Felietony

W kostiumach ze szmat i tektury, tłumaczyli komuniście, czym jest dusza

Było to w pokoju kilkunastometrowym i publiczność też wynosiła najwyżej 20 osób. Oni byli metr, półtora metra przed publicznością… Mieli dość dziwne kostiumy. Ta formuła – takiego, no więcej niż kameralnego, dyskretnego, prywatnego teatrzyku – była zupełnie nowa i szokująca. Była czymś niezwykłym i fascynującym. I zadziwiony, bardzo byłem tam szczęśliwy.

Andrzej Dobosz w 108. odcinku programu „Z pamięci” opowiada o o Mironie Białoszewskim – cz. 1.

Na szezlągu, oparty o stos poduszek, prowadził rozmowy osobliwe. Urywał i milczał

Młode panie przynosiły mu zupy i zapisywały wypowiadane zdania.

zobacz więcej
W 1955 roku jesienią, mój przyjaciel Jan Józef Lipski wziął mnie ze sobą na ulicę Tarczyńską do teatru Mirona Białoszewskiego, na spektakl, który nazywał się „Osmędeusze”. Było to w pokoju kilkunastometrowym i publiczność też wynosiła najwyżej 20 osób. Potem jeszcze w 1956 roku byłem na „Wyprawach krzyżowych”. Wtedy na ścianach tego pokoju wisiały obrazy Jana Lebensteina, którego znałem już wcześniej i jego obrazy z Akademii.

Tam występował sam Białoszewski, Lech Emfazy Stefański, jakby inspicjentem i reżyserem tego był taki starszy od nich pan, przedwojenny jeszcze przyjaciel Józefa Czapskiego – Ludwik Hering. Heringa można było spotkać na mieście i z nim porozmawiać. Występowała jeszcze Ludmiła Murawska, była wtedy studentką Akademii Sztuk Pięknych i ona głównie zajmowała się kostiumami. Była smukła, wyższa od obu swoich towarzyszy aktorów. Dość szybko opuściła Polskę, wychodząc za Francuza, pana Marcela Péju, korespondenta.

Oni tak byli metr, półtora metra przed publicznością… Mieli dość dziwne kostiumy. Sami je robili. Były one raczej ze szmat, z kawałków materiału, nawet z tektury.

Kiedyś na przedstawieniu wieczorem pojawił się minister kultury i sztuki, liberalizujący wtedy Włodzimierz Sokorski. I jemu tłumaczono: dusza – że dusza od żelazka – i dusza –pokazywano na prawdziwą duszę, ale on miał minę człowieka, który nie wierzy w istnienie duszy.

Ta formuła była zupełnie nowa i szokująca. Ja wtedy już od paru lat pisywałem o teatrze w „Nowej Kulturze”, tak, że właściwie widziałem wszystko, co się działo w teatrach warszawskich, a niektóre rzeczy oglądałem nawet dwa razy. Natomiast ta formuła – takiego, no więcej niż kameralnego, dyskretnego, prywatnego teatrzyku – była czymś niezwykłym i fascynującym. I zadziwiony, bardzo byłem tam szczęśliwy.
Andrzej Dobosz w 108. odcinku programu „Z pamięci” o Mironie Białoszewskim – cz. 1

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


– Andrzej Dobosz,
filozof i polonista, autor felietonów – w tym zbiorów „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia” (1993), „Generał w bibliotece” (2001), „Ogrody i śmietniki” (2008), „Z różnych półek”(2014) – oraz opowiadania „O kapeluszu” (1999). Doktoryzował się u Leszka Kołakowskiego, przyjaźnił się z Janem Józefem Lipskim, chadzał na spotkania w kawiarni PIW-u przy „opozycyjnym” stoliku Antoniego Słonimskiego. Był inwigilowany przez SB, w 2005 r. otrzymał od IPN status osoby represjonowanej. W 1974 r. wyemigrował do Francji, prowadził w Paryżu polską księgarnię. Zagrał epizody w wielu filmach: „Rejsie” (Marek Piwowski, 1970), „Trzecia część nocy” (Andrzej Żuławski, 1971), „Trzeba zabić tę miłość” (Janusz Morgenstern, 1972), „Stawiam na Tolka Banana” (Stanisław Jędryka według powieści Adama Bahdaja, 1973) oraz „Ryś” (Stanisław Tym, 2007; Dobosz nawiązywał do swej roli filozofa z „Rejsu”).



W każdą sobotę i niedzielę TVP1 emituje cykl rozmów z Andrzejem Doboszem „Z pamięci”. Widzowie poznali też jego wcześniejsze programy „Spis treści”. Co piątek można obejrzeć emitowany właśnie cykl na stronach Tygodnika TVP.
Zobacz też pozostałe odcinki „Z pamięci”. Numery 1-20: 
Odcinki programu „Z pamięci” od 21. do 40.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 41. do 60.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 61. do 80.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 81. do 100.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 101. do 120.:
Zdjęcie główne: Warszawa. Teatr Mirona Białoszewskiego , sztuka „Wą”. Od lewej: Miron Białoszewski [Podejrzewacz Się], Ludwik Hering [Nawracacz na Wą(trobę)], Ludmiła Murawska [Jaktrupblada]. Przełom lat 50. i 60. XX wieku. Fot. NAC/ Archiwum Fotograficzne Edwarda Hartwiga, sygn. 42-X-55-10
Zobacz więcej
Felietony Poprzednie wydanie
Marynareczka, przez którą dziecko wyzwało mnie od „krasnala”
Cała inteligencja warszawska ubierała się na pchlim targu.
Felietony Poprzednie wydanie
Na dwa tygodnie 1955 roku zmienili Warszawę w radosne miasto
Podczas festiwalu młodzieży nad ulicami zawieszono barwne materie, przykrywając codzienną szarość życia. Ta dekoracja stolicy była jednym z wielkich dzieł Lenicy, Tomaszewskiego i warszawskiej ASP.
Felietony Poprzednie wydanie
Praca w domu
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Blok
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony wydanie 20.03.2020 – 27.03.2020
W razie czego zjecie się nawzajem… Dziennik z zarażonego miasta
Kazali nam pracować z domu. Każdy wie, jak wygląda praca z domu. – E tam, później to zrobię. Albo w ogóle. Kto mi każe? Wirus, i z głowy.