Felietony

Na tle takiej opozycji Putin może błyszczeć

Przylgnął do grup, które występowały przeciw pierestrojce i chciały za wszelką cenę powstrzymać krach ZSRR. Można go też zobaczyć w zrealizowanym dla BBC dokumencie Pawła Pawlikowskiego „Serbski epos” z roku 1992. W filmie Limonow przygląda się ostrzeliwaniu Sarajewa z okopów przez formacje bośniackich Serbów i nawet sam próbuje się sprawdzić jako snajper.

Nawalny to żaden liberał. Gdyby doszedł do władzy, prowadziłby politykę imperialną

Polak, który powiedziałby to co on, byłby uznany za „ruskiego agenta”.

zobacz więcej
W Polsce pokutuje przekonanie, że autentyczna, niekoncesjonowana przez Kreml, opozycja w Rosji ma charakter liberalny i prozachodni. Ten mit pozwala Polakom (ale także i innym narodom europejskim) łudzić się, że „przyjaciele Moskale” odgrywają w swoim kraju znaczącą rolę.

Tymczasem jest inaczej. Jeśli któraś z antysystemowych sił może w Rosji liczyć na posłuch społeczny to różnej maści środowiska nacjonalistyczne. Odwołują się one do tego, co przyjęło się określać mianem „wielkomocarstwowego patriotyzmu”. Próbują podtrzymywać nostalgię za Związkiem Sowieckim. Władimira Putina oskarżają zaś o to, że miota pustymi frazesami, a tak naprawdę... jest pachołkiem państw zachodnich i strażnikiem interesów globalnego kapitału.

Wśród tych środowisk w ciągu dwóch dekad XXI wieku sporą aktywnością wykazywali się narodowi bolszewicy zwani w Rosji potocznie nacbolami. Ich spiritus movens i wieloletnim liderem był zmarły we wtorek, 17 marca, znany rosyjski pisarz Eduard Limonow.

Granat z zawleczką

Zanim stał się sławny, nosił bardziej pospolite nazwisko – Sawienko. Limonow to jego pseudonim. Skąd sobie taki wziął? Francuski pisarz, Emmanuele Carrere w swojej biograficznej książce „Limonow” wskazuje dwa znaczenia rosyjskiego słowa „limon”. Pierwsze to cytryna, lecz drugie – i ono stanowi właściwy trop – granat z zawleczką.

Eduard Sawienko urodził się w roku 1943 w Dzierżyńsku, w okolicach Niżnego Nowogrodu. Jego ojciec był oficerem NKWD.

Dzieciństwo i wczesną młodość spędził w Charkowie. Wdawał się w chuligańskie bójki i popełniał drobne kradzieże. Później przeniknął do lokalnej bohemy artystycznej. Nie zagrzał jednak w ukraińskim mieście miejsca na stałe. Udał się do Moskwy, gdzie obracał się w kręgach dysydenckich. Pisał wiersze, lecz utrzymywał się z pracy krawca.

Na początku lat 70. wyemigrował na Zachód. Mieszkał w USA i Francji. Uwagę przykuł wydaną w roku 1979 skandalizującą, autobiograficzną powieścią „To ja, Ediczka”.
Limonow to pseudonim. Po rosyjsku słowo „limon”oznacza cytrynę, ale też granat z zawleczką.Na zdjęciu: Eduard Limonow w czasie jednego z antyputinowskich protestów w Moskwie, sierpień 2013 rok. Fot. REUTERS/Sergei Karpukhin
Kiedy Związek Sowiecki chylił się ku upadkowi, wrócił na łono ojczyzny. Przylgnął do grup, które występowały przeciw pierestrojce i chciały za wszelką cenę powstrzymać krach ZSRR. Przez jakiś czas należał nawet do nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji Władimira Żyrinowskiego.

Był też w ogarniętej wojną Bośni i Hercegowinie. Można go zobaczyć w nakręconym dla BBC dokumencie Pawła Pawlikowskiego „Serbski epos” z roku 1992 (skądinąd reżyser ten jest teraz w trakcie prac nad ekranizacją wspomnianej książki Carrere'a). W filmie Limonow przygląda się ostrzeliwaniu Sarajewa z okopów przez formacje bośniackich Serbów i nawet sam próbuje się sprawdzić jako snajper.

Duch rewolty

Dalsze swoje polityczne zaangażowania realizował znowu w Rosji. Stanął na czele Partii Narodowo-Bolszewickiej. Założył ją w roku 1994 razem z myślicielem politycznym Aleksandrem Duginem. Ugrupowanie miało swój organ – czasopismo „Limonka”.

Bob Dylan Leningradu, Jim Morrison Eurazji i narodowy bolszewizm. Kontrkultura w ZSRR

„Oczywiście byli wśród nas brutale, jacyś nerwowi goście, byli też skini z wilczurami, którzy straszyli porządnych ludzi, wykonując hitlerowskie pozdrowienia”.

zobacz więcej
Program Partii Narodowo-Bolszewickiej był adresowany do ludzi z nizin społecznych. Chodziło o pozyskanie ofiar brutalnej transformacji ekonomicznej w Rosji.

Narodowy bolszewizm miał nawiązywać do radykalnych nurtów politycznych XX wieku, które wykraczały poza prosty podział „prawica – lewica”. Piętnowały one liberalizm, kapitalizm, Zachód i dziedzictwo oświecenia.

Dugin porównywał Rosję za prezydentury Borysa Jelcyna do Republiki Weimarskiej. Twierdził, że rezultaty zimnej wojny okazały się podobne do postanowień traktatu wersalskiego. Rosja, uważał, została rzucona na kolana jak niegdyś Niemcy. Stąd symbolika narodowego bolszewizmu. Flaga nacboli jest taka sama, jak Trzeciej Rzeszy, tyle że zamiast swastyki widnieje na niej sierp i młot.

Ale Partia Narodowo-Bolszewicka była nie tylko projektem politycznym. Nacbole stanowili też poniekąd subkulturę młodzieżową. Lider ugrupowania rekrutował ich z fanów rocka i uczestników bijatyk.
Sierp i młot w nazistowskiej stylistyce. Protest aktywistów Partii Narodowo-Bolszewickiej przeciwko wizycie w Moskwie prezydenta USA Billa Clintona w czerwcu 2000 roku. Fot. Oleg Nikishin/Newsmakers/Getty Images
Carrere w swojej książce przytacza słowa, które Limonow kierował do nich: „Jesteś młody. Nie podoba ci się życie w tym gównianym kraju. Nie masz ochoty zostać ani zwykłym biedakiem, ani skurwielem, który myśli tylko o kasie, ani zwykłym funkcjonariuszem KGB. Czujesz ducha rewolty. Twoimi bohaterami są Jim Morrison, Lenin, [Yukio] Mishima [japoński pisarz i działacz nacjonalistyczny], [Andreas] Baader [jeden z liderów Frakcji Czerwonej Armii – terrorystycznej organizacji w RFN]. No więc proszę: już jesteś nacbolem” (przekład z francuskiego – Magdalena Kamińska-Maurugeon).

Nic zatem dziwnego, że w orbicie oddziaływania Partii Narodowo-Bolszewickiej znaleźli się znani rosyjscy artyści – jak awangardowy kompozytor Siergiej Kuriechin oraz wokalista punkowej grupy Grażdanskaja Oborona Jegor Lietow.

Wspólny front

Przełomowym momentem dla nacboli okazała się zmiana gospodarza Kremla w roku 2000. Wtedy drogi Limonowa i Dugina się rozeszły. Ten drugi uznał, że prezydentura Putina uczyni z Rosji potęgę i zaczął go popierać.

Węgrzy, obcy w Europie. Czy Viktor Orbán jest uczniem rosyjskiego „faszysty”?

Polacy, którzy zachwycają się premierem Węgier, powinni pamiętać, że rechrystianizacja Europy nie wiedzie przez afirmację kulturowego dziedzictwa Wielkiego Stepu.

zobacz więcej
A Limonow popadł w tarapaty. W roku 2001 trafił do więzienia. Wśród postawionych zarzutów były takie jak: posiadanie nielegalnej broni, działalność terrorystyczna czy szykowanie się do przeprowadzenia przewrotu w Kazachstanie. Pisarz wyszedł na wolność po dwóch latach odsiadki. Z części zarzutów został oczyszczony. Karę skrócono za dobre sprawowanie.

W roku 2007 Partia Narodowo-Bolszewicka została zdelegalizowana – jak uzasadnił sąd – za ekstremizm. Nie oznacza to jednak, że jej członkowie – jako środowisko – zaprzestali aktywności. Okazali się oni być czołową siłą antyputinowskiej, pozaparlamentarnej opozycji. I, co ciekawe, nawiązali współpracę z kręgami liberalnymi. Walka z reżimem kremlowskim była w tym przypadku wystarczającą płaszczyzną porozumienia Limonowa z Garrim Kasparowem.

Carrere zwróca uwagę, że nacbole zyskali sympatię osób będących twarzami obozu liberalnego w Rosji. Dziennikarka Anna Politkowska (zastrzelona w niejasnych okolicznościach w 2006 roku) postrzegała narodowych bolszewików jako ludzi odważnych i nieprzekupnych, a słynna dysydentka Jelena Boner – jako godnych podziwu.
Narodowi bolszewicy wykazywali się oni dużą aktywnością na demonstracjach antykremlowskich. Na zdjęciu: zatrzymanie Eduarda Liomonowa w czasie protestów w 2012 roku. Fot. MAXIM SHIPENKOV/EPA/PAP
I rzeczywiście, wykazywali się oni dużą aktywnością na demonstracjach antykremlowskich, podczas których byli rozganiani lub zatrzymywani przez milicję (a potem policję).

Są jednak sprawy, w których nacbolom bliżej do Putina niż do liberałów – to sprawy zagraniczne. W ich zakresie narodowi bolszewicy pozostają „wielkomocarstwowymi patriotami”. Przede wszystkim opowiadają się za rozszerzaniem rosyjskich wpływów w krajach dawnego ZSRR (mają zresztą swoich ludzi w byłych republikach sowieckich).

Poparli więc decyzje Kremla dotyczące Ukrainy w roku 2014. Udziałem w wojnie w Donbasie po stronie prorosyjskich separatystów chwalił się wielokrotnie pisarz Zachar Prilepin, który należy do najbardziej znanych nacboli.

Bezradność rewolucjonisty

Na koniec warto też zadać pytanie: czy Eduard Limonow był bezkompromisowym rewolucjonistą (człowiekiem-granatem – by nawiązać do genezy jego pseudonimu) czy wyłącznie dandysem, który uwielbiał wzbudzać zainteresowanie opinii publicznej prowokacyjnymi gestami?


Rosyjska politolog Lilia Szewcowa widziała w nim człowieka pełnego sprzeczności. Jej zdaniem, miał on w sobie coś z zachodniego kontestatora lat 60., epatującego ekstrawaganckimi zachowaniami. Jednocześnie – według niej – za prezydentury Putina stronił on od ekscesów.

Czy coś mu to dało? Na polu polityki okazał się bezradny. Wygaszając swój radykalizm i układając się z liberałami, nie osiągnął nic.

Natomiast sami nacbole mimo, że dają się władzy we znaki, pozostają subkulturą. Na tle takiej opozycji Putin może się kreować w oczach Rosjan na rozsądnego, umiarkowanego męża stanu, chcącego zapewnić swoim rodakom przewidywalną i spokojną przyszłość. I zarazem szantażować zachodnich polityków, że jeśli będą pomagać rosyjskiej opozycji, to władzę przejmą nie liberałowie, lecz brunatno-czerwoni ekstremiści.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Czy autorytaryzm to tylko cecha prawicy?
Węglarczyk wyznaje, dlaczego nie potrafi już rozmawiać z Ziemkiewiczem.
Felietony Najnowsze wydanie
Jak na spowiedzi… Ksiądz raczej umrze niż zdradzi tajemnicę?
3 lata więzienia czekają duchownego, który zatai wyznania penitenta.
Felietony Najnowsze wydanie
Przekop
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Kiedy słabość stała się zaletą
Wbrew pozorom siła jest nie tylko domeną osobników prymitywnych.
Felietony Najnowsze wydanie
Obejdzie się!
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.