Felietony

Twierdzi, że w 6 godzin uleczył 10 milionów chorych. Teraz chce wzmocnić odporność ludzi na koronawirusa

Człowiek sowiecki pozostał człowiekiem religijnym. Tyle że szukającym zbawienia w hipnotyzerskich spojrzeniach czarnoksiężników, a nie w chrześcijaństwie.

W czasach śmiertelnej zarazy wielu ludzi ocalenia szuka nie tylko w medycynie konwencjonalnej. Pandemie wywołują panikę, a ta sprzyja rozmaitym „uzdrowicielom”, którzy obiecują cuda. Nic zatem dziwnego, że rozprzestrzenienie się koronawirusa SARS-CoV-2 w Rosji stało się okazją dla jednego z nich, żeby przypomnieć o swoim istnieniu.

Chodzi o Anatolija Kaszpirowskiego – lekarza, który u zmierzchu epoki sowieckiej zasłynął telewizyjnymi „leczniczymi” seansami hipnozy na odległość. Było o nim głośno nie tylko w ZSRR. I w Polsce nie zabrakło takich, którzy poddawali się jego sławnej odliczance: „Odin, dwa, tri, czetyri…”.

Na oczach setek milionów ludzi wrzasnął: „Jestem silny jak diabeł!” 5 minut Kaszpirowskiego

Pojawiły się głosy, że służbę zdrowia można zlikwidować, skoro mamy takie panaceum.

zobacz więcej
Parę dni temu rosyjskie media poinformowały, że Kaszpirowski znowu się uaktywnił. Ma prawie 81 lat, lecz patrząc na niego można odnieść wrażenie, że stara się udowodnić, iż od trzech dekad mało się zmienił. Jego głowę pokrywa taka sama fryzura, jak niegdyś, tyle że prawdopodobnie ciemny kolor włosów to efekt farby.

Kaszpirowski nadąża za postępem technologicznym. Korzysta ze zdobyczy rewolucji cyfrowej. Obywa się bez telewizyjnego studia. Swoje usługi świadczy użytkownikom laptopów, tabletów i smartfonów. Łączność z „pacjentami” nawiązuje poprzez You Tube. I deklaruje, że w dobie zachorowań na COVID-19 za cel stawia sobie wzmocnienie u ludzi odporności.

Kilka dni temu kanał Rossija-24 wyemitował materiał na ten temat. Cytowane są tam słowa Kaszpirowskiego o tym, że ostatnio w ciągu jednego sześciogodzinnego streamingu live udało mu się „wyleczyć” (prawdopodobnie chodzi o seans adresowany do osób z osteochondrozą, nadciśnieniem tętniczym i chorobami wzroku) blisko 10 mln ludzi, których na oczy nie widział.

Reporterka Rossiji-24 przypomina, że przylgnęła do niego opinia, iż jest „szarlatanem” i „aferzystą”, choć on sam uważa siebie za „człowieka-zjawisko” – za kogoś, kto uruchamia procesy samoregulacji pomagające ludzkiemu organizmowi radzić sobie z przypadłościami.

Co ciekawe, w materiale tym suchej nitki na Kaszpirowskim nie zostawili eksperci z zakresu psychologii i psychiatrii. Można było usłyszeć banał, że w trakcie ciężkich kryzysów rośnie podatność na manipulację i łatwowierność wobec wszelkich propozycji prostych rozwiązań. Ale i padło warte powtarzania wyjaśnienie: podczas występów Kaszpirowskiego działa mechanizm autosugestii, który sprawia, że człowiekowi po udziale w seansie może się wydawać, iż czuje się lepiej.
Anatolij Kaszpirowski na wystawie towarzyszącej obchodom 30-lecia Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji, której szefem jest Władimir Żyrinowski. Fot. Vyacheslav Prokofyev\TASS via Getty Images
Krytyka „uzdrowiciela” w dzisiejszej Rosji nie powinna dziwić. Owszem, można się spodziewać, że pandemia koronawirusa będzie sprzyjać zainteresowaniu mnóstwa osób tym, czym się zajmuje Kaszpirowski. Niemniej pochodzący z Ukrainy lekarz już dawno stracił pozycję, jaką się cieszył w Kraju Rad w okresie pierestrojki.

W roku 1993 rosyjski resort zdrowia zakazał mu i innym tak zwanym ekstrasensom masowych seansów zarzucając im wywoływanie „zbiorowej psychozy”. Odnotowano bowiem sytuacje, w których uczestnicy takich przedsięwzięć lądowali potem w szpitalach psychiatrycznych.

Ale jeśli nawet przed Kaszpirowskim pojawiły się takie kłody, to przecież nie da się zaprzeczyć, iż zrobił on karierę stając się jedną z ikon pierestrojkowej popkultury. W jakimś sensie symbolizował zmieniającą się sowiecką rzeczywistość: krążyło przekonanie, że uzdrawianie z chorób ma iść w parze z uzdrawianiem relacji społecznych, z „demokratyzacją” i „liberalizacją” systemu. Tyle że był to w wymiarze politycznym pozór. Protektora Kaszpirowski znalazł w Jegorze Ligaczowie. Ten prominentny polityk stał się pod koniec lat 80. przeciwnikiem Michaiła Gorbaczowa. Należał do skrzydła „twardogłowych” w partii komunistycznej. To on przetarł Kaszpirowskiemu szlak do telewizyjnego studia Ostankino w Moskwie.

Do myślenia także dają losy „uzdrowiciela” już po rozpadzie Związku Sowieckiego. W roku 1993 został deputowanym do Dumy Państwowej z ramienia Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji dowodzonej przez Władimira Żyrinowskiego. I choć dwa lata później zerwał z tym ugrupowaniem, to jednak przystąpienie do formacji „wielkomocarstwowych patriotów” żerujących na nostalgii za ZSRR o czymś świadczy.

Czy „boży szaleńcy” poprowadzą Rosję do demokracji?

Akceptowali pijaństwo, bluźnierstwo i seksualne wyuzdanie. Chodzili po ulicach nago. Cudownie uleczali i zabijali.

zobacz więcej
Skoro już mowa o pozorach, to trzeba poruszyć jeszcze jedną istotną kwestię, którą podnosi w Tygodniku TVP w rozmowie z Tomaszem Zapertem Gabriel Michalik, autor książki „Kaszpirowski. Sen o wszechmocy”. Podkreśla on, że choć jej tytułowy bohater prezentuje się jako światły racjonalista, to jednak swój przekaz adresuje do osób serio traktujących magię.

„Te występy [Kaszpirowskiego] – zauważa Michalik – często zaczynają się od długiej prelekcji (…) wymierzonej w zabobon, w wiarę religijną, w New Age i tak dalej, słowem – we wszystko co irracjonalne. Takie, powiedzmy, pranie mózgu w duchu afirmacji »światopoglądu naukowego«. Ja to odbieram jako dezawuowanie konkurencji”.

Można dojść do wniosku, że medialne sukcesy Kaszpirowskiego to dowód na to, że sowieckim komunistom nie udała się ateizacja społeczeństwa, którym rządzili. W latach 80. okultyzm i parapsychologia robiły w ZSRR furorę. Okazało się zatem, że człowiek sowiecki pozostał człowiekiem religijnym. Tyle że szukającym zbawienia w hipnotyzerskich spojrzeniach czarnoksiężników, a nie w chrześcijaństwie.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Już przed pierwszym naszym spotkaniem Kaszpirowski poddał mnie szczególnemu treningowi, opracował mnie sobie i ulepił. Wystarczyła siła jego osobowości i kilka - niby prostych, ale bardzo skutecznych - tricków psychologicznych. Sam zdecydował, co będę wobec niego czuł, i jak będę o nim myślał.
– Gabriel Michalik, autor książki „Kaszpirowski. Sen o wszechmocy”, w wywiadzie dla Tygodnika TVP
Zdjęcie główne: Anatolij Kaszpirowski podczas wizyty w Warszawie w roku 1998. Fot. PAP/Adam Urbanek
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Epoka nowych Neronów
Czy w Unii Europejskiej Biblia zostanie zakazana?
Felietony Najnowsze wydanie
Gdy papież nie pocieszał, ale stawiał nam zadania
„10 Słów Jana Pawła II”
Felietony Najnowsze wydanie
Niechciany VIP... pożegnanie?
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Tomek i jego drużyna
Prawie 30 lat po śmierci Alfreda Szklarskiego ukazuje się 10. część kultowego cyklu – tym razem to podróż na Alaskę.
Felietony Najnowsze wydanie
Lider
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.