Kultura

Jest gwiazdą reklam, muzą dyktatorów mody i patronką feministek. Triumf zgilotynowanej królowej

Proces jest pokazowy i trwa tylko dwa dni. Werdykt zapadnie w środę 16 października o 4.00 rano, a kwadrans po 12.00 kat pokaże wiwatującym paryżanom głowę Austriaczki. Trumnę, zalaną niegaszonym wapnem grabarze cisną do zbiorowej mogiły.

Gdyby Maria Antonina sterowała nawą państwa, być może ancien régime pociągnąłby trochę dłużej. Na tle dobrodusznego, lecz apatycznego Ludwika XVI, dla którego podjęcie jakiejkolwiek decyzji było męką, jawi się bowiem ona jako żelazna dama. Miała więcej godności i wigoru od małżonka, na śmierć poszła z podniesioną głową. Wrogowie, choć bardzo się starali, nie zdołali złamać ani upokorzyć hardej królowej.

Mimo związanych rąk, sama zeskoczyła z wozu, którym przywieziono ją na plac Rewolucji i lekkim, prawie tanecznym krokiem, wytrenowanym na śliskich, pałacowych posadzkach, udała się na spotkanie z wiecznością.

Jej życie było bajką z zaskakująco złym zakończeniem. Los najpierw rozpieszczał Różę Wersalu, a potem potraktował z wyrafinowanym okrucieństwem. Taki dramat zawsze działa na wyobraźnię, lecz nie tłumaczy, dlaczego w XXI wieku Habsburżanka jest jedną z najpopularniejszych postaci w dziejach Francji. Ba, w dziejach świata!
Rycina przedstawiająca egzekucję Marii Antoniny 16 października 1793 roku. Fot. Keystone-France/Gamma-Keystine via Getty Images
Na to pytanie próbuje odpowiedzieć wystawa „Maria Antonina, metamorfozy wizerunku”. Powodem jej otwarcia nie była żadna okrągła rocznica, lecz zamówienie społeczne. Tysiące turystów nie szturmują wszak bram Consiergerie, by podziwiać gotyckie komnaty zamku, zamienionego w więzienie. Chcą ujrzeć miejsce, w którym najsłynniejsza ofiara jakobińskiego terroru spędziła ostatnie dziesięć tygodni życia.

Rewolucja już była

Pośmiertna sława królowej nie wynikła z przemyślanej kampanii reklamowej, a tym bardziej polityki historycznej republikańskich rządów. To powinno dać do myślenia wszystkim przekonanym, że opinię publiczną i pamięć narodów da się urabiać jak plastelinę. Legenda Marii Antoniny przeszła chyba wszystkie możliwe fazy. Z początku była czarna jak smoła, później opromienił ją blask męczeństwa. Bohaterka rojalistów, którą lud uwielbiał nienawidzić, z czasem stała się patronką feministek i (raczej niezasłużenie) środowisk spod znaku tęczy.

Konkurencyjne mity są słabsze. Róża Wersalu jako wcielenie stereotypu pięknej, mądrej i bogatej, lecz tragicznej niewiasty, zdecydowanie przyćmiewa zamordowaną przez anarchistę austriacką cesarzową Sissy czy brytyjską księżnę Dianę, która zginęła w banalnym wypadku drogowym.

Monarchia była lepsza niż republika

Jean Raspail: Kraj, który ma swoją religię jest krajem silnym i nie ulegnie innym.

zobacz więcej
Polityczne namiętności, które doprowadziły Marię Antoninę do zguby, już wygasły. Naiwnością jest sądzić, że historia się powtarza i nad Sekwaną panują dziś nastroje podobne do tych z 1789 roku. Współcześni demonstranci i zadymiarze nie dążą do społecznego przewrotu, dają tylko wyraz frustracji. Uliczne protesty są zaś częścią narodowego DNA. Kłopotliwą dla władzy, która rytualnie obiecuje wsłuchiwać się w potrzeby ludu i natychmiast je spełniać. We Francji wciąż celebruje się rocznicę zdobycia Bastylii, prezydent Emmanuel Macron swe credo przedstawił w książce zatytułowanej „Rewolucja”. Nikt przy zdrowych zmysłach nie widzi w nim jednak nowego Robespierre’a.

Republika urodziła się z buntu, po czym – naturalną koleją rzeczy – obrosła w piórka. XVIII-wieczną monarchię Burbonów obalić było łatwo, gdyż postawiona pod pręgierzem przez ideologów Oświecenia, straciła wiarę w siebie. Dyletantowi w koronie posłuszeństwo – jako pierwsze – wymówiły warstwy uprzywilejowane. Był to dla nich krok w przepaść.

Francuska elita wyciągnęła wnioski z przeszłości, nigdy więcej nie przyłoży ręki do zniszczenia systemu, który ich żywi i chroni. Kandydatów do roli Filipa Egalité – obrzydliwie bogatego kuzyna Ludwika, który zagłosował za jego straceniem, lecz wkrótce sam poczuł na karku chłód ostrza gilotyny – brak.

Oto głowa zdrajczyni

Wystawę w Conciergerie otwiera niedokończona, pastelowa podobizna Marii Antoniny, pędzla Aleksandra Kucharskiego. Polak z urodzenia i paryżanin z wyboru malował go w wieży Temple, gdzie początkowo więziono zdetronizowanego władcę z rodziną. 37-letnia królowa jest na tym portrecie wychudła, przedwcześnie osiwiała, lecz spokojna. Róż na policzkach podkreśla nienaturalną bladość twarzy, a zaciśnięte usta dodają stanowczości. Prawdopodobnie wierzy, że jakobini ją oszczędzą. Ludwika już stracono, lecz w Europie nie ma wszak zwyczaju zabijania kobiet i dzieci obalonych dynastów.
Niedokończony portret Marii Antoniny pędzla Aleksandra Kucharskiego, prawdopodobnie z lat 1791-1792 Fot. RMN-Grand Palais
Kres złudzeń nadchodzi 2 sierpnia 1793 roku. Rewolucyjni komisarze w środku nocy zrywają „wdowę Kapet” z łóżka, by przewieźć ją do Conciergerie. W tej „poczekalni do gilotyny” pilnowana non stop przez dwóch uzbrojonych żandarmów, czeka na koniec śledztwa i osąd ludowego trybunału. Oskarżona o malwersacje, szpiegostwo, zdradę i (co ją szczególnie ubodło) o seksualne molestowanie własnego syna broni się zręcznie, lecz wyrok jest z góry przesądzony.

Proces jest pokazowy i trwa tylko dwa dni. Werdykt zapadnie w środę 16 października o 4.00 rano, a kwadrans po 12.00 kat pokaże głowę Austriaczki wiwatującym paryżanom. Trumnę, zalaną niegaszonym wapnem grabarze cisną do zbiorowej mogiły.


Godnego pogrzebu szczątki Marii Antoniny doczekają się dopiero po 21 latach. Portrety autorstwa Kucharskiego już nazajutrz po egzekucji staną się poszukiwanym towarem, masowo kopiowanym na zamówienie pogrążonych w żałobie rojalistów i ościennych dworów.

Z męczeństwem jej do twarzy

Dziś na ścianach Conciergerie wyświetlane są cytaty z aktu oskarżenia. W gablotach umieszczono zaś dokumenty procesowe, karykatury sędziów, spis rzeczy należących do więźniarki numer 280 i list, w którym zaklina szwagierkę, by matkowała jej dzieciom (nie dotarł do adresatki, madame Elisabeth została ścięta kilka miesięcy później).

Zwiedzający w nabożnym skupieniu oglądają czepek, białą koszulę i pantofelki, które Maria Antonia nosiła w ostatnich dniach życia. Wystawiono też inne monarchistyczne relikwie: rękawiczki, fotel, porcelanową ceramikę z Sevres, ekran do kominka z Petite Trianon, wreszcie zamek i klucz do celi „wdowy Kapet”. Sama cela po przywróceniu monarchii została zamieniona w kaplicę ekspiacyjną.
Maria Antonina w drodze na gilotynę nie ulękła się żądnej krwi tłuszczy. Rysunek Davida. Fot. Keystone-France/Gamma-Keystone via Getty Images
Golgota królowej natchnęła wielu artystów, ale największe wrażenie nieodmiennie robi wykonany na gorąco rysunek Davida. Malarz – jakobin przez okno wypatrywał wozu, zmierzającego na plac Rewolucji. Wystarczyło mu kilkanaście sekund, by naszkicować sylwetkę i twarz kobiety, która nie ulękła się żądnej krwi tłuszczy. Najbardziej utalentowany z biografów Marii Antoniny, Stefan Zweig twierdził, że była ona postacią nader pospolitą, lecz w ostatnich chwilach życia osiągnęła „szczyty majestatu i bohaterstwa”.

Odwaga, okazywana w krytycznych sytuacjach, z pewnością pomnożyła szeregi fanek i naśladowczyń królowej. Jedną z nich była cesarzowa Eugenia, połowica Napoleona III. Kult niezłomnej męczennicy z Wersalu uprawiała Aleksandra, żona ostatniego cara Rosji (czyżby przeczuwała, że czeka ją podobny los?) Na Marię Antoninę stylizowały się też królowe dyskotek: Madonna i Rihanna.

Ciastka zamiast chleba

Współczesne celebrytki nie pojawiły się tu przypadkowo. Autorów wystawy, oprócz ostatnich dni życia Habsburżanki, interesuje jej publiczny wizerunek. Czy tworzyła go świadomie, czy po prostu płynęła z prądem?

Prawda, jak zwykle, leży pośrodku. 14-letnia córka cesarzowej Marii Teresy przed wyjazdem nad Sekwanę zdążyła się nauczyć śpiewu, tańca, gry na klawesynie i niewiele więcej. Potem też rzadko zaglądała do książek. Jej styl ewoluował.

Obrzucano ich obelgami, wyśmiewano, a obrazy kupowano z litości. Gwiazda antysystemowców

Zniszczyła swoje wczesne prace, bo uznała je za mało oryginalne. Wściekła się też, gdy Édouard Manet „poprawił” jeden z jej obrazów.

zobacz więcej
Zaczynała jako rokokowa laleczka, lecz mając lat 25 porzuciła niewygodne, ceremonialne jedwabie na rzecz muślinów, szerokich wstążek i słomianych kapeluszy. Owa deklaracja prostoty nie spotkała się ze zrozumieniem współczesnych, przyzwyczajonych do tradycjach form okazywania majestatu. Źle oceniano również lekceważenie dworskiej etykiety i fakt, że Maria Antonina najchętniej spędzała czas w gronie przyjaciół. A przecież królowa nie ma prawa do prywatnego życia.

Maria Antonina zaczęła dbać o swój PR zdecydowanie za późno. Próba ocieplenia wizerunku, przedstawienia się jako uosobienie cnót rodzinnych i macierzyńskich przeszła bez echa. W napisanym przez wrogów scenariuszu patriotycznego przedstawienia przypadła jej w udziale rola aroganckiej i rozpustnej cudzoziemki. Gdy na Francję spadła klęska głodu, Austriaczce włożono w usta słynny bon ton: „Brakuje chleba? Niech jedzą ciastka!”

Ludwik XVI był przeciwieństwem swojego jurnego dziadka, małżeństwo raczył skonsumować dopiero sześć lat po ślubie. Cała Francja wiedziała i plotkowała o jego impotencji. Młoda żona kompensowała sobie związek z arcynudziarzem, rzucając się w wir zabaw i rozrywek. Nie dziwota, że para monarsza stała się wdzięcznym obiektem niewybrednych żartów.
W Conciergerie apoteozę perfidnie zderzono z paszkwilem. W tej samej sali oglądamy Marię Antoninę jako uosobienie cnót, rozmodloną chrześcijankę, którą anioł zaprasza do nieba i jako wszetecznicę. Imputowano jej wszystkie możliwe zboczenia, organizowanie w Wersalu orgii trwających do bladego świtu. Stała się bohaterką pornograficznych wydawnictw (opatrzonych na wystawie ostrzeżeniem: „Niektóre ilustracje mogą szokować młodych ludzi”).

Do wyobraźni ludu trafiały też karykatury, przedstawiającą królową jako monstrum: harpię, pawia lub drapieżnego kota z ludzką głową. Skutek tej kampanii oszczerstw mógł być tylko jeden: zanim jeszcze komuś zaświtała myśl o marszu ma Wersal, żona króla została potępiona, osądzona i skazana przez opinię publiczną.

Podobna dwuznaczność, niewinność zmieszana z perwersją, cechuje również prace współczesnych artystów. Na jednej z fotografii modelka udająca Marię Antoninę zakrywa głowę chustą, lecz poza tym jest zupełnie naga. Na drugiej trzyma własną głowę za utrefione włosy. Innych nie przestaje fascynować sławetna piętrowa fryzura z umieszczonym na czubku modelem fregaty i portret z kwiatem w ręku autorstwa Élisabeth Vigée-Lebrun z 1783 roku, któremu królowa zawdzięcza swój przydomek. Japońska manga „Róża Wersalu” doczekała się już 82 części!

Kto by pomyślał, że uosobienie grzechów ancien régime’u dwa wieki po śmierci stanie się gwiazdą reklam i muzą dyktatorów mody: od Karla Lagerfelda i Vivienne Westwood po Johna Galliano? W jednym z odcinków telewizyjnego Muppet Show Miss Piggy, upozowana na francuską władczynię śpiewała „Stayin’ Alive” Bee Gees, piosenkę będącą symbolem hedonizmu lat 70.

Wszystko przez krawców

Rewolucjonista Lenin odkrył, że kino to najważniejsza ze sztuk, więc osobna część ekspozycji traktuje o filmowych konterfektach Marii Antoniny. Jest co pokazywać, bo postać tragicznej królowej pojawiła się w ponad 50 produkcjach.

Całą rodzinę rozstrzelano. Wciąż żyjących dorżnięto bagnetami. Ciała rozebrano, oblano kwasem i poćwiartowano

Angielski król mógł ich uratować, a nie kiwnął palcem – oskarżył kuzyna wielki książę Dymitr Pawłowicz Romanow. Od zabójstwa minęło 100 lat.

zobacz więcej
Wcielały się w nią Sarah Berhardt, Michele Morgan, Ursula Andress, Jane Seymour, Emmanuelle Beart i Diane Kruger – wszystkie ładniejsze od oryginału. W kategorii: podobieństwo najlepiej wypadła (ze względu na orli nos) Jeanne Provost w niemej „Aferze naszyjnika” z 1912 roku.

Sto lat później Benoît Jacquot filmem, „Żegnaj, królowo” próbował odświeżyć czarną legendę Marii Antoniny, lecz odzew ze strony krytyki i publiczności był słaby.

Więcej emocji wzbudziła Sofia Coppola, która postanowiła bohaterkę radykalnie unowocześnić. Ekranowa Austriaczka pozostając ikoną XVIII-wiecznej haute couture nabrała cech współczesnej nastolatki. Reaguje spontanicznie, jest uśmiechnięta, szczera i wierna w przyjaźni, odreagowuje stresy, urządzając imprezy w stylu „po nas choćby potop”, strojąc się i obżerając słodyczami. Kocha muzykę (od niemieckiej opery do brytyjskich postpunkowców) i śmiertelnie boi się nudy. Kiedy hazard i szampan jej zbrzydną, przebierze się za pastereczkę i zacznie hodować krowy i kury.

Widowisko, nakręcone w epoce szalejącego postmodernizmu, było efektowne, lecz w środku puste, jak tytułowa bohaterka. Zamiast kolejnego w karierze Coppoli studium alienacji, dostaliśmy historię trzpiotki, która nie zdążyła dorosnąć do korony. Wieść o ataku na Bastylię spada na rozbawione towarzystwo jak grom z jasnego nieba. Widz też ma prawo czuć się zaskoczony, bo wcześniej jedynie mimochodem wspominano o kapryśnej naturze Francuzów i trudnościach budżetowych. Wychodzi na to, że rewolucja wybuchła, gdyż Ludwik XVI zbyt szczodrze wspierał ojców – założycieli Stanów Zjednoczonych Ameryki, zaś jego żona nie oszczędzała na krawcach i fryzjerach.

W sumie lepsze to niż sentymentalny banał, który króluje w muzealnym sklepiku. Mają tu wszystko, czego dusza zapragnie: perfumy, torebki, wachlarze, popiersia, porcelanowe róże i pantofelki, breloczki, magnesy na lodówkę i kubeczki z napisem: „Kocham Marię Antoninę”. Zły los nadal pastwi się nad zgilotynowaną Różą Wersalu. Stała się produktem.

– Wiesław Chełminiak

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Wystawę „Marie-Antoinette, Métamorphose d'une Image” w Conciergerie (Paryż, boulevard du Palais 2) można oglądać jeszcze przez trzy dni do 26 stycznia 2020 roku.
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Konał dwa tygodnie, trawiony gorączką. Przyczyn lekarze nie...
Koniec nastąpił w Wielki Piątek, co dało pretekst do porównywania nieboszczyka z Jezusem. 2020 miał być rokiem Rafaela. Koronawirus zniweczył te plany.
Kultura Poprzednie wydanie
Oko, usta, nos, a do tego brawurowe cięcia
Na apel o pomoc dla niego – Rosochy – tak wielu zareagowało pozytywnie. Nie tylko przyjaciele.
Kultura wydanie 20.03.2020 – 27.03.2020
Tęsknota za utraconymi kresami i miłość do Polaków
Nad Wisłą bilety na trasy koncertowe zespołów znad Balatonu wyprzedają się na pniu.
Kultura wydanie 20.03.2020 – 27.03.2020
Zombie jak wirus, szczepionki brak, młodzi pożerają starych
Warszawa w ostatnich dniach przypomina wyludniony Nowy Jork z filmu „Jestem Legendą” z Willem Smithem.
Kultura wydanie 6.03.2020 – 13.03.2020
Kulisy kampanii. Czy tylko prawica opłaca hejterów?
Skłonności homoseksualne każą bohatera kojarzyć z Biedroniem. Polityczna charakterystyka – z Trzaskowskim. A finał – z Adamowiczem. O kim opowiada najnowszy film Jana Komasy?