Historia

Sojusznicy Polaków dostali 50 godzin na gwałt. Ciemna strona Monte Cassino

Na obszarze pomiędzy miastem Cassino a Rzymem włoscy burmistrzowie spisali świadectwa o 7000 gwałtów. Szczęście miała kobieta, którą zajęło się dwóch czy trzech goumiers. Normą było dziesięciu i więcej. Marokańscy żołnierze z francuskich oddziałów kolonialnych gwałcili Włoszki od 11. do 86. roku życia. W jednym z miasteczek na rynku zgwałcili zbiorowo proboszcza, który niedługo potem zmarł.

18 maja 1944 roku patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich wszedł na wzgórze klasztorne Monte Cassino. W niebronionych już gruzach klasztoru polscy żołnierze zastali 16 rannych spadochroniarzy niemieckich. Nie mając przy sobie flagi narodowej, Polacy zatknęli na gruzach proporzec swojej jednostki. Flagę biało-czerwoną – i po niej brytyjską – powieszono później.

Skończył się najważniejszy etap przełamywania Linii Gustawa i otwarcia drogi na Rzym, czego alianci bezskutecznie próbowali dokonać od początku roku. Ta, skuteczna próba zajęcia Monte Cassino była czwartą z kolei. Udało się, bo Niemcy musieli opuścić wzgórze, bojąc się okrążenia.

Linię Gustawa przełamał Francuski Korpus Ekspedycyjny – w innym miejscu niż sądzono i posuwał się coraz głębiej na tyły obrońców wzgórza. To, czego nie dokonali Anglicy i Amerykanie, dokonali Polacy i Francuzi.

Bitwa o Monte Cassino – pod tą nazwą historycy rozumieją działania przełamujące ufortyfikowaną Linię Gustawa w najbliższej i dalszej okolicy wzgórza – pochłonęła olbrzymie ofiary w ludziach, szacowane na 200 tysięcy żołnierzy, trwała cztery miesiące i przez brytyjskich historyków wojskowości jest uznawana za bezsensowne szafowanie ludzkim życiem.

Zamiast atakować frontalnie trzeba było Niemców obejść od strony wybrzeża Morza Tyrreńskiego albo Adriatyku, wreszcie, wysadzić desant na tyłach. Desant był, pod Anzio, ale dowódca zwlekał z uderzeniem w kierunku Rzymu tak długo aż go Niemcy otoczyli i pozbawili możliwości ruchu.

Dwa korpusy

Kto był na Monte Cassino, przyzna, że wejście tam – poza drogą, którą wozi się wycieczki – jest bardzo trudne nawet bez obciążenia i gdy nikt do nas nie strzela. Jednym ze zwolenników w dowództwie alianckim oskrzydlania Niemców, a nie atakowania prosto pod lufy całej Lini Gustawa, był generał Alphonse Juin, dowódca Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego.
20 listopada 1941 roku generał Juin objął dowództwo nad Francuskim Korpusem Ekspedycyjnym. Fot. Keystone-France\Gamma-Rapho via Getty Images
Po koniecznym, frontalnym ataku na północny-wschód od Monte Cassino i przełamaniu obrony, korpus Juina skutecznie zagroził niewzruszonej dotąd obronie wzgórza. Juin mógł przełamać obronę niemiecką, bo 12 maja Polacy atakowali wzgórze frontalnie, tracąc żołnierzy – wtedy i w drugim ataku 17 maja – prawie tysiąc zabitych i prawie trzy tysiące rannych oraz skupiając na sobie uwagę niemieckiej obrony.

A nasi weszli na wzgórze bez wystrzału 18 maja, bo Francuski Korpus Ekspedycyjny zapuścił się już głęboko na tyły obrońców. Był to rzadki wypadek w kampanii włoskiej, kiedy bohaterstwo żołnierzy zostało wsparte przez właściwe dowodzenie na całym froncie.

Polakom przypadł zaszczyt zajęcia wzgórza Monte Cassino, co na krótko przypomniało o nich światu. Walki Korpusu Alphonse'a Juina przyćmił polski triumf, ale dla Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego, skrwawionego na Linii Gustawa nie mniej od Polaków, byłoby lepiej, gdyby pozostał w cieniu na zawsze.

Łup wojenny

Francuski Korpus Ekspedycyjny, rekrutowany w Algierii, Maroku i Tunezji, składał się w większości z mieszkańców tych krajów. Byli tam rodowici Francuzi urodzeni w koloniach i Arabowie – zawodowi żołnierze wchodzący w skład francuskich sił kolonialnych, które przeszły spod zwierzchnictwa Francji Vichy pod dowództwo aliantów. Korpus uzupełniono o członków plemion berberyjskich z gór Atlasu w Maroku.

Kłopoty z kapitulacją Niemiec. Dlaczego francuski generał groził samobójstwem?

Prosił, groził, uderzał w płaczliwe tony.

zobacz więcej
Ci tak zwani goumiers (od francuskiego słowa „goum” – oddział, które z kolei pochodzi od arabskiego „gūm” – plemię, lud) byli szaleńczo odważni i nieustępliwi w boju, przy czym niezbyt zdyscyplinowani i nie wyglądający na regularne wojsko w europejskim stylu.Pokonanym wrogom mieli ponoć zwyczaj obcinać uszy i robić z nich naszyjniki albo kolie z innych części ciała. Miało to świadczyć o ich waleczności.

Przed atakiem na linię Gustawa generał Alphonse Juin złożył goumiers obietnicę, że po przejściu linii będą mogli przez 50 godzin bezkarnie korzystać z owoców zwycięstwa. Goumiers wstąpili do wojska w nadziei na łupy wojenne, nie byli zawodowym wojskiem i rozumiało się samo przez się, że w taki, już zapomniany w Europie, sposób motywuje się i nagradza tych żołnierzy. W wąskim znaczeniu łup wojenny jest to coś, co zwycięzca znajdzie przy pokonanym wrogu, w szerszym – to, co znajdzie na zdobytym terenie. Goumiers rozumieli to jeszcze szerzej i są dowody, że nie bez zgody francuskich oficerów.

W prowincji Lacjum, a właściwie w jej części leżącej za niemiecką Linią Gustawa, bitwa o Monte Cassino budzi inne skojarzenia niż wśród aliantów, a szczególnie Polaków. To nie radość z wyzwolenia, a pamięć hańbiącego horroru, o którym w wielu rodzinach nie wspominano przez pokolenia.

Na obszarze pomiędzy miastem Cassino a Rzymem włoscy burmistrzowie spisali świadectwa o 7000 gwałtach. Szczęście miała ta kobieta, którą zajęło się dwóch czy trzech goumiers. Normą było dziesięciu i więcej, co powodowało zgony na skutek obrażeń wewnętrznych. Ojcowie i mężowie gwałconych byli trzymani pod lufami karabinów i ginęli przy próbie interwencji. Niektórych z nich dla postrachu goumiers wbijali na pal, innych – dla podkreślenia, że to właśnie ich męskość jest zwycięska, kastrowali.

Norman Lewis, angielski oficer, który brał udział w bitwie pod Monte Cassino, napisze w swej książce „Napoli '44" (Neapol, 1944 rok), że „wszystkie kobiety z Patrica, Pofi, Isoletta, Supino i Morolo zostały zgwałcone... W Lenola 21 maja zgwałcono pięćdziesiąt kobiet, a jako że nie wystarczyły one dla wszystkich, to samo robiono z dziećmi i starcami. Marokańczycy zazwyczaj napadali kobiety we dwóch – jeden odbywał normalny stosunek seksualny, podczas gdy drugi miał stosunek analny".

Gwałcili dziewczynki i kobiety od 11. do 86. roku życia. Nie tylko kobiety zresztą – w jednym z miasteczek na rynku zgwałcili zbiorowo proboszcza, który niedługo potem zmarł.

Rabunki i podpalenia to przy tym oczywistość. Goumiers wyrżnęli prawie całe bydło w regionie Ciociaria, którego przecież nie byli w stanie zjeść. Szacuje się, że w całym Lacjum zgwałconych zostało około 20 tysięcy kobiet, a dodając Toskanię i Lombardię szacunkowa liczba zgwałconych Włoszek dochodzi do 60 tysięcy.
Rok 1945. Jedno ze zdjęć z serii pokazujących życie codzienne mieszkańców włoskich miasteczek położonych między Neapolem a Cassino. Fot. Raymond Kleboe Collection/Getty Images
O dokładne dane trudno, bo kobiety, jeżeli mogły, ukrywały to, co je spotkało nawet przed bliskimi. Wychodząc z kronikarskiej potrzeby poza Włochy, ostatnie dane spisane przez władze lokalne o wyczynach goumiers (ponad tysiąc ofiar) pochodzą ze Stuttgartu w Niemczech, z 1945 roku. 50 godzin dane im przez generała Juina bardzo się rozciągnęły w czasie.

Z przymkniętymi oczami

General Alphonse Juin miał zezwolić na wszystko goumiers rozkazem, którego śladu nie ma w dokumentach Korpusu Ekspedycyjnego, a który – mimo to – jest przytaczany w niektórych opracowaniach.

„Żołnierze! Tym razem, gdy wygracie tę walkę, obiecuję wam nie tylko wolność waszych ziem. Na tyłach wroga są kobiety i domy. Jest wino, jedno z najlepszych na świecie, jest złoto. Wszystko to będzie wasze, jeśli zwyciężycie. Musicie zabijać Niemców aż do ostatniego człowieka i za wszelką cenę przebić się. Wszystkiego, co wam obiecałem, dotrzymam. Przez 50 godzin będziecie absolutnymi panami wszystkiego, co napotkacie na swej drodze po drugiej stronie linii wroga. Nikt was nie będzie karał za to, co uczynicie. Nikt was nie będzie rozliczał z tego, co sobie weźmiecie”.

Są i krótsze wersje tego tekstu. Brak go w dokumentacji, więc może była to ulotka, a może ktoś po wojnie chciał Juinowi uszyć buty. Jeśli tak, to bezskutecznie. Generał został marszałkiem Francji i dowódcą sił lądowych NATO.
Był rozkaz czy go nie było, Juin nie mógł nie wiedzieć, co wyprawiają jego podwładni i przynajmniej na to przyzwolił, jak i inni oficerowie francuscy na niższych szczeblach dowodzenia.


Nie zabrakło też pewnej dozy zrozumienia wśród anglosaskich towarzyszy broni: „Jeżeli wojska afrykańskich tubylców mają być użyte w Europie, to należy się spodziewać z ich strony więcej takich wybryków niż ze strony wojsk brytyjskich, amerykańskich czy francuskich z metropolii; nie da się ich całkowicie ukrócić, a w ogóle to doniesienia o nich są znacznie przesadzone” – głosiła notatka Biura Wyższego Oficera do spraw Cywilnych na froncie włoskim.

Naczelny dowódca aliantów we Włoszech, brytyjski generał Harold Alexander podobno dwa razy w życiu stracił panowanie nad sobą. Ten absolwent Sandhurst i przedstawiciel najlepszych tradycji oficerskich Imperium Brytyjskiego – został podpułkownikiem w 1917 roku w wieku 25 lat – raz wściekł się na swoich żołnierzy, którzy nie podali wody rannym Niemcom w okopach pierwszej wojny światowej, a drugi raz na wiadomość o wyczynach goumiers. Nakazał śledztwa i najsurowsze konsekwencje.
Jeden z marokańskich żołnierzy Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego we Włoszech. Fot. SeM Studio/Fototeca/Universal Images Group via Getty Images
Sądy wojskowe skazały na śmierć 15 goumiers, a na więzienie 54, co nie odniosło żadnego efektu dyscyplinującego. Kiedy papież Pius XII zwrócił się do gen. Alexandra z prośbą, by francuskie oddziały kolonialne nie wchodziły do Rzymu i większych miast włoskich, generał wydał stosowne rozkazy.

Ci, którzy chcieli lub musieli, wiedzieli wszystko, ale woleli lekceważyć, udawać, że nie wiedzą czy też reagować efektownie, ale niekonsekwentnie.

Francja nie chce słyszeć

W Lacjum, szczególnie w Ciociarii, czyli bliskich okolicach bitwy o wzgórze i w samym mieście Cassino, gdzie goumiers dokonali rzezi cywilów długo nie mówiono o tym, co zdarzyło się po bitwie. Wyzwolicielskie poczynania aliantów były traumą w pamięci wojennej w całych Włoszech.

Słodki smak kolaboracji

We francuskim teatrze niemiecką okupację zapamiętano jako złoty wiek – mówi amerykański pisarz i dziennikarz Alan Riding.

zobacz więcej
W okolicach „wyzwolonych” przez Francuski Korpus Ekspedycyjny lepiej pamiętani są Niemcy. Żołnierze Wehrmachtu trzymani byli żelazną ręką do tego stopnia, że płacili w wioskach i miastach za to, co jedli i pili, a dobytek ludności pozostał nietknięty aż do przybycia wyzwolicieli. Tym większym szokiem musiało być nadejście hord Marokańczyków. Takie zachowania były wprawdzie znane w historii Europy Zachodniej, ale dawno zapomniane, a traktowanie ludzi jak rzeczy zanikło wraz ze zniesieniem niewolnictwa.

Z czasem to, co się stało po bitwie pod Monte Cassino zaczęło interesować twórców. W 1959 roku Alberto Moravia napisał powieść „Matka i córka” („La Ciociara”), a Vittorio de Sica nakręcił na jej podstawie film. Za rolę kobiecą w tym filmie 26-letnia Sophia Loren dostała w 1960 roku Oscara. Kulminacyjna scena z filmu, gdzie goumiers gwałcą tytułowe kobiety, matkę i córkę, pozostaje na długo w pamięci.

Film w 1989 roku doczekał się remake'u, a w 2005 roku Marco Tutino podjął ten temat w operze („La Ciociara” ). W filmie Liliany Cavani „Skóra” (1971) Włochy nie są wyzwalane, a zmieniają okupanta. Wymowa filmu jest antyamerykańska, ale jest jedna scena, kiedy w Neapolu na ulicy dwóch smagłolicych żołnierzy obmacuje pupę dwunastoletniego, przestraszonego chłopca. Dalszy ciąg w domyśle.
Kadr z filmu "Matka i córka" z Sofią Loren w roli głównej. Fot. Di Errix - DVD del film in mio possesso, Pubblico dominio, https://it.wikipedia.org
Choć Moravia, de Sica, Cavani i Tutino nie mówią przede wszystkim o goumiers, to poprzez ich dzieła temat nie został zapomniany. Na płaszczyźnie historycznej czy może politycznej – gdyż niedawna historia to polityka – nic się nie dzieje. Oficjalna Francja nie chce słyszeć o zbrodniach dokonanych pod jej flagą.

Francuski Korpus Ekspedycyjny i II Korpus Polski połączyły losy bitewne tak, że jedni bez drugich nie dokonaliby pod Monte Cassino tego, co im przypadło w udziale.

Obie formacje połączyła także odmowa uczestnictwa w defiladzie w Rzymie w czerwcu 1944 roku. Kolorowym żołnierzom francuskim generał Harold Alexander zabronił wchodzenia do dużych miast z przyczyn oczywistych. Zdobywca Rzymu, amerykański generał Mark Wayne Clark odmówił II Korpusowi Polskiemu uczestnictwa, mówiąc: „Ja tu żadnych Polaków, Greków ani innych straży pożarnych nie potrzebuję.”

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Bitwa o Monte Cassino
Zobacz więcej
Historia wydanie 15.05.2020 – 22.05.2020
Rosjanie do Ukraińców: To oddajcie Lwów!
W Moskwie furię wywołuje to, że Ukraina uznała pakt Ribbentrop-Mołotow za przyczynę II wojny.
Historia wydanie 8.05.2020 – 15.05.2020
Generał Anders trzy razy pogrzebany
Wieniec na cmentarzu złożyli niemieccy żołnierze, którzy bronili Monte Cassino przed Polakami.
Historia wydanie 8.05.2020 – 15.05.2020
Kłopoty z kapitulacją Niemiec. Francuz groził samobójstwem
Prosił, groził, uderzał w płaczliwe tony.
Historia wydanie 8.05.2020 – 15.05.2020
10 wynalazków, które pozostawiła po sobie II wojna światowa
Nylon, Fanta, Jeep, penicylina czy energetyka jądrowa? 75 lat po zakończeniu wielkiego konfliktu zbrojnego nadal są używane…
Historia wydanie 8.05.2020 – 15.05.2020
Przyjaźń zakończona na moście Poniatowskiego
12 maja 1926 roku spotkali się nie tyle były naczelnik państwa z urzędującym prezydentem, ile wieloletni przyjaciele.