Historia

Salutowali im generałowie

Odrodzona Rzeczypospolita zadbała o bohaterów powstania styczniowego. Zagwarantowała im jednakowe umundurowanie, zakwaterowanie, świadczenia socjalne, ordery i pamięć. Ale czyż mogło być inaczej, skoro za spadkobiercę idei irredentystycznej uważał się Józef Piłsudski?

Prowadzili wojnę rok cały,
pozostając niedoścignionym ideałem zapału, ofiarności i trwania w nierównej walce
(Józef Piłsudski)


W bój poszli w styczniu 1863 roku, „bez broni”, przeciwstawiając rosyjskim armatom strzelby i kosy. Odziani najczęściej w cywilne ubrania, braki w wyszkoleniu i wyposażeniu nadrabiali hartem ducha i wiarą w niepodległość Polski. Powstańcy styczniowi – gdy kapitulowali w 1864 roku, zapewne nie przypuszczali, że kiedyś jeszcze założą mundur, i to mundur Wojska Polskiego.

Po powstaniu czekały ich deportacje, konfiskaty majątku i szubienice, pozostałych mieszkańców Królestwa Polskiego – język rosyjski w urzędach, język rosyjski w szkołach i podporządkowanie Kościoła caratowi. Rosjanie sięgnęli po wszelkie instrumenty, aby zatrzeć społeczną pamięć o styczniowym zrywie, więc nad Wisłą trwała ona głównie podczas nocnych rozmów w zaufanym gronie.

Kwatera powstańców we Lwowie

Tyle że władza Romanowów kończyła się na granicach z Niemcami i Austro-Węgrami. Dzięki temu, we Lwowie już od 1888 roku działało Towarzystwo Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania, a na początku XX wieku najwyższe wzniesienie Cmentarza Łyczakowskiego ogłoszono kwaterą powstańców.

Dopiero I wojna światowa i zmiana zaborcy umożliwiła Polakom z Warszawy czy Kielc kultywowanie pamięci o styczniowych bohaterach. Przodowali w tym żołnierze Legionów Polskich i Polskiej Organizacji Wojskowej, odszukujący na terenie Kongresówki żyjących weteranów i otaczający opieką powstańcze groby.
Pomnik Powstańców Styczniowych na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Rok 1935. Fot. NAC/IKC
Legioniści i peowiacy byli niejako skazani na szerzenie pamięci o największym z polskich powstań. Nie kto inny przecież, jak komendant I Brygady Legionów i założyciel POW, Józef Piłsudski współorganizował w czerwcu 1914 roku we Lwowie pogrzeb Józefa Kajetana Janowskiego, ostatniego sekretarza Rządu Narodowego z 1863 roku. Wychowany przez matkę w kulcie powstania, przyszły Marszałek uważał się za spadkobiercę idei irredentystycznej i wpajał ją swoim podkomendnym.

Emocjonalnej więzi z powstaniem Piłsudski dał wyraz nad trumną Janowskiego: „po pół wieku tułaczki życiowej, ujrzałeś ostatni z Rządu Narodowego […], nowe zastępy gotowe walczyć za to, za co walczyłeś Ty i Twoi, ujrzałeś odrodzonego żołnierza polskiego”.

Pierwszy rozkaz

Nie dziwi więc, że już 22 stycznia 1919 roku Naczelnik sygnował swoim nazwiskiem pierwszy rozkaz dotyczący powstańców. Na jego mocy żyjący weterani zostali uznani za żołnierzy Wojska Polskiego, którym salutować powinni wszyscy wojskowi, w tym generałowie.

W grudniu 1919 r. doprecyzowano, że powstańcom przysługuje honorowy stopień podporucznika WP.

Agnieszka Romaszewska: Polacy muszą włączyć się we wspólne odtwarzanie tożsamości I RP

Szefowa TV Biełsat rozważa, czy Białorusini mogą zarazić się etnicznym szowinizmem.

zobacz więcej
U zarania II RP uregulowano także kwestię umundurowania uczestników niepodległościowego zrywu. Rozkaz ministra spraw wojskowych przewidywał: „ubiór weteranów 1863 r. składa się z czamary, spodni, płaszcza i czapki” – wszystko w kolorze granatowym, w nawiązaniu do kolorystyki munduru, zalecanej przez Rząd Narodowy w 1863 roku. Później zrezygnowano z czamary na rzecz surduta, ale niezmienne pozostały symbole narodowe stroju, m.in. czapki rogatywki przyozdobione srebrnym, wojskowym orłem oraz biało-czerwoną kokardą.

Mundury i tytuły dowartościowały styczniowych bohaterów, ale nie mogły zastąpić systemowego, finansowego wsparcia ze strony państwa. W związku z tym, ustawą z 2 sierpnia 1919 r. przyznano weteranom i wdowom po powstańcach dożywotnie pensje.

W pierwszych latach II RP żołnierze 1863 roku mogli też liczyć na tzw. dodatek drożyźniany (wypłacany w okresie trudności gospodarczych), a od 1938 roku na dodatek pielęgnacyjny. Pensja odpowiadała zarobkom sierżanta (ok. 200 zł) – nie była zatem zbyt wysoka, ale z perspektywy powstańca opisywanego przez „Dziennik Poznański” – „żyje na poddaszu, na IV piętrze […] on, 90-letni weteran, sparaliżowany z ranami zadanymi moskiewskimi bagnetami” – stanowiła realne wsparcie.

Wtorki weterana

Rzeczypospolita objęła opieką zarówno zdrowych, jak i chorych powstańców. Jeśli weteran zapadł na zdrowiu, czekała na niego bezpłatna pomoc lekarska w ambulatorium lub w szpitalu. A w razie bezdomności pomocną dłoń wyciągało z jednej strony Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej, z drugiej stowarzyszenia wspierające bohaterów – w postaci schronisk i zakładów opiekuńczych.

Przykładem niech będzie warszawskie schronisko, goszczące w porywach do 20 powstańców i zapewniające każdemu z nich łóżko, szafkę nocną, fotel oraz stolik. Znużony weteran mógł zabić nudę w świetlicy, czytając czasopisma lub grając z kompanami w szachy.

Wśród stowarzyszeń propowstańczych na pierwszy plan wysunęło się w II RP Towarzystwo Przyjaciół Weteranów 1863 r. Bieżąca działalność Towarzystwa obejmowała m.in. prowadzenie schronisk, udzielanie weteranom zapomóg i zaspokajanie ich potrzeb kulturalnych – poprzez dostarczanie książek i urządzanie koncertów.
Rozkaz ministra spraw wojskowych przewidywał: „ubiór weteranów 1863 r. składa się z czamary, spodni, płaszcza i czapki”. Na zdjęciu: powstańcy styczniowi na dachu Pałacu Prasy w Krakowie. Siedzi Wiktor Malewski. Stoją od lewej: Antoni Suss, Mamert Wandali, Walenty Milczarski. Fot. NAC/IKC
Do historii przeszła przygotowana przez Towarzystwo wycieczka do Czechosłowacji, podczas której weterani odwiedzili m.in. Pragę i Hradec Kralove. Nie brakowało też wsparcia dla ciała – od kupowania powstańcom bielizny i letnich mundurów po organizowanie podwieczorków w cukierniach.

Z pomocy podobnych stowarzyszeń korzystali weterani z Wilna, Lublina, Włocławka, Łodzi i Lwowa.

Nie sposób nie wspomnieć o licznych organizacjach zrzeszających uczestników powstania, spośród których wyróżniało się Stowarzyszenie Weteranów Kresowych. Zasięgiem obejmowało Wileńszczyznę i Nowogródczyznę, rozmachem – działalność kilku analogicznych tworów. Choć niezbyt liczne (8 powstańców, 26 wdów oraz 22 sieroty), zbierało pamiątki po powstańcach (notatki, fotografie itd.), rodzinom udzielało porad prawnych, a nawet przygotowywało pogrzeby bojowników o wolność Polski.

Problem samotności powstańców rozwiązywały nie tylko schroniska, ale również Domy Weterana. Na przykład w stolicy tę funkcję pełnił Dom Żołnierza, administrowany przez wspomniane Towarzystwo Przyjaciół Weteranów. Szczególnie znany był z „wtorków weterańskich”. Co tydzień na stołach domu lądowały kawa, herbata i ciastka, a główni bohaterowie – powstańcy – oddawali się dwóm namiętnościom: rozmowom i grom towarzyskim. Weterani wolący samotność mogli wybrać seans filmowy, a latem relaks w ogródku.

Pogrzeb Orła i Pogoni. Jak Litwa i Białoruś podbierały Polsce bohaterów

Dawnym braciom młodszym potrzeba zabiegów z Sierauskasami i kultem Kalinouskogo, żeby nie czuli się zagrożeni w swojej tożsamości.

zobacz więcej
Smutną codziennością organizacji kombatanckich były problemy finansowe. Składki członkowskie oraz dochody z imprez na rzecz powstańców rzadko wystarczały na pokrycie bieżącej działalności, więc konieczne stało się poszukiwanie sponsorów.

I tu z pomocą przyszła pierwsza para II Rzeczpospolitej, czyli małżeństwo Piłsudskich. Marszałek przeznaczył kilkutysięczne dochody z odczytów o zrywie na założenie funduszu Stowarzyszenia Wzajemnej Pomocy Uczestników Powstania 1863 r. A pod patronatem Aleksandry zorganizowano w 1928 roku raut, z którego dochód zasilił m.in. kasę Schroniska Weteranów na Pradze.

Obraz społecznych działań upamiętniających zryw nie byłby pełny bez kilku zdań o kwaterze powstańców styczniowych na Powązkach. Na pomysł stworzenia w obrębie Cmentarza Wojskowego osobnej nekropolii wpadł w latach 30. prezes Towarzystwa Przyjaciół Weteranów – major Władysław Dunin-Wąsowicz. Szybko przeszedł od idei do jej realizacji i dzięki temu dziś podziwiamy kwaterę ok. 100 grobów, przeniesionych z różnych sektorów Cmentarza Powązkowskiego. Jej centrum, a zarazem symbolem celu powstania pozostaje krzyż – z wieńcem cierniowym i tarczą z herbami Korony, Litwy i Rusi. Niestety, Rzeczpospolita Trojga Narodów nigdy nie zagościła na arenie międzynarodowej…

„Pójdziemy w Wasze ślady”

Największym zainteresowaniem powstańcy cieszyli się oczywiście przy okazji obchodów rocznicowych. Ich program nie różnił się specjalnie od współczesnych uroczystości upamiętniających Powstanie Warszawskie: msza święta, składanie wieńców przed Grobem Nieznanego Żołnierza i wizyta u prezydenta lub premiera.
Naczelnik Państwa Józef Piłsudski przyznaje Ordery Virtuti Militari żyjącym weteranom powstania styczniowego na stokach Cytadeli Warszawskiej 5 sierpnia 1921 r. Fot. Wikimedia
W przeciwieństwie jednak do swojej następczyni, II RP narodziła się ze szczękiem oręża, a społeczeństwo miało świadomość, że wolność nie jest dana na zawsze. Jak pisali harcerze 3. Warszawskiej Drużyny w liście do powstańców: „składamy Wam, bojownikom 1863 roku uroczyste przyrzeczenie, że pójdziemy w Wasze ślady, czy to na polu walki w obronie zagrożonej Ojczyzny, czy to w wytężonej pracy nad ugruntowaniem jej niepodległości”.

O łączność między powstańcami i świeżo upieczonymi wojskowymi zadbał Józef Piłsudski, który w 1919 roku przywrócił Order Virtuti Militari, aby „związać życie nowoczesnego żołnierza Polski z wszystkimi walkami przeszłości, które dla Jej swobody toczono”.

Dwa lata później, w sierpniu 1921, Marszałek osobiście wręczał ordery weteranom, w tym pułkownikowi Józefowi Miniewskiemu – ostatniemu żyjącemu dowódcy Powstania Styczniowego.

Łącznie wśród odznaczonych Krzyżem Virtuti Militari znalazło się 59 styczniowych bohaterów, a 185 powstańców uhonorowano Krzyżem Walecznych. Ponadto, imieniem bohaterów zrywu nazwano 5 jednostek Wojska Polskiego. 465 weteranów zostało odznaczonych Krzyżami/Medalami Niepodległości – ustanowionymi z okazji 10-lecia II RP.


Państwo polskie nie zapomniało nawet o poległych – z okazji 70. rocznicy wybuchu zrywu prezydent Ignacy Mościcki nadał każdemu z nich Krzyż Niepodległości z Mieczami.
Z tym odznaczeniem jest też związane pośmiertne zwycięstwo powstania nad caratem – symboliczny Krzyż zawieszony został na stokach warszawskiej Cytadeli, na Krzyżu Traugutta tj. w miejscu, gdzie został stracony ostatni dyktator styczniowej insurekcji.

Warto wreszcie wspomnieć o przyznanym powstańcom w 1933 roku Krzyżu 70-lecia, nawiązującym do idei bliskiej tak im, jak i piłsudczykom – Rzeczpospolitej Trojga Narodów. Zaprojektowany przez Józefa Swirysz-Ryszkiewicza zyskał postać odznaczenia z datami: 1863 i 1933 na ramionach oraz herbami Orła, Pogoni i Archanioła Michała w centrum.

Niestety, takie gesty nie były w stanie przezwyciężyć niechęci dzielącej Polaków, Litwinów i Ukraińców. Ci ostatni, w zdecydowanej większości, uważali państwo polskie za okupanta, stosunki polsko-litewskie zaś najlepiej obrazowały urywające się w pobliżu granicy tory kolejowe.

Huczne rocznice

Krzyż 70-lecia zaznaczył się w historii jako jedna z setek inicjatyw związanych rocznicą zrywu. O rozmachu ówczesnych uroczystości niech świadczy fakt, że w skład Komitetu Obchodów weszło ponad 50 organizacji publicznych i społecznych, podzielonych na 6 sekcji.

Z okazji rocznicy wnętrza Muzeum Narodowego wypełniła wystawa pamiątek z 1863 roku, a ulicami Warszawy 21 stycznia przeszła kilkunastotysięczna manifestacja z udziałem wojska, władz i obywateli. Nazajutrz odbyła się uroczysta msza w katedrze św. Jana, po której nastał centralny punkt obchodów – defilada wojskowa pod kolumną Zygmunta.

Zresztą, rok 1933 można nazwać rokiem defilad – rewią kawaleryjską marszałek Piłsudski uczcił 250-lecie odsieczy wiedeńskiej.

Z kolei we Lwowie weteranów czekał udział w uroczystej akademii, zorganizowanej w gmachu Teatru Wielkiego – program obejmował m.in. koncert pieśni żołnierskich i wykład o polityczno-społecznym dorobku zrywu.

Obchody 70. rocznicy wybuchu powstania to także mniej spektakularne inicjatywy, takie jak wprowadzenie do obiegu 10-złotowej monety z wizerunkiem Romualda Traugutta czy odsłonięcie tablicy na ścianie domu – ostatniej siedziby dyktatora powstania na wolności.
Towarzystwo Przyjaciół Weteranów 1863 roku z kolei przygotowało księgę pamiątkową z 230 biogramami żyjących powstańców i ich fotografiami.

Nie mniej huczne obchody towarzyszyły 75. rocznicy zrywu.

Pogrzeb ostatniego powstańca

II Rzeczypospolita (i władze, i społeczeństwo) honorowała powstańców styczniowych na wszelkie możliwe sposoby. Weterani nie pozostawali dłużni. Chodzi do szkół na pogadanki z uczniami, uczestniczyli w zlotach harcerskich, przekazywali powstańcze sztandary przyszłym żołnierzom WP. Przykładem chorągiew podarowana przez powstańców Korpusowi Kadetów nr 1 ze Lwowa.

Ów sztandar miał być niesiony przez uczestników warszawskich manifestacji narodowych w 1861 roku (otrzymał wówczas dwie rosyjskie kule), a następnie stać się bojową chorągwią bojowników o niepodległość. Jak podkreślił podczas uroczystości wręczenia sztandaru Leon Syroczyński (prezes Towarzystwa Weteranów Powstania 1863), „tym aktem oddajemy tradycję tych, co po znojnej pracy cicho odchodzą, w ręce i serca najmłodszych, gotujących się do pracy dla Ojczyzny”.

Z równą energią weterani uczestniczyli w obchodach świąt państwowych (3 Maja, Święto Wojska Polskiego, rocznica wybuchu powstania listopadowego). W 1925 roku byli obecni podczas odsłonięcia Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie, a dziesięć lat później uczestniczyli w pogrzebie marszałka Piłsudskiego.

Styczniowych bohaterów nie zabrakło również, gdy nad Polskę nadciągała nawała bolszewicka – w 1920 roku wydali uroczystą odezwę do narodu i patronowali formowaniu Kompanii Ochotników im. Weteranów 1863.

Na ponury żart historii może więc zakrawać fakt, że gdy w marcu 1946 roku chowano ostatniego powstańca, podporucznika Feliksa Bartczuka nad Wisłą stacjonowało kilkaset tysięcy czerwonoarmistów.

– Tomasz Czapla

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Przy pisaniu tekstu korzystałem z publikacji: „Dziedzictwo powstania styczniowego: pamięć, historiografia, myśl polityczna. Zbiór studiów” pod red. nauk. Alicji Kuleckiej, „Gloria victis: tradycje powstania styczniowego w Drugiej Rzeczypospolitej” Anny Elizy Markert oraz „Powstanie styczniowe 1863-1864: aspekty militarne i polityczne. Materiały z sympozjum” pod red. nauk. Janusza Wojtasika.
Powstanie Styczniowe
Zobacz więcej
Historia Poprzednie wydanie
Naziści byli dla niego za mało radykalni
Fetowali go czołowi politycy Europy, od kanclerza Niemiec Helmuta Kohla po prezydenta Francji François Mitteranda.
Historia wydanie 13.03.2020 – 20.03.2020
Czarne Osy nadleciały zza morza. Jak Kuba przejęła Wenezuelę
Hawana zdobyła ogromne wpływy na świecie. Szkoliła terrorystów, obalała prezydentów, wspierała reżimy.
Historia wydanie 13.03.2020 – 20.03.2020
Niemiec, który bronił prymasa
Kardynał Stefan Wyszyński wspominał, że w chwili próby nie opuścił go tylko Niemiec oraz pies, który ugryzł jednego z ubeków.
Historia wydanie 13.03.2020 – 20.03.2020
Dali mu wiarę i charakter. Rodzice papieża
„Miłość moich najbliższych dawała mi poczucie bezpieczeństwa i mocy" – mówił Jan Paweł II na wadowickim rynku w czasie pielgrzymki do ojczyzny w 1999 roku.
Historia wydanie 6.03.2020 – 13.03.2020
Życie bezkompromisowe. Fundamentalista Jan Zieja
Kościół katolicki na pewno zmierza od surowości ku miłości, ale tak daleko, jak ksiądz Jan w 1920 roku, nie zaszedł jeszcze do dzisiaj.