trudno przewidywać, że może dojść do uduszenia, gdy przygniata się kark potężnego mężczyzny, a nie jego gardło.

Być może śmierć Floyda ma złożone przyczyny. Dokonano dwóch sekcji zwłok. Ta, przeprowadzona na żądanie rodziny, za przyczynę śmierci podaje uduszenie. Druga, zrobiona przez sądowego lekarza – mówi ogólnie o zatrzymaniu akcji serca, zaznaczając, że ofiara miała chorobę wieńcową.

W jego krwi analiza wykazała fentanyl, który może utrudniać oddychanie. To od fentanylu umarł Prince, a rozpylony przez Specnaz w akcji na Dubrowce zabił 200 osób. Z analizy filmu z zatrzymania i dostępnej w sieci wyników sekcji można przypuszczać, że Floyd był podduszany – Chauvin zwiększa i zmniejsza nacisk kolana na kark.

Demonstranci na ulicach amerykańskich miast nic nie przypuszczają – oni wiedzą, jaka powinna być kwalifikacja czynu. Powodowane to jest odczuciami wobec policji, które najlepiej wyraziła Judith Butler kilka lat temu w „New York Timesie”: „Czarni są atakowani i ścigani przez siły policyjne, które coraz śmielej skłaniają się ku prowadzeniu swojej wojny rasowej.”

Antifa. Z kastetem ku lepszej przyszłości

Czy Donald Trump powinien ich uznać za terrorystów?

zobacz więcej
Sklepy centrami rasizmu

Pierwsza kampania wojny rasowej, rzeczywiście sprowokowana przez policję, miała miejsce w Los Angeles w 1992 roku. Jedna z lokalnych telewizji pokazała jak policjanci biją i kopią zatrzymanego, leżącego Murzyna. Rodney King nie zatrzymał się na wezwanie, co spowodowało taką reakcję funkcjonariuszy, gdy go dogonili. Wprawdzie King początkowo próbował stawiać opór, ale działań policji nic nie usprawiedliwia. Ofiara trafiła na prymitywnych frustratów i sadystów.

W tygodniowych zamieszkach w Los Angeles zginęło 60 osób – w tym 10 od policyjnych kul – a 2000 zostało rannych. Tysiące protestujących wtedy przeciwko brutalności policji siedliska rasizmu poszukiwało w sklepach nie koniecznie białych właścicieli – walkę o swoje musiało stoczyć także wielu Koreańczyków i Latynosów. Sklepy były uznawane za centra rasizmu później wiele razy w wielu miejscach USA, a palenie samochodów to był i jest wyraz gniewu wykluczonych i poniżonych, którym niszczenie cywilizacji białych pomaga zapomnieć o niewolnictwie i segregacji kiedyś, i brakiem szans życiowych obecnie.

Rozboje, morderstwa i wandalizm zagniewanych Afroamerykanów są usprawiedliwiane na wydziałach nauk humanistycznych najlepszych amerykańskich uniwersytetów i przez wiodące media w USA. Następna batalia „rasowej wojny” nastąpiła dwa lata po „powstaniu Rodneya Kinga” .

Kolor skóry przydał się w potrzebie

Także w LA mieszkał O.J. Simpson, czarna gwiazda futbolu amerykańskiego, który zamordował swoją białą, byłą już, żonę i przypadkowego świadka morderstwa, także białego. Pamiętając co się działo w mieście niedawno policja nie ośmieliła się zatrzymać Simpsona na autostradzie. Kilkanaście radiowozów i 20 helikopterów, w tym kilka należących do ogólnokrajowych telewizji, eskortowało sportowca do domu, gdzie się oddał dobrowolnie w ręce policji.

Dowody winy Simpsona były bardzo przekonujące, ale spełnił on swój amerykański sen i – między innymi – to sprawiło, że wyszedł z sądu jako niewinny człowiek. Miał pieniądze na najlepszych adwokatów, to profity ze spełnienia snu.

Ale to by nie wystarczyło. Adwokaci zagrali kartą rasową. Przedstawili w sądzie nagranie, na którym słychać jak policjant, który zgromadził dowody, używa słowa „czarnuch”. Policjant zrobił uprzejmość pewnej scenarzystce i na taśmie imitował dla niej poglądowo, w jaki sposób o Murzynach wyrażają się rasistowscy funkcjonariusze. Ława przysięgłych nie znała tego kontekstu, a składała się z Afroamerykanów.
W czerwcu 1994 amarykański futbolista O.J. Simpson - podejrzany o zamordowanie byłej żony - śledzony, lecz nie zatrzymywany przez policję, w asyście dziennikarzy, pozdrawiany przez kierowców i przechodniów, przejechał swoim białym fordem bronco przez Los Angeles do swojego domu. Fot. Jean-Marc Giboux/Liaison
Adwokaci Simpsona zadbali także by jego czarni bracia z ławy przysięgłych odbyli wycieczkę do domu oskarżonego. Simpson nie identyfikował się ze swoją rasą i wnętrze jego mieszkania było typowe dla bogatych białych. Kompromitujące w kontekście linii obrony były przede wszystkim fotografie z białymi przyjaciółmi. Przed wycieczką fotografie te zastąpiono zdjęciami przedstawiającymi samych czarnych, by ława odczuła tożsamość kulturową z oskarżonym. – Gdyby był Meksykaninem, powiesilibyśmy na ścianie sombrero – powiedział już po procesie jeden z obrońców.

W USA, gdy nie można podważyć dowodów winy adwokaci grają na emocjach ławy przysięgłych. W tym wypadku odwołali się do wspólnoty rasowej, a zamieszki o podłożu rasowym odbyły się przecież zaledwie dwa lata wcześniej. Tak to sławny milioner, który mówił o sobie: „nie jestem czarny ani biały, jestem O.J.” i tak też był odbierany, został uniewinniony, aby nie mnożyć ofiar białej supremacji. Kolor skóry, o którym Simpson jako bożyszcze kibiców mógł zapomnieć, przydał się w potrzebie.

Odszkodowania dla potomków niewolników

Pomiędzy zamieszkami w Los Angeles w 1992 roku a obecnymi, które objęły wiele dużych miast amerykańskich media w Stanach Zjednoczonych systematycznie informowały o brutalności policji wobec Afroamerykanów. Komentarze do niewątpliwych faktów podkreślają rasistowskie podłoże wydarzeń. Rasizm w USA ma być systemowy, choć od zniesienia segregacji rasowej w stanach południowych trudno znaleźć jakiekolwiek ślady dyskryminacji w systemie prawnym. A jeżeli nie systemowy to podskórny, za to głęboki i wszechogarniający.

Uniwersytety amerykańskie nie ustają w wysiłkach, by potwierdzać ten pogląd badawczo tak, żeby stał się oczywistością. Praktyka uczelniana nie ustępuje teorii i na przykład studenci Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie od niedawna płacą składkę na fundusz, z którego mają powstać odszkodowania dla potomków niewolników, których dawno temu uniwersytet posiadał.

Treść nauczania na wydziałach nauk humanistycznych i społecznych jest poddawana ciągłej rewizji pod kątem eliminowania uprzedzeń rasowych i śladów białej dominacji w euroamerykańskiej spuściźnie kulturowej. Gdy studiuje na takiej uczelni Afroamerykanin, który na egzaminie wstępnym miał dodatkowe punkty za pochodzenie rasowe, to nie sposób go z niej wyrzucić, choćby jak najbardziej zasługiwał. Sam taki zamiar to zbrodnia nienawiści.

Mówiło się do niedawna w USA, że biały musi zdawać egzaminy na 100%, czarny na 50%, a Azjata na 120%. Pomimo przychylnych warunków ilość czarnych studentów spada od lat siedemdziesiątych. Nie zmienia tego bogaty program stypendialny preferujący czarnoskórych, który istnieje także w szkołach średnich. A wykształcenie jest niezbędne aby mieć dobrze płatną pracę i nie mieszkać w getcie.

Uważam, że „białe jest piękne”. I nie jestem rasistą

W świecie globalnym trzeba wiedzieć kim się jest i z kim ma się do czynienia, także pod względem genotypu. Nie wolno przyjmować multi-kulti, bo szkodzi to kulturze obywatelskiej - pisze Krzysztof Kłopotowski.

zobacz więcej
Rodzice, gdzie byliście?

Przyczyny pozostawania Murzynów w gettach złośliwie, a dobitnie opisał Bill Cosby, inny Afroamerykanin, który spełnił swój amerykański sen. Popularny i bogaty komik telewizyjny, pochodzący z biednej dzielnicy murzyńskiej w Filadelfii, został zaproszony na wielką galę z okazji 50. rocznicy zniesienia segregacji rasowej w szkołach w stanach południowych. Oczywiście, ktoś taki musiał zabrać głos.

Sala wypełniona działaczami organizacji murzyńskich z całych Stanów słuchała tego dowcipnego artysty z kamiennymi twarzami. – Tak, wyrok w sprawie Brown kontra Wydział Edukacji (takim terminem określa się wyrok znoszący segregację rasową w szkołach) przetarł nam drogę. Tylko co myśmy potem zrobili? Biali z tamtych czasów się śmieją! A jak mają się nie śmiać, skoro 50 proc. czarnych rzuca szkołę, a reszta siedzi w więzieniu – mówił.

I dodawał: – [Czarni Amerykanie] Stoją tylko na rogu i nie znają nawet angielskiego.(...) Wszyscy wiedzą, że nauka angielskiego jest bardzo ważna, tylko nie te głąby. Przecież nikt nie zostanie lekarzem, gdy z ust wydobywa mu się tylko ten syf. Tych ludzi nic nie usprawiedliwia. Przecież od pokoleń mieszkają w Ameryce, a ich angielski jest gorszy od angielskiego Koreańczyków, którzy tu niedawno przyjechali.

Dalej było jeszcze o tym, żeby mieszkańcy gett uważali, bo mogą uprawiać seks z własną babką – to a propos wczesnego nieplanowanego macierzyństwa i swobody obyczajowej. Także troski o dzieci: – [Rodzice] rozpaczają, gdy ich syn musi założyć pomarańczowy kombinezon więzienny. A gdzie byliście, gdy miał dwa lata? Gdzie byliście, gdy miał 12 lat? Gdzie byliście, gdy miał 18? I jak to możliwe, że nie wiedzieliście, że ma pistolet? No i gdzie jest jego ojciec?

Rozpętała się medialna burza, że Cosby nie wie jak trudno w biednej dzielnicy... itp. itd. No i że stoi po stronie białych, bo wymaga, a biali wymaganiami od czarnych usprawiedliwiają przecież własny rasizm. Jak można wymagać od czarnych tyle, co od siebie samych? Bill Cosby stał po stronie białych w 2004 roku. To znaczy, że w amerykańskim społeczeństwie były wtedy dwie strony. Były i przedtem, są i teraz, a aktywiści walczący z rasizmem tylko go wzmacniają.

Egzekucja w Arizonie

Dopóki są dwie Ameryki, policjant może bezkarnie zastrzelić nawet nieuzbrojonego czarnego. Sądy przeważnie – przynajmniej do tej pory – uwalniają od winy policjantów, którzy nadużyli uprawnień. Ameryka została zbudowana na protestanckim, silnym szacunku do prawa i porządku, a w związku z tym policja w wielu stanach ma uprawnienia – pisane i zwyczajowe – o jakich jej europejscy koledzy mogą pomarzyć.
Bill Cosby z komikem Dickiem Gregory'm w maju 2004 podczas waszyngtońskiej uroczystości z okazji 50. rocznicy zniesienia segregacji rasowej w szkołach w stanach południowych. Fot. Stephen Boitano/Getty Images
O przekraczaniu tych uprawnień w stosunku do Murzynów często informowały media w ostatnich latach. Wiele spraw stało się znanych poza Stanami Zjednoczonymi. O rasistowskim nastawieniu policji amerykańskiej przekonana jest większość wyborców demokratów w Stanach i liberalna opinia publiczna w Europie. Czy to zatem „wojna rasowa”, jak chce Judith Butler w „New York Timesie”, a z nią cała redakcja, inne redakcje i prawie wszystkie telewizje?

Policja w USA jest paternalistycznie władcza i często bywa brutalna. Powszechnie znane jest nagranie śmierci George'a Floyda z kamer monitoringu ulicznego.

Zupełnie nie znane, choć dostępne jest nagranie z kamery na mundurze białego policjanta, który w hotelu w arizońskiej Messie w styczniu 2916 roku zastrzelił wykonującego jego polecenia nieuzbrojonego mężczyznę.

Zatrzymanemu policjant rozkazał położyć się na podłodze korytarza, co ten wykonał. Ręce na głowę, nogi skrzyżować, źle – prawa stopa na lewej, rozsunąć palce rąk, podejść na kolanach do policjanta, najpierw kazał na czworaka, potem zmienił zdanie, na kolanach z rękoma do góry, były do góry i tu padły strzały. Po prostu egzekucja. Policjant nie poniósł żadnych konsekwencji.

Zastrzelony był młodym i przerażonym sytuacją drobnej budowy mężczyzną. Białym. Policja w USA może bezkarnie zastrzelić każdego, choćby był nieuzbrojony, nie tylko czarnego.

Badania czarnoskórego profesora

Ponad pół roku później w sierpniu, drogówka w Minnesocie zastrzeliła uzbrojonego czarnego kierowcę. Biała ofiara z Arizony przyciągnęła uwagę prasy w 44 artykułach. Czarnoskóry z Minnesoty pojawił się w 5572 artykułach. W samym „New York Timesie” zastrzelony prze policję uzbrojony kierowca wystąpił w 365 artykułach, nieuzbrojony biały w 4. Śmierć Murzyna podróżującego z pistoletem wywołała uliczne protesty. Egzekucja białego w hotelowym korytarzu, nie. Dwa lata później liczba wyborców Partii Demokratycznej wierzących, że policją kierują uprzedzenia rasowe wzrosła do 86%.

Według danych FBI w 2015 roku 1200 osób zginęło w wyniku interwencji policji, z czego 250 czarnoskórych, w tym 17 nieuzbrojonych. Podobnie te proporcje kształtowały się w następnych trzech latach. Statystyki mówią, że biały Amerykanin jest bardziej zagrożony, że zabije go policja, niż czarny. Policyjny sprawca jest także, jak w przypadku czarnych ofiar, uwalniany zazwyczaj od winy przez sądy. Dziesiątki policjantów rocznie giną w wyniku strzelanin z czarnymi gangami.

Nagłośnione medialnie śmierci Afroamerykanów w kontakcie z białymi policjantami wzbudziły gniew – podobny jaki odczuwają członkowie powstałego w 2013 roku ruchu Black Lives Matter – w czarnoskórym profesorze ekonomii na Harvardzie. Roland. G. Fryer Jr. nie jest tzw. aktywistą, lecz naukowcem, podszedł więc do sprawy po swojemu. Przebadał 1332 wypadki użycia broni przez policję w Teksasie, Kalifornii i na Florydzie w latach 2000 – 2015.

Niesłusznym książkom i filmom mówimy stanowczo: nie!

Jeśli uznamy, że należy eliminować pewne dzieła, to nie bawmy się w petycje. Od razu zaprośmy Winstona Smitha z „1984” Orwella. Ten miał wprawę.

zobacz więcej
Wyniki go zaskoczyły – rasa nie ma żadnego wpływu na użycie broni przez policję. Policjanci, owszem, częściej skuwają, rzucają na ziemię i w inny sposób obezwładniają, gdy zatrzymywany jest czarny, ale strzelają bez uprzedzeń rasowych, a nawet nieco częściej do białych.

Całowanie butów, mycie nóg

Podpalający Amerykę aktywiści z Black Lives Matter i ich biali towarzysze drogi są stymulowani przez liberalne media. Proporcje prezentowanych zgonów w kontakcie z policją w liberalnej prasie i telewizjach kształtują się tak, jak zainteresowanie „New York Timesa” morderstwem policyjnym w hotelu i zastrzeleniem kierowcy na drodze. Miażdżąca przewaga zainteresowania dla czarnych ofiar. Profesor Fryer Jr. też na pewno czytał „New York Timesa”, stąd jego zdziwienie wynikami własnych badań.

Życie białych widocznie nie ma aż takiego znaczenia, choć więcej ich ginie od policyjnych kul. No, wiadomo, wieki prześladowań, niewolnictwo, segregacja, biała supremacja, systemowy rasizm. Jak uczyła jedna działaczka koleżanki feministki: „Jesteś rasistką nawet, gdy przyciskasz do piersi torbę w windzie, do której wsiadł czarny”. Skoro rasizm tkwi tak głęboko w poprawnych politycznie białych, to jest za co się kajać entuzjastycznie i w ekstazie.

Niedługo po śmierci George'a Floyda internet wypełniły obrazki z USA białych klęczących przed czarnymi i wyznających winy swojej rasy. Są też doniesienia o całowaniu butów i nawet myciu nóg, i to przez policję. Aktywiści Black Lives Matter przebiegają miasta i perswadują białym, żeby przed nimi uklękli, co natychmiast filmują; preferują dziewczyny.

Gdzie amerykańskiego konia kują, polska żaba podstawi nogę. W Poznaniu i Warszawie młodzi ludzie położyli się przed placówkami dyplomatycznymi USA. Kierownictwa ambasady i konsulatu nie podjęły zabawy i nie skierowały na ulicę afroamerykańskich pracowników, żeby przyjęli patetyczną pokutę za wyimaginowane winy. Kiedy już młodzi wrażliwi powstali, to media mogły zebrać garść egzaltowanych myślątek o ogólnie antyrasistowskiej wymowie. Dla usprawiedliwienia naszych należy zaznaczyć, że podobnie patetyczne i egzaltowane protesty antyrasistowskie odbyły się w wielu krajach europejskich, Australii i Nowej Zelandii.

Przeprosiny, ekspiacje, deklaracje

Wytwórnie filmowe przepraszają na portalach streamingowych, że przedstawiają filmy zrobione w czasach, „kiedy rzeczywistość kulturowa była inna” z „Przeminęło z wiatrem” na czele.
Przed warszawską ambasadą USA przeciw rasizmowi w Ameryce protestowali młodzi Polacy. Fot. Attila Husejnow/SOPA Images/LightRocket via Getty Images
Poczciwe kreskówki, nie są już poczciwe i Disney przeprasza za „Księgę dżungli, nawet za „ Zakochanego kundla”, za „utrwalanie w nich treści zawierających negatywne stereotypy”. Koncern Disneya wpłacił już 5 milionów na walkę z rasizmem i obiecuje dalsze 20. Wśród beneficjentów także Black Lives Matter. Facebook, Amazon i wszyscy święci z tego panteonu też złożyły odpowiednie deklaracje. Sążniste ekspiacje do wglądu w internecie.

Zachować potrafiła się także IBM. Wstrzymała pracę nad programem rozpoznawania twarzy. Bo zwracałby uwagę na to, że istnieją cechy rasowe.

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Kondukt pogrzebowy Georgea Floyda który zmarł 25 maja 2020 na skutek interwencji policji. Na zdjęciu policjanci z pięsciami uniesionymi w geście solidarności ze zmarłym. Fot. Montinique Monroe / Anadolu Agency za pośrednictwem Getty Image
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Auto samo zdecyduje, czyje życie ma narazić
Nadchodzi samochodowa sztuczna inteligencja.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jak to na wojence
Tu kawałek biustu, tam odsłonięte do połowy pośladki, ówdzie nagi tors (męski) lub dziewczęce loki – plus ciuch jakby jeszcze pachnący bitewnym znojem…
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Świat mniej zadeptany. W kanałach Wenecji znów pojawiły się ryby
Jak będzie wyglądała turystyka po koronawirusie? Kogo wpuszczać, a kogo nie? Straty sektora szacowane są nawet na 400 mld euro.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Francja ulega muzułmanom. O czym nie wolno głośno mówić
Organizacje LGBT walczące z seksizmem i homofobią, siedziały cicho, gdy nastolatce grożono gwałtem i gdy wyzywano ją od „brudnych lesbijek”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Rewolucja młodych, wykształconych, z wielkich miast
Korzeni obecnych buntów należy upatrywać w roku 1968, kiedy marksistowskie hasła zagościły na amerykańskich uczelniach – twierdzi prof. Tomasz Żyro.