Felietony

Gen paniki. Uniesienia w czasach epidemii

Zapewne za kilka – dokładnie dziewięć – miesięcy odnotujemy znaczny wzrost przyrostu naturalnego. To naukowo udowodniona teza, że w czasach zarazy, katastrof, ludzie bardziej – że tak powiem – mają się ku sobie.

„W czasach zarazy grubi schudną, a chudzi umrą…” Chyba w to uwierzyło zbyt wielu naszych rodaków. Tłumy w sklepach, wózki wypchane zgrzewkami cukru, ryżu, makaronu, papieru toaletowego, zwanego kiedyś „srajtaśmą”, mydła w płynie. Kolejki do kas są dłuższe niż zwykle, także dlatego, że ludzie stają od siebie w większej odległości.

Na mięsnym ktoś kichnął. Kolejka natychmiast odwróciła się w jego stronę. Miny wyrażały chęć mordu. Gość ukłonił się i powiedział: „Przepraszam”. Wszyscy nieco się uspokoili.

W alejkach ludzie zerkają na siebie, szukając objawów gorączki, dziwnego zachowania. Tak jakby szukali tego zadżumionego.
Mieszkańcy Warszawy w czasie epidemii zostali w domu. Lub pojechali na zakupy do hipermarketu (zdjęcie z 12 marca 2020). Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Część klientów czuje się nieco zażenowana, bo po prostu przyszli po zakupy, a nie po to, by zgromadzić zapasy na wojnę 100-letnią. Mam nawet wrażenie, że celowo kupują mniej. Jedno mydło w płynie, jedna paczka papieru, jeden kurczak, sześć piw. I cztery wina.

Ci ze zgrzewkami patrzą w podłogę, jakby się wstydzili swojego strachu.

Ale jednak w sklepach tłumy. Gen paniki napełnia kasy sklepów banknotami. Na Facebooku trwa licytacja na zdjęcia najbardziej pustych półek sklepowych.

Zamknięte szkoły, uczelnie, biblioteki. Zalecamy telepracę. Ci, którzy nie muszą przyjść do biura, niech zostaną w domu. Więc siedzimy z rodziną w domu, każdy przed swoim komputerem. Dzięki technologii okazuje się, że codzienne pielgrzymki w korkach do pracy nie są niezbędne. Równie dobrze można funkcjonować zdalnie. Może to jakaś nauczka na przyszłość, jak już panika minie. Ze strachu przed koronawirusem można wyciągnąć wiele lekcji.

Nagle okaże się, czy jesteśmy w stanie spędzić z rodziną więcej niż dotychczasowe 15 minut przed wyjściem do pracy. Poranki to chyba jedyne momenty, kiedy dotąd spotykaliśmy się w walce o łazienkę, dostęp do ekspresu z kawą. Potem łączył nas jedynie telefon, Messenger lub sms. A wieczorem z reguły każdy siadał przed swoim komputerem, bo przecież pilne rzeczy nie mogą czekać.

A teraz w czasie kwarantanny, zdalnej pracy i zamkniętych uczelni, będzie trzeba całą dobę spędzić z najbliższymi! Konsekwencje będą znaczące. Zapewne za kilka – dokładnie dziewięć – miesięcy odnotujemy znaczny wzrost przyrostu naturalnego. To naukowo udowodniona teza, że w czasach zarazy, katastrof, ludzie bardziej – że tak powiem – mają się ku sobie. Tak było i w stanie wojennym, i kiedy w Nowym Jorku na jedną noc zgasło światło, i po atakach na WTC. Ludzie potrzebowali bliskości. A z tego rodzą się dzieci.

500+ nie działa tak dobrze. Wirusowa panika owszem. To zrozumiałe. Może umrzemy, ale trzeba przekazać swoje geny potomności. Zwykła zasada przetrwania gatunku.

Czy koronawirus zniknie wiosną? Kiedy będzie lek i szczepionka? I dlaczego niektórzy są odporni?

Bezobjawowi „roznosiciele” stanowią mniejszość i choć to oznacza dość wysoką śmiertelność, 2-3 procent, to dzięki temu, że większość ma wyraźne objawy, możemy chorych izolować i spowolnić rozprzestrzenianie się wirusa.

zobacz więcej
Ale będziemy też świadkami wzrostu liczby rozwodów. Nie każdy wytrzyma dwa tygodnie z żoną/mężem. Po latach życia obok siebie, dwutygodniowe znoszenie partnera bez przerwy może być nie do zniesienia. Choć może niektórzy zobaczą wreszcie swoją drugą połowę, może zaczną rozmawiać, bo ile można oglądać Netflixa albo wiadomości o kolejnych zarażonych? Może dorastające dzieci przedstawią się swoim rodzicom, którzy pewnie zapomnieli już jak one wyglądają.

– Dzień dobry, mam na imię Janek i jestem twoim synem.

– Dzień dobry, jestem Piotr i jestem twoim ojcem. Spędzimy następne dwa tygodnie razem.

– Ta kobieta, to twoja matka. Przywitaj się.

Epidemia minie. Zapewne dotknie znikomego ułamka z nas. Nawet jeśli zachorujemy na COVID-19, to – w przeważającej większości – wyzdrowiejemy. Na nagrobkach ofiar nie będzie adnotacji: „umarł w czasach zarazy”. Miną też uniesienia, jakie dziś mamy w sobie.

– Andrzej Szozda

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Ludzie szukają papieru toaletowego w prawie pustym supermarkecie w południowym Londynie, marzec 2020 r. Główne supermarkety w Wielkiej Brytanii poprosiły policję o ochronę w obawie, że panika wywołana przez koronawirusa może doprowadzić do zamieszek. Fot. PAP/EPA / FACUNDO ARRIZABALAGA
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Kogo wykorzystuje Kreml. Marta Lempart i Ordo Iuris
W Polsce to katolicyzm stoi na przeszkodzie Rosji, a nie feministki.
Felietony Najnowsze wydanie
Równo wszystkim
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Gramy?
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Nie fruwam
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
W co uzbroić komara? Broń entomologiczna nie gorsza od broni...
W bilansie bojowym wielu państw owady stanowią ważną pozycję.