Kultura

Krwawe tony oznaczają walkę, nienawiść i ból. Błękity mają tajemną moc

Nie lubi hałasu. Odskocznią od pracy jest dla niej poezja i kuchnia. Znakomicie gotuje, a co charakterystyczne – gotuje kolorowo. Pamiętam spotkanie, podczas którego podała gościom (kilkuosobowe grono) kaczkę w… wiśniach. Bo uznała, że jabłka są za mdłe kolorystycznie, nieciekawe. A wiśnie podkręcają zarówno smak, jak wygląd dania.

Czym jest abstrakcja? Niekiedy to intelektualna figura; innym razem to emanacja ducha. Nie jest to dziś najpopularniejszy trend, lecz nikt nie skreślił sztuki nieprzedstawiającej jako „przeszłej”. Wystarczy tylko dorobić stosowną teorię.

Są artyści, którzy tworzą pod dyktando modnych kierunków, niekoniecznie związanych ze sztuką i nie zawsze spójnych z ich myśleniem, przekonaniami, postawą. Najlepszy przykład – ekologia. Większość twórców, którzy aspirują do grona „wrażliwych na aktualne wyzwania”, stara się dorzucić od siebie kilka groszy w temacie klimatycznym. Smog zaciemnia nam widoczność, co wiemy z autopsji, a jeszcze więcej ze zdjęć bieżącej sytuacji w azjatyckich metropoliach.

Ja chciałabym zwrócić uwagę na autorów starszej generacji, którzy inaczej postrzegają problem. I przekładają to na sztukę.

Życie w ciszy i kolorach

Powietrze nie jest ani bezbarwne, ani przezroczyste. Powietrze to kwintesencja koloru. Takiego zdania jest Aleksandra Jachtoma, wybitna malarka, która w tym roku skończy 88 lat. Popatrzmy na jej dorobek, nakładając go na mapę biografii.

Coraz mniej w sztuce ludzi z przedwojennego pokolenia; coraz mniej tych, którzy doświadczyli wojny osobiście – jeśli nie na własnej skórze, to własnej psychice. Aleksandra Jachtoma (rocznik 1932) w wieku 9 lat została sierotą. Tę traumę odreagowywała (odczarowywała?) sztuką.

Najpierw Liceum Pedagogiczne w Zamościu, po maturze – praca jako nauczycielka („uczycielka”) rysunku w szkole podstawowej; potem studia rozpoczęte na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu, przeniesione na krakowską ASP, kontynuowane i zakończone dyplomem z wyróżnieniem na stołecznej akademii w 1958 roku. Już po odwilży.

To był dobry czas dla tych, którzy nie przyjęli socrealistycznej doktryny jako jedynie słusznej. Jachtomie udało się trochę podróżować na Zachód; nawet spędzić kilka miesięcy w Paryżu (stypendium MKiS, 1972).
Malarka w 2004 roku otrzymała nagrodę im. Cypriana Kamila Norwida w dziedzinie sztuk plastycznych. Fot. PAP/Paweł Kula
Pochodzi ze wsi Barchaczów na Zamojszczyźnie, gdzie nikt nie wie, co to abstrakcja w sztuce, za to każdy instynktownie pojmuje magię barw. Jachtoma „od zawsze” pozostaje wierna sztuce nieprzedstawiającej. Z sukcesami: należy do elitarnego grona laureatów dwóch najbardziej prestiżowych polskich artystycznych nagród – im. Norwida i Cybisa.

Jachtoma jest osobą wierzącą. Ale nie maluje „świętych obrazów”. Interpretuje ikony po swojemu, doprowadzając je do formy bezprzedmiotowej. Do emanacji duchowej barw. Do sublimacji.


Wśród koneserów sztuki ma grono fanów, których można określić mianem smakoszy… malarskiej ciszy. W czasach wizualnego zgiełku nie ma ich zbyt wielu. Jachtoma też nie lubi hałasu. Odskocznią od pracy jest dla niej poezja i kuchnia. Znakomicie gotuje, a co charakterystyczne – gotuje kolorowo.

Pamiętam spotkanie, podczas którego podała gościom (kilkuosobowe grono) kaczkę w… wiśniach. Bo uznała, że jabłka są za mdłe kolorystycznie, nieciekawe. A wiśnie podkręcają zarówno smak, jak wygląd dania. Zapewniam – wspaniałe!

Tony krwawe i niebiańskie

Zaprzyjaźniony z malarką Ryszard Kapuściński, który często bywał w jej pracowni, zobaczył kiedyś paletę, na której Jachtoma mieszała farby. Zrobiła na nim wrażenie… pola walki. Skąd to agresywne skojarzenie? Przecież obrazy artystki tchną medytacyjnym skupieniem. Brak tu jakiegokolwiek konfliktu. Przeciwnie, przyciąga w nich doskonała harmonia. Zanurzenie się w bycie-niebycie.

Uzależniony od Bugu i feromonów stodoły. Ze ściągawką od mamy

To już nie jest pejzaż, lecz podział świata. Dosłowny i symboliczny – bo w świetle można upatrywać pozytywów, a w ciemności – złych sił.

zobacz więcej
Tak, ale zanim malarce udaje się osiągnąć efekt bliski transcendecji, zestawia z sobą mnóstwo farb, miesza odcienie, wybiera i dobiera tony zimniejsze i cieplejsze. I właśnie to poszukiwanie idealnego waloru, odpowiadającego odczuciom i wizji autorki, Kapuściński postrzegał jako bitwę na kawałku drewienka. Czyli na palecie.

Aleksandra Jachtoma jest ruda. Z takim kolorem włosów musiała zostać malarką – uważał Henryk Stażewski, „ojciec” polskiej awangardy”. Jachtoma najchętniej nosi stroje w gamie płomienno–rdzawej. Wygląda jakby wyszła ze swych płócien – to pokrewieństwo dostrzegła Elżbieta Dzikowska, historyk sztuki i podróżniczka.

Jachtoma zawsze maluje bez szkiców, bez zaznaczania kompozycji konturem. Czerń dla niej nie istnieje, nawet jako wstępny zarys. Dla niej malarstwo to sam kolor. Bez wspomagania rysunkiem. Nigdy nie używa mrocznych, złamanych tonów. Kręci się w obrębie kolorów podstawowych ze słonecznego widma. Każdy jej obraz skomponowany został w najczystszej gamie; każdy jarzy się wewnętrznym światłem.

Ma dwie różne palety: jedną płomienną, w gamie czerwieni i oranży. I drugą chłodną, rozpiętą między zieleniami a błękitem z kroplą fioletu. Czym są dla niej czerwienie? To odcienie życia, miłości, radości i uniesienia. Jednocześnie, niejako na drugim biegunie tej samej struny – krwawe tony oznaczają walkę, nienawiść i ból. To cielesna strona bytu.

Opozycją wobec cynobrów i oranży są błękity. Mają tajemną moc: angażują wzrok, skojarzenia, podświadomość. Zdają się „uduchowione”. Z kompozycji niebieskich Jachoma dobywa inne struny – melancholia zmieszana z tęsknotą za czymś, co przeszłe i za tym, co leży przed nami, w miejscu i czasie.
Koło barw według Goethego. Fot. Luestling/Wikimedia
Dziwne oddziaływanie błękitu na psychikę pierwszy zauważył Goethe, czemu dał wyraz w swym pionierskim intuicyjno-naukowym dziele, zatytułowanym „Farbenlehre” („Teoria kolorów”, 1810). Tak oto postrzegał błękit: „Na ten kolor w sposób szczególny i wprost niewymowny reaguje oko. Jego barwa jest energią, sama stoi po stronie negatywnej i w swej najwyższej czystości znaczy tyle co wdzięczne nic. Jej widok ma w sobie coś sprzecznego – podnietę i spokój”. Podobnie ten kolor interpretował Wassily Kandinsky: „Błękit daje największy komfort psychiczny – jest kolorem niebiańskim, uspokaja, działa kojąco i skupiająco”.

Ale można nie mieć pojęcia o symbolice kolorów, ale stojąc przed pracami Jachtomy, zaczyna się rozumieć mowę i wymowę barw.

Ikony bez figur

Od ponad półwiecza maluje niemal w niezmienny sposób. To abstrakcje minimalistyczne, pozbawione jakichkolwiek symbolicznych odniesień, figur czy konkretów. Niekiedy gradacja walorów odbywa się tak dyskretnie, że mało kto ją dostrzega. Kiedy indziej cieniowanie przebiega wyraźniej – łatwo zauważyć jaśniejsze pola w centrum kompozycji lub na jej obrzeżach.

Gdy większości z nas chciało się krzyczeć, on wytężał intelekt. Prorok megakomercji

„Umówmy się, że byłem dobry” – skromnie/nieskromnie deklaruje na jednym z płócien. O jaką „dobroć” chodzi?

zobacz więcej
Dzięki tym subtelnym procesom obrazy Jachtomy nie wydają się płaskie. Tworzą iluzje przestrzeni i ruchu, zdają się pulsować. Niektóre barwy „wychodzą” poza ramy, przenikają przestrzeń galerii, promieniują. Inne wydają się cofać poza ściany.

Niejednokrotnie artystka zestawia kilka-kilkanaście obrazów w wieloelementowe kompozycje. Takie swoiste „ołtarze energii”. A może raczej – ikonostasy?

Skojarzenie niebezpodstawne: Jachtoma wychowywała się na ziemiach, gdzie stykały się religie i kultury. Prawosławie było jej równie bliskie jak katolicyzm i religia żydowska. To wszystko połączyła w jedność – w emanację duchowego światła.

Wizualne i emocjonalne walory tej sztuki widać tylko w bezpośrednim kontakcie. I najlepiej, gdy jej obrazy wypełniają całą przestrzeń galerii; gdy dostrzega się mnogość walorów, pulsowanie barw. Ważne jest też rozmieszczenie płócien, ich wzajemne dopełnianie się, oddziaływanie, „dialogi”. Wtedy najpełniej ujawnia się sens i siła tego malarstwa.

– Monika Małkowska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Wystawę prac Aleksandry Jachtomy można oglądać w Galerii Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu (ul. Ozimska 10) do 27 września 2020 roku.
Aleksandra Jachtoma
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Aston Martin o słowiańskim sercu. Polski ślad w filmach o Bondzie
Dokąd trafił zaginiony samochód agenta 007?
Kultura Najnowsze wydanie
Kariera towarzysza Robesona: negro spiritual dla Stalina
Czy CIA zlikwidowała czarnoskórego gwiazdora?
Kultura Poprzednie wydanie
Wielki polski aktor już nie stanie na teatralnych deskach? Żegna...
„Janek Kos” chce zrezygnować ze scenicznych występów.
Kultura Poprzednie wydanie
Nie sprzedał się. Założyciel kultowego polskiego zespołu nie żyje
Gdybym nie został gitarzystą, to byłbym milicjantem. Żeby się wyżyć – mówił.
Kultura Poprzednie wydanie
W PRL jej obrazy powielano masowo, nie pytając o zgodę
Pocztówki, talerzyki, płyty… Straciła nad tym kontrolę, otrzymując grosze za wykorzystanie dzieł.