Cywilizacja

Drapieżnik też chce zostać upolowany. W „Sanatorium miłości”

Samotność nazywają chorobą, z którą trzeba walczyć. A siebie samych „juniorami na bis”. – Za każdym z nich stoi piękna historia. Poza tym, że są często atrakcyjni fizycznie, zadbani, to upiększa ich pewna mądrość życiowa – mówi dr Anna Jupowicz-Ginalska, medioznawca z UW. – Ten program to bardzo udane zainicjowanie nowego wizerunku medialnego seniora. Jeszcze kilka lat temu oferta mediów kończyła się na grupie do lat 50, a teraz osoby w wieku 60 lat okazały się być pełne pasji i chęci do życia. Wstrzelenie się w tę niszę to było naprawdę dobre wyczucie nadchodzących zmian – dodaje.

Druga edycja programu „Sanatorium miłości” ruszyła 5 stycznia, emisja w każdą niedzielę na antenie TVP1 o godz. 21.15.

Kiedy do moich drzwi puka pani mieszkająca obok i prosi, żebym „sąsiedzkim okiem” zerknęła na jej mieszkanie, już wiem, że znowu rusza w podróż. Z zawodu okulistka, po przejściu na emeryturę nie pracuje już w szpitalu, ale dwa dni w tygodniu przyjmuje pacjentów w prywatnym gabinecie. Jest wdową – mąż zmarł 10 lat temu.

Odkąd się znamy, pani Maria regularnie zwiedza świat. Była w Szkocji, na Malcie, w Portugalii. Lecz najchętniej odwiedza… polskie sanatoria. W sezonie zimowym jeździ w góry, gdy kończy się lato i zaczyna jesień wybiera się nad morze. – Podróże kształcą, ale nigdzie nie odpoczywa się tak, jak w sanatorium – tłumaczy.

Od dwóch lat zabiera ze sobą przyjaciółkę. – Na początku była oporna. Nie chciała pakować walizki i jechać, jak to mówiła, do obcych. Ale jak już raz zasmakowała tej atmosfery, to teraz pierwsza pyta, czy już rezerwujemy turnus i kiedy jedziemy. Tak się rozochociła – śmieje się pani Maria.
Gdy pytam ją o zalety sanatoryjnych wyjazdów, oprócz masaży, okładów borowinowych czy hydromasaży wymienia towarzystwo. Przede wszystkim towarzystwo. – Na żadnej innej wycieczce czy wyjeździe nie spotyka się tak różnych, tak ciekawych osobowości. Jest z kim się pośmiać, potańczyć, no i poflirtować, bo takich niczego sobie panów nie brakuje – uśmiecha się i puszcza do mnie oko.

Szukanie miłości to nie jest wstyd

Podobnego zdania są uczestnicy programu „Sanatorium miłości”. Już pierwsza edycja tego show wzbudziła ogromne zainteresowanie widzów. Średnio oglądało go 3,5 mln widzów. Nic więc dziwnego, że do kolejnej edycji wpłynęła podobna liczba zgłoszeń.

Już 40-latkowie to geriatryczny odrzut, który może się tylko bronić przed ich ciosami

Natasza Socha, pisarka: Każdy kiedyś sądził, iż wszystko mu wolno, bo przecież jest piękny i młody.

zobacz więcej
– Każdy z nas wysyłał zgłoszenie z nadzieją, że przeżyje przygodę, stawi czoła wyzwaniom, pozna coś nowego, czego jeszcze nie widział. A przede wszystkim, że spotka osobę, z którą się zaprzyjaźni, a może nawet się w niej zakocha – odpowiada pan Wojtek z Warszawy, którego można oglądać w „Sanatorium miłości” wraz z 11 pozostałymi uczestnikami, na pytanie o powody swego udziału w programie.

Otwarcie tłumaczy, że taki właśnie był jego cel: – Szukanie miłości to nie jest wstyd. Bardzo bym chciał, żeby ten program i to, co my pokazujemy, co mówimy, trafiało nie tylko do ludzi w naszym wieku, ale też do naszych dzieci i wnuków. Ja już czuję, że osoby po 30-tce czy 40-tce patrzą na nas całkiem inaczej. Widzą siebie w przyszłości. My pokazujemy im, ile mamy chęci do życia, bawienia się i tym ich przekonujemy, że życie seniora wcale nie musi być takie złe. Widzą, że babcia i dziadek dają sobie radę a przede wszystkim szansę. A w tym, że się w sobie zakochają naprawdę nie ma nic wstydliwego.

Bohaterowie „Sanatorium miłości” to osoby dojrzałe, ale też po przejściach. W swoim życiu musieli pokonać poważne choroby, doświadczyli śmierci swojej drugiej połówki, a czasem podejmowali trudne decyzje o rozstaniu. Mówią o tym bez zażenowania, szczerze i prawdziwie.

– To, co mnie w nich urzeka to właśnie ta otwartość i bezkompromisowość. Mówiąc wprost: oni niczego nie kombinują, nie naddają. W tym, jacy są i jak wyglądało ich życie są autentyczni – mówi prowadząca program Marta Manowska.

Zazdrościła im nawet momentami żywiołowości i pozytywnego podejścia do życia. – Niesamowicie podobało mi się, gdy jeden z bohaterów powiedział, że samotność to choroba, z którą trzeba walczyć. Dzięki nim zaczęłam się zastanawiać, czego bym chciała, żeby jak wyglądało moje życie, gdy będę w ich wieku. Ta ich radość, energia, a czasem i nieprzewidywalność niesamowicie budują i sprawiają, że chce się być takim, jak oni – stwierdza.

Bujne życie cyfrowe

Osoby po 60-tce nie wcale nie zamierzają zakładać ciepłych kapci i spędzić reszty życia przed telewizorem, świadczą o tym statystyki. Po pierwsze wynika z nich, że co trzeci Polak pracuje do 65. roku życia. Po drugie, w porównaniu z początkiem lat 90. ubiegłego wieku średnia długość życia mężczyzn wzrosła o prawie 7 lat i wynosi dziś 73 lata, a kobiet – o 6, do 81 lat. A skoro obecni seniorzy statystycznie żyją 15-20 lat dłużej na emeryturze, to czas ten trzeba wypełnić.
Jeśli nie pracą, to spotkaniami w klubach seniora, aktywnością fizyczną, książką, hobby, czy też nauką nowych umiejętności – i to nie tylko na kursach czy Uniwersytecie Trzeciego Wieku, bo mają też całkiem bujne życie cyfrowe. Z roku na rok coraz więcej osób, które przekroczyły sześćdziesiątkę, korzysta z mediów społecznościowych. Według danych CBOS, 23 proc. osób 65+ korzysta z internetu, zaś na portalach randkowych loguje się 32 proc. z nich. Przy czym są to dane najnowsze na ten temat, lecz z 2017 roku, zaś w świecie cyfrowym trzy lata to wieczność – procent seniorów buszujących po sieci z pewnością szybko rośnie.

Ikony stylu 60+

Iris Apfel, Carmen Dell'Orefice, Daphne Selfe, Philippe Dumas czy Polka Helena Norowicz.

zobacz więcej
Bo osób, które przeżywają swoją drugą młodość po 60. – jak uczestnicy programu Telewizji Polskiej „Sanatorium miłości” – jest coraz więcej. Wspomniane aktywności pozwalają im się rozwinąć, dają rozrywkę, ale też okazje do spotkania kogoś, z kim można po prostu porozmawiać, podzielić się radościami i smutkami. A kiedy rodzą się te nowe relacje, osoby w dojrzałym wieku coraz częściej odwiedzają gabinety psychoterapii.

– Wśród moich pacjentów są zarówno ci, którzy są kilka ładnych lat po rozwodzie i nagle znów się zakochują, jak i ci, których partner zmarł. Nie chcą wchodzić w te nowe relacje na oślep, nie chcą by przypominały te z ich młodości – tłumaczy psychoterapeuta Robert Rutkowski. – Wypełniają na nowo lukę w opuszczonym przez dzieci domu, po rozstaniu lub śmierci partnera. Są świadomi swoich potrzeb. Czasem to, co czują, nazywają wręcz swoją pierwszą miłością, a poprzedni związek, który już wygasł, określają jako zakochanie czy zauroczenie. Mówią, że teraz pierwszy raz udało im się wejść w fazę głębokiego uczucia – dodaje.

Psychoterapeuta z pozycji nauki podkreśla to, co czuł cytowany wcześniej pan Wojtek, uczestnik „Sanatorium miłości”: uczucia w każdym wieku nie wolno się wstydzić. Potrzeba miłości to pierwotny instynkt, ogromna siła, porównywalna z instynktem samozachowawczym. – Z punktu widzenia biochemii mózgu jedną z największych przyjemności jest właśnie bliskość z drugim człowiekiem, a to z kolei daje nam ogromne poczucie bezpieczeństwa – mówi Rutkowski.

Najważniejsze słowo w życiu

Bohaterowie drugiego sezonu „Sanatorium miłości” tego właśnie szukają.


– Wierzę w miłość po 60-tce. Chciałabym być osobą szczęśliwą, spełnioną. Jeśli bym kogoś pokochała, to z jego wadami i zaletami. Każdy z nas je ma, nie jesteśmy idealni. A miłość? Jest ważna. Powiem więcej: to najważniejsze słowo w życiu – zaznacza pani Halina.

I zapewne nie raz padało w malowniczym uzdrowisku Ustroń, w Sanatorium Równica, leżącym w paśmie górskim Beskidu Śląskiego, gdzie trafili uczestnicy programu. Każdy próbował flirtować i każdy miał własny sposób na podryw.

– Sprawdzają się delikatne spojrzenia. Takie, żeby mężczyzna zauważył, zwrócił uwagę, a potem sam wykonał pierwszy ruch – śmieje się pani Stenia z Wrześni. Bo mężczyźni, tak jak pan Wojtek, lubią być drapieżnikami i zdobywać. – Lubię łowić, ale też być zwierzęciem do upolowania. Jedna i druga forma jest fantastyczna. Ja zawsze goniłem za tą miłością, a jak już mi się wydawało, że ją dogoniłem, to się coś złego z nią działo. Chciałbym, żeby teraz, na tym etapie mojego życia, było to łatwiejsze – mówi uczestnik show. I dodaje, że najpiękniejsze jest samo szukanie uczucia i tej jedynej wybranki.
03.01.2020
Całą dwunastkę, która pojawiła się w „Sanatorium miłości”, pan Wojtek nazywa „juniorami na bis”. Czy właśnie to, że przeżywają swoją drugą młodość sprawia, iż widzowie tak chętnie ich oglądają?

Dr Anna Jupowicz-Ginalska, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że w rankingu produkcji dotyczących osób dojrzałych „Sanatorium miłości” plasuje się na pierwszym miejscu. I nie chodzi tu tylko o wyniki oglądalności. – To bardzo udane zainicjowanie nowego wizerunku medialnego seniora. Jeszcze kilka lat temu oferta mediów kończyła się na grupie do lat 50. Wyłączała zupełnie z życia publicznego osoby powyżej tego wieku. A jeśli już się pojawiały, to był to wizerunek babci i dziadulka, w ciepłych kapciach, spędzających czas przy kominku – tłumaczy.

W starym piecu diabeł pali

„Babcia z sześciopakiem”. 80-letnia kulturystka podbija internet

Ernestine udowadnia, że świat należy nie tylko do młodych.

zobacz więcej
Pierwszym sygnałem, że to się zmienia – jak zauważa Anna Jupowicz-Ginalska – było pojawienie się na rynku wydawnictw kolorowych gazet, tzw. tygodników yellow, poświęconych sprawom wiary, poradom zdrowotnym i urodzie.

– Chwilę później seniorzy w wieku 60 lat, którzy dotąd byli „tylko do trumny”, okazali się być w sile wieku, pełni pasji i chęci do życia. To osoby często nie dość, że wciąż czynne zawodowo, to bardzo aktywne, które starają się nadążać za tym, co się dzieje na świecie. Ten „nowy senior” sprawił, że błyskotliwe media, coraz bardziej czujące rynek, wstrzeliły się w tę medialną niszę. Największą woltę w rozumieniu tego pokolenia wykonała właśnie Telewizja Publiczna. To było naprawdę dobre wyczucie rynku, nadchodzących zmian – ocenia medioznawca z UW.

Przypomina też zakończoną niedawno pierwszą edycję „The Voice Senior”, w której wystąpiły muzykalne osoby po 60. roku życia i która również okazała się telewizyjnym hitem – oglądało ją średnio 2,97 miliona osób. – W programach takich, jak „Sanatorium miłości”, ale i „The Voice Senior” idealnie wykorzystana została nostalgia za dawnymi czasami. Okazało się, że w starym piecu diabeł pali, a człowiek dojrzały też potrafi się świetnie bawić, dobrze wykorzystać dany mu czas, czasem o wiele lepiej, niż młodzi królowie życia – mówi dr Jupowicz-Ginalska.

Zwraca uwagę, że za każdym bohaterem tych programów stoi również piękna historia: – Poza tym, że są często atrakcyjni fizycznie, zadbani, to upiększa ich pewna mądrość życiowa. Myślę, że właśnie tego zarówno widzowi, jak i całemu społeczeństwu brakuje. Oni już za niczym nie gonią, realizują swoje pasje bez oddechu konkurencji na plecach i to jest piękne.

***

Pani Maria, moja sąsiadka, po powrocie z sanatorium wygląda na bardzo wypoczętą i zadowoloną.

– Jak było? – pytam.

– Kochana, wspaniale. Tańce, masaże i nowe znajomości. Bardzo miły pan Bogdan, tak jak ja kocha koty. Wymieniliśmy się telefonami. Zobaczymy, co z tego będzie – odpowiada. I śmiejąc się dodaje: – Zresztą, co ci będę opowiadać. Będziesz w moim wieku, to sama się przekonasz.

– Marta Kawczyńska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Obejrzyj pierwszą edycję „Sanatorium miłości” i programy specjalne z uczestnikami show:
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Lew, Archanioł i odwieczny tryzub. Ukraina szuka herbu
Na obrazoburczym rysunku anioł stoi w dresach i z butelką piwa pod tarczą z napisem „Obmin waljut”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Geniusz, demon i „Ręka Boga”, którą Diego Maradona upokorzył sam...
Czy Diego stał się ikoną właśnie przez swoją pogruchotaną, ludzką naturę? Czy jest ikoną przez to, że tyle w nim było zła, głupoty, które przenikały się z talentem?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Ubrali nas w bezkształtne namioty. Rewolucja japońskiej gwardii
Długo przed nimi w Europie pojawiło się kimono.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Handel dziećmi, bronią i prochami. Ciemna strona sieci
Przestępcy i terroryści od dawna komunikują się via Dark Web.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Eksplozja popularności konserwatywnego Twittera
Na Parlerze konta mają dzieci Trumpa: Ivanka (dołączyła 12 listopada, obecnie 452 tys. śledzących) oraz Donald junior (104 tys.).