Felietony

Spinoza. Żydowski filozof wyklęty w synagodze. Prorok nowoczesności

Jego ideowi spadkobiercy uznali, iż nie ma znaczenia, czy Bóg istnieje. Ważne jest, czy wiara w Boga stanowi źródło moralności i godnych naśladowania zachowań.

Ostatnio głośno się zrobiło się w Polsce o Benedykcie Spinozie. I bardzo dobrze, bo ten XVII-wieczny niderlandzki filozof należy do czołowych proroków nowoczesności. A z jej dylematami – choćby takimi, jak kwestia miejsca religii w życiu publicznym – mierzymy się codziennie. Jest więc o czym debatować i o co się spierać.

Pieniądz , nie szpada

Spinoza był dzieckiem swojej epoki. Urodzony w roku 1632 myśliciel wywodził się z rodziny sefardyjskich Żydów. Jego przodkowie przybyli do Niderlandów jako wygnańcy z Portugalii.

Był świadkiem ówczesnego zderzenia kultur. Miało ono w dużym stopniu podłoże religijne. Rywalizacja o wpływy w Europie między państwami katolickimi a protestanckimi była jedną z przyczyn krwawego konfliktu kontynentalnego, czyli wojny trzydziestoletniej, zakończonej w roku 1648 pokojem westfalskim.
Obchody podpisania kończącego wojnę trzydziestoletnią pokoju westfalskiego w Amsterdamie w 1648 roku. Autor obrazu – Govaert Flinck (XVII wiek). Fot. Culture Club/Getty Images
Niderlandy stanowiły wówczas Republikę Zjednoczonych Prowincji, w której panującym wyznaniem był kalwinizm. Jej potęga rosła. Zamorskie podboje kolonialne, początki kapitalizmu, rozwój nauki i sztuki – dzięki temu wszystkiemu Holendrzy coraz bardziej liczyli się w Europie.

A świat się zmieniał coraz szybciej. Średniowiecze z teocentryczną wizją rzeczywistości jako powszechnie obowiązującym paradygmatem odeszło w przeszłość. W polityce coraz większą rolę odgrywały przyziemne wartości, wypierające religię z przestrzeni publicznej. Na arenę dziejów wkroczyło mieszczaństwo. Ta warstwa społeczna miała aspirację zastąpić rycerstwo. Handel ceniła wyżej niż wojowanie. Jej orężem był pieniądz, a nie szpada.

Owe historyczne okoliczności znacząco wpłynęły na Benedykta Spinozę. Jego głowę zaprzątały takie kwestie, jak wolność sumienia czy stosunki między władzą polityczną a religią.

Szlifierz – filozofem

Nie można jednak abstrahować od faktu, że niderlandzki filozof wzrastał w środowisku, w którym praktykowano judaizm. Rodzice nadali mu starotestamentowe imię Baruch. Będąc chłopcem uczęszczał w Amsterdamie do jesziwy. Zgłębiał wówczas pisma kabalistów.

Potem jednak poszedł własną ścieżką. Filozofię scholastyczną i nauki przyrodnicze studiował w cieszącej się prestiżem amsterdamskiej szkole, którą założył znany wówczas polityk Franciscus van der Enden. Tam zapoznał się między innymi z dziełami Kartezjusza.

Już jako dorosły człowiek głosił poglądy, które doprowadziły go do konfrontacji z rabinami. W rezultacie w roku 1656 został wykluczony z gminy żydowskiej i nałożono na niego klątwę. To właśnie ten fakt sprawił, że myśliciel zmienił imię.

Co takiego w poglądach Spinozy wywołało gniew wyznawców judaizmu? Chodziło o monizm i panteizm. Filozof uważał Boga za odwieczną substancję, będącą tym samym, co natura. Wbrew treściom zawartym w Torze, nie widział w Nim Stwórcy, ponieważ w ogóle negował akt stworzenia, tak jak i wszelkie cuda. Twierdził, że świat jest jednym wielkim mechanizmem, w którym nie ma miejsca na sytuacje przypadkowe.

Prezentując takie koncepcje – wyklęte w synagodze – Spinoza dawał wyraz swojemu pragnieniu bycia człowiekiem niezależnym. Z tego też powodu w roku 1673 myśliciel nie przyjął propozycji objęcia katedry filozofii na Uniwersytecie w Heidelbergu. Jako warunek postawiono mu bowiem niewyrażanie opinii na tematy religijne. Wolał zatem kontynuować samodzielnie studia teoretyczne i utrzymywać się ze szlifierstwa szkieł optycznych. Zmarł na gruźlicę w roku 1677.

Niewierzący Żyd, heretyk, bluźnierca. Franz Kafka jako pisarz religijny

Czy samo pozbycie się rzekomych zewnętrznych ograniczeń – rodziny i wiary – uszczęśliwia nowoczesnego człowieka?

zobacz więcej
Mieszczanin – intelektualistą

W Spinozie można dostrzec mieszczanina zawdzięczającego swój status materialny własnej przedsiębiorczości, a zarazem wyemancypowanego intelektualistę mającego na pieńku z instytucją religijną, która go wychowała. Nic więc dziwnego, że w XXI wieku może on imponować ludziom przekonanym, że katolicyzm (tak jak w przypadku niderlandzkiego mędrca judaizm) to opresyjna doktryna nakazów i zakazów, której przeciwieństwem jest liberalny indywidualizm.

W koncepcjach Spinozy obecne są wątki, które przywodzą na myśl coś, co stanowi filozoficzny fundament nowoczesności. Chodzi o przeświadczenie, że wraz z nagromadzeniem wiedzy o świecie oświecony rozum odczarowuje rzeczywistość z przesądów religijnych.

Według Holendra, religia – a dotyczy to monoteizmów odwołujących się do biblijnego objawienia – jest źródłem fałszywych nadziei. Człowiek w sytuacji zagrożenia szuka bowiem ratunku w czymkolwiek. Wyobraża zatem sobie, że Bóg go ocali.

Tymczasem – zdaniem Spinozy – nic takiego się nie dzieje, ponieważ naturą rządzi deterministyczne prawo przyczyny i skutku. Sytuacje nadzwyczajne to projekcje umysłu religijnego. Najwyższe zaś dobro – połączenie z Bogiem – człowiek osiąga pozbywając się tych złudzeń i poznając rzeczywistość taką, jaką ona jest – bez metafizycznych upiększeń.

Tym samym Spinoza – w odróżnieniu od wyznawców judaizmu – nie spodziewał się nadejścia Mesjasza. Uważał, że ludzie powinni brać sprawy w swoje ręce, a nie biernie wyczekiwać cudów.

Co ciekawe, w XX stuleciu podobny tok myślenia można było zauważyć u zsekularyzowanych Żydów. Weźmy choćby syjonistów. Rezygnując z biernej pobożności na rzecz politycznego zaangażowania, wywalczyli oni dla Żydów państwo.

Na aktywność polityczną – co może się kojarzyć z koncepcjami Spinozy – postawili też w ubiegłym wieku wywodzący się z żydowskich domów ludzie lewicy (w tym komuniści). Ci z kolei doszli do wniosku, że trzeba zbudować państwa, w których tożsamość narodowa przestanie mieć polityczne znaczenie i dzięki temu takie mniejszości jak Żydzi, nie będą się czuły zagrożone przez większość społeczeństwa.

Religia państwowa

Wracając do Spinozy, przyświecały mu idee, które legły u podstaw zachodniej liberalnej demokracji. Niebezpieczeństwa upatrywał w wielkich religiach, mających charakter instytucjonalny. Kościół katolicki, wspólnoty protestanckie czy gminy żydowskie traktował jak groźne sekty, które – eskalując spory teologiczne – stanowią przeszkody dla zaprowadzenia pokoju społecznego.

Z tej przyczyny optował za ograniczeniem ich obecności w przestrzeni publicznej. Jednocześnie był zwolennikiem przejęcia kultu religijnego przez stojące na straży tolerancji państwo. Na gruncie takiej religii państwowej praktykowanie wiary w Boga sprowadzałoby się wyłącznie do realizacji wzniosłych postulatów etycznych. Dysputy teologiczne w ogóle by nie wchodziły w grę.
Teoretyk neokonserwatyzmu Norman Podhoretz w swoim domu w Nowym Jorku w 2008 roku. Fot. David Howells/Corbis via Getty Images
To, jak Spinoza widział miejsce religii w życiu publicznym, przypuszczalnie wynikało z jego osobistych traumatycznych doświadczeń. Chodzi o wspomnianą klątwę nałożoną na niego w synagodze. Warto pamiętać, że w XVII wieku rola instytucji religijnej w diasporze żydowskiej była dużo większa niż wśród narodów chrześcijańskich. Rabini byli nie tylko autorytetami w zakresie rozstrzygania kontrowersji teologicznych, lecz również choćby sędziami.

Ale, jak już zostało powiedziane, Spinoza chciał także ograniczenia w życiu publicznym obecności Kościoła katolickiego, traktowanego jako ekspansywna sekta. Tyle że za życia niderlandzkiego myśliciela Kościół – w odróżnieniu od wspólnot protestanckich – odrzucał jakiekolwiek pomysły państwowego kultu religijnego. Opowiadał się za autonomią, która przysługiwałaby zarówno ołtarzowi, jak i tronowi. W takim modelu porządku publicznego władca nie mógł być panem sumień swoich poddanych.

Szlachetne kłamstwo

Koncepcje Spinozy inspirowały wielu filozofów. Jednym z nich był Leo Strauss. Ten XX-wieczny amerykański myśliciel żydowskiego pochodzenia, imigrant z Niemiec (pozostał w USA po tym, jak naziści doszli do władzy), krytykował nowoczesność z konserwatywnych pozycji.

Strauss uważał, że o ile w starożytności uprawianie filozofii polegało na poszukiwaniu prawdy (i przy okazji narażaniu się politykom), o tyle w czasach nowożytnych stało się ono czynnością techniczną służącą celom utylitarnym. Inaczej amerykański myśliciel postrzegał religię. Patrzył na nią z perspektywy świeckiego intelektualisty. Był zdania, że niesie ona pożytek społeczny i dlatego starożytni filozofowie greccy jej nie deprecjonowali, choć sami w żadnych bogów z Olimpu nie wierzyli. To Strauss wprowadził do swoich rozważań termin „szlachetne kłamstwo”. Owo pojęcie odnosił właśnie między innymi do religii. Z punktu widzenia Straussa nie ma znaczenia, czy Bóg istnieje. Natomiast ważne jest to, czy wiara w Boga stanowi źródło moralności i godnych naśladowania zachowań.

Rozpowszechniona jest opinia, że myśl Straussa wpłynęła znacząco na amerykańskich neokonserwatystów. Chodzi o grupę politologów i publicystów, którzy mieli sporo do powiedzenia na waszyngtońskich salonach władzy, gdy w Białym Domu zasiadali prezydenci Ronald Reagan oraz obydwaj George'owie Bushowie – ojciec i syn.

Spinoza – Strauss – neokonserwatyści?

Neokonserwatyści głosili pogląd, że misją USA jest niesienie światu demokracji i wolnego rynku. W okresie zimnej wojny opowiadali się za twardym kursem wobec Związku Sowieckiego. A na początku XXI wieku nawoływali do zbrojnych interwencji państw zachodnich w krajach rządzonych autorytarnie, a więc podążających w innym kierunku niż ten wskazywany przez Amerykę.

Co by mogło świadczyć o wpływie myśli Straussa na neokonserwatystów? A choćby ich plasowanie się na osiach politycznych podziałów. Definiowali się oni jako radykalni antykomuniści i przeciwnicy kulturowego egalitaryzmu lansowanego przez nową lewicę na amerykańskich uniwersytetach.

Prowokacje dwóch Żydów myślicieli są więcej warte niż pusty dialog

„Bóg umarł” i kwestie ostateczne muszą ustąpić trosce o pokój oraz tolerancję – sprawom świętym dla nowoczesnego człowieka?

zobacz więcej
Jednocześnie bronili tradycyjnych wartości, lecz tylko o tyle, o ile – w ich oczach – nie rozsadzały one liberalno-demokratycznego porządku. Religię traktowali jak „szlachetne kłamstwo”.

Czy myśl Leo Straussa pośredniczy między filozofią Benedykta Spinozy a amerykańskim neokonserwatyzmem? Twierdząca odpowiedź na to pytanie byłaby dużą przesadą, ale jego postawienie nie jest bezzasadne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że we wszystkich trzech przypadkach występuje ważny wątek – religia zostaje faktycznie zdegradowana.

Zarówno Spinoza, jak i Strauss oraz neokonserwatyści akceptują jej obecność w życiu publicznym jako środka, przy pomocy którego władza moralnie dyscyplinuje społeczeństwo.

Duch samotnika

Konsekwencje takiej strategii widać jednak dużo bardziej w podejściu, jakie mają do chrześcijaństwa oponenci neokonserwatyzmu. Chodzi o lewicowo-liberalne środowiska w Europie i USA. Forsując swoje projekty ideologiczne dokonują one rozgraniczenia, w jakich tematach chrześcijanie powinni publicznie się wypowiadać, a w jakich – siedzieć cicho.

Na przykład kiedy trzeba postawić tamę rasizmowi i antysemityzmowi, głos Kościoła katolickiego potępiający te zjawiska jest mile słyszany. Sytuacja jednak diametralnie się zmienia, gdy Kościół występuje przeciw prawu do aborcji czy demoralizującym inicjatywom ruchów LGBT. Wtedy z lewicowo-liberalnych kręgów pada argument, że nie powinien się on wtrącać do polityki.

Oczywiście nie wiemy, jakie stanowisko zajmowałby Spinoza we współczesnych sporach światopoglądowych. Niemniej trudno oprzeć się wrażeniu, że kiedy liberalna demokracja próbuje pacyfikować niepoprawnych politycznie „fundamentalistów”, unosi się nad nami duch niderlandzkiego samotnika.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Leo Strauss
Zdjęcie główne: Baruch d'Espinoza (Benedykt Spinoza) na banknocie holenderskim z 1972 roku. Fot. DeAgostini/Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Sprawa porucznika Borewicza
Poglądy, które nie wytrzymały próby czasu.
Felietony Najnowsze wydanie
Zagraj to jeszcze raz
Hollywood wie najlepiej, że wszystkie historie zostały już wiele razy opowiedziane.
Felietony Najnowsze wydanie
Pandemia
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Sponge
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
3 maja 1791. Konserwatywna rewolucja
Jest rozpowszechniona opinia, że był to po prostu… zamach stanu.