Historia

Na Madagaskar? Syjonistyczne plany przesiedlenia Żydów z Europy

Gdy Palestyna była nieosiągalna, rozważano stworzenie państwa żydowskiego w Ugandzie, na Cyprze, w Nowej Gwinei lub w Gujanie.

Głośno było niedawno o słowach Władimira Putina, który przedwojennego polskiego ambasadora w Berlinie Józefa Lipskiego nazwał „łajdakiem (ros. swołocz) i antysemicką świnią” zarzucając mu chęć wysłania Żydów „na zagładę do Afryki”. Ambasador RP miał obiecywać Hitlerowi pomnik w Warszawie, gdyby taki plan udało mu się zrealizować.

Slogan „Żydzi na Madagaskar” w powojennej Polsce pamiętany był dzięki „Zezowatemu szczęściu” Andrzeja Munka. Bohater filmu Jan Piszczyk wznosił owe hasło, jak na konformistę przystało, wraz z innymi, gdy został otoczony na ulicy przez demonstrację narodowców.

Rzecz się działa w późnych latach 30. XX wieku, a scena, oprócz obrzydzenia reżysera do II RP, oddaje trafnie ówczesne nastroje sporej części mieszkańców polskich miast. Żydzi stanowili nieraz nawet połowę ich mieszkańców, a w Warszawie była to jedna trzecia ludności. W większości byli niezasymilowani, a nawet nie znali kultury i języka polskiego. W handlu, przemyśle, rzemiośle i wolnych zawodach stanowili konkurencję dla Polaków. Brak asymilacji rodził silną niechęć, ale też asymilacja była podejrzana, jako maskarada.
Uciekinierzy żydowscy z Austrii w obozie dla uchodźców w Brnie w lipcu 1938 czekają na emigrację do Palestyny. Fot. NAC/IKC
Nacjonaliści w krajach, gdzie Żydzi byli zasymilowani całkowicie, także odczuwali ich obcość. Oprócz Niemiec coś zrobić ze swoimi Żydami chciano we Francji, Belgii i Holandii. Wszędzie w Europie pisało się i mówiło o „kwestii żydowskiej”. Także na warszawskiej ulicy, którą tak nieostrożnie przemierzał Piszczyk. Ale skąd w oenerowskich głowach wziął się akurat Madagaskar?

600 tysięcy Arabów

Pod koniec 1894 roku wybuchła we Francji tzw. afera Dreyfusa. Kapitan Alfred Dreyfus, oficer sztabu generalnego został niesłusznie oskarżony o szpiegostwo na rzecz Niemiec. Wiarę w winę Dreyfusa ułatwiało jego żydowskie pochodzenie. Ulica paryska krzyczała nie tylko „Śmierć Dreyfusowi”, ale także „Śmierć wszystkim Żydom”.

Obserwujący to żydowski dziennikarz Theodor Herzl doszedł do wniosku, że pełna asymilacja i pełnia praw dla Żydów w krajach ich osiedlenia nie będzie nigdy możliwa. We Francji niby od stu lat byli pełnoprawnymi obywatelami, a wystarczyła byle iskra, aby obnażyć słabość tych gwarancji.

Jedynym wyjściem było własne żydowskie państwo. Naturalnym wyborem była Palestyna, czyli biblijne ziemie ludu Izraela, na których starożytne państwo Żydów zlikwidowali Rzymianie na początku naszej ery. Powrót do kraju praprzodków nie był jednak prosty. W momencie konstytuowania się ruchu syjonistycznego, kiedy to Herzl zwołał do Bazylei w 1897 roku Pierwszy Kongres Syjonistyczny, Palestyna stanowiła część Imperium Osmańskiego, a od 1922 roku było to terytorium mandatowe brytyjskie (administrowane przez Zjednoczone Królestwo na mocy uchwały Ligi Narodów).

Na Pierwszym Kongresie Syjonistycznym – z myślą o Palestynie – przyjęto hasło: „Ziemia bez ludu, dla ludu bez ziemi”. Tyle, że na tej „ziemi bez ludu” mieszkało 600 tysięcy Arabów i słusznie obawiano się, że napływ Żydów z Europy może doprowadzić do dramatycznych konfliktów.

Przystanek do Ziemi Obiecanej

Zdawali sobie z tego sprawę także syjoniści – ich kongresy odbywały się co roku i początkowo zgadzano się, że państwo żydowskie może powstać także gdzie indziej. Na którymś z kongresów obradujących podzielił „projekt Uganda” – przyjęta początkowo przychylnie przez część delegatów propozycja brytyjska.

A co z Madagaskarem? Niemiecki filozof Paul Anton de Lagarde, jeden z pionierów europejskiego nowoczesnego antysemityzmu, zaproponował tę wyspę już w 1885 roku jako miejsce przesiedlenia Żydów z Europy. Światowy ruch syjonistyczny potraktował propozycję poważnie, podobnie jak pomysł zasiedlenia Ugandy, ale raczej jedynie jako przystanek na drodze do Ziemi Obiecanej, Palestyny. Innymi przystankami miały być Cypr, Nowa Gwinea czy Gujana.
Warszawscy Żydzi żegnają na peronie dworca syjonistów wyjeżdżających do Palestyny w marcu 1933 roku. Fot. NAC/IKC
Co ciekawe Theodor Herzl uważał antysemitów za towarzyszy syjonistycznej drogi do państwa żydowskiego. Pisał: „antysemici staną się naszymi najlepszymi przyjaciółmi, kraje antysemickie – naszymi sprzymierzeńcami”.

Polska popierała emigrację Żydów do Palestyny szkoląc i zbrojąc w tajemnicy przed sojuszniczą Anglią syjonistycznych bojowników z „Betaru”. A Francja była skłonna podzielić się z Polską jurysdykcją nad Madagaskarem (będącym od pierwszych lat XX wieku jej kolonią) w celu stworzenia miejsca osiedlenia dla europejskich Żydów.

Francja chciała koncepcją emigracji europejskich Żydów na wyspę zainteresować także III Rzeszę, co spotkało się początkowo z zainteresowaniem Reinharda Heydricha, szefa służby bezpieczeństwa SS. Przed wojną przychylna temu pomysłowi była w rozmowach dyplomatycznych także panująca na morzach Anglia.

Francuzom przyświecał rzecz jasna cel humanitarny – chodziło o pomoc w emigracji Żydów z Niemiec i Austrii po dojściu Hitlera do władzy i Anschlussie. Ale Paryż szukał także – a może przede wszystkim – antidotum na rodzący się na wyspie malgaski ruch wyzwoleńczy. Metropolia liczyła, że będzie miała większy pożytek finansowy z europejskich Żydów, niż ze zrewoltowanych tubylców.

Major Lepecki w lektyce

Niezobowiązujące rozmowy dyplomatyczne z Polską skonkretyzowały się w 1937 roku wyprawą studyjną majora Mieczysława Lepeckiego z polskiego MSZ na Madagaskar – władze w Paryżu zaleciły gubernatorowi wyspy, aby udzielił wyprawie najdalej idącej pomocy.

Wyprawie – podkreślmy – polsko-żydowskiej, bo Lepeckiemu towarzyszyło dwóch wysłanników środowisk syjonistycznych: Leon Alter, dyrektor Żydowskiego Towarzystwa Emigracyjnego „Jeas” w Warszawie i inżynier agronom Salomon Dyk z Tel Awiwu.

Komisja spędziła na Madagaskarze dziesięć miesięcy i stwierdziła w raporcie, że północny Madagaskar nadaje się do emigracji, ale tylko kilkunastotysięcznej grupy rolników. Żydowscy uczestnicy wyprawy liczbę swych pobratymców, którzy mogliby tam zamieszkać szacowali poniżej dwóch tysięcy. Większe liczby emigrantów z Polski wymagałyby ogromnych nakładów infrastrukturalnych przede wszystkim na meliorację, co czyniłoby całe przedsięwzięcie nieopłacalnym.

Nadzieje na masowy odpływ Żydów z Polski i polskich chłopów z przeludnionych wsi studził także pisarz i znany podróżnik, Arkady Fiedler, który towarzyszył komisji. Pisał, że jest na Madagaskarze mnóstwo nieuprawianej ziemi, ale do zagospodarowania przez tubylców, których brakuje.

Znaczyło to, iż warunki życiowe, jakie niosłoby takie zagospodarowanie, wytrzymać mogą jedynie miejscowi. Na północy wyspy średnia roczna temperatura to tylko 18 stopni, stąd komisja Lepeckiego brała jedynie te tereny pod uwagę, ale wielotygodniowa pora deszczowa była na całej wyspie.
Francuscy kolonizatorzy uczą mieszkańców Madagaskaru nowoczesnych metod uprawy roli. Fot. API/Gamma-Rapho via Getty Images
Komisja wróciła do kraju, raport czytały władze, a prasa, jak to prasa, tworzyła fakty prasowe. Publikowano zdjęcia członków komisji noszonych w lektykach. W krzykliwych tytułach już zaanektowano Madagaskar dla Polski.

Polska wykupuje Mozambik i Angolę

Tymczasem we Francji panowała atmosfera odmienna, gazetowe tytuły oznajmiały: „Nie chcemy Żydów z Polski” – choć komisja Lepeckiego, wbrew francuskim sugestiom, nie myślała wyłącznie o Żydach. Niebawem zresztą zmienił się rząd we Francji i sprawa polsko-francuskiego kondominium na Madagaskarze upadła.

A jeszcze tuż przed wojną narodowcy, zapewne pod wpływem entuzjazmu gazet, zmienili slogan „Żydzi na Madagaskar” na „Madagaskar dla Polaków – Żydzi do Palestyny”.

Mocarstwowe nastroje urosły w siłę po śmierci marszałka Piłsudskiego, i tu endecja z sanacją podawały sobie ręce. W 1930 roku powstała Polska Liga Morska i Kolonialna. Liczące się państwo musiało mieć kolonię ze względu na taniość surowców i możliwość odpływu z metropolii zbędnych rąk do pracy.

Jednak na uzyskanie kolonii dla Polski nie było najmniejszych szans. II RP kupowała ziemię w Brazylii (nawet 1000 ha) i Argentynie, dzierżawiła w Liberii „aż” kilkadziesiąt hektarów, gdzie udał się z odpowiednim nagłośnieniem propagandowym statek wypełniony emaliowanymi nocnikami.

Z faktycznym kolonializmem nie miało to jednak nic wspólnego. A i tak zaniepokojone państwa kolonialne podnosiły na forum Ligi Narodów alarm, że Polska wykupuje Angolę i Mozambik, a w Liberii przygotowuje zbrojny przewrót. Stare metropolie pilnowały swego. My mogliśmy jedynie okrzykami oenerowców i na ich transparentach wysyłać naszych Żydów do „naszego” kondominium. No i propagować kolonizację Polską.

W końcówce lat trzydziestych znana stała się piosenka, w której śpiewano: „Ajaj Madagaskar/ Kraina parna, skwarna/ Afryka na pół dzika jest/ Tam drzewa bambusowe/ Orzechy kokosowe/ Tam są dzikie stepy,/ Tam mi będzie lepiej/ ajajaj ja lubię dziki kraj.”

Miejsce w Afryce

Pora pozostawić propagandowy i szlagierowy Madagaskar i wrócić do pierwszego akapitu. Przed II wojną światową syjoniści chcieli przesiedlenia Żydów z Europy do własnego państwa, najchętniej utworzonego w Palestynie. Dwa miesiące przed wspomnianą na początku tekstu rozmową Hitlera z Lipskim prezydent Stanów Zjednoczonych zwołał międzynarodową konferencję w Evian-les-Bains, która miała na celu wymóc na Brytyjczykach udostępnienie Palestyny dla emigracji żydowskiej. Bez efektu – Palestyna była na razie niedostępna, a położenie Żydów III rzeszy i Austrii coraz gorsze.

Po polsku w Izraelu. Emigracja pomarcowa chętniej wyrzekała się polskości, niż Żydzi, którzy wyjechali z Polski po 1956 roku

W sobotnie wieczory w polskiej dzielnicy w Tel Awiwie była kiełbasa, wódka i nie rzadko „Góralu, czy ci nie żal”.

zobacz więcej
Wbrew temu, co ahistorycznie uważa Władimir Putin, syjoniści zrobienia dla nich miejsca w Afryce nie uważaliby za groźbę zagłady Żydów. W poszukiwaniu miejsca poza Europą, gdzie Żydzi mogliby zamieszkać uczestniczyły Francja, Polska, Holandia i nawet Anglia oraz USA. Przy czym Ameryka nie dopuszczała masowej imigracji Żydów na swoje terytorium, a Anglia do swoich kolonii.

III Rzesza przed wojną natomiast zmuszała do emigracji Żydów ze swoich terenów i dwóm trzecim z nich udało się wyjechać z Niemiec, Austrii i Czech. W 1940 roku Niemcy postawiły na „rozwiązanie terytorialne” i znów pojawił się Madagaskar, tym razem w planach Reinharda Heydricha. Nie był to plan wykonalny ze względu na wojnę z Anglią.

„Rozwiązanie terytorialne” zamieniło się w „ostateczne rozwiązanie” kwestii żydowskiej praktycznie po napaści III Rzeszy na ZSRR, a sformalizowane i dopracowane zostało na konferencji w Wannsee, w styczniu 1942.

Antysemityzm na pewno dominował w myśleniu politycznym Hitlera, ale nawet on, monologując przed ambasadorem Lipskim w 1938 roku, nie planował jeszcze zagłady Żydów, a szczególnie tej w Afryce, przypisywanej mu obecnie przez Putina. A tym bardziej nie myślał o niej Lipski, znany z pomocy wypędzanym z III Rzeszy Żydom mającym polskie obywatelstwo.

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Grupa malgaskich tancerzy na wystawie kolonialnej w Paryżu w 1931 roku. Fot. Keystone-France\Gamma-Rapho via Getty Images
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Salutowali im generałowie
W II RP weterani powstania styczniowego otoczeni zostali szczególną opieką.
Historia Najnowsze wydanie
Twierdza poczciwych cyników
Eile starał się lawirować, lecz w okresie bierutowszczyzny poszedł na zbyt daleko idące ustępstwa.
Historia Poprzednie wydanie
Wirus we Wrocławiu. Przywlókł go chory oficer wracający z Azji
Skala zagrożenia spowodowała, że miasto zostało otoczone kordonem sanitarnym.
Historia Poprzednie wydanie
10 największych dokonań Polaków w historii himalaizmu
Biało-czerwoną flagę, krzyżyk i różaniec wnieśli 40 lat temu na Mount Everest Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki. Było to pierwsze zimowe wejście na „dach świata”, a to tylko jeden z sukcesów Polaków we wspinaczkach w najwyższe góry Ziemi.
Historia wydanie 7.02.2020 – 14.02.2020
Polacy zesłani na „białe niedźwiedzie”
Chodzili po wagonach, nosząc pod rękami zmarzłe dzieci, niemowlęta, pytając się czy „zamierszczych rebiat nima”.