Historia

10 wynalazków, które pozostawiła po sobie II wojna światowa

Przez ponad sześć lat armia nazistowskich Niemiec i alianci – zwłaszcza USA oraz Wielka Brytania – angażowały naukowców do poszukiwanie nowych, coraz skuteczniejszych broni czy doskonalenia technologii, które pozwalały przełamać zabezpieczenia wroga lub po prostu przeżyć.

Największy światowy konflikt zbrojny w historii kosztował życie kilkadziesiąt milionów ludzi – żołnierzy i ofiar cywilnych. Spowodował dominację dwóch wielkich bloków politycznych, które przez 45 lat decydowały o strukturze i funkcjonowaniu świata. Ale też, jak każda wojna, a ta może nawet bardziej, pozostawił po sobie wiele wynalazków i innowacji technologicznych.

Prezentujemy 10 największych – rozpowszechnionych lub znaczących – które przyniosła zakończona 75 lat temu II wojna światowa.


1. Radar i mikrofalówka

Imperium Brytyjskie mogło podzielić los Polski i Francji już jesienią roku 1940, po skutecznym ataku Luftwaffe i desancie na południowe wybrzeże Anglii. Adolf Hitler w planach operacji „Lew Morski” nie przewidział jednak roli, jaką w starciu powietrznym odegra projekt Roberta Watsona-Watta.

Szkocki naukowiec w 1935 roku stworzył system radiolokacyjny, pozwalający z odległości kilkuset kilometrów wykrywać nadlatujące samoloty, szacować ich wysokość i liczbę. Brytyjczycy zbudowali więc na wybrzeżu sieć stacji o nazwie Chain Home, zaś samoloty RAF-u już w lipcu, ku zdziwieniu Niemców, potrafiły atakować konwoje, zanim te dotarły do celu. Bitwa o Anglię zakończyła się sukcesem z niemałym udziałem 145 polskich pilotów, w tym najbardziej skutecznego dywizjonu RAF – 303. A największym atutem zwycięskiej strony okazał się wspomniany RADAR (Radio Detection And Ranging – pol. radiowe wykrywanie i namierzanie).
Jedna z pierwszych stacji radarowych w brytyjskim systemie obronnym Chain Home w 1940 r. Radar lokalizował nadlatujące bombowce poprzez odbijanie potężnych, ultrakrótkich fal radiowych (mikrofal) od odległych obiektów. Pracownicy w stacji z konsolą (po prawej) i odbiornikami (po lewej). Były dwa typy stacji: Wschodnie Wybrzeże i Zachodnie Wybrzeże. Pierwsze miały samonośne wieże transmisyjne o wysokości 110 metrów, drugie używały masztów transmisyjnych ze stali mających 99 m. Fot. SSPL / Getty Images
Urządzenia radarowe po wojnie zyskały szerokie zastosowanie w lotnictwie cywilnym, choć najciekawsze wykorzystanie tej technologii to znana nam dziś kuchenka mikrofalowa. W czasie wojny amerykański naukowiec Percy Spencer, pracujący nad częściami radaru generującymi mikrofale, po jednym z doświadczeń zauważył, że batonik z kieszeni jego koszuli zamienił się w czekoladową maź. Fale radaru wywoływały bowiem mikrodrgania, wyzwalając energię termiczną podgrzewającą pożywienie.

Jeszcze w roku 1945 firma Spencera opatentowała pierwszą kuchenkę. Radarange ważyła 340 kg, miała 1,8 m wysokości i kosztowała prawie 60 tys. dolarów – przeliczając na dzisiejszą siłę nabywczą tej waluty. Przy czym ważne było, że potrafiła nie tylko podgrzać zupę, ale przede wszystkim zrobić popcorn.

2. Nylon

Amerykańska firma DuPont ma na koncie sporo innowacji, które weszły do codziennego użytku w XX wieku. Posiada patenty na freon, stosowany jako czynnik chłodzący i w aerozolach, który niestety przyczynił się do powstania dziury ozonowej, ale też na teflon, lycrę, neopren oraz nylon. I właśnie ten wynalazek odegrał kluczową rolę nie tylko w modzie damskiej lat 40., lecz przede wszystkim w technologii wojskowej II wojny światowej.
Zbiórka nylonowych pończoch dla amerykańskiej armii podczas II wojny światowej. Napis głosi: „Wujek Sam potrzebuje podrzucenia jedwabnych i nylonowych pończoch do wykonania worków na proch. Proszę je uprać i zostawić tutaj”. 1942 r. Fot. National Archives via Smith Collection / Gado / Getty Images
Gdy japońska agresja na Pacyfiku odcięła Amerykanów od surowców, w tym jedwabiu, z którego produkowano tkaniny, należało szybko znaleźć syntetyczny zamiennik. Opatentowane jeszcze przed wojną odkrycie chemika Wallace’a Carothersa szybko przeniesiono więc do masowej produkcji. Nylon był włóknem tańszym, bardziej elastycznym i wytrzymałym od naturalnych tkanin i przędz. Wkrótce prawie każdy element ekwipunku aliantów był wytwarzany z nylonu: odzież, sznurówki, a nawet linki do spadochronów i same ich poszycia.

DuPont wyposażał armię, ale nie zapomniał o klientkach, które pozostały w amerykańskich domach. To właśnie w latach 40. XX wieku na masową skalę upowszechniły się nylonowe pończochy. Tak trwałe, że w sytuacjach awaryjnych mogły zastąpić… urwany pas klinowy w samochodzie.

3. Opona i kauczuk syntetyczny

Jednym z pierwszych miejsc, w których zaprezentowano nylon światu, była odbywająca się tuż przed wojną wystawa światowa w Nowym Jorku. Ekspozycję zorganizowaną pod hasłem „Świat Jutra” odwiedziły aż 44 miliony gości, a jednym z pawilonów była polska ekspozycja. Znaleźliśmy się tym samym w gronie najbardziej perspektywicznych krajów świata. Udział Polski w prestiżowym wydarzeniu miał oczywiście charakter propagandowy, prezentowano w nim nie tylko historię, ale potencjał techniczny kraju cieszącego się niepodległością zaledwie od dwóch dekad.

Ogromne emocje nowojorczyków wzbudzała prezentacja syntetycznej opony z Dębicy. Wynalazek sztucznego kauczuku dopiero raczkował, a nasz patent, opracowany przez inżyniera Wacława Szukiewicza, był unikatowy – zakładał wykorzystanie w produkcji... spirytusu ziemniaczanego. Eksponat przedstawiano zatem jako „oponę z ziemniaka”. Przed wojną polską innowację opisywał zresztą Melchior Wańkowicz w swoim zbiorze reportaży „Sztafeta”, wykazując, że z hektara ziemniaków przedwojenna ojczyzna otrzymywałaby od 10 do 30 opon samochodowych, a rolnictwo mogłoby zaspokoić w całości zapotrzebowanie kraju na ten produkt.
Gigantyczna opona na kole instalowanym do największego amerykańskiego bombowca z II wojny światowej Douglas CB-19. Jego pierwszy lot miał miejsce w 1941 roku, a ze służby został wycofany w 1946. Fot. Library of Congress/Corbis/VCG via Getty Images
Metoda na skalę przemysłową nie miała jednak szansy się rozwinąć. Wybuchła wojna, a główni technolodzy z Dębicy bardzo szybko znaleźli się w USA, gdzie kontynuowali badania nad syntetycznym kauczukiem. Ostatecznie zarówno alianci, jak i Niemcy ścigali się w trakcie wojny na technologię opartą na produkcji ogumienia z ropy naftowej, a sam konflikt był katalizatorem rozwoju tej gałęzi przemysłu. Warto dodać, iż jedna z fabryk syntetycznego kauczuku, będącego surowcem do produkcji opon samochodów i transporterów, znajdowała się w Oświęcimiu – zbudowana tam w 1941 roku IG Farben Werk Auschwitz korzystała z pracy więźniów koncentracyjnego Auschwitz III – Monowitz, specjalnie utworzonego podobozu Auschwitz-Birkenau.

4. Fanta

Skoro mowa o niemieckich innowacjach, to można przypomnieć zaskakujący wynalazek nazistów, który do dziś możemy znaleźć na półkach każdego supermarketu. Pomarańczowa Fanta podbiła serca żołnierzy Wehrmachtu już w roku 1940, będąc niemiecką odpowiedzią na amerykańskie embargo i wstrzymanie produkcji niezwykle popularnej przed wojną Coca-Coli (a firma ta była sponsorem igrzysk w Berlinie w roku 1936).

Mocno słodzona, gazowana lemoniada powstawała początkowo z resztek owoców, a nawet serwatki, później ze sprowadzanego z sojuszniczych Włoch koncentratu pomarańczowego. Nazwa napoju pochodzi od marketingowego niemieckiego hasła „fantastisch”, czyli „fantastyczny”. Oficjalnie, ten najbardziej znany spożywczy wynalazek II wojny światowej jest sprzedawany jako napój pomarańczowy dopiero od roku 1955.
Fanta powstała w niemieckim oddziale regionalnym Coca-coli po tym, jak odcięto surowce do wyrobu napoju. Po wojnie koncern kontynuował jej produkcję. Na zdjęciu niemiekkie plakaty promujące nowy napój. Fot. domena pibliczna
5. Jeep i kanister

Ikona motoryzacji i synonim samochodu terenowego, protoplasta modnych dzisiaj aut z napędem czterokołowym (choć raczej w wersji SUV – ang. Sport Utility Vehicle, bardziej osobowych i komfortowych niż do jazdy w terenie). Jeep to auto stworzone na potrzeby II wojny światowej, obecnie jako marka należy do koncernu Chrysler.

Niezwykle wytrzymały pojazd terenowy był efektem konkursu, jaki armia amerykańska rozpisała wśród rodzimych koncernów. W przededniu przystąpienia do wojny, potrzebowała prostego, trwałego, masowo produkowanego auta. Projekt najszybciej opracowała firma Willys-Overland Motors (prawdziwa nazwa jeepa to Willys MB).

W czasie wojny z taśmy produkcyjnej zjechało ponad 600 tys. modeli, z czego duża część trafiła do sojuszników, w tym aż 50 tys. do armii radzieckiej. Brytyjczycy korzystający ze wsparcia tzw. Land Lease Act również otrzymali partię jeepów, z czym wiąże się ciekawy wątek w serialu „Czas honoru”. To auto pojawia się bowiem w scenie otwierającej pierwszy odcinek, ale jest to historyczna nieścisłość: wiosną 1941 roku, gdy rozpoczyna się akcja filmu, tych samochodów jeszcze nie było na wyposażeniu brytyjskiej armii. Fabryczna produkcja jeepa rozpoczęła się w USA dopiero w lipcu.

Po wojnie na bazie Willisa powstał samochód cywilny. Francuzi rozpoczęli produkcję swojego „La Jeep” Hotchkissa M201, a Brytyjczycy wspaniałą historię Land Rovera. Idea wojskowego auta 4 × 4 zaraziła także inżynierów radzieckich. Od roku 1970 wojska Układu Warszawskiego jeździły swoim „jeepem” – UAZ-em 469.
Żołnierze alianccy jadący jeepem Willys MB do Lipska, Niemcy, kwiecień 1945 r. Fot. Keystone-France \ Gamma-Rapho via Getty Images
Amerykanie na zawsze pozostaną wynalazcami auta – symbolu wojskowej motoryzacji, ale kanister to już nie ich inwencja, tylko pomysł czysto niemiecki. Wehrmacht-Einheitskanister, stalowy, 20-litrowy pojemnik na paliwo został opracowany w latach 30. w Niemczech, jako podręczny środek transportu zapasu paliwa dla Wehrmachtu. Żołnierz miał nieść dwa pełne lub cztery puste kanistry. Prozaiczny wynalazek, dzięki któremu skuteczne były ataki oparte na dużej mobilności wojsk zmechanizowanych, miał niemały udział w blitzkriegu nazistów w Europie.

6. Walkie-talkie

W zbiorach Biblioteki Narodowej można znaleźć dokument patentowy z 1936 roku, zgłoszony przez Henryka Magnuskiego, 27-letniego absolwenta Politechniki Warszawskiej. Projekt „Urządzenia do szybkiego nawiązywania łączności radjotelegraficznej lub radjotelefonicznej” stał się dla młodego naukowca przepustką do odbycia w 1939 roku stażu w Nowym Jorku. Tam zastała go wojna.

Bardzo szybko znalazł zatrudnienie w firmie Galvin Manufacturing Corporation, znanej od 1947 roku jako… Motorola. Amerykańskie przedsiębiorstwo kilkadziesiąt lat później stało się pionierem na rynku telefonów komórkowych. W czasie wojny ściśle współpracowało z armią USA, a Polak został współtwórcą jednej z największych innowacji tych czasów: radiostacji SCR-536, znanej później jako walkie-talkie. Uruchamiana przez wyciągnięcie antenki, 2,5-kilogramowa krótkofalówka pozwalała na komunikację w obrębie kompanii, gdyż każdy z amerykańskich plutonów lądujących w Normandii, a także na Sycylii, był wyposażony w taką łączność.
Amerykański żołnierz rozmawia przez SCR-536, podręczne radio umożliwiające dwustronną komunikację, później nazywane walkie-takie. 1944 rok. Fot. US Army/Signal Corps/PhotoQuest/Getty Images
7. Samoloty rakietowe i pociski balistyczne V-2

Pierwsi w kosmosie byli... naziści. Rakietowe pociski V-2 to bowiem pierwsze obiekty, które człowiek wystrzelił poza Linię Kármána, czyli umowną granicę przestrzeni kosmicznej. Cudowna broń o zasięgu 400 kilometrów osiągała pułap parabolicznego lotu aż do 200 km od powierzchni Ziemi i miała odmienić losy wojny. Na szczęście pociski opracowywane od 1942 roku ostatecznie miały swoją premierę w boju dopiero pod koniec wojny, spadając na Londyn głównie na przełomie roku 1944/45, gdy losy konfliktu były już przesądzone.

Złośliwi do dziś wypominają, iż to niezwykle zaawansowane narzędzie rażenia (rakiety przenosiły tonę ładunku wybuchowego), pochłonęło więcej ofiar wśród robotników przymusowych w niemieckich zakładach, niż w wyniku ataku. Faktycznie, moc V-2 tkwiła w przesłaniu propagandowym, gdyż rakiety miały niskie efekty niszczące, bowiem nie posiadały mechanizmu sterującego przed osiągnięciem celu.
Pocisk V2 jako rakieta kosmiczna na Księżycu, z astronautami ubranymi w realistyczne kombinezony kosmiczne. To hiszpański plakat do filmu „Na Księżyc” United Artist z 1950 roku, w reżyserii Irvinga Pichela, z udziałem Johna Archera, Warnera Andersona, Toma Powersa, Dicka Wessona i Erin O'Brien-Moore. Został nakręcony w Technicolorze. Fot. Michael Nicholson / Corbis via Getty Images
Niemcy nadali jednak wyraźny kierunek dalszemu rozwojowi powojennej techniki lotniczej i astronautyce. Również pierwszym samolotem o napędzie rakietowym u schyłku wojny był Messerschmitt Me 163, który pomimo tego, że osiągał prędkość o 300 km/h większą niż brytyjski Spitfire, nie osiągał spektakularnych sukcesów w walce, pożerając tony deficytowego paliwa.

Wiedza i doświadczenie Niemców, często wysoko postawionych członków NSDAP, została skrzętnie wykorzystana przez Amerykanów. Część oficerów-konstruktorów superbroni dożyło sędziwego wieku w USA – zostali przechwyceni w ramach Operacji Paperclip i pracowali później dla amerykańskiego przemysłu kosmicznego.

8. Penicylina

Czy pierwszy w historii antybiotyk, odkryta w 1928 roku, ale wyizolowana tuż przed wojną penicylina, odmieniła losy świata? Zdecydowanie, biorąc pod uwagę, że uratowała życie wielu rannych żołnierzy amerykańskich i brytyjskich, tworząc ogromną przewagę alianckiej medycyny wojskowej nad niemiecką. Podczas lądowania w Normandii alianckie służby medyczne dysponowały 600 tys. dawek penicyliny. W Trzeciej Rzeszy nie zdołano wyodrębnić czystego antybiotyku, a zakażenia leczono sulfonamidami.
Laboratorium z królikami podczas produkcji i testowania nowego leku, penicyliny, w Commercial Solvents z Terre Haute, Indiana, czerwiec 1944 r. Fot. Fritz Goro / The LIFE Picture Collection via Getty Images
Z penicyliną związane są dwa wielkie mity historyczne: przypisanie jej uratowania życia chorego na zapalenie płuc Winstona Churchilla oraz ozdrowienie Adolfa Hitlera, któremu rzekomo pomogła wylizać się z ran po zamachu w Wilczym Szańcu. Oba nie znajdują potwierdzenia w faktach i biografiach tych postaci (zwłaszcza w przypadku Führera). Nie zmienia to faktu, iż antybiotyk ocalił życie tysięcy żołnierzy na frontach II wojny światowej. Melchior Wańkowicz opisał zresztą, jak korzystano z penicyliny do leczenia polskich rannych w trakcie Bitwy pod Monte Cassino.

Antybiotyk zyskał status wielkiego medycznego przełomu. A w roku zakończenia wojny zespół Alexandra Fleminga został uhonorowany Nagrodą Nobla.

9. Maszyny liczące i… komputery

Elektroniczne systemy szyfrowania nie powstały w XXI wieku. Perforowane karty maszyn liczących pełniły funkcję obliczeniowe na długo, zanim większość sfer naszego życia opanowały algorytmy. Matematyka i raczkująca informatyka odegrały dużą rolę w czasie II wojny światowej.

Rywalizujące ze sobą wywiady musiały szyfrować przekazywane analogowo meldunki od sojuszników i szpiegów. I o ile Amerykanie wpadli na genialny w swej prostocie pomysł, by do przekazywania meldunków na froncie wykorzystać język indiańskich rekrutów, to skala szyfrowania raportów i rozkazów w Europie musiała być większa. Zespół genialnego matematyka, uznanego za ojca informatyki Alana Turinga rozszyfrowywał dziennie kilka tysięcy niemieckich wiadomości zakodowanych przez Enigmę, pozyskując informacje o ruchu niemieckich wojsk i U-Bootów. Warto przy tym przypomnieć, że to Polacy już w latach 30. opracowali skuteczne metody deszyfrowania Enigmy, a gdy w 1939 Niemcy kolejny raz zmienili sposób szyfrowania, przekazali po jednym egzemplarzu polskiej Enigmy wraz z dokumentacją wywiadom Wielkiej Brytanii i Francji, a wkrótce potem Turing w oparciu o polskie materiały rozpoczął prace nad dekryptażem Enigmy. Wojenne doświadczenie pozwoliło Turingowi już w roku 1947 zaprojektować pierwszą maszynę będącą protoplastą współczesnego komputera.
Prototyp silnika automatycznego obliczania (ACE), zaprezentowany prasie w National Physical Laboratory w Bushy Park w Teddington, Londyn, 29 listopada 1950 r. Drugi i trzeci od lewej Inżynier elektronik Edward Newman i matematyk James H Wilkinson. ACE był jednym z pierwszych komputerów zbudowanych w Wielkiej Brytanii, wykorzystywał 800 lamp próżniowych. Maszyna została zaprojektowana przez Alana Turinga. Fot. Jimmy Sime/Central Press/Hulton Archive/Getty Images
Przemysł komputerowy ma jednak swoją czarną kartę w historii. Amerykański IBM przed wojną był dostawcą zaawansowanych maszyn obliczeniowych, które Niemcy wykorzystywali w katalogowaniu osób podejrzanych o żydowskie pochodzenie – prezes firmy Thomas Watson otrzymał zresztą medal za „zasługi dla Rzeszy”. Korporacja już po rozpoczęciu wojny nadal współpracowała z nazistami, dostarczając im systemy, które pomogły im w organizacji Holocaustu (opisane we wstrząsającym dokumencie historycznym Edwina Blacka „IBM i Holocaust”). Amerykańska firma, będąca pionierem rozwiązań informatycznych, po wojnie opracowała pierwsze maszyny wykorzystujące sztuczną inteligencję, współpracowała z NASA i wdrożyła takie wynalazki, jak twardy dysk, czy kod kreskowy.

10. Energetyka jądrowa

Atomistyka, czyli dziedzina techniki zajmująca się wykorzystaniem energii jądrowej do celów pokojowych, jest wielkim dzieckiem II wojny światowej. Od samego początku konfliktu trwał bowiem wyścig o to, kto pierwszy stworzy broń przewyższającą swym potencjałem wszystkie dotychczasowe. Niemiecki naukowiec, późniejszy noblista Otto Hahn wprawdzie rozszczepił jądro atomu przed wojną, ale to Amerykanie są ostatecznie autorami najbardziej śmiercionośnego wynalazku w dziejach ludzkości.

W tajnym laboratorium w Los Alamos, a później na poligonie w Nowym Meksyku zgromadzono elitę ówczesnego świata naukowego, w tym wielu mających żydowskie pochodzenie naukowców, uciekających przed wojną z Niemiec. Było wśród nich pięciu noblistów: dwóch przedwojennych (z 1925 roku James Franck i z 1943 Otto Stern) oraz trzech, którzy uzyskali nagrodę po zakończeniu projektu (w 1952 Felix Bloch, w 1954 Max Born, w 1963 Eugene Paul Wigne) – wszyscy wyjechali z III Rzeszy w 1933 roku. Byli też nobliści z Włoch: z roku 1938 Enrico Fermiego, który zbiegł obawiając się o los żony mającej żydowskie korzenie, oraz włoski Żyd Emilio Gino Segrè, który opuścił Europę w 1938 roku, a Nobla otrzymał w 1959 r. W sumie w programie naukowo-badawczym, który zmierzał do konstrukcji bomby atomowej, pracowało aż 20 noblistów, w tym 14 przyszłych, i prawie wszyscy – bo 16 – uzyskali tę nagrodę z fizyki (od 1922 do 1968 roku), tylko trzech z chemii.
Fotografia prezentowana w Muzeum Nauki w Bradbury, pokazująca testy termojądrowe. Muzeum jest poświęcone aktualnym badanom Narodowego Laboratorium Los Alamos i jego roli w tajnym „Projekcie Manhattan” podczas II wojny światowej. Fot. The Bradbury Science, skopiowanej przez Joe Raedle/Getty Images
W zespole pracowali również polscy naukowcy: przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej Stanisław Ulam oraz warszawscy fizycy Stanisław Mrozowski i Józef Rotblat. Ten ostatni urodził się w samym sercu Muranowa, w rodzinie polskich Żydów i miał to szczęście, że dostał stypendium zagraniczne i dokładnie 30 sierpnia 1939 roku znalazł się w Wielkiej Brytanii. Wielokrotnie próbował w czasie wojny wydostać z okupowanej Polski swoją żonę Tolę, niestety bezowocnie – prawdopodobnie została zamordowana w obozie zagłady w Bełżcu. W 1957 r. Rotblat założył pacyfistyczny ruch naukowców na rzecz rozbrojenia nuklearnego – Pugwash. Za tę działalność w 1995 roku, w 50. rocznicę zagłady Hiroszimy i w momencie wznowienia prób z bronią atomową przez Francję, został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla – to jedyny Nobel w tej kategorii wśród uczestników „Projektu Manhattan”.

W kierowanym przez Roberta Oppenheimera „Projekcie Manhattan” zdołano opracować mechanizm bomb zrzuconych na Hiroszimę (bomba uranowa o nazwie „Little Boy”) i na Nagasaki (bomba plutonowa „Fat Man”). Wydarzenie to, jego śmiercionośne i dalekosiężne skutki, wstrząsnęły światem. Dalszy rozwój nauki na szczęście podążył, jak na razie, w kierunku pokojowego zastosowania atomu.

Jeszcze w trakcie wojny w 1942 roku w Chicago powstał pierwszy minireaktor, w którym przeprowadzano kontrolowaną reakcję łańcuchową. Pojawiły się koncepcje, by wykorzystywać takie źródła energii w napędach okrętów i łodzi podwodnych i wreszcie wybudować elektrownie atomowe. Dziś funkcjonuje ich na świecie aż 450, z czego najwięcej w USA (97), Francji (58) i Chinach (45).

Awarie w amerykańskiej Three Mile Island w roku 1979 i Czarnobylu w 1986, podały w wątpliwość bezpieczeństwo tego źródła energii. Przy czym tam powody awarii były techniczne lub leżały po stronie ludzi i systemów, zaś w 2011 roku w japońskiej Elektrowni Atomowej Fukushima (właściwie dwóch: Nr 1 i odległej o 11 km Nr 2) doszło do serii wypadków jądrowych zupełnie niezależnie od człowieka – w wyniku tsunami spowodowanego przez trzęsienie ziemi u wybrzeży Honsiu. Do środowiska przedostała się wtedy skażona woda morska, stosowana do chłodzenia reaktorów. Mimo to w obliczu wyczerpywania węgla i ropy oraz ekologicznych kosztów używania tych surowców, energetyka jądrowa 75 lat po II wojnie światowej nadal jest jej najważniejszym wynalazkiem.

– Cezary Korycki

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Jackie Copeland demonstruje umiejętności gotowania hamburgerów w Raytheon Radarange, który był prekursorem późniejszych mniejszych kuchenek mikrofalowych. Radarange potrzebował bardzo dużego układu chłodzenia, piekarnik miał tylko dwa przyciski i zegar. 7 października 1946 r. w hotelu Waldorf-Astoria. Fot. Getty Images
Zobacz więcej
Historia Poprzednie wydanie
50 godzin na gwałt. Ciemna strona Monte Cassino
Ofiarą Marokańczyków z francuskich oddziałów kolonialnych padły Włoszki w wieku od 11 do 86. roku życia.
Historia wydanie 15.05.2020 – 22.05.2020
Rosjanie do Ukraińców: To oddajcie Lwów!
W Moskwie furię wywołuje to, że Ukraina uznała pakt Ribbentrop-Mołotow za przyczynę II wojny.
Historia wydanie 8.05.2020 – 15.05.2020
Generał Anders trzy razy pogrzebany
Wieniec na cmentarzu złożyli niemieccy żołnierze, którzy bronili Monte Cassino przed Polakami.
Historia wydanie 8.05.2020 – 15.05.2020
Kłopoty z kapitulacją Niemiec. Francuz groził samobójstwem
Prosił, groził, uderzał w płaczliwe tony.
Historia wydanie 8.05.2020 – 15.05.2020
Przyjaźń zakończona na moście Poniatowskiego
12 maja 1926 roku spotkali się nie tyle były naczelnik państwa z urzędującym prezydentem, ile wieloletni przyjaciele.