Cywilizacja

Breloczki, bryłki, piramidki. Co nas ochroni przed 5G?

W obawie przed promieniowaniem elektromagnetycznym wykładają folią aluminiową całe mieszkania – ściany, podłogi. Pamiętają, by wyłączać na noc routery Wi-Fi. Inni kupują maty, rzekomo tłumiące promieniowanie. Cena – 600 złotych – ich nie zraża.

W slangu internetowym nazywani są foliarzami. Nazwa pochodzi od nakryć głowy z folii aluminiowej, które rzekomo chronią przed falami elektromagnetycznymi. Także przed technologią 5G.

Foliarze nie wierzą naukowcom, a wierzą w teorie spiskowe. Podczas protestów można od nich usłyszeć, że sieć 5G to „doktor Mengele systemu informatycznego”. Wieści o zniszczonych nadajnikach przyjmują z satysfakcją – w ostatnich tygodniach doszło do podpaleń nadajników 5G m.in. w Wielkiej Brytanii, Niderlandach (d. Holandii), na Cyprze czy we Włoszech. Od kilku dni takie incydenty mają miejsce również w Polsce.

Głowa w folii

Skąd ten niepokój? Teorii jest wiele. Choćby taka, że technologia 5G – obniżając odporność naszych organizmów – powoduje rozprzestrzenianie się pandemii koronawirusa. Albo że jej twórcy wywołali pandemię. Zaś COVID-19… przenoszony jest drogą fal radiowych. Albo że nie ma żadnej pandemii koronawirusa, a ludzie umierają tak naprawdę wskutek pojawienia się 5G. Foliarze nie chcą czekać z założonymi rękoma na nieuchronną zagładę. Postanowili się bronić. Jedną z metod ochrony jest wspomniane nakrycie głowy z folii aluminiowej.

Jego wykonanie nie jest ani kosztowne, ani czasochłonne, ani skomplikowane. Wystarczy owinąć głowę srebrzystą folią. Potem, dla walorów estetycznych, doprawić u góry dzióbek – chyba że ktoś wolałby inny wzór, np. na „łódkę” – i voilà, czapeczka gotowa.

Czy rzeczywiście czapeczka z folii aluminiowej może skutecznie imitować klatkę Faradaya? Złudzenia rozwiewa w rozmowie z WP Rafał Pawlak, kierownik Zakładu Badań Systemów i Urządzeń w Instytucie Łączności – PIB. „Każda powierzchnia metalowa o wysokim przewodnictwie, w tym np. folia aluminiowa, ma właściwości tłumiące pole elektromagnetyczne. Jednak, żeby folia aluminiowa zadziałała jako ekran to musiałby pan się nią owinąć cały i szczelnie zasłonić wszelkie otwory. Dlatego o foliowej czapce radzę zapomnieć. Nie pomoże” – tłumaczył.
Wrzesień 2019 rok, Haga. Protestujący (m. in. kobieta w ochronnej zasłonie) przeciwko technologii 5G skarżyli się na łamanie ich praw do zachowania zdrowia, szkodliwe promieniowanie oraz działania przeciwko środowisku naturalnemu. Ich zdaniem planowane maszty przyczynią się do wzrostu zachorowań m.in. na raka i Alzheimera. Fot. Michel Porro/Getty Images
Tych, którzy wierzą w zbawczą moc folii pewnie i tak nie przekonał. Niektórzy w obawie przed promieniowaniem elektromagnetycznym wykładają folią aluminiową całe mieszkania – ściany, podłogi. Pamiętają, by wyłączać na noc routery Wi-Fi. Niekiedy padają ofiarami dowcipnisiów, którzy zmieniają nazwę swojej sieci Wi-Fi, w stylu: „TEST 5G MOC 500%”. To wśród przeciwników sieci 5G powoduje dodatkowy niepokój.

Według dr Konrada Maja, psychologa społecznego, kierownika Centrum Innowacji Społecznych i Technologicznych HumanTech na Uniwersytecie SWPS w Warszawie, istnieją dwa źródła lęków przed siecią 5G: poznawcze i emocjonalne. Pierwsze z nich związane jest z brakiem wiedzy i edukacji.

– Jesteśmy podatni na treści, które znajdujemy w internecie. A tam panuje duży chaos. Ludzie zazwyczaj ulegają temu, co ma krzykliwą, emocjonalną postać. Choćby różnym filmikom; nie wiedząc, jak zweryfikować przedstawione w nich informacje. Gdy na filmiku ktoś powie: „badania pokazują”, „amerykańscy naukowcy…”, to ludzie często nie wiedzą, jak to sprawdzić, jak odróżniać źródła naukowe od nienaukowych – mówi dr Maj Tygodnikowi TVP.

Wielkie oszustwa. Nauka bywa nie tylko areną wiekopomnych odkryć…

Nie ma już „mistrzów i ich szkół”. Jest masowe wytwarzanie „inteligencji” i biznes nazywany nauką.

zobacz więcej
Psycholog sam często spotyka się z przypadkami, w których ktoś powołuje się na dowody, dokumenty, po czym… okazuje się, że są nimi linki do serwisów, typu YouTube. – Ludziom się wydaje, że treści w tych serwisach na pewno są wiarygodne, a często tak nie jest. Nie wiedzą, że istnieją bazy naukowe albo nie potrafią do nich docierać – kontynuuje psycholog.

Moc aktywisty przebudzeniowego

Michał Podhajski, youtuber przedstawiający się jako „Vincenty Docent” poszedł o krok dalej. W 2019 roku na platformie crowdfundingowej PolakPotrafi.pl ogłosił zbiórkę funduszy na produkcję a-czapki.

To (jak czytamy): „specjalistyczna czapka ochronna, która skutecznie blokuje blisko 98% promieniowania mikrofalowego z nadajników stacji GSM, 3G, 4G, 5G, Routerów Wi-Fi, Laptopów oraz Telefonów Komórkowych” (pisownia oryginalna). Do tego „cudownie sprawdza się podczas snu, ponieważ daje naszemu mózgowi wielogodzinny odpoczynek od mikrofal”.

Na pierwszy rzut oka a-czapka wygląda zwyczajnie, nawet całkiem stylowo. Inne są tylko materiały, z których została wykonana: 50 proc. – bambus; 40 proc. – srebro; 10 proc. – spandex.

Podhajski przedstawia się jako… aktywista przebudzeniowy. A do tego m. in. tłumacz, twórca filmowy, artysta, mistyk, ale też (cokolwiek to oznacza) „Promotor Rozwoju Samoświadomości, Patrzenia w Słońce, Zdrowego Żywienia oraz Postów Leczniczych” (pisownia oryginalna – platforma Patronite). Na kanale YouTube dzieli się z internautami swoimi mistycznymi teoriami.
Maj 2020, Melbourne. Przed budynkiem parlamentu zebrali się ludzie oskarżający sieć 5G o rozsiewanie Covid-19. Fot. Speed Media/Icon Sportswire/ Getty Images
W przeszłości zamieszczał także nagrania, na których relacjonował stan swojej świadomości po spożyciu kilkudziesięciu grzybków halucynogennych. Na jednym z nich wyznał, że grzybki uzdrawiają jego ducha, są jak… powrót kosmicznej świadomości. „Powiem jedno, psylocybina może uzdrowić świat” – stwierdził.

„Vincenty Docent”, opowiadający w sieci o mistycznych teoriach i kosmicznych doznaniach, zebrał ponad 22 tys. zł (w zbiórce udział wzięło 169 osób). A-czapka trafiła do produkcji.

Będzie, jak przekonuje producent: „idealna do spania w mieście”. Niech więc żałują ci, którzy w mieście nie mieszkają, i nie mogą się o tym przekonać. Ale jeżeli ktoś się skusi: koszt a-czapki to 199 zł. Jedna z internautek skomentowała: „Cena jak… z kosmosu”.

Generator antypola żarówki

Wielu ludzi stara się wykorzystać obawy przed siecią 5G do zrobienia biznesu. W ubiegłym roku małżeństwo 60-latków ze Szwajcarii, otworzyło w Wettingen sklep Wavesafe, w którym można nabyć ubrania i akcesoria mające rzekomo w 99,8 proc. chronić przed promieniowaniem elektromagnetycznym. Małżeństwo chwali się, że uzyskało certyfikat Uniwersytetu Federalnego Sił Zbrojnych w Monachium.

Medycyna alternatywna to dochodowy biznes i szalbierstwo

Jakub Zawiła-Niedźwiecki, bioetyk: Jeśli ktoś głęboko wierzy w moc picia ziół czy zażywania borsuczego sadła, a stosowanie ich łączy z opieką medyczną, to być może mu pomogą znieść trudy leczenia.

zobacz więcej
Oferta sklepu – sprzedaż jest prowadzona także przez internet – bogata: znajdziemy w niej nawet majtki, a oprócz bielizny m. in. t-shirty, spodnie, czapki, kapelusze czy… baldachim do łóżka. Za wszystko trzeba oczywiście słono zapłacić.

Również w Polsce pojawiają się sklepy internetowe oferujące tzw. odpromienniki, co w praktyce oznacza breloczki, bryłki, piramidki, medaliki, naszyjniki, itp. Mnie w oczy rzucił się „generator antypola torsyjnego”, który „likwiduje szkodliwe pola torsyjne oraz promieniowanie geopatyczne urządzeń elektrycznych, począwszy od zwykłej żarówki, oprócz funkcji użytecznej generują też szkodliwe pola, znane elektromagnetyczne i mniej znane, ale bardziej, szkodliwe pole torsyjne”. I dalej: „Pole to nie tylko rozprzestrzenia się w powietrzu, ale także w gruncie gdzie zalega na długi okres. Szkodliwość ta rośnie z mocą urządzenia, a najbardziej szkodliwe są linie wysokiego napięcia i wieże telefonii komórkowej”.

Ów generator wygląda co prawda na zwykłe drewniane pudełko o zaokrąglonym kształcie. O jego wartości świadczy jednak cena: 600 zł.

Koktajl promieniowania

Inny youtuber (Sebastian Szaman 21 Wieku) promował niedawno na swoim całkiem popularnym kanale (ponad 100 tys. subskrybentów) matę, rzekomo tłumiącą promieniowanie.

„Wygląda jak ręcznik czy prześcieradło. Ale to genialny wynalazek. Ona zabezpiecza przed wszelkiego rodzaju promieniowaniem, i magnetycznym, i elektrycznym, i radiowym” – zapewniał.
Maj 2020, Nowy Jork. Na ścianie budynku ktoś napisał sprayem: „5G zabija”. Fot. Cindy Ord/Getty Images
Tłumaczył też, na czym polega działanie maty, że wysokie pola odbija, a niskie pochłania; że jest unikalna, gdyż nie trzeba jej uziemiać, a inne tego typu maty na rynku trzeba; że zbudowana jest z „różnego rodzaju przędzy i kanalików z inoksu, dziesięć razy cieńszych od włosa, wypełnionych wodą, która pochłania promieniowanie”.

Na koniec Szaman przeprowadzał test przy pomocy miernika, który, tak jak matę, można kupić na stronie internetowej, do której link umieszczony jest pod nagraniem.

Zastosowanie maty (jak czytamy za stronie internetowej): chroni przed promieniowaniem 2G GSM/GPRS, 3G UMTS/HSPA, 4G LTE, 5G), Wi-Fi routera, TV cyfrową, radarami, itp. Chroni również przed polem elektrycznym wytwarzanym przez kable oraz urządzenia elektryczne i elektroniczne.

Nie można wykluczyć, mówiąc pół żartem, pół serio, że w przyszłości znajdzie ona zastosowanie również u kierowców z ciężką nogą – jako antyradar.

Fizyka chciałaby o nim zapomnieć. Niemiecki szalbierz, który przyćmił innych naukowych oszustów

„Genialny fizyk” Jan Hendrik Schön u szczytu swojej kariery mniej więcej co tydzień wytwarzał nową, solidnie napisaną rozprawę naukową.

zobacz więcej
Mówi Szaman: „Włączyłem Wi-Fi. Jak mi wyskoczyła taka lista tych routerów Wi-Fi wokół – rozpościera ręce – to zwątpiłem. To naprawdę naparza z każdego mieszkania: z lewej, z prawej, z góry, z dołu; z bloku z naprzeciwka, z bloku z boku, z drugiego boku, i z bloku z tyłu. Tak więc mamy taki koktajl promieniowania, że to jest jakaś totalna porażka… Nie dziwię się, że ludzie nie mogą spać, że się źle czują, że chorują”.

I ostrzega przed kablami wysokiego napięcia: „W niektórych blokach widać u góry, jak zasuwa ten kabel po bloku… więc na blokach są takie… żelazo, króciutkie, może tyle od ściany tylko to wystaje – gestykuluje Szaman – i zasuwa taki kabel po tym, który niesie prąd do wszystkich bloków, mieszkań, i nie wiadomo co jeszcze. To też bardzo silnie promieniuje i oddziałuje na ludzi, którzy tam mieszkają”.

No tak, więc już wiemy, że aby przeżyć, musimy zabezpieczyć się matą. Szaman radzi, że dobrze jest ją włożyć pod prześcieradło, kolejną matę pod poszewkę kołdry, ewentualnie – jeszcze następną – przyciąć i włożyć pod poszewkę poduszki.

„Wtedy będziemy już naprawdę bardzo fajnie zabezpieczeni, bo będziemy spać w klatce Faradaya” – zapewnia. Dla pewności warto też zabezpieczyć matą okna, np. przyczepiając do zasłon.

Mata jest łatwa w użytkowaniu. Pierzemy ją w temperaturze do 40 stopni. („ja bym proszku nie dawał tu w ogóle, a jak już, to taki proszek, który czasem robiłem, naturalny, z mydła”). Żadnych płynów do płukania.
Lęki przeciwników sieci 5G budzą maszty z nadajnikami. Na zdjęciu maszt w miejscowości Torga w Niemczech. Fot. Florian Gaertner/Photothek via Getty Images
Za luksus posiadania maty (lub wielu mat) trzeba zapłacić – w zależności od wymiaru – od 218 do 435 zł. Do kompletu można dołączyć podkładki-ekran pod komputer (128 i 148 zł) oraz miernik promieniowania (949 zł).

Filmik poświęcony macie chroniącej przed promieniowaniem, wygenerował na YouTube ok. 48 tys. wyświetleń, i kilkaset komentarzy – w większości entuzjastycznych.


Tomasz Duda, psycholog społeczny z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego uważa, że w staraniach, by na różne – często abstrakcyjne – sposoby unikać promieniowania elektromagnetycznego, jest element myślenia magicznego. – Większość tego typu zachowań nie pochodzi z tej części mózgu, która odpowiada za rozumowe myślenie, tylko z pewnych niższych partii, dotyczących m. in. emocji, strachu czy paranoi. Próbujemy je racjonalizować – tłumaczy psycholog w rozmowie z Tygodnikiem TVP. Skoro bowiem 5G wywołuje w nas aż taki lęk, to musimy się bronić, czepiamy się więc wszelkich możliwych metod.

Kwitnący biznes

Biznes „anty 5G”, bazujący na ludzkich lękach i naiwności, zatem kwitnie.
Na anglojęzycznych serwisach możemy znaleźć akcesoria z segmentu „anty 5G”: począwszy od rozmaitego kroju parasolek, przez odzież, po… przenośną pamięć USB (pendrive), która w tym przypadku oczywiście jest droga i bezużyteczna. Ale chętni na pewno się znajdą.

– W przypadku koronawirusa pojawiły się sprzedawane w internecie różne preparaty. Można to nazwać „koronabiznesem”. Podobnie będzie z biznesem „anty 5G”. Jesteśmy dopiero na początku tego procederu. Interesujący jest przy tym sposób myślenia ludzi. Uważają, iż to naukowcy są przekupywani, firmy farmaceutyczne działają na szkodę ludzkości, natomiast youtuberzy już nie – zauważa dr Konrad Maj.

I dodaje: – W treściach promowanych w mediach społecznościowych nie widzimy zagrożenia, nie włącza nam się wtedy filtr sceptycyzmu, tak jak ma to miejsce przypadku oceny różnych marek. A przecież to różne koncerny, choćby farmaceutyczne, często są poddawane kontroli, podlegają różnym rygorom. Zaś ci, którzy szaleją w internecie, mogą nam wciskać dowolne teorie bez jakiejkolwiek kontroli, a my im ufamy.

– Łukasz Lubański

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Auto samo zdecyduje, czyje życie ma narazić
Nadchodzi samochodowa sztuczna inteligencja.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jak to na wojence
Tu kawałek biustu, tam odsłonięte do połowy pośladki, ówdzie nagi tors (męski) lub dziewczęce loki – plus ciuch jakby jeszcze pachnący bitewnym znojem…
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Świat mniej zadeptany. W kanałach Wenecji znów pojawiły się ryby
Jak będzie wyglądała turystyka po koronawirusie? Kogo wpuszczać, a kogo nie? Straty sektora szacowane są nawet na 400 mld euro.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Francja ulega muzułmanom. O czym nie wolno głośno mówić
Organizacje LGBT walczące z seksizmem i homofobią, siedziały cicho, gdy nastolatce grożono gwałtem i gdy wyzywano ją od „brudnych lesbijek”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Rewolucja młodych, wykształconych, z wielkich miast
Korzeni obecnych buntów należy upatrywać w roku 1968, kiedy marksistowskie hasła zagościły na amerykańskich uczelniach – twierdzi prof. Tomasz Żyro.