Rozmowy

„Świat pandemii” dla wielu rodzin może być błogosławieństwem

Wcześniej wspólna modlitwa rodzinna była rzadka albo nie było jej wcale. Teraz o wiele częściej jej członkowie klękają do niej przy ołtarzyku domowym, nierzadko mężczyźni, którzy wcześniej uważali, że to jest dla nich wstydliwe, krępujące i niemęskie. Poprzez swoją codzienną wierność, wysiłek, mogą pokonywać swoje słabości, wyzwalać się z grzechu, pójść głębiej w siebie, aby być lepszym mężem, żoną, rodzicem – mówi ksiądz dr Piotr Cebula, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin Kurii Diecezjalnej w Tarnowie.

TYGODNIK TVP: Co ksiądz zawdzięcza swoim rodzicom, tak najbardziej?

KS. PIOTR CEBULA:
Wychowałem się w rodzinie wielodzietnej, tradycyjnej, religijnej i przede wszystkim bardzo kochającej. Jest nas czwórka rodzeństwa: trzech braci i siostra. Od najmłodszych lat uczyliśmy się więc życia społecznego, pomagania sobie nawzajem, dzielenia się tym, co mamy. Każdy z nas był inny, miał swoje potrzeby, odmienny punkt widzenia, to uczyło więc nas konieczności współpracy. To były bezcenne lekcje w wychowywaniu się nawzajem.

Swoim rodzicom zawdzięczam bardzo dużo, przede wszystkim przekazali mnie i mojemu rodzeństwu szacunek do każdego człowieka i pracy. Nie tylko w słowach, ale też w postawie. Szacunek ten wiązał się nieodłącznie ze znakiem chleba. Kiedy upadł na ziemię, zawsze się go podnosiło i całowało. To było bardzo symboliczne.

Na tych wartościach rozwijał się szacunek do Boga i tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. W mojej rodzinie kładło się nacisk na głęboko przeżywaną celebrację świąt i pobożność ludową. Na przykład pięknym zwyczajem było uczestnictwo w dożynkach. W ten sposób dziękowało się Bogu za zebrane plony. Tworzyło to poczucie większej wspólnoty i uczyło postawy wdzięczności ludziom i Bogu.

Z powodu pandemii koronawirusa życie rodzinne i społeczne ma teraz zupełnie inny wymiar niż kiedyś. Powszechna kwarantanna, zamknięcie szkół, żłobków i przedszkoli – całe rodziny spędzają teraz większość czasu w swoich domach. Dla wielu z nich to duże wyzwanie, nauka cierpliwości i wytrzymałości.

To doskonała okazja, aby przyjrzeć się, w jakiej kondycji są obecnie nasze rodziny. Jeśli w rodzinie relacje są bliskie, to można próbować je jeszcze bardziej pogłębić. Gorzej, kiedy są rozluźnione, słabe czy trudne. Wtedy mogą narastać nieporozumienia, szczególnie te sprzed wielu lat. I czas kwarantanny może być rzeczywiście dużym sprawdzianem.
Odnowienie przyrzeczeń małżeńskich podczas rekolekcji Dialog Małżeński Perłą Bożej Miłości, Ciężkowice. Fot. P. Deja
Ale może być też nowym wyzwaniem, z którym warto się zmierzyć. Mamy teraz więcej możliwości, aby głębiej pochylić się nad problemami, sprawami, na które może nie było wcześniej czasu, spróbować je omówić, rozwiązać, powoli odbudowywać swoje relacje, swój związek.

W jaki sposób?

Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, wzorca. Każda rodzina na swój sposób przeżywania codzienności, inne priorytety. Mogę jedynie pokusić się o uniwersalną radę: nie marnujcie tej szansy, powalczcie o siebie, o swoją lepszą przyszłość.

Przyznaję, że w tej sytuacji łatwiej jest się odnaleźć rodzinom wierzącym, bo można w tym czasie budować piękną wspólnotę ludzi wiary. Swoje trudy powierzyć Bogu. Osoby wierzące w Boga, oprócz czysto naturalnych ludzkich możliwości, mogą czerpać siłę z Bożej łaski. Na portalach społecznościowych tworzą się grupy rodzin katolickich, rozmawiają ze sobą, wspierają się nawzajem.

Co można zatem poradzić na ten czas osobom niewierzących?

Tu powołam się na książkę Gary’ego Chapmana „Pięć języków miłości”. Autor wskazuje pięć sposobów okazywania sobie uczuć w związku, w rodzinie, w relacjach. To pewne „języki” komunikowania tego, jak jesteśmy dla siebie ważni. Z tych porad mogą skorzystać wszyscy.

Pierwszym z nich są wyrażenia afirmatywne, czyli akceptacja drugiej osoby, taką jaką ona jest. Poprzez słowa, gesty, komplementy okazujemy jej szacunek. Jeśli są jakieś problemy, to je wspólnie próbujemy rozwiązać. Drugim językiem jest czas dany drugiej osobie. Nie taki, który nam zbywa, tylko ten najlepszy, najbardziej wartościowy, „dobry czas”. Ma on być darem, a nie ochłapem. Teraz jest go więcej, więc warto go jakościowo spożytkować dla żony, męża czy dziecka.

Trzeci język to dobre uczynki, czyli drobne gesty miłości, życzliwości. Robię coś bezinteresownie dla drugiej strony. Daję coś od siebie, bo chcę. Z potrzeby serca, nie oczekując niczego w zamian. Czwarty język to dotyk. Z czułością i delikatnością wyrażamy swoje uczucie. I ostatni język to przyjmowanie małych podarków, ale także ich dawanie. Wiele kobiet mówi, że mały, niepozorny kwiat, który otrzymały z jakiejś okazji czy też bez okazji od swoich mężów, jest pięknym wyrazem wzajemnej miłości. Ususzony może być pamiątką na dłużej.

Szkoła w czasach epidemii i kwarantanny. Książki w sieci, transmisje przez smartfon, wideoczaty, wirtualne notatki

Jak mówią Indianie: konia można zaciągnąć do wodopoju, ale nie da się go zmusić do picia. Czy realnie, czy wirtualnie, zawsze trzeba znaleźć coś, co zainteresuje młodzież – podkreśla prof. Lech Mankiewicz z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN.

zobacz więcej
Chodzi o to, aby relacje małżeńskie, rodzinne nieustannie umacniać i rozwijać. Nie zawsze te języki mogą być tak samo efektywne w danej rodzinie, ale trzeba próbować, trzeba chcieć nimi „mówić”. Ważna jest oczywiście dobra wola z dwóch stron.

Izolacja nie zawsze jednak sprzyja pogłębieniu relacji a wręcz odwrotnie. Jak alarmują eksperci, w ostatnim czasie nasiliła się fala przemocy domowej. Ofiary są skazane na przebywanie cały czas ze swoimi oprawcami.

W takich sytuacjach wszelkie formy pomocy psychologicznej czy terapeutycznej są bardzo ważne. Jeśli chodzi o diecezję tarnowską, działa telefon zaufania Arka, poradnia specjalistyczna Arka oraz Fundacja „Auxilium” (z łac. pomoc). Telefonicznie bądź online można porozmawiać ze specjalistą o swoich problemach. Zasięgnąć porady, wsparcia.

Niestety obawiamy się, że po okresie kwarantanny nastąpi wysyp tego typu spraw, których nie uda się tak szybko i łatwo rozwiązać. Wciąż uczymy się nowej sytuacji. Mogę jednak zapewnić, że pomoc z naszej strony i urzędu miasta będzie cały czas rozszerzana i rozwijana w zależności od potrzeb.

Ważne, aby nie milczeć, kiedy dochodzi do przemocy domowej. Ukrywanie tego jest najgorszym wyjściem. Nie można godzić się na zło. Kiedy dochodzi do przestępstwa domowego, trzeba traktować to jako przestępstwo. Reagujmy zatem, aby nie było za późno. Jeśli coś nas niepokoi, natychmiast skontaktujmy się z poradnią. Wtedy uruchamiane jest wsparcie, kolejne działania, aby się temu przeciwstawić.

Jakie są inne działania duszpasterstw małżeństw i rodzin na czas pandemii?

Papież Franciszek mówiąc o obecnych wyzwaniach dla duszpasterstw małżeństw i rodzin podkreśla znaczenie indywidualnego skoncentrowania się na danym człowieku, bo przecież każdy jest inny, inaczej przeżywa daną rzeczywistość. W swoich dokumentach o rodzinie często pisze o tak zwanym towarzyszeniu. To słowo jest takim kluczem, jeśli chodzi o naszą obecną pracę w wydziale. Towarzyszyć oznacza być blisko przy tej osobie. Być takim przewodnikiem duchowym, wychowywać ją, akcentując w tym priorytetową rolę Boga.

Wypieki dobrze robią na stres. Zajęcia czasów kwarantanny

Drożdże są dziś jednym z najbardziej poszukiwanych produktów. I to w wielu krajach Europy.

zobacz więcej
W czasie pandemii odkrywamy w pełni znaczenie słów papieża Franciszka. Kładziemy zatem nacisk na personalne rozeznawanie danej sytuacji, tak aby jak najbardziej efektywnie pomagać i wspierać tych, którzy zwrócą się do nas o poradę. Zdajemy sobie sprawę, że izolacja społeczna może potrwać kilka miesięcy, a nawet dłużej. To na przykład uniemożliwia grupową katechizację przedmałżeńską.

Z tego powodu wydział małżeństw i rodzin w tarnowskiej kurii wydał nową instrukcję w tym zakresie dla duszpasterzy i osób przygotowujących się do małżeństwa. Proponujemy, aby narzeczeni byli przygotowywani indywidualnie do tej roli, poprzez prowadzenie ich przez konkretnego kapłana z danej parafii. Kiedy pracowałem w Polskiej Misji Katolickiej w Anglii, tam tak to się właśnie odbywało – pracowałem z daną parą. I dostrzegałem tego pozytywne efekty. Podczas spotkań narzeczeni się otwierali, mówili o trudnych rzeczach, o których nie powiedzieliby w większym gronie.

Jednym z priorytetowych zadań duszpasterstw jest też ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Ostatnio Sejm skierował obywatelski projekt zaostrzający prawo aborcyjne do sejmowej komisji zdrowia oraz do komisji polityki społecznej. Zgodnie z inicjatywą, miałby zostać wprowadzony zakaz aborcji w sytuacji, w której wyniki badań prenatalnych wskazywałyby na upośledzenie płodu lub chorobę zagrażającą życiu, a także gdy ciąża byłaby spowodowana przez gwałt. Czy taka zmiana prawa jest potrzebna?

Nie chciałbym tutaj wchodzić w sprawy polityczne i oceniać, czy projekt jest dobry czy zły. Stanowisko Kościoła wobec aborcji jest jednoznaczne. Mówi, że celowe przerwanie ciąży jest zabójstwem. Życie trzeba chronić zawsze, w każdej sytuacji. Od początku do końca. I tu nie może być żadnego kompromisu. Nieważne, czy taka osoba ma kilkadziesiąt lat, kilka tygodni, czy dosłownie kilka chwil i w jakiej kondycji się znajduje.

Stanowisko Kościoła w tej sprawie jest szczególnie podkreślane podczas Dni Świętości Życia, połączonych z Duchową Adopcją Dziecka Poczętego, czy choćby przez Marsze dla życia i rodziny.
Marsz dla Życia i Rodziny w Nowym Sączu w 2019 roku, pod przewodnictwem bpa Andrzeja Jeża. Fot. Z. Wielosz
Tu stawiamy na profilaktykę. Idziemy w kierunku budzenia sumień, czyli ukazywania człowiekowi, że życie jest wartością samą w sobie, na którą nie można podnieść ręki. I temu służą właśnie między innymi Marsze dla Życia i Rodziny. W samej diecezji tarnowskiej odbyło się już 11 takich akcji. Biorą w nich udział tłumy, w 2019 roku w samym Nowym Sączu uczestniczyło w marszu około 11 tysięcy osób.

To taka afirmacja dobra, pokazanie rodzin, które promują życie. Chciałem zaznaczyć, że te marsze nie są przeciw komuś czy czemuś, tylko za małżeństwem rozumianym zgodnie z prawem naturalnym, z zamysłem Boga, które odczytujemy w Piśmie Świętym, czyli jako związku mężczyzny i kobiety, ukierunkowanym na zrodzenie i wychowanie potomstwa. To, co mówi też chrześcijaństwo.

Drugą ważną inicjatywą są wspomniane Dni Świętości Życia. W encyklice „Evangelium Vitae” świętego Jana Pawła II z 1995 roku, w której mowa o nienaruszalności życia ludzkiego, znajdujemy słowa, aby świętować dni, w których możemy podziękować Bogu za ten dar. Ten dzień przypada 25 marca, czyli w uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Upamiętnia poczęcie się Jezusa Chrystusa, kiedy Maria mówi „fiat” (łac. „niech”), czyli „niech mi się stanie”. I właśnie w tym czasie, od wielu lat organizowana jest Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego, którego się nie zna, nawet z jego imienia. Ktoś, kto na to się decyduje, duchowo otacza to dziecko modlitwą po to, aby uchronić je przed zabiciem. Wierzymy, że Pan Bóg przypisuje taką intencję do konkretnego dziecka. Przez dziewięć miesięcy taka osoba modli się w tym celu specjalną modlitwą. Odmawia też dziesiątkę różańca.

Powstała specjalna aplikacja na smartfony „Adoptuj życie”, która każdego dnia pokazuje, jak rozwija się w łonie matki dziecko, które zostało zaadoptowane duchowo. Można obserwować zmiany od poczęcia aż do narodzin. Tworzy się taka piękna, niewidzialna więź.

W naszej diecezji adopcji duchowej podejmuje się rocznie średnio kilka tysięcy osób. Niektórzy mają nawet kilka takich duchowo adoptowanych dzieci. Ufają oni, że dzięki ich staraniom, uratowali je przed aborcją.

Pandemia koronawirusa odcięła większość katolików od bezpośredniego uczestnictwa w mszy świętej. Czy to jest szansa na odrodzenie się Domowych Kościołów?
Ołtarzyk Domowy Joanny i Krzysztofa. Fot. Archiwum rodzinne
Każde trudne i niecodzienne doświadczenie może być szansą. Ważne, aby umieć to odczytać i podjąć konkretne działania. Kiedy jest inaczej, wtedy opanuje nas lęk, który może nas zniszczyć.

To co się obecnie dzieje na świecie zmusza nas, abyśmy popatrzyli na to z Bożej perspektywy – Jego oczami, jako znak czasu. Jeśli mamy ograniczoną możliwość przeżywania wiary w dużych wspólnotach, możemy bardziej skupić się na małych, wśród osób nam najbliższych. I tu zachęcamy między innymi do budowania ołtarzyków domowych w naszych Domowych Kościołach.

Zawsze mówiło się, że rodzina chrześcijańska jest Domowym Kościołem. Teraz nie tylko wiemy, że tak jest, ale możemy tego osobiście doświadczyć. To określenie nabrało dzisiaj bardzo realnego kształtu. Część rodzin pięknie się w tym odnalazło.

Wcześniej wspólna modlitwa rodzinna była rzadka albo nie było jej wcale. Teraz o wiele częściej jej członkowie klękają do niej przy ołtarzyku domowym, nierzadko mężczyźni, którzy wcześniej uważali, że to jest dla nich wstydliwe, krępujące i niemęskie. Poprzez swoją codzienną wierność, wysiłek, mogą pokonywać swoje słabości, wyzwalać się z grzechu, pójść głębiej w siebie, aby być lepszym mężem, żoną, rodzicem.

To jednak nie jest to samo, co obecność fizyczna w świątyni. Nie rodzi się zagrożenie osłabienia wiary?

Posłużę się tu przykładem rodziny, w której mąż pracuje za granicą. Nie ma osobistego kontaktu na co dzień, żona nie powie mu na ucho, co ją boli. Nie ma możliwości przytulenia. Ale dzięki łączności telefonicznej, internetowej podtrzymywana jest między nimi więź. Oczywiście nigdy to nie będzie to samo, gdyby byli obok siebie, ale mają świadomość, że kiedyś ta rozłąka minie. Relacja wirtualna ma więc podtrzymać relację realną, a nie zastąpić ją. Nie wolno nam w czasie pandemii uczynić pomiędzy tymi dwiema relacjami znaku równości. To byłby fatalny błąd na przyszłość.

Kościół jest wielopłaszczyznowy. Pierwsza płaszczyzna to wspólnota Kościoła Powszechnego – tu łączymy się wirtualnie z innymi rodzinami, uczestnicząc w mszy świętej online czy we wspólnej wieczornej modlitwie różańcowej. Wszystko po to, aby nasza wiara nie osłabła. Ta wirtualna relacja ma podtrzymać realną wieź wspólnoty Kościoła.
Modlitwa papieża Franciszka na pustym placu świętego Piotra, która była transmitowana na cały świat, była bardzo przejmująca i symboliczna. Obraz mówił sam za siebie. To daje dużą nadzieję na wzmocnienie więzi duchowej między osobami wierzącymi.

Papież podczas kazania w kaplicy w Domu świętej Marty mówił, że obecnie jesteśmy w tunelu, z którego kiedyś na pewno wyjdziemy. To sytuacja przejściowa, w której musimy się jakoś odnaleźć i ją przetrwać. I te wirtualne transmisje nabożeństw mają w tym pomóc. Oczywiście komunia duchowa to nie to samo, co sakramentalna, ale jest tymczasowym rozwiązaniem. Teraz warto wzbudzać i rozpalać w sobie jej głód, aby w przyszłości jej przyjmowanie fizyczne było bardziej świadome. Bo przecież w ten sposób Bóg przychodzi do nas ze swoją łaską, pozwala nam budować ze Sobą jedność.

Druga płaszczyzna dotyczy omawianego wcześniej Domowego Kościoła, który daję nadzieję na umocnienie w tym czasie relacji z Bogiem i członkami rodziny, bo – jak mówimy – w duszpasterstwie ważne są relacje, a nie akcje. W tym wypadku wirtualna więź z całą wspólnotą Kościoła ma pomóc zbudować realne więzi z członami rodziny.

Czy z każdego zła, trudnej sytuacji Bóg może wyciągnąć większe dobro?

Jeżeli popatrzymy na to oczami wiary, to możemy to dostrzec. Zazwyczaj widać to w dłuższej perspektywie. „Świat pandemii”, odbierając nam wiele rzeczy, dał nam drogocenny czas, który dla wielu rodzin może być błogosławieństwem. Teraz od nich zależy, czy go dobrze wykorzystają czy też nie.

– rozmawiała Monika Chrobak, dziennikarka Polskiego Radia

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Zadaniem Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin jest między innymi przygotowanie do małżeństwa, poradnictwo psychologiczne i prawne, pomoc rodzinom w kryzysach, w wychowywaniu dzieci i młodzieży oraz obrona życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci.

Poradnia Specjalistyczna ARKA: tel. 14 6920293, wew. 1 rejestracja; wew. 2. telefon zaufania; wew. 4 zdalne dyżury specjalistów (psychologów, prawników, terapeutów, mediatorów, duszpasterzy, specjalistów ds. uzależnień, dietetyk) – dni robocze od 16:00 do 20:00.

Telefon Zaufania ARKA (także dla osób przeżywających lęk, stres związany z zagrożeniem epidemiologicznym) – 14 6274044, dni robocze od 16.00 do 20.00 oraz z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę od 20.00 do 6.00.

Telepomoc psychologiczna Fundacji „Auxilium”: 12 444 7922, dni robocze od 16.00 do 20.00.
Zdjęcie główne: "Zestaw dialogowy" Kasi i Tomka, wiernych, z którymi współpracuje ks. dr. Cebula. Foto. Archiwum rodzinne.
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Bezdomni szefowie warsztatu ślusarskiego, stolarni, pizzerii...
Produkują ławki, kosze na śmieci, przystanki autobusowe. Uprawiają warzywa, a włoski kucharz Iwo sprzedał im know-how swojej kuchni.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Dzikie zwierzęta otoczyły nas w tajdze syberyjskiej, a w Iranie...
Ida Nowakowska: Powierzam swoje życie Panu Bogu i Jego decyzjom.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Jak przebrać wołowinę za sarninę. Tajniki dawnej polskiej kuchni
Ptaki uznawano za mięso lepsze z tego powodu, że to zwierzęta będące bliżej nieba - nawet, jeśli są nielotami.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Kozioł ofiarny wygnany z cyfrowej wspólnoty
Blokując profile odchodzącego prezydenta USA portale społecznościowe chciały się przypodobać nowej władzy.
Rozmowy wydanie 8.01.2021 – 15.01.2021
Disneyland z podgrodziami? Kraków powinien być czymś więcej
Hostel dla osób LGBT i radykalna feministka na stanowisku prezydenckiego pełnomocnika zamiast wizji rozwoju miasta.