Cywilizacja

Nasz przyjaciel pedofil. Czy współżycie z dziećmi to wyraz artystycznej wolności?

50-letni francuski pisarz wysłał swoją 13-letnia partnerkę do ginekologa, aby ten przeprowadził „mały zabieg”, mający usprawnić życie seksualne pary....

Francuskie media, publicyści, pisarze od końca grudnia zajmują się kwestią, której nie lubią poruszać, a mianowicie: moralnością. Zadają pytania: czy moralne jest dopuszczanie na antenę publicznej telewizji pedofila, który chwali się swoimi upodobaniami, a własne podboje opisuje w dziennikach?

A czy moralne jest mieszać z błotem osobę, która występuje przeciw molestowaniu dzieci? Czy artyści podlegają ocenie moralnej? A jeśli tworzą sztukę i żyją sztuką (jak niektórzy twierdzą), zaś częścią ich życia jest gwałcenie dzieci, to czy mogą podlegać ocenie? I z drugiej strony: czy można uważać, że współżycie z dziećmi jest wyrazem wolności?

Padają nazwiska ludzi kultury, którzy sztuką, życiem lub wypowiedziami udowadniali swoje zainteresowanie nieletnimi w seksualnym kontekście lub wspierali znanych pedofili. Malarzy, jak słynny Balthus (Balthasar Kłossowski de Rola), który żył z 12-latką[1] i nikogo to nie dziwiło, podobnie jak tematyka jego dzieł.

Także pisarzy, jak Gabriel Matzneff, w dziennikach i powieściach koncentrujący się na doznaniach erotycznych podczas seksu z nieletnimi. Filmowców, jak Roman Polański czy polityków, jak Daniel Cohn-Bendit, który przed laty w telewizji mówił, jak fantastycznie być rozbieranym przez 5-letnie dziecko, a dziś twierdzi, że prowokował i zarazem szedł z duchem epoki, który „zabraniał zabraniać”.

Przypomina się intelektualistów lobbujących za obniżeniem dopuszczalnego wieku współżycia seksualnego (w marszu poparcia tego projektu szedł m.in. Michel Foucault). Uprawianie seksu z nieletnimi poniżej 15. roku życia jest we Francji karalne (do 4 lat więzienia), a wówczas chciano przesunąć te granicę do… 12 roku życia!

Straciłam pierwszą część mojej cnoty jak chłopiec

Taką dyskusję przyniosła Francji książka, którą napisała Vanessa Springora: „Le Consentement” („Zgoda”). Jest to opowieść, w której autorka wraca do 1980 r., kiedy jako nastolatka została uwiedziona przez 50-letniego pisarza. Żyła z nim na jego prawach i wedle jego upodobań przez półtora roku, a następnie z nim zerwała.
Gabriel Matzneff (na zdjęciu w 1987 roku w hotelu w Saint-Germain-des-Prés) ma 83 lata, rządową emeryturę i kwaterunkowy apartamencik w sercu dzielnicy łacińskiej Paryża. Jego ofiara Vanessa Springora długo walczyła z depresją. Dziś ma 47 lat, jest szefową wydawnictwa Julliard. Fot. Sylva Maubec/Sygma via Getty Images
Wspomniany powyżej Gabriel Matzneff, bo o niego chodzi, ich relację (a także inne stosunki z nieletnimi) wielokrotnie wykorzystywał w swoich publikacjach, takich jak powieści i dzienniki intymne. Bohaterka książki czuje się ofiarą po wielokroć: raz, że została zmanipulowana i wykorzystana przez pedofila; dwa, że nikt z dorosłych (poza jedną osobą) nie nazwał jej przeżyć właściwym mianem; trzy, że jej uwodziciel opisał zdarzenie, zbeletryzował je, nadając mu formę romantycznego romansu i obsadzając siebie w roli sentymentalnego zakochanego zranionego przez nieletnią ukochaną.


Autorka „Le Consentement”, Vanessa Springora miała 13 lat, kiedy na jednej z proszonych kolacji – na którą kazała jej iść matka, rzeczniczka prasowa jednego z wydawnictw – zwróciła na siebie uwagę gościa specjalnego wieczoru, 50-letniego, głośnego pisarza o rosyjskich korzeniach, erudyty Gabriela Matzneffa. Dziewczyna była łatwym łupem pedofila z wyższych sfer: w kryzysie dojrzewania, wychowywana bez ojca (rodzice się rozwiedli, kiedy miała pięć lat) i w trudnej relacji z matką.

„Był wszystkim, przed czym ostrzega się dzieci i czego się obawia” – wspomina dziś Springora. Pisarz dzwonił do niej, pisał romantyczne listy, odbierał ze szkoły, mieszkał z nią w hotelu, by nie przeszkadzały mu anonimowe donosy na policję[2]. Pod nazwiskiem nikt nie zaprotestował.

Co wolno Polańskiemu

Czy sam talent wystarczy, żeby zrekompensować potworne skutki zbrodni?

zobacz więcej
Ona chciała być dla kogoś ważna, przez kogoś kochana. On chciał posiąść kolejne dziecko.

Jej matka znała reputację Gabriela Matzneffa, ostrzegała przed nim córkę, także potem nie była zachwycona sytuacją, ale się nie sprzeciwiała fascynacji nastolatki. Za to, kiedy po półtora roku dziewczyna odeszła od Matzneffa, jej matka spytała: „Jesteś pewna decyzji? On cię tak uwielbia...”[3].

Springora sucho relacjonuje, co jej się przydarzyło. Opisuje pierwsze pożycie z 50-latkiem: „Bolało mnie, więc przewrócił mnie na materacu. Oto jak straciłam pierwszą część mojej cnoty: jak chłopiec”. Mówi też o tym, jak kochanek zaprowadził ją do ginekologa, by ten przeprowadził „mały zabieg”, mający usprawnić życie seksualne pary[4]. Dziś żałuje, że wtedy nikt nie dostrzegł w relacji nastolatki z 50-letnim mężczyzną nic oburzającego, nawet lekarz.

Będą zniszczone do końca życia

Przez kolejne dekady Vanessa Springora odbudowywała poczcie własnej wartości, walczyła z depresją i innymi kłopotami natury psychologicznej. Dziś ma 47 lat, a Matzneff 83. Jego „dzieło”, czyli opisy seksualnych wyczynów z nieletnimi chłopcami i dziewczętami, jest kłopotliwe dla wydawnictw, które mają je w swoich katalogach. Jak przyznał jego wydawca, ostatni tom dzienników sprzedał się zaledwie w 800 egzemplarzach. Reszta zostanie wycofana z obiegu. Inne wydawnictwa też skrzętnie pochowały tomy autora do niedawna uchodzącego za klasyka.
Bernard Pivot – krytyk, gospodarz programu literackiego Apostrophe, w którym Matzneff przyznal się (niejeden raz) do swojej „pasji” do nieletnich. Na zdjęciu opuszcza studio po 407. i ostatnim odcinku swojego programu „Bouillon de Culture”, 29 czerwca 2001 r. Prowadził show o kulturze od około 30 lat. Fot. Getty Images
W kłopocie znalazł się Bernard Pivot, który przez dekady prowadził w telewizji program o literaturze „L’Apostrophe” i wielokrotnie zapraszał do niego Matzneffa. W jednym z programów w marcu 1990 r. przedstawił go ze śmiechem jako „profesora od miłości i to takiego, który doświadcza na sobie”. Rozbawiony pytał, skąd upodobanie do tak młodych ludzi (poniżej 20 lat), a literat z całą bezczelnością odrzekł, że starsze dziewczęta są mniej miłe.

Wszyscy uczestnicy programu kiwali głowami, kiedy Maztneff reklamował swoją kolejną książkę i jej tematykę, przekonując, że jego skłonność do nieletnich nie jest niczym zdrożnym. Tylko kanadyjska pisarka, Denise Bombardier zaprotestowała: „Uważam, że jest pan żałosny. W swojej nudnej zresztą książce opisuje pan, jak gwałci 14–15-letnie dziewczęta i jak one za panem szaleją. Oczywiście, że szaleją, bo jest pan znany, idzie za panem literacka sława. Jest pan jak starcy, którzy wabią małe dzieci na cukierki. Ale nie tylko to. Chodzi o uwodzenie tych dziewcząt. Ta sytuacja, w której dochodzi do nadużycia władzy w relacjach dorosły – młody człowiek. Dziewczęta, 14-15-latki wychodzą z tej relacji zniszczone i niektóre z nich będą zniszczone do końca życia”[5].

Na Denise Bombardier spadła wtedy fala obleg (zarzucano jej prowincjonalizm). Dziś, po wydaniu książki Springory, Denise Bombardier jest bohaterką.

Erotoman bez orgazmu. Krytykował księżną Dianę, Angelę Merkel i akcję #MeToo. Skandalista Lagerfeld

Gdyby tylko było to możliwe, ożeniłby się z Choupette, swoją ukochaną… kotką. Uważał ją za piękniejszą od wszystkich modelek i zapewnił jej luksusowe życie.

zobacz więcej
W wywiadzie dla Radia Europe1 Bombardier opowiedziała niedawno, że po programie w 1990 r. rozmawiała z ówczesny prezydentem Francji Francois Mitterandem, którego znała od dawna. Mitterand wysłuchał relacji pisarki, po czym stwierdził: „Przed laty uważałem, że Matzneff ma jakiś talent, ale potem pogrążył się w religii prawosławnej i pedofilii”. Jak wspomina Bombardier, te słowa to było wszystko, co zrobił w tej sprawie Pałac Elizejski[6].

Nagroda za książkę opisującą gwałty na dzieciach

Gabriel Maztneff najpierw milczał, później wydał oświadczenie, w którym nie usprawiedliwiał się ani nie przepraszał. Wypominał tylko, że książka Springory niszczy pamięć o „pięknej miłości, którą przeżyliśmy” i deklarował, że jest w posiadaniu jej płomiennych listów, których jest adresatem[7].

Dla niego – który przez lata molestował dzieci nie niepokojony przez wymiar sprawiedliwości, i który zaledwie 6 lat temu (w 2013 r.) został laureatem nagrody literackiej Prix Renaudot za książkę „Seraphin, c’est la fin”, w której opisuje gwałty i usiłowania gwałtów na dzieciach w wieku 8-11 lat – obecne tarapaty muszą być zaskoczeniem.

Przyjaciele się od niego odcinają, tłumacząc się, że nie wiedzieli, że takie były czasy, że błędnie w latach 70. i 80. uważano, iż 12-latki są już dojrzałe płciowo. Bernard Pivot ubolewa nad swoją postawą i mówi, że teraz by tak się nie wypowiadał. „Wtedy literatura stała ponad moralnością, dziś jest odwrotnie” – stwierdził w „Le Figaro”[8].
Denise Bombardier – pisarka kanadyjska, która jako jedyna z gości w programie Bernarda Pivota wyrazila niechęć do skłonności seksualnych Gabriela Matzneffa. Fot. Sophie Bassouls/Sygma/Sygma via Getty Images
Inna sława, Daniel Cohn Bendit, który w mediach głośno mówił o pieszczeniu się z dziećmi itd., dziś zasłania się stylem minionej epoki i deklaruje, że tamte słowa były tylko prowokacją, bo lubi sobie poprowokować.

Frédéric Beigbeder, głośny, nagradzany autor, felietonista, wydawany też w Polsce i na swój sposób u nas popularny, poleca książkę Vanessy Spingory i deklaruje, że nie miał pojęcia, jak cudowne romanse Matznefa wygladają „z drugiej strony”.

Beigbeder jest ambasadorem Matzneffa na naszym gruncie, bo mówi o nim w dwóch publikacjach. W jednej przeprowadza z nim wywiad, w drugiej („Pierwszy bilans po Apokalipsie”, Noir sur Blanc 2014) sporządzając listę 100 najważniejszych książek, lokuje go na wysokim 16. miejscu klasyków współczesnej literatury światowej. Omawia powieść „Ivre du vin perdu” (Pijany straconym winem) z 1981 r.

Co pisze? „Matzneff poświęcił wszystko sztuce i miłości, żaden inny żyjący pisarz francuski nie wykazał się taką odwagą i spójnością. Matzneff nauczył mnie jak żyć, jak czytać, jak pisać. Każda jego książka to historia jednej dziewczyny i jej kataklizmów (namiętności, rozkoszy, skarg rodziców, chorób przenoszonych drogą płciową (…). Gdy tylko miłosna namiętność zaczyna trącić wodewilem, bohater powieści zrywa się do Manilli, by uprawiać seks analny z dziećmi, albo do Szwajcarii, stracić kilka kilogramów’” – pisze ojciec trójki dzieci o gwałcicielu nieletnich w książce, którą zadedykował córce[9].

Koszmar w Fabryce Snów. Seksafera obnaża Hollywood

Skandal z udziałem Harveya Weinsteina może być wierzchołkiem góry lodowej.

zobacz więcej
Wyjaśnia też myślenie o literaturze w wykonaniu Matzneffa: „Wszystko jest proste. Należy oddzielić sztukę od prawa. Dopóki nikt nie udowodni, że Matzneff to Marc Dutroux (belgijski pedofil i morderca – red.), dopóty należy zostawić go w spokoju – jak Nabokowa, Balthusa i Serge’a Gainsbourga”[10].

Beigbeder kreślił te słowa w 2011 roku, dwa lata później zasiadał w jury Prix Renaudot i głosował za nagrodą dla Mazneffa. Teraz pytany o to, jak można przyjaźnić się z pedofilem, nie wie, jak odpowiedzieć. Czasy naprawdę się zmieniły.

Podobnie bezradne są instytucje państwowe. Politycy mówią, że sztuka nie chroni przed odpowiedzialnością, prokuratura wdrożyła śledztwo, ale publicyści uważają, że nic z tego nie będzie: sprawa stara, nikt – nawet Springora – nie wniosła oskarżenia. Nie ma prawnych podstaw, by pedofilowi zabrać rządową emeryturę czy kwaterunkowy apartamencik w sercu dzielnicy łacińskiej (niedaleko Cluny) w Paryżu.

Tak wygląda akcja MeToo przeniesiona w świat francuskich literatów i wydawców. Vanessa Springora jest szefową wydawnictwa Julliard i współpracowniczką Mazarine Pingeot z wydawnictwa Robert Laffont. Mazarine Pingeot to nieślubna córka prezydenta Francois Mitteranda.

– Beata Modrzejewska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Profil autorki „Le Consentement” Vanessy Springory. For. printscreen/https://twitter.com/vspringora
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Maszyny i… klapki japonki. Czym Chińczycy podbijają Afrykę
Pracownicy z Chin odmawiali siadania przy wspólnym stole podczas lunchu z Afrykanami i obrażali ich dając do zrozumienia, że źle wykonują swoją pracę.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wzywał arcybiskupów do dymisji, będzie uczyć kleryków w Holandii
Po zakonniku kolejne upomnienia, kary, zakazy wypowiedzi spływały jak po kaczce.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Partia związana z antybrytyjskimi terrorystami wraca na salony
W ciągu 40 lat zginęło 3500 osób. Połowa to ofiary IRA. Do dzisiaj mnóstwo jest spraw niewyjaśnionych: kto i dlaczego zginął, kto wydał rozkaz, kto go wykonał, gdzie spoczywają ofiary skrytobójczych morderstw?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Do czego Putinowi są potrzebni „terroryści” z Sieci?
W Rosji zaczyna się rodzić zapotrzebowanie na lewicową alternatywę wobec obecnej władzy, która postrzegana jest jako ultraliberalna.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Obserwujmy anglikanów. Bo Kościół katolicki idzie ich śladem
Wielka Brytania dokonała brexitu. Ale metody funkcjonowania Kościoła Anglii nadal podbijają europejski katolicyzm.