Cywilizacja

Pomagają czy szkodzą? WHO na cenzurowanym w czasach koronawirusa

– Demokracja jest najgorszą formą rządu, ale lepszej nie wynaleziono – stwierdził Winston Churchill. Czy podobnie powinniśmy myśleć o WHO, przymykając oczy na jej błędy, słabości i nadużycia? Donald Trump mówi: nie ma mowy!

Prezydent USA parę dni temu zarzucił organizacji „niepokojący brak niezależności od Chińskiej Republiki Ludowej”. I zapowiedział, że Stany Zjednoczone nie będą dłużej jej finansować.

Główny cel WHO sformułowany jest, jak to w konstytucji, ogólnie i bez realnych zobowiązań ze strony organizacji, a jest nim „zapewnienie osiągnięcia przez wszystkie narody możliwie najwyższego poziomu zdrowia”.

Wczoraj w Timbuktu, jutro w San Francisco

Pozostaje jednak WHO organizacją najlepszą, zwłaszcza w kwestii walki z epidemiami, czy ogólniej chorobami zakaźnymi. Dlatego po prostu się nie da odmówić jej odegrania centralnej roli w takich epokowych osiągnięciach, jak globalne zwalczenie czarnej ospy, niemal całkowite zwalczenie polio, czy niedawne uzyskanie szczepionki przeciw wirusowi Ebola [1].

Ma też WHO zasadnicze znaczenie dla działania programów walki z malarią oraz HIV/AIDS i gruźlicą oporną na wiele antybiotyków (opracowanie już niemal dwie dekady temu i wdrażanie programu DOTS – Bangladesz, stosujący wytyczne, jest przykładem, że gruźlicę wielooporną można ograniczyć nawet w krajach bardzo biednych, zaś Federacja Rosyjska jest przykładem, co się dzieje, gdy stosowne wytyczne się lekceważy).
Siedziba WHO w Genewie. Fot. Stefan Wermuth/Bloomberg via Getty Images
WHO w zakresie chorób zakaźnych jest niezbędne z samej ich natury, czyli dlatego, że drobnoustroje chorobotwórcze nic sobie nie robią z naszych praw i wolności, z naszej prywatności, z naszych granic państwowych i innych tego typu wymysłów współczesnej cywilizacji. Mają jeden cel: namnożyć się w jak największych liczbach w jak największej liczbie żywicieli. Gdy żywicielami jesteśmy my, problem z natury staje się globalny. Bo świat jest globalną wioską i co wczoraj panoszyło się Timbuktu, jutro będzie się panoszyć na ulicach San Francisco.

Oczywiście są choroby zakaźne ograniczone swym występowaniem do np. rejonów tropikalnych. Ale klimat się nam zmienia, a wielkie migracje są faktem. Choroby zakaźne zatem się rozprzestrzenią razem ze swymi nosicielami lub organizmami, które je przenoszą np. komarami. I tylko na poziomie międzynarodowym można cos z tym zrobić, choć paradoksalnie – wymaga to czasem zamknięcia granic.

A żeby coś osiągnąć, potrzebna bywa stosowna organizacja. Czy niezbędna? Nie wiemy. Nikt nie próbował jeszcze ogarniać tego bez niej, nikt bowiem nie posiada globalnej władzy.

Z mandatu ONZ

Natomiast wysiłki WHO w walce z chorobami serca, nowotworami, cukrzycą typu II czy uzależnieniami są znacznie mniej spektakularne w skutkach, no bo umówmy się, że walka z rakiem w Republice Środkowoafrykańskiej i w USA mają zupełnie inny wymiar ekonomiczny i społeczny. Więc tu globalna organizacja jest od drukowania równie ładnie wyglądających ulotek informacyjnych i ewentualnego nacisku na Big Pharma w celu ustanowienia polityki kosztów i zysków związanych z terapiami chorób cywilizacyjnych tak, by leki te były w jakimś zakresie dostępne w „Trzecim Świecie”.

Z mandatu udzielonego przez ONZ, WHO zajmuje się także globalną promocją zdrowia, monitorowaniem ryzyka w zakresie zdrowia publicznego (np. nowopojawiające się drobnoustroje chorobotwórcze mające potencjał epidemiczny), wprowadza międzynarodowe standardy w ochronie zdrowia i – co bardzo ważne – gromadzi dane w ramach programu World Health Survey.

Dzięki niemu powstaje – zasadniczo wiarygodne i jedyne w swoim rodzaju coroczne, choć spóźnione na ogół o 1 rok – wydawnictwo „World Health Report”. Tam jest statystyka medyczna wszelkich typów dotycząca przekrojowo wszystkich krajów członkowskich łącznie, z podziałem na regiony. WHO dostarcza również w sytuacjach niezbędnych krajom członkowskim pomocy technicznej umożliwiającej przeprowadzanie analiz medycznych czy statystycznych.

Misja czy biznes? Wojna o apteki, czyli jak Dawid walczy z Goliatem

Polski rynek w ciągu kilku lat stał się łupem wielkich, międzynarodowych korporacji.

zobacz więcej
WHO to wyspecjalizowana Agencja ONZ. Podlega bezpośrednio Radzie Społeczno-Ekonomicznej ONZ. Organizacja powstała 7 kwietnia 1948 roku, ale zaczęła realnie funkcjonować w oparciu o własny niemały budżet w 1951 roku. Przejęła ludzi i sprzęt po istniejącym przed II wojną światową w oparciu o Ligę Narodów „Urzędzie Międzynarodowej Higieny Publicznej”.

Kody śmieciowe

Urząd ten prowadził Międzynarodową Klasyfikację Chorób ICD – który to obowiązek WHO też przejęła. To standard terminologii w zakresie ochrony zdrowia, a także źródło kodów pozwalających na ujednoliconą globalnie nomenklaturę w dokumentach medycznych i aktach zgonu. Oraz w opłatach za usługi zdrowotne oraz poziomach refundacji od ubezpieczycieli etc. To zasadniczo podstawowy dokument w międzynarodowej ochronie zdrowia, obok Farmakopei. Wielokrotnie zmieniany, żyjemy obecnie pod panowaniem 11 jego edycji [2].

Oczywiście istnieje w kwestii Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD nieco problemów, jak np. nadużywanie przez lekarzy tzw. kodów śmieciowych w aktach zgonu (opisy zbyt ogólne, niedokładne lub nic nie mówiące), co uniemożliwia precyzyjny globalny monitoring chorób jako przyczyn śmierci. Da się znaleźć doniesienia, że polscy lekarze celują w nadużywaniu owego „wytrycha”, dającego szansę na szybkie wypełnienie medycznej biurokracji.

Inna sprawa, że w Polsce nie istnieją właściwie sekretarki medyczne, trudno więc się bardzo dziwić lekarzom, że nie chcą marnować czasu na papierologię. Oczywiście znacznie bardziej medialne (bo bardziej oburzające wielu ludzi, choć nie oprotestowywane przez środowisko medyczne), są zmiany polegające np. na wykreśleniu zaburzeń trans-płciowych z klasyfikacji w ostatniej edycji [3].

Who is who in WHO

Główna siedziba WHO mieści się w Genewie, ale ma sześć częściowo-autonomicznych biur regionalnych i 150 podległych im biur rozproszonych po całym globie. Jest zarządzana przez WHA (World Health Assembly – Światowe Zgromadzenie Zdrowia). WHA składa się z reprezentantów wszystkich 194 państw członkowskich i jest organem decyzyjnym dla organizacji (źródłem wewnętrznych regulacji i zewnętrznych rekomendacji).

WHA wybiera spośród przedstawionych kandydatów Dyrektora Generalnego, zajmuje się też wyznaczaniem celów ogólnych i priorytetów organizacji. To także WHA wybiera kadencyjny zarząd, złożony z 34 specjalistów z różnych dziedzin ochrony zdrowia.

1 lipca 2017 na 5-letnią kadencję wybrano Tedrosa Adhanoma, byłego ministra zdrowia oraz ministra spraw zagranicznych Etiopii (można tu przypomnieć, że jako polityk Adhanom reprezentował w etiopskim ruchu marksistowsko-leninowskim radykalne skrzydło hodżystowskie – a więc zwolenników byłego komunistycznego dyktatora Albanii Envera Hoxhy).
Szef WHO Tedros Adhanoma (z lewej) z chińskim szefem dyplomacji Wangiem Yi w lipcu 2018. Fot. Mark Schiefelbein-Pool/Getty Images
Doktor Adhanoma był oskarżany m.in. przez New York Times o trzykrotne tuszowanie epidemii cholery w Etiopii, gdy był jej Ministrem Zdrowia [4]. Warto też pamiętać, że Etiopczyk w październiku 2017 powołał na stanowisko Ambasadora Dobrej Woli WHO dyktatora Zimbabwe Roberta Mugabego. Co było skandalem na skalę światową [5].

Czy doszło do przekupstwa

Winston Churchill twierdził też, iż „Polityka to nie zabawa, to całkiem dochodowy interes”. WHO funkcjonuje dzięki odgórnie narzuconym państwom członkowskim minimalnym składkom oraz dobrowolnym wpłatom tak od państw członkowskich, jak i darczyńców prywatnych czy instytucjonalnych. W ostatnim zbilansowanym roku, 2018, budżet wynosił 4,2 miliarda USD. Większość tej kwoty stanowiły dobrowolne wpłaty państw członkowskich.

Najważniejsze skandale związane z Organizacją od lat mają aspekt finansowy. To głównie horrendalne wydatki na podróże i hotele oficjeli organizacji: „WHO spends more on travel of 7 000 staffers than on AIDS” [6]. Tych skandali jest na pęczki i pewnie każdy Dyrektor Generalny WHO miał na sumieniu co najmniej jeden w swoim czasie.

Najsłynniejszy, gdy władze EU wszczęły śledztwo, dotyczył pandemii tzw. świńskiej grypy H1N1 w 2009 roku. Skandal dotyczył wpływu na decyzje WHO przez lobbystów tzw. Big Pharma w kwestii produkcji i dystrybucji szczepionki przeciw tej grypie. Ta pandemia była realna. To ten sam serotyp grypy, co słynna Hiszpanka (choć nie ten sam genotyp) i jej pojawienie się zawsze stawia włosy na głowie specom od zdrowia publicznego, choć niejednemu psu Burek H1N1.

Śledztwo natomiast, wbrew różnym krążącym po mediach społecznościowych opowieściom z gatunku spiskowych teorii, nie dotyczy tego, czy zagrożenie było realne, tylko czy doszło do przekupstwa. A do tegoż raczej doszło.

„Kluczowi naukowcy doradzający Światowej Organizacji Zdrowia w planowaniu dotyczącym odpowiedzi na pandemię grypy wykonali płatną pracę dla firm farmaceutycznych, które mogły skorzystać z przygotowanych przez nich wskazówek przy produkcji szczepionki. Te konflikty interesów nigdy nie zostały publicznie ujawnione przez WHO, która odrzuciła zapytania dotyczące postępowania z pandemią A / H1N1 jako „teorie spiskowe” [7].

Sprawa odbyła się echem także w Polsce. Ówczesny rzecznik praw obywatelskich śp. Janusz Kochanowski oskarżał wtedy premier Ewę Kopacz o zaniechanie zakupu szczepionek przeciw H1N1 do Polski. Sam bowiem Kochanowski padł ofiarą owej grypy i ledwo wymigał się wtedy śmierci. Śmiertelnych ofiar zatem również i u nas nie brakowało, choć nie ma oficjalnych statystyk ze względu na stosowanie w aktach zgonów „kodów śmieciowych” z ICD i dość jeszcze wtedy słabą molekularną diagnostykę grypy w Polsce.

Nie małpy, a Pentagon. Jak KGB przypisało Ameryce stworzenie AIDS

Te same wątki wróciły obecnie – w kontekście pandemii koronawirusa. Za Putina rosyjski wywiad sięga po dezinformację w obszarze „epidemiologicznym”.

zobacz więcej
A gdy pojawił się COVID-19…

Zgrabnie ujął to na swoim profilu na Facebooku Jacek Staniszewski, pochodzący że świata kultury uczestnik polskiej debaty o epidemii: „Nie sądzę, by w sytuacji powstałej po niedawnym ogłoszeniu przed administrację amerykańską decyzji o odcięciu WHO od największego finansowego respiratora naprawdę należy się oburzać tym, że Amerykanie «zagłodzą» liczący sobie 8500 osób personel organizacji nominalnie zajmującej się zdrowostanem całego świata, a w chwili poważnej i zapowiadanej przez epidemiologów od dekad próby, zawodzącej na całej linii, w dodatku promującej - najprawdopodobniej całkowicie fantazmatyczne - chińskie statystyki i opowieści o chińskim zwycięstwie nad wirusem” - napisał. Jedyny możliwy do tych słów komentarz to: „w punkt”.

Amerykanie od dawna domagali się reform w WHO, co zgrabnie podsumowuje artykuł na łamach „National Review” z czerwca 2017, wyliczający jednocześnie i dokumentujący źródłowo liczne afery Organizacji, zwłaszcza te finansowe [8].

Jak też już wspominaliśmy na łamach Tygodnika TVP, „The Wall Streat Journal” z 5 kwietnia br. postulował na swych łamach gruntowną reformę WHO, uniemożliwiającą „księgowe sztuczki”. Lub rozwiązanie Organizacji. W tekście tym wprost stwierdzono, że WHO od dawna chodząci na chińskim pasku (słynne i dość skandaliczne, bo nie poparte krytycznymi badaniami naukowymi, uznanie „medycyny chińskiej” za medycynę).

Według redakcji WSJ (bo to była opinia odredakcyjna) w ramach epidemii COVID-19 WHO także dosłownie „pieści się” (canoodle) z chińskimi władzami. Zarówno w kwestii danych dotyczących śmiertelności, jak i analiz klinicznych dotyczących zastosowanych terapii. Dopóki nie zakończy się śledztwo Kongresu USA, nie dowiemy się jak było, i czy te oskarżenia mają głębokie podstawy.

Chwilowo, decyzją prezydenta Trumpa z 14 kwietnia 2020, kurek z kasą został zakręcony i raczej nie zapowiada się, by zamierzano go odkręcić.

USA kontra Chiny

Spójrzmy na sprawę z perspektywy amerykańskiej. Organizacje oenzetowskie, jak WHO, są traktowane w w Stanach raczej z dystansem. A jeśli już z bliska, to raczej – z buta. Wszyscy chyba pamiętają barwny debiut prezydenta Trumpa na 72. Sesji Ogólnego Zgromadzeniu ONZ w Nowym Jorku we wrześniu 2017.

Udało mu się wtedy za jednym zamachem ukraść cały show dla USA, zdezawuować rolę ONZ, a do tego prawie wywołać trzy wojny światowe: z Iranem, Koreą Północną i Wenezuelą. Wzbudziło to podziw jednych sojuszników, jak Izrael, a zszokowało innych – jak Singapur [9].
14 kwietnia 2020 r. prezydent Donald Trump ogłosił, że wstrzymuje finansowanie Światowej Organizacji Zdrowia. Na zdjęciu Trump podczas codziennej odprawy grupy ds. koronawirusa w Ogrodzie Różanym w Białym Domu. Fot. Alex Wong / Getty Images
Wszyscy zauważyli, że Trump w gronie bandziorów tego świata nie umieścił wtedy ani Rosji, co nie zaskoczyło, ani – Chin, co już nieco zaskoczyło. Jakby nie było, Trump doszedł do władzy wywijając na prawo i lewo tymi miliardami dolarów, które Chiny Ameryce rzekomo świsnęły, a to przez tanią siłę roboczą, a to – przez dewaluowanego yuana, a nade wszystko – dzięki nieudolności sinofilskich Demokratów.

Z tego punktu widzenia, amerykański atak na organizację globalną posądzaną o ciężki a niejawny sinocentryzm, jest tylko radykalizacją linii, którą Trump prowadzi de facto od początku kariery. W tym rozumieniu, WHO nie ma w amerykańskim „nowym” establishmencie ani społeczeństwie notowań lepszych, ani gorszych od całego ONZ. I ta bardzo „szorstka przyjaźń” jest odwzajemniana z nawiązką. Czyli wszelkie oenzetowskie ciała i agendy są obiektywnie i prosto rzecz ujmując – bardzo antyamerykańskie. Nie chodzi tu jednak tylko o obecną administrację, ani nawet – tylko o szeroko pojętą prawą stronę amerykańskiego spektrum politycznego, ani nawet o „starcie hegemonów”, jak to nazywa prawnik i publicysta zajmujący się geopolityką i strategią dr Jacek Bartosiak. Ameryka ma poczucie pewnego niesprawiedliwego wyobcowania wobec świata reprezentowanego w ONZ. W 2009 roku prezydent Obama, przejęty swoją misją przepraszania świata za USA, dotarł i na Zgromadzenie Ogólne niemalże z przesłaniem: przebaczamy (anty-amerykanizm) i prosimy o przebaczenie.

Wszystko przez Reagana…

Czy mu się udało? Nawet Eric Voeten z liberalnego „The Washington Post” uważa, że nie [10]. Nawet bowiem liberalna Ameryka była gdzieś w głębi rozczarowana instytucjami, które w dużej mierze utrzymuje finansowo, ale które zbyt często działają według zasady „wszystkiemu winne są USA”. Ową zasadę najlepiej oddał Bohdan Smoleń w PRL-owskim kabarecie z lat 1980.: „oj, dana, dana – wszystko przez Reagana”

Innymi słowy: Amerykanie by chcieli świata „płacę i wymagam”, a dostają świat „płać i płacz”. Coraz jednak mniej mogą wymusić zmiany tego stanu rzeczy. Mimo, że nie ubył im żaden lotniskowiec, bo nawet USS Theodore Roosevelt zakotwiczony pod koniec marca na kwarantannie na wyspie Guam właśnie powraca do gry. Widocznie nie tylko o lotniskowce chodzi, co może frustrować.

Współautor tego tekstu Marek Bańczyk, jako ekonomista innowacji w roku 2012 miał zaszczyt prezentować wyniki pewnych badań na Wysokim Panelu Międzyrządowym XIII Edycji Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) w Dosze w Katarze. Przez osiem bitych dni tej monumentalnej imprezy obszedł z ciekawości dziesiątki paneli i dyskusji gospodarczych. Podawane tam komunikaty były niemal zawsze, jak ten refren Smolenia.

Wuhan odmrożony. Przepustką do życia są teraz kody QR: zdrowy, może iść, albo do izolatki

Co po zniesieniu blokady sanitarnej dzieje się w mieście, gdzie zaczęła się pandemia koronawirusa? Patrole policyjne kamerami termowizyjnymi mierzą temperaturę ludzi na ulicy.

zobacz więcej
Oczywiście temperatura sporu obecnie jest nieporównywalnie wyższa niż w czasach ugodowego klimatu w czasie kadencji Obamy i jego zalotów do ONZ. Widać też, że teraz to strona ONZ znajduje się pod obstrzałem, i to – nie tylko amerykańskim. Premier i minister finansów Japonii Taro Aso określił bowiem WHO jako „Chińską Organizację Zdrowia” [11].

Czy świat dowiedziałby się sam?

Czy jednak świat, bez tej niepozbawionej wad i skorumpowanych postaci organizacji byłby lepszy? Nawet rozważając pandemię koronawirusa, chyba niekoniecznie. Czy – jeżeli zakładamy, że WHO nie dość szybko informowało świat, to Chiny same z siebie naprawdę powiadomiłyby nas wcześniej? Bez WHO? Bez jakiegokolwiek WHO i jakiegoś z tej strony nacisku? Czy świat dowiedziałby się sam? I jaka koordynacja między narodami zadziałałaby lepiej? Na przykład tak, jak w Unii Europejskiej na początku pandemii?

Gdy wybucha śmierć dookoła, rządy narodowe najpierw dbają o swoje interesy. Co jest absolutnie słuszne i zrozumiałe. Skoro jednak pandemie, jak sama nazwa mówi, są globalne, to organizacji trzeba nam też globalnych. Można je i skonstruować i obsadzić tak, żeby nie chodziły na niczyim pasku. W takie możliwości twórcze ludzkiego umysłu powątpiewał jednak już Winston Churchill, skąd inąd fan organizacji i konferencji międzynarodowych na szczycie.

– Magdalena Kawalec-Segond

– Marek Bańczyk

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Magdalena Kawalec-Segond jest doktorem nauk medycznych, biologiem molekularny,, mikrobiologiem, współautorką „Słownika bakterii”, popularyzatorką nauki prowadzącą stronę Naukovo.pl Marek Bańczyk jest doktorem nauk ekonomicznych, zajmuje się analityką i predykcją globalizacji, współtworzył platformę Cityglobe Inc. W przeszłości był m.in. visiting scholar przy Uniwersytecie Columbia
Przypisy:

● [1] https://www.gosc.pl/doc/4929457.Mamy-to
● [2] http://www.ajnr.org/content/37/4/596
● [3] https://www.bbc.com/news/health-48448804
● [4] https://www.nytimes.com/2017/05/13/health/candidate-who-director-general-ethiopia-cholera-outbreaks.html
● [5] https://www.bbc.com/news/world-africa-41702662
● [6] https://apnews.com/1cf4791dc5c14b9299e0f532c75f63b2/AP-Exclusive:-Health-agency-spends-more-on-travel-than-AIDS
● [7] https://healthcare-in-europe.com/en/news/european-parliament-to-investigate-who-pandemic-scandal.html i https://www.bmj.com/content/340/bmj.c2912
● [8] https://www.nationalreview.com/2017/06/world-health-organization-corrupt-wasteful/
● [9] https://www.straitstimes.com/world/united-states/donald-trump-raises-eyebrows-with-tough-talk-threat-to-destroy-north-korea
● [10] https://www.washingtonpost.com/news/monkey-cage/wp/2013/09/25/the-u-s-is-still-lonely-at-the-united-nations/
● [11] https://www.nytimes.com/2020/04/08/world/asia/trump-who-coronavirus-china.html
Zdjęcie główne: Siedziba WHO w Genewie. Fot. Stefan Wermuth/Bloomberg via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Choćby dusza była jak trup…
Publikujemy ostatnią modlitwę Jana Pawła II. Papież już nie zdążył jej odmówić.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Igrzyska, których nie było, kosztowały ponad 5 mld dolarów
Wygląda na to, że nie da się przeprowadzić olimpiady bez prokuratora oraz zespołu śledczego.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Bomba jądrowa dla Polski? Obawia się Berlin, wścieka się Moskwa
Broń masowego rażenia nie tylko dla supermocarstw.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kobiety w polityce. Komu są potrzebne? I po co?
Nie w każdej damie kandydującej na prezydenta kryje się nowa Margaret Thatcher.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Dlaczego odłożono beatyfikację prymasa Wyszyńskiego?
Jako przywódca Kościoła katolickiego w latach PRL-u, dla wielu jest mężem stanu, dla pogrobowców komunizmu – zatwardziałym jego przeciwnikiem.