Rozmowy

Zanim wymyślili osady i uprawy, zbudowali centrum wiary. Tysiące lat przed Stonehenge i piramidami

To odwróciło powszechne przekonanie, że zorganizowane systemy wierzeń powstały wyłącznie w osiadłych społecznościach o solidnych podstawach gospodarki. Tymczasem kręgi kamienne w Göbekli Tepe zostały stworzone przez nieosiadłe społeczności łowiecko-zbierackie, które nie znały udomowionych zwierząt i roślin – mówi prof. dr. hab. Arkadiusz Marciniak z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Göbekli Tepe to najstarszy znany nam dzisiaj kompleks budowli monumentalnych, prawdopodobnie o sakralnym charakterze. Każda z nich ma kształt megalitycznego okręgu z dwoma centralnymi, aż sześciometrowymi kolumnami z kamienia, w kształcie litery T i o bogatych, wyrytych zdobieniach. Ściany są z drobnych kamieni, z wbudowanymi w nie kolumnami. Obiekt zajmuje obszar 300 na 700 metrów, na szczycie wzgórza usypanego przez ludzi, górując nad okolicą. Około 2,5 raza starszy od piramid zbudowanych przez cywilizację starożytnego Egiptu, znajduje się na pograniczu turecko-syryjskim, na terenach zamieszkałych dziś głownie przez Kurdów, 15 kilometrów od miasta Şanlıurfa.

To wciąż mało znany zabytek, a tymczasem znaczenie Göbekli Tepe jest ogromne – tu dokonała się wielka zmiana w spojrzeniu na „rewolucję neolityczną”, czyli proces przechodzenia ludzkości od łowiectwa-zbieractwa i koczownictwa do osiadłego trybu życia, rolnictwa i hodowli. To miejsce dowodzi bowiem, że ludzie najpierw mieli skomplikowane wierzenia i potrzebę wspólnych celebracji, a dopiero potem osiedli, udomowili zwierzęta, po czym stali się rolnikami i pasterzami.

Konstrukcją co najmniej trzech największych budowli w Göbekli Tepe kierował wspólny plan i spójny wzór geometryczny – wskazują wyniki badań naukowców izraelskich, opublikowane w maju (już po przeprowadzeniu tej rozmowy) na łamach Cambridge Archaeological Journal. Wykorzystany przez archeologów z Uniwersytetu w Tel Awiwie i Izraelskiego Urzędu ds. Starożytności algorytm analizy zespołów architektonicznych sugeruje, że konstruujący to centrum kultu łowcy-zbieracze musieli zasady owej geometrii znać, aby je zastosować. I planowali swe megality z geometryczną precyzją i rozmachem już na 6 tys. lat przed Stonehenge.
Şanlıurfa, Turcja. Ornamenty wyryte na kamiennej kolumnie w kształcie litery „T” na wzgórzu Gobekli Tepe. Centrum kultu sprzed ponad 11 000 lat tBywa nazywana „punktem zerowym w historii cywilizacji ludzkiej” i została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. To jedno z najważniejszych odkryć archeologicznych, jakich kiedykolwiek dokonano, a które zmieniło podejście do początków cywilizacji. Fot. Chris McGrath / Getty Images
TYGODNIK TVP: Gdyby nie Göbekli Tepe, archeolodzy nadal by opowiadali, że 12-15 tys. lat temu ludzie mieszkali w jaskiniach, byli wyłącznie łowcami zbieraczami i potrafili tylko w miarę skutecznie obrobić kamienie pomocne w tym, by napełnić żołądek i nakryć czymś grzbiet. Tymczasem nieżyjący już od 6 lat Klaus Schmidt z Deutsches Archaeologisches Institut w Berlinie dokopał się w 1995 roku do tego znaleziska.

PROF. ARKADIUSZ MARCINIAK:
Odkrycie Göbekli Tepe przez Klausa Schmidta rzeczywiście wstrząsnęło światem archeologii, w szczególności archeologii neolitu. Jednak zarysowany przez panią obraz łowców-zbieraczy zamieszkujących obszar Bliskiego Wschodu w okresie epipaleolitu, a więc pod koniec plejstocenu, jest nazbyt uproszczony. Wieloletnie badania tych społeczności (tzw. kultury natufijskiej) z południowego Lewantu ponad wszelką wątpliwości wykazały obecność pierwotnych form, które później dały podwaliny tzw. rewolucji neolitycznej. Jedną z nich jest ograniczanie wędrownego trybu życia na rzecz budowania osad, które były nieprzerwanie zamieszkiwane przez cały rok.

Zresztą te wspomniane przez panią jaskinie to trochę mit. Znanych jest też bardzo wiele stanowisk tzw. otwartych: obozowiska, szałasy, namioty itp. Najczęściej możemy uchwycić jedynie te „gwałtownie się wyłaniające” archeologiczne fakty – ślady kultury materialnej. Ja uważam je za efekt pewnych zmian wcześniejszych, których „ślady” nie są zwykle w archeologii uchwytne, bo nie łączą się od razu z diametralną zmianą sposobu życia...

A w związku z tym nie są czymś, co archeolodzy mogą, prosto rzekłszy, wykopać spod ziemi. Co było zatem „cynglem” tej zmiany?

Warunkiem była tu możliwość zapewnienia wystarczającej ilości pożywienia, co musiało wiązać się z rozpoczęciem eksploatacji lokalnego środowiska, którego zasoby mogły zastąpić np. polowanie na dzikie zwierzęta. Wybór jadalnych roślin, ich zbieranie i wysiewanie po setkach lat doprowadziły do wykształcenia się udomowionych zbóż, przede wszystkim jęczmienia i pszenicy.

Ukryte pod górami, precyzyjnie ustawione, promieniujące energią. Nowe fakty o piramidach

Aby zbudować piramidę w ciągu 10 do 20 lat, trzeba by stawiać co 4,5 minuty kolejny kamienny blok ważący 2,5 tony.

zobacz więcej
Ale Natufijczykom nieobce były także przejawy wierzeń, w postaci malowania czaszek czy wykonywania antropomorficznych przedstawień. Zmiany, które miały miejsce w młodszym dryasie (czyli 12,5-10 tys. lat temu, gdy drastycznie zmienił się klimat) bez wątpienia są nie tylko odpowiedzialne za sprzężenie tych wszystkich czynników, ale także wywędrowanie społeczności natufijskich na północ, na obszar tzw. kolana Eufratu w północnej Syrii. [1]

Göbekli Tepe stało się przełomem z dwóch powodów. Po pierwsze odwróciło powszechne przekonanie o tym, że zorganizowane systemy wierzeń powstały wyłącznie w osiadłych społecznościach o solidnych podstawach gospodarki, zapewniających ich egzystencję i stopniowy wzrost. W takim rozumieniu system wierzeń mógł zostać wytworzony wyłącznie przez społeczności osiadłe. Tymczasem kręgi kamienne w Göbekli Tepe zostały stworzone przez nieosiadłe społeczności łowiecko-zbierackie, które nie znały udomowionych roślin i zwierząt. Po drugie zaś, ranga Göbekli Tepe polega na odkryciu bogatego kanonu wyobrażeń zoomorficznych, które zasadnie można uznać za manifestację systemu wierzeń, w ramach których zbudowano te ceremonialne budowle.
[2]

Piramidy są – jeśli wierzyć egiptologom – ponad dwa razy młodsze. Tylko Sfinks z Gizy – jeśli z kolei wierzyć geologom, a nie egiptologom – ma podobny wiek do tego miejsca kultu w Turcji, czyli powstał co najmniej 10 tys. lat p.n.e. Kamienie, bo z nich zbudowano Göbekli Tepe, bardzo trudno się datuje – czyli przypisuje im czas (daty), w którym coś mogło zostać z nich stworzone i w jakiej kolejności – a ludzie wtedy nie lepili jeszcze żadnych garnków, co utrudnia archeologii nadawanie tzw. kontekstu kulturowego tak starym znaleziskom. Gdzie kończy się tutaj wywód naukowy, a zaczyna spekulacja?

Ustalenie chronologii odkrywanych obiektów, określenie czasu ich powstania i okresu użytkowania, a także rozpoznanie następstwa w czasie obiektów składających się na kompleks w Göbekli Tepe jest domeną archeologii i jej metod. Podobnie można rozpoznać sposób wykorzystania takich obiektów, w tym ich budowania, przebudowywania, użytkowania i zmian w sposobie ich użycia, czy wreszcie ich opuszczania.
Piramidy w Gizie zostały zbudowane ponad sześć tysięcy lat później niż centrum kultu w Göbekli Tepe. Fot. Visions of America/Universal Images Group via Getty Images
Myślę, że ramy tego typu rozważań wyznaczają serie datowań bezwzględnych (to określenie czasu wystąpienia zdarzenia; datowanie względne ustala kolejność, co było wcześniej, a co później – przyp. red.). Współczesna archeologia wypracowała miarodajne i wiarygodne metody datowania, które pozwalają na osadzenie na osi czasu odkrywanych pozostałości budowli sakralnych, zabudowy mieszkalnej czy miejsc grzebania zmarłych.

W świetle tych ustaleń nie ulega wątpliwości, że Göbekli Tepe i równoważne z nim obiekty są ponad sześć tysięcy lat wcześniejsze niż znane wszystkim budowle z Egiptu. Możemy zatem zasadnie uznać, że te pozostałości są najstarszymi budowlami monumentalnymi o charakterze ceremonialnym na obszarze Starego Świata.

Pomimo wcześniejszych interpretacji, w tej chwili wiemy już z pewnością, że Göbekli Tepe nie jest stanowiskiem unikatowym, a jedynie jednym z kilkunastu miejsc o podobnym charakterze, położonych w okolicach tureckiej Şanlıurfa. Będzie je można porównywać zapewne za kilka dekad, po przeprowadzaniu tam badań wykopaliskowych. W tej chwili badane jest jedno z takich stanowisk – Karahan Tepe. Prowadzi je Necmi Karul z uniwersytetu stambulskiego.

Jak archeologia wyobraża sobie, na podstawie zebranych materiałów, funkcjonowanie tego centrum religijnego? Czy odkryto tam jakieś dowody na składanie ofiar, na wspólne ceremonie?

W Göbekli Tepe miała miejsce bardzo popularna w neolicie bliskowschodnim praktyka intencjonalnego „zamykania” użytkowanych pomieszczeń, poprzez ich zasypywanie, zapewne w ramach jakieś sformalizowanej praktyki społecznej, w której uczestniczyli mieszkańcy takiego miejsca czy sąsiadujących obszarów. Ostatecznie zasypano je i opuszczono ok. 10 tys. lat temu.
[3]

Charakter materialnych pozostałości i ich wzajemne relacje stanowią asumpt to interpretacji powstania, użytkowania i opuszczenia tych budowli. Pozwalają na uznanie Göbekli Tepe za swoisty hub, miejsce sezonowanego gromadzenia się grup łowców i zbieraczy zamieszkujących wówczas obszar Równiny Haran, w celu organizacji spotkań integrujących, połączonych z ceremonialnymi ucztami. Były one pewną formą przezwyciężania strachu i umożliwiały rozproszonym grupom ludzkim budowanie tożsamości i spójności.

Obcinano im palce na znak, że należą do zamkniętej kasty. Elity okaleczonych „szamanów” – malarzy

Wchodzili w głąb europejskich jaskiń, by malować na skałach. Tysiące lat temu podpisywali się odciskiem dłoni – bez kciuka, często bez palca serdecznego i małego.

zobacz więcej
Do wzniesienia takiego centrum religijnego jak Göbekli Tepe, 12 tys. lat temu wymagana była zatem kolektywna organizacja pracy. I to zanim ludzie tamtejsi udomowili rośliny czy zwierzęta. Jak nauka to dziś wyjaśnia, że w ogóle ówcześni ludzie się razem zbierali w wielkiej liczbie, że poświęcali swój czas nie na przetrwanie, ale na… no chyba trzeba powiedzieć: kulturę i sztukę oraz religię?

Analiza zachowanego materiału archeologicznego wskazuje, że budowle te nie spełniały funkcji pomieszczeń mieszkalnych. Były bez wątpienia przebudowywane przez dziesiątki, być może setki lat. Wzniesienie takich monumentalnych budowli wymagało zorganizowanego wysiłku dużej grupy ludzi. Dość powiedzieć, że centralne kolumny ważyły ok. 15 ton każda. Poszczególne budowle mogły powstać jako dzieło niezależnych od siebie grup, klanów. Budowle te pozostawały w stanie jakby ciągłego niedokończenia. Podlegały nieustannym modyfikacjom i rekonstrukcjom.

Mnie nurtuje zdobnictwo czy lepiej to ująć – symbolika reliefów owych T-kształtnych „stelli” z Göbekli Tepe. Co, pana zdaniem, przedstawiają te płaskorzeźby? Słyszałam już wyjaśnienia od całkiem kosmicznych, czy scjentologicznych, że ma tam być zaprezentowany m.in. plemnik czy wnętrze komórki, aż po takie etnograficzne, że to po prostu rodzaj totemów reprezentujących mitycznych przodków. Albo że symbolika to przemoc, seks i śmierć – tak twierdzi Ian Hodder, dziś Dyrektor Stanford Archeology Center. Czy ta sztuka przypomina cokolwiek znanego nam później z innych obszarów świata, gdzie powstawały wielkie starożytne cywilizacje?

Ranga Göbekli Tepe wynika w głównej mierze z bardzo jednorodnego kanonu wyobrażeń, które zostały umieszczone na T-kształtnych kolumnach. Ian Hodder i Lynn Meskell zwrócili uwagę, że cechuje je przemoc i obecność pierwiastka męskiego. Szczególnie starannie są bowiem przedstawione niebezpieczne części zwierząt, takie jak zęby, dzioby czy pazury.

Te wyobrażenia stały się elementem pewnego kodu kulturowego społeczności neolitycznych Bliskiego Wschodu. Były wykorzystywane przez mieszkańców innych obszarów tego wielkiego regionu przez bez mała trzy tysiące lat. Ich trwałość wskazuje na ich duże znaczenie, sankcjonowane odwołaniami do neolitycznego systemu wierzeń. [4]
Stonehenge w Anglii, jak i kulturę minojską na Krecie zbudowali potomkowie konstruktorów Göbekli Tepe. To ludność z dzisiejszych terenów tureckiej Anatolii, która powędrowała w stronę Morza Marmara, a potem na Bałkany i pozostałą część Europy, przynosząc ze sobą geny i wszystkie bliskowschodnie zdobycze neolitu, w tym udomowione zwierzęta i zboża. Wszyscy więc jesteśmy w Europie w sporej części – tak genetycznej, jak i kulturowej – potomkami neolitycznych Anatolijczyków. Finnbarr Webster/Getty Images
Göbekli Tepe, jak już wspomniałem, powstało około połowy X tysiąclecia p.n.e. i było w różnej formie użytkowane do około 8000 lat p.n.e. Ceremonialne kręgi pochodzą z pierwszej fazy wykorzystywania. Zbudowane zostały na planie koła, na ich obwodzie znajdowały się T-kształtne kolumny, prawdopodobnie podtrzymujące dach. Dwie takie, ok. 5,5-metrowe kolumny były umieszczone w centralnej części pomieszczenia. Kolumny są schematycznym przedstawieniem postaci ludzkich. Były dekorowane szeregiem motywów zoomorficznych, niekiedy składających się na sceny narracyjne.

Czemu czy komu oddawali cześć ludzie w Göbekli Tepe?

Jak mówiłem, wznoszenie, użytkowanie, przebudowywanie i opuszczanie budowli było czynnością zrytualizowaną, na co wskazuje organizowanie uczt ceremonialnych. Zabijano wówczas gazele, ale także tury i osły. Wydarzeniem dużej rangi społecznej było opuszczenie budynku, które wiązało się z intencjonalnym zasypywaniem jego wnętrza, o czym wspominałem wcześniej. Mógł być to proces rozciągnięty w czasie. Zasypywano je gruzem przemieszanym ze szczątkami zwierząt (głównie turów i gazeli), niekiedy szczątkami ludzkimi czy obrobionymi krzemieniami.
[5]

Waga i rozmach tych cyklicznych wydarzeń były dodatkowo wzmacniane, co potwierdzają archeologicznie ślady przygotowywania pożywienia roślinnego oraz dużej ilości mięsa gazeli, zabijanych głównie latem i wczesną jesienią. Te ślady to kości zwierząt oraz kamienie żarnowe. Owe pozostałości znajdowane są na terasach otaczających kamienne kręgi. Bardzo znacząca ich ilość oraz brak miejsc przeznaczonych do przechowywania pożywienia wskazują na bezpośrednią konsumpcję żywności w trakcie uczt ceremonialnych, odbywających się pod koniec sezonu letniego.

„Lepiej bym zjadł Cię ja, który Cię kochałem, niż robaki”. Dlaczego przestaliśmy być kanibalami?

Zarażenie następowało podczas konsumowania ciała zmarłego męża i ojca, ale także podczas nacierania twarzy żałobników jego mózgiem.

zobacz więcej
Zdaniem brytyjskiego antropologa religii Harveya Whitehouse’a, te praktyki zdają się być manifestacją pierwszego zorganizowanego systemu wierzeń, które nazywa wyobrażeniową formą religii. Jej znaczenie niejako powstaje podczas bardzo intensywnych praktyk ceremonialnych, gdy dochodzi do emocjonalnego pobudzenia uczestników. Sensy wywoływane są ikonologicznie, poprzez odwołanie się do wyobrażeń człowieka przebywającego w przestrzeni kręgów ceremonialnych. Praktyka ta doprowadza do procesów integracyjnych lokalnej społeczności, ale ich potencjał rozprzestrzeniania się poza rodzimy obszar pozostaje mało znaczący.

Rozumiem, że te symbole mogły być zatem nieczytelne dla innych, nieuniwersalne, podobnie jak np. totemy występujące do dziś w pewnych społecznościach łowiecko-zbierackich. A dlaczego i kiedy zaczęto w ogóle kopać w Anatolii za zabytkami z okresu neolitu? Przecież w szkole nas uczono, że cywilizacja zaczęła się w Mezopotamii, a wcześniej ludzie siedzieli w jaskiniach i jedli półsurowe mięso, walcząc o ogień.

Archeologia neolitu Bliskiego Wschodu dotyczy okresu sprzed 11-12 tys. lat, aż do 8-9 tys. lat temu. Jej początki wyznaczają wykopaliska Kathleen Kenyon z lat 50. XX wieku w znanym nam z Biblii Jerycho – to jest geograficznie obszar południowego Lewantu. Owa archeologia narodziła się bardzo późno w porównaniu z badaniami okresów znacznie bliższych naszym czasom, w szczególności cywilizacji miejskich z epoki brązu i wczesnego żelaza, badanych intensywnie już od XIX w.

Kilka lat po badaniach w Jerycho jeden z uczniów Kathleen Kenyon odkrył pierwszą osadę neolityczną w Anatolii. Było nią Hacilar w okolicach miasta Burdur. Minęło kolejnych kilka lat i ten sam badacz odkrył Çatalhöyük. To osada, czy wręcz „miasto”, w którym w czasie rozkwitu mogło mieszkać na pewno kilka tysięcy ludzi. Założono ją jakieś 7,1 tys. lat przed naszą erą, a kolejne stulecia przynosiły nadbudowę kolejnych warstw.

Zamieszkiwano tam domy z szeregiem platform, ław i pieców, które były niezwykle starannie utrzymane, ściany pokrywano malowidłami. Zmarli byli grzebani pod platformami, a ich liczba przekraczała znacznie wielkość grupy mieszkańców. Opuszczenie domów było przemyślanym aktem i wiązało się z szeregiem dobrze zaplanowanych działań, kończących się intencjonalnym zasypaniem jego wnętrza. Po jego zasypaniu zaczynano niejako żyć piętro wyżej, ale w tym samym miejscu. Kilkaset budynków przylegało do siebie, ściana przy ścianie. W żadnym nie było okien i tradycyjnych drzwi – wchodziło się przez otwór w dachu i wiodącą od niego drabinę. Osada nie posiadała żadnych murów obronnych.
Badania kierowanej przez pana grupy archeologów – sprawozdane dwa lata temu na łamach PNAS, czasopisma naukowego amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk – powiązały dość gwałtowny upadek tego neolitycznego miasta ok. 8,2 tys. lat temu ze zmianami klimatycznymi. W próbkach tłuszczu zwierzęcego pochodzących z naczyń z Çatalhöyük znaleziono większą zawartość jednego z izotopów wodoru – deuteru, świadczącą o długotrwałej suszy. Te zmiany klimatu miało wywołać gwałtowne topnienie lodowca w Kanadzie, które doprowadziło do podniesienia wód Atlantyku, w efekcie czego na północnej półkuli spadła temperatura, a lata były bardzo suche. Mieszkańcy zaś zaczęli masowo opuszczać Çatalhöyük i wędrować w kierunku m. in. dzisiejszej Grecji, Macedonii i Bułgarii.
Cofnijmy się jednak w czasie i wróćmy do Göbekli Tepe. Czy był w tym zatem jakiś szczęśliwy traf, że zaczęto kopać akurat w tym miejscu i odkryto to megalityczne centrum, co wywróciło do góry nogami nasze wyobrażenia o początkach naszej własnej cywilizacji ?


Ostatnie trzy dekady przed odkryciem Göbekli Tepe to nie był na tamtym terenie – południowo-wschodniej Anatolii i w ogóle Turcji – czas odsłaniania nowych spektakularnych stanowisk. Raczej prowadzono ponowne badania miejsc wcześniej odkrytych, przy zastosowaniu najnowszych metod i technik badawczych, którymi dysponuje współczesna archeologia. Nowe technologie dawały nadzieję na znalezienie odpowiedzi na pytania, których wcześniej nie dało się postawić. W tym kontekście odkrycie Göbekli Tepe przez Klausa Schmidta było wielkim zaskoczeniem. Było też miłą niespodzianką, która zadała kłam dość powszechnie dominującym opiniom, że nowe odkrycia tego kalibru nie są już możliwe. Miejsce to jednak było wcześniej wytypowane do badań dzięki nowoczesnym technikom geolokalizacyjnym.

Nikt jednak wcześniej ku temu wzgórzu się z łopatą nie udał. A jak to się stało i kiedy, że pan wylądował w tureckiej Anatolii? Jak rozumiem nie po to, by współuczestniczyć w wykopaliskach w Göbekli Tepe, ale w innym miejscu, równie ciekawym i choć młodszym, to pozostającym z Göbekli Tepe w symbolicznym związku.

W Turcji pracuję od dwudziestu lat.

Kiedy Genetix namiesza w Archeo

Ich ekspansja trwała ponad tysiąc lat. Pozostawili po sobie DNA w każdym dokładnie Europejczyku. Lokalne kobiety lubiły tych jeźdźców i rodziły im wiele dzieci. Kim jesteśmy?

zobacz więcej
Pod koniec lat 90. XX w. zostałem zaproszony przez prof. Iana Hoddera, w tym czasie pracującego na uniwersytecie w Cambridge, do zespołu badawczego rozpoczynającego badania w Çatalhöyük. Prof. Hoddera znałem wówczas już 10 lat, od mojego pobytu na stypendium w Cambridge, gdzie wyjechałem zafascynowany teoretyczną archeologią brytyjską.

Do Çatalhöyük pojechałem po raz pierwszy w 2000 roku wraz z prof. Lechem Czerniakiem z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, aby omówić szczegóły współpracy i wyznaczyć obszar, w którym my Polacy będziemy prowadzili prace wykopaliskowe. W następnym roku rozpoczęliśmy badania we własnej strefie badawczej, określanej mianem TP (Team Poznań). Zostaliśmy tam i jesteśmy do dziś. Przez sześć kolejnych lat zespół z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu badał strefę TPC, zawierającą pozostałości osady z późnego neolitu. Od 2018 roku prowadzimy prace wykopaliskowe w nigdy niebadanej wcześniej strefie East.

Ian Hodder twierdzi, że rytuały i symbolizm społeczny to klucz do zrozumienia tego neolitycznego osadnictwa i początków osadnictwa ludzkiego w ogóle. Dlaczego ludzie odeszli w pewnym momencie – te 12-15 tys. lat temu na Bliskim Wschodzie – od łowiectwa i zbieractwa [6] , życia w niewielkich wspólnotach rodzinnych i przemieszczania się z nimi z miejsca na miejsce? To była największa rewolucja od zejścia z drzewa, które nastąpiło 2 miliony lat temu. Co mówią na ten temat te tureckie wykopaliska?

To pytanie o początki naszej cywilizacji, bo przecież neolit leży u podstaw wszystkiego co wydarzyło się później i w zupełnie rudymentarny sposób położyło podwaliny pod wszelkie późniejsze formy naszej społecznej, kulturowej i ekonomicznej egzystencji. Wydaje się, że nie możemy mówić o jednorodnym scenariuszu dla wszystkich obszarów, które składają się na Bliski Wschód. Zapewne inny mechanizm odpowiedzialny za odejście od łowiectwa i zbieractwa, opisany powyżej, był udziałem społeczności natufijskich z południowego Lewantu, inny zaś z Anatolii południowo-wschodniej, jeszcze inny ze środkowej Anatolii czy Iranu.

Wyszukana medycyna… troglodytów

Uzdrawiająca moc kamieni i tatuaży. Nasz europejski przodek – Ötzi – 5 tysięcy lat temu ze znawstwem i pieczołowicie dbał o nadwyrężone zdrowie.

zobacz więcej
W przypadku Göbekli Tepe z pewnością proces ten rozpoczął się później niż w południowym Lewancie, aczkolwiek stopień relacji pomiędzy tymi odległymi obszarami pozostaje słabo rozpoznany. W każdym razie procesy zachodzące równolegle w różnych częściach Bliskiego Wschodu pod koniec plejstocenu i w początkach holocenu miały charakter konwergentny, czyli niejako równoległy, podobny, ale niekoniecznie wzajemnie powiązany.[7]

W kolejnych stuleciach, następujący w ich efekcie wzrost demograficzny oraz konieczność ciągłego pozyskiwania szeregu prestiżowych surowców i przedmiotów, położonych w różnych częściach regionu, doprowadził do powstania neolitycznego świata, pewnego uniwersum czy koine – w terminologii francuskiego archeologa Jaquesa Cauvin. I tak około dwa tysiące lat później, w okresie neolitu preceramicznego, z końcem ósmego tysiąclecia p.n.e. pojawia się kulturowo jednorodna jego postać, przy zachowaniu regionalnych odmienności.

Dla mnie Göbekli Tepe wskazuje, że neolityczna rewolucja – w rozumieniu „marksowskim” – w ogóle nie miała miejsca. Kolejność nie była taka, że ludzie zaczęli uprawiać zboża i hodować zwierzęta, po czym mogli się już wyżywić, więc zaczęli żyć w skupiskach, i dopiero wtedy mieć ewentualnie jakieś życie wewnętrzne. Było dokładnie odwrotnie: najpierw w dużej liczbie tworzyli miejsce masowych zebrań o znaczeniu wspólnotowym i duchowym, a potem odbywane tam regularnie rytuały oraz konstruowanie tych megalitów wymusiło usprawnienie aprowizacji – udomowienie roślin i zwierząt. Wydaje się, że ludzie gromadząc się w tej najstarszej monumentalnej budowli świata najpierw starali się o „pokarm duchowy” czy poczucie wspólnoty, a później o „pokarm dla ciała”, aby móc się jeszcze intensywniej i w większych grupach spotykać na ceremoniach.
Czy zatem ci, którzy gromadzili się na obrzędy w Göbekli Tepe to ci sami ludzie, którzy żyli w Çatalhöyük 4-5 tys. lat później? Co w ogóle wiemy o jednych i drugich w sposób pewny, a czego się jedynie domyślamy? Czy odnaleziono jakieś szczątki ludzkie, czy bada się je metodami antropometrii lub genetyki molekularnej?
[8]
Wspominałem, że proces tworzenia neolitycznego uniwersum na Bliskim Wschodzie był rozciągnięty na tysiąclecia i wyznaczany włączaniem do niego lokalnych społeczności nowo zasiedlanych terytoriów. Neolityczni rolnicy docierali w różnym czasie do różnych jego zakątków. Od opuszczenia Göbekli Tepe do założenia Çatalhöyük minęło ok. 1500 lat. Dzięki rozwijającym się bardzo dynamicznie badaniom paleogenetycznym możemy z całą pewnością potwierdzić, że społeczności zamieszkujące obydwa obszary były ze sobą genetycznie spokrewnione.

Metoda nie jest niestety na tyle precyzyjna, aby ustalić, czy mieszkańcy Çatalhöyük są potomkami budowniczych monumentalnych kręgów z Göbekli Tepe. Osady w Çatalhöyük nie założyli jednak migranci znad górnego Eufratu – to pewne. Powstała ona jako efekt integracji przybywających grup neolitycznych z lokalnymi społecznościami łowiecko-zbierackimi środkowej Anatolii. Jej mieszkańcy wywędrowali potem w stronę Morza Marmara, a dalej aż na Bałkany i pozostałą część Europy, przynosząc ze sobą wszystkie bliskowschodnie zdobycze neolitu, w tym udomowione zwierzęta i zboża. Wszyscy zatem jesteśmy w Europie w sporej części – tak genetycznej, jak i kulturowej – potomkami neolitycznych Anatolijczyków.

– rozmawiała Magdalena Kawalec-Segond

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Arkadiusz Marciniak – (ur. 1964 r.) polski archeolog, profesor nauk humanistycznych. Studiował na poznańskim Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, a następnie wyjechał na studia do Wielkiej Brytanii. Upadek muru berlińskiego – jak sam podkreśla – zastał go w King’s College w Cambridge na rozmowach z Ernestem Gellnerem, wybitnym brytyjskim antropologiem i filozofem. Studia podyplomowe odbył na Uniwersytecie Oxfordzkim i tam, pisząc doktorat, uczestniczył w seminariach prof. Leszka Kołakowskiego w All Souls College. Na tych uczelniach – zaznacza – kształtował się jego sposób rozumienia i uprawiania nauki.

Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących teorii i metodologii prehistorii. Profesor i wykładowca Wydziału Archeologii UAM w Poznaniu oraz Wydziału Historycznego tej uczelni. Przewodniczący Komisji Archeologicznej PAN, członek Komisji Antropologii Pradziejów i Średniowiecza działającej przy Komitecie Nauk Pra- i Protohistorycznych PAN oraz Komisji Archeologii Krajów Śródziemnomorskich PAU.


Przypisy

Bagietka, razowy czy podpłomyk? Żeby mieć chleb, nie trzeba uprawiać zboża. Trzeba mieć palenisko

Odkryto piec chlebowy dwukrotnie starszy niż uprawa zbóż. Żeby zatem mieć pieczywo, nie trzeba siać pszenicy czy żyta. Wystarczy mieć palenisko.

zobacz więcej
Podziękowania za pomoc w ich sformułowaniu dla p. dr. hab. Tomasza Kozłowskiego, profesora UMK w Toruniu z Katedry Archeologii Środowiskowej i Paleoekologii Człowieka:

[1] Te tendencje są obecne w większości populacji z całego paleolitu (a szczególnie górnego). Przejawem tego symbolicznego myślenia jest m.in. sztuka, a jej rozkwit łączy się z tym, co określamy nawet rewolucją górnego paleolitu. Göbekli Tepe to jakby „wisienka na tym torcie” – ukoronowanie procesów, które rozpoczęły się w momencie, gdy człowiek zaczął grzebać/chować (lub przynajmniej nie porzucać ich bezrefleksyjnie na pastwę padlinożerców i przypadkowego rozkładu!) ciała innych członków rodzaju Homo. To najprawdopodobniej czasy działalności człowieka neandertalskiego, udokumentowane np. na hiszpańskim stanowisku w Sierra de Atapuerca – Sima de Los Huesos – ok. 300 tys. lat temu. To był początek, a Göbekli Tepe to efekt końcowy tego procesu. Pokazuje to też, że bez tej komponenty – pochodzącej ze świata idei (wierzeń?), czyli wybitnie ludzkiej sfery – nie byłoby przejścia do gospodarki wytwórczej, a tym samym powstania naszej cywilizacji. Zatem nie „człowiek pracujący”, a chyba przede wszystkim „człowiek wierzący”! Przeczy to pomysłom marksistowskiej wizji rozwoju człowieka i tym wszystkim, które (nazwijmy to) stawiają aspekty wyłącznie praktyczne i fizyczne na pierwszym miejscu. WRÓĆ

[2] Ów kanon wyobrażeń zoomorficznych jest obecny już w paleolicie: jaskinie i sanktuaria. Choć w Göbekli Tepe są też przedstawione zwierzęta, które w jaskiniowej sztuce paleolitycznej się nie pojawiają. To jest najistotniejsza różnica. Forma tych przedstawień ma tu mniej istotne znaczenie. Może mieć raczej charakter lokalny – tzw. konwencja artystyczna). WRÓĆ

[3] Podobnie jak wiele innych osad i obiektów – w tym sakralnych i nie tylko – z tak zamierzchłej przeszłości, a które dziś odkrywamy. Nawet średniowiecznych, czy nowożytnych. Być może kolejne takie obiekty czekają też na swoich odkrywców. WRÓĆ

To człowiek udomowił człowieka. Tak straciliśmy pysk, kły i zachowania aspołeczne

Kim byli sprytni osobnicy, którzy oswajali swoich kuzynów?

zobacz więcej
[4] Przyjmując, że te wyobrażenia mają faktycznie związek z męskością, to przeczy poglądowi przyjętemu w wielu środowiskach (np. feministycznych) o szczególnie uprzywilejowanej pozycji kobiety, przy praktycznej nieobecności mężczyzn, w systemie wierzeń. Z wcześniejszego okresu, ale też np. z Çatalhöyük, pochodzą znane przedstawienia dam o obfitych kształtach, które czasem utożsamia się z boginią matką, płodnością. W paleolicie zaś mamy do czynienia praktycznie wyłącznie z tego typu figurkami (słynne Wenus), nie licząc zwierzęcych. Ta interpretacja symboliki Göbekli Tepe pokazuje, że jednak pierwiastek męski też był obecny. A skoro wybudowano mu nawet tak okazałą świątynię, to oznacza, iż był niezmiernie ważny.

Choć to oczywiście tylko przypuszczenia. Forma niekoniecznie musi nieść ze sobą określoną treść. W sztuce rdzennych Australijczyków jest np. obecne tzw. malarstwo rentgenowskie, co nie oznacza, że Aborygeni tak właśnie widzą rzeczywistość. Podobnie w sztuce Egiptu również istnieją pewne kanony – maniery. Sztuka nie zawsze bywa realistyczna, bywa zupełnie abstrakcyjna.
WRÓĆ

[5] To łączy się również z „rytuałem” niszczenia domów w Çatalhöyük. Co zdumiewa, to trwałość tradycji nawet w pewnych szczegółach – trwają mimo upływu tysiąca i więcej lat. Muszą być potomkom przekazywane dokładnie, choć w kolejnych pokoleniach mogą się zapisać jedynie w postaci śladów pamięciowych. Pamięć ludzka zdaje się tu bardzo efektywna, a członkowie tych społeczności szczególnie przywiązani do tradycji. WRÓĆ

[6] Łowiectwo i zbieractwo stało się coraz mniej istotne. Niemniej polują i zbierają też społeczności oparte na rolnictwie, udział np. dziczyzny w diecie w każdym czasie jest mniej lub bardziej znaczący, a i rybołówstwo jest pewną formą polowania. Szczątkowo występujące dziś populacje zbieracko-łowieckie mają bogato rozbudowane wierzenia i symbolikę. Sam zaś proces osadnictwa wspólnot ludzkich był bardziej ewolucją niż rewolucją. Proces trwał tysiące lat i w opinii antropologów równie istotne znaczenie, choć może mniej spektakularne w zapisie archeologicznym, miały również: pojawienie się kultury aszelskiej (bez wątpienia myśliwskiej), opanowanie rozniecania ognia (wręcz rewolucyjne zmiany w zakresie diety i rozszerzenia spektrum pokarmowego), a następnie – w czasie ostatniego zlodowacenia – stworzenie sztuki. WRÓĆ
[7] Jak rozumieć tu powiązania? W przypadku teorii multiregionalnej antropogenezy prof. Milford Wolpoff wprowadził pojęcie tzw. gene flow. Mechanizm zakłada, że aby geny mogły przepływać pomiędzy populacjami odległymi od siebie, niekoniecznie muszą one mieć ze sobą bezpośredni kontakt. „Pasem transmisyjnym” mogą być mniejsze grupy ludzkie, które żyją gdzieś pomiędzy populacjami, przemieszczając się i kontaktując między sobą oraz z populacjami „docelowymi”. Mechanizm ten miał uzasadniać pozostanie rodzaju Homo jednym gatunkiem. Można sobie też wyobrazić taki przepływ idei – pomysłów i wynalazków, zwłaszcza razem z genami – czyli konkretnymi niewielkimi grupami ludzkimi.WRÓĆ

[8] Takie znaleziska kostne z okolic Stonehenge pozwoliły ustalić, że megality te postawili tzw. Anatolijczycy, czyli pierwsza ludność rolnicza, która przywędrowała do Europy z terenów dzisiejszej tureckiej Anatolii, niosąc ze sobą nie tylko geny, ale i umiejętność uprawy pszenicy. Podobnie – starożytną kulturę Minojską na Krecie powołali do istnienia, wg analiz genetycznych szczątków kostnych, również Anatolijczycy. WRÓĆ
Zdjęcie główne: Şanlıurfa, Turcja. Ruiny na wzgórzu Potbelly – Göbekli Tepe, uważany za najstarszą świątynię świata. Bywa nazywana „punktem zerowym w historii cywilizacji ludzkiej” i została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jak mówiono, na posągi z tego centrum kultu pierwszy natknął się rolnik, orząc ziemię w wiosce Orencik w 1986 r., co doprowadziło do tego, że prawie 10 lat później obiekt odkopał dr Klaus Schmidt z Niemieckiego Instytutu Archeologii. Fot. Halil Fidan / Agencja Anadolu / Getty Images
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Raki były zbyt powszechne, o kunszcie kucharskim świadczył...
W słodkiej bułce lądowała słonina. W kompocie – alkohol. Tryumfował wynalazek Szwajcara Juliusa Maggi, konserwy i kuchnia gazowa.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Abba. Między nagraniami jedli cynamonowe bułeczki, popijając je...
Czy za powrotem słynnej szwedzkiej grupy stoją pieniądze? Niekoniecznie.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Odsiecz wiedeńska była głupotą. A Jan Chryzostom Pasek draniem
Sarmatyzm to tradycja, z której wyrastają wolność, demokracja i ruch Solidarności.
Rozmowy wydanie 3.09.2021 – 10.09.2021
Uszy szeroko otwarte. Reżyser jest jak dron
Krafftówna i Pieczka. „Moralność Pani Dulskiej” 4 września 2021 o godz. 20, Narodowe Czytanie na antenie Radia dla Ciebie.
Rozmowy wydanie 27.08.2021 – 3.09.2021
Monarchia i republikanizm to ta sama polska tradycja
Homoseksualista. Oficer NKWD. Współtwórca prawicowej antykomunistycznej opozycji. Bartyzel o Krzeczkowskim.