Cywilizacja

Jak odkupić od Rosjan Nord Stream 2

Nord Stream 2 winien stać się europejskim gazociągiem. Wówczas nie tylko zniknie polityczne ryzyko związane z uzależnieniem od rosyjskich dostaw, ale również gazociąg będzie mógł być rozbudowywany o połączenia z państwami naszego regionu.

W Monachium namawiają nas do rezygnacji z suwerenności

Podejmowanie decyzji w polityce zagranicznej UE musi być zreformowane: odejść od zasady konsensusu na rzecz głosowania większościowego. Trzeba też stworzyć europejską armię – postulują niemieccy politycy.

zobacz więcej
Dmitrij Miedwiediew, premier rosyjskiego rządu 23 grudnia, już po tym, jak specjalistyczny statek szwajcarskiej firmy Allseas przerwał (po wprowadzeniu przez Stany Zjednoczone sankcji) prace związane z układaniem gazociągu Nord Stream 2, powiedział, że opóźnienie wyniesie najwyżej kilka miesięcy i Rosja wraz z Gazpromem mają opracowane „alternatywne warianty budowy gazociągu”.

Warto jednak zwrócić uwagę na istotne kwestie, które przydają całej sprawie innego znaczenia. Otóż, jak wynika z informacji podawanych oficjalnie przez podmiot budujący gazociąg, do jego uruchomienia pozostało jeszcze ok. 160 km. Statek Allseas układał dziennie 5 km rurociągu. Oznacza to, że przy sprzyjającej pogodzie potrzebowałby nieco ponad miesiąc, aby zakończyć budowę. Pod warunkiem, że miałby pozwolenia na kontynuowanie prac zimą, o które jeszcze przed ogłoszeniem amerykańskich sankcji firma wystąpiła do odpowiedzialnego za ten obszar aktywności niemieckiego urzędu. Ostateczna decyzja nie została jednak wydana, a jedynie poinformowano o przesunięciu terminu jej podjęcia do końca roku. A wtedy stała się bezprzedmiotową.

Nie jest wykluczone, że niemieccy urzędnicy popełnili błąd w ocenie sytuacji, licząc na to, że zawarcie porozumienia w sprawie ukraińskiego tranzytu powstrzyma Stany Zjednoczone przed wprowadzeniem sankcji.

Jednak możliwe jest też drugie wyjaśnienie, dla którego podstawą są relatywnie słabe i retoryczne protesty Berlina w następstwie posunięcia Waszyngtonu. Otóż, w świetle takiej interpretacji, do niemieckich elit i opinii publicznej zaczął przebijać się pogląd, że straty polityczne wyrażające się konfliktem z państwami naszej części Europy, a wynikające ze wspierania projektu o charakterze nie wyłącznie ekonomicznym są zbyt wielkie, większe niźli potencjalne korzyści. Tego rodzaju konstatacja (która bez ryzyka utraty twarzy związanej z przyznaniem się do błędu, nie może być otwarcie przez niemieckie kręgi rządowe formułowana) wpłynęła być może na korektę kursu, a przynajmniej na znaczne osłabienie determinacji Niemiec. Gdyby ta korekta kursu potwierdziła się w przyszłości, trzeba byłoby to uznać za istotną informację.
Do niedawna statek Solitaire szwajcarskiej firmy Allseas układał rury gazociągu Nord Stream 2. Fot. REUTERS/Stine Jacobsen
Wróćmy teraz do możliwości, jakimi dysponuje Gazprom w związku przerwaniem prac przez szwajcarski statek.

Wariant nr 1: Ściągnąć na Bałtyk własne statki

Rosyjski koncern jest właścicielem dwóch, specjalistycznych jednostek, które mogą układać gazociąg: barki Fortuna obecnie znajdującej się w niemieckim porcie Mukran oraz statku Akademik Czerski.

Z informacji S&P Global Platts Analytics wynika jednak, że Fortuna nie dysponuje systemem dynamicznego pozycjonowania, a taki jest niezbędny, aby statek mógł pracować w wodach terytorialnych Danii.

Ma go za to druga jednostka, kupiona kilka lat temu przez Gazprom w Chinach, czyli Akademik Czerski. Znajduje się ona jednak obecnie w dalekowschodniej Nachodce, gdzie – jak donosi specjalistyczny portal Neftegaz.ru – przechodzi remont. Jej rejs na Bałtyk, kiedy będzie już do tego zdolna, będzie trwał w zależności od warunków atmosferycznych od półtora miesiąca do dwóch. Jednostka ta kładzie rury w tempie ok. 2 km dziennie i nie dysponuje załogą z doświadczeniem pracy na takim akwenie jak Bałtyk. Oznacza to, zdaniem rosyjskich ekspertów analizujących ten wariant, że dokończenie budowy może zająć jeszcze około 6 - 7 miesięcy, co oznacza, iż Nord Stream 2 realistycznie szacując, może zacząć tłoczyć gaz w czwartym kwartale 2020 roku.

Nie oznacza to jednak zniwelowania ryzyka. Z punktu widzenia Gazpromu takie posunięcie może się równać wciągnięciu koncernu na listę podmiotów objętych amerykańskimi sankcjami, co w obliczu wielkiego długu rosyjskiego giganta i równie wielkich potrzeb kapitałowych, może wróżyć katastrofę. Sprzedaż jednostek spółce celowej, która mogłaby dokończyć prace, nawet jeśliby założyć celowe ukrywanie nabywcy i utajnianie transakcji, niewiele zapewne by dało. Dodatkowym czynnikiem utrudniającym wszystkie tego rodzaju operacje, a piszą o tym otwarcie rosyjscy analitycy, jest to, że stają się one wielokroć droższe, bo mało kto na świecie ma ochotę na obchodzenie sankcji wprowadzonych przez Waszyngton.

Zagadka jadowitej ropy w rosyjskim rurociągu

Czy mamy do czynienia z bałaganem, czy z próbą ukrycia kradzieży? A może chodzi o rozgrywkę polityczną o międzynarodowym wymiarze?

zobacz więcej
Minister Aleksandr Nowak, odpowiedzialny w rosyjskim rządzie za ten sektor gospodarki powiedział kilka dni temu dziennikarzom, że wariant przy wykorzystaniu Akademika Czerskiego wydaje się być najbardziej prawdopodobnym i najłatwiejszym. Ale nawet gdyby założyć, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, to i tak oddanie gazociągu do eksploatacji przesunie się na koniec przyszłego roku. A to z kolei oznacza, że specjalnie przegłosowana przez Bundestag w bieżącym roku nowelizacja ustawy wyłączająca Nord Stream 2 spod reguł europejskiego prawa energetycznego nie będzie miała zastosowania. Mówi ona bowiem o tym, że gazociągi oddane do użytku do 24 maja 2020 roku nie podlegają tym zasadom.

Z punktu widzenia rachunku ekonomicznego ma to fundamentalne znaczenie, bo oznacza, że gazociąg musi być zarządzany przez niezależnego operatora, a dziś spółka, która jest jego właścicielem jest w 100 proc. kontrolowana przez Gazprom i wreszcie, jeden dostawca nie może wykorzystywać więcej niźli 50 proc. jego możliwości. Oczywiście można sobie wyobrazić scenariusz kolejnej nowelizacji przez Bundestag ustawy, ale w nowych warunkach (amerykańskie sankcje) wcale nie jest pewne, czy taka opcja zyska większość. Z tego też powodu Rosjanom się spieszy.

Jeszcze w listopadzie 2019 roku w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Der Spiegel” Matthias Warnig stojący na czele Nord Stream 2 mówił, iż w razie potrzeby rury przygotowywane będą na lądzie, a ich montażem zajmą się nurkowie. To jednak scenariusz zupełnie fantastyczny.

Wariant nr 2: Zbudować nową jednostkę

Rosja analizuje też wariant nr 2, czyli budowę specjalistycznych jednostek do układania gazociągu. Aleksiej Rachmanow, stojący na czele Zjednoczonej Korporacji Stoczniowej, powiedział w wywiadzie dla kanału telewizyjnego Rosja 24, że jego firma, jeśli otrzyma zamówienie, może rozpocząć od razu niezbędne prace.
Statek do układania rur Audacia w październiku 2018 roku pracował w pobliżu niemieckiej wyspy Rugia. Fot. REUTERS/Axel Schmidt
Projektowanie specjalistycznej jednostki zajmie od 1,5 roku do 2 lat, a budowa potrwać może kolejne 4 lata, choć pewne, niewielkie skrócenie tego harmonogramu jest możliwe.

Tyle że stan rosyjskiego sektora budowy okrętów jest na tyle zniechęcający, że realizacja tego scenariusza opóźnić może oddanie do użytku Nord Stream 2 o 5 do 6 lat. Rachmanow skomentował też pojawiające się w Rosji głosy, które określić można jako wariant numer 3.

Wariant nr 3: Kupić statki do układania rur

Otóż jego zdaniem, pomysł ten, którego realizacja zajmie co najmniej kilka miesięcy, jest nierealistyczny, bo nie uwzględnia faktu, iż nie ma rynku na tego rodzaju jednostki. Są one zawsze budowane są „pod projekt”.

Andriej Magiłłanow, przedstawiciel firmy Caravelle Exclusive wypowiadający się dla „Moskowskiego Komsomolca” uważa, że jest to scenariusz realistyczny, choć bardzo trudny.


Przystosowane do układania podmorskich gazociągów jednostki znajdują się obecnie w portach w Gibraltarze, Rotterdamie oraz Neapolu. Ich cena, która pierwotnie mogła wynosić około 500 - 600 mln dolarów, po wprowadzeniu amerykańskich sankcji z pewnością znacznie wzrośnie, a domknięcie transakcji się wydłuży.
Ale i tak za 6 - 7 miesięcy Moskwa może, w jego opinii, dysponować jednostkami zdolnymi dokończyć Nord Stream 2 najszybciej w III kwartale 2020 roku.

Dla porządku trzeba tez odnotować pojawiające się w Rosji głosy tych, którzy proponują rozwiązania radykalne.

Wariant nr 4: Sprzedać Gazprom Amerykanom

Zgodnie z tym scenariuszem, koncern, który obecnie kontrolowany jest pośrednio i bezpośrednio przez państwo rosyjskie mógłby zostać sprywatyzowany z udziałem kapitału amerykańskiego. Federacja Rosyjska i tak czerpie dochody z opodatkowania węglowodorów, a nie z dywidend swoich firm wydobywczych.

Mało tego, zdaniem analityków, zwolenników tego rozwiązania dziś w związku z realizacją kosztownych inwestycji, takich właśnie jak Nord Stream 2, ale również gazociągów Turecki Potok i Siła Syberii, akcje Gazpromu są znacząco niedoszacowane. W przyszłości, kiedy ciężar gigantycznych wydatków kapitałowych będzie mniejszy, a kontrakty na eksport gazu zaczną być realizowane, zwyżka kursu gazowego giganta jest nieuchronna. Innymi słowy, na zakupie akcji będzie można sporo zarobić i to może być zachętą dla zachodnich oraz amerykańskich inwestorów.
Urządzenia do przetwarzania gazu należące do Gazpromu na Półwyspie Jamalskim. Fot. REUTERS/Maxim Shemetov
Razem z nimi przyjdzie też nowoczesna technologia, zastrzyk kapitałowy i polityczna odwilż, której Rosja tak potrzebuje. Sankcje w takiej sytuacji nie będą potrzebne, a nawet staną się anachronizmem.

Innym wariantem tej propozycji jest kolejna propozycja.

Wariant nr 5: Obejść Nord Stream 2

Niektórzy rosyjscy eksperci zwracają uwagę na to, że na terenie Niemiec budowany jest już lądowy gazociąg Eugal. Pierwotnie przeznaczony on był na potrzeby Nord Stream 2, ale teraz można tymczasowo wykorzystać go jako gazociąg uzupełniający Nord Stream 1.

Jak informuje firma Gascade Gaspransport, spółka córka Gazpromu pierwsza nitka Eugal będzie oddana do użytku zaraz po Nowym Roku. Gdyby powiększyć przesył gazu rurociągiem Nord Stream 1 (który został obniżony, po tym jak Europejski Trybunał po skardze Polski obniżył do 50 proc. możliwość wykorzystywania przez Gazprom rurociągu Opal), to dodatkowy gaz mógłby docierać do końcowych odbiorców za pośrednictwem oddawanej właśnie do użytku nitki Eugal.
Plusem tego rozwiązania ma być, zdaniem rosyjskich ekspertów, również i to, że gazociąg położony jest w całości poza obszarem Polski, co może utrudnić Warszawie ewentualne wrogie posunięcia.

W efekcie pełne wykorzystanie gazociągu Nord Stream 1 oraz dalsze korzystanie z tranzytu ukraińskiego pozwolić może Gazpromowi na zachowanie swej pozycji na europejskim rynku i spokojne kontynuowanie prac nad Nord Stream 2.

****


Każdy z analizowanych w Moskwie wariantów potrzebuje czasu i zakreślenia nowego stanowiska zainteresowanych państw. Jest to też czas niezbędny być może dla polskiej dyplomacji, aby przedstawić swoje stanowisko i rozpocząć akcję, której celem byłoby zabezpieczenie naszych interesów.

Wydaje się, że winniśmy zastanowić się nad wykupieniem przez grupę państw europejskich Nord Stream 2 z rosyjskich rąk po to, aby uniemożliwić w przyszłości wykorzystywania gazociągu w charakterze narzędzia presji gospodarczej i politycznej oraz poddać go europejskim regulacjom energetycznym.

Podobnie jak rosyjski oligarcha Oleg Deripaska dążąc do tego, aby złagodzić sankcyjny reżim Waszyngtonu wobec swego koncernu RusAl, zgodził się na przekazanie w ręce niezależnych managerów zarządu swego koncernu, a sam został mniejszościowym akcjonariuszem, tak i Nord Stream 2 winien stać się europejskim gazociągiem. Wówczas nie tylko zniknie polityczne ryzyko związane z uzależnieniem od rosyjskich dostaw, ale również gazociąg będzie mógł być rozbudowywany o połączenia z państwami naszego regionu.

– Marek Budzisz

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Co wolno papieżowi na emeryturze?
Dwaj biskupi w białych sutannach różnią się w ważnych kwestiach. Według niektórych to początek schizmy.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy zamieni Rosję w cyfrową dyktaturę?
Ludzkiej twarzy przydaje mu to, że w wolnych chwilach pisuje piosenki dla artystów rosyjskiej pop estrady i grywa w hokeja.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Gdy jedni mówią sport to zdrowie, drudzy dodają – stracone!
W przypadku trwałej niezdolności do gry Robert Lewandowski otrzyma 330 mln złotych odszkodowania.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Jak Putin zostaje dożywotnim „przywódcą narodu”
Zapowiedział radykalne zmiany w konstytucji. Poważne ograniczenie kompetencji prezydenta oznacza, że to stanowisko już go nie interesuje.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Jak oczernić Polskę? Propagandowa metoda Kremla
„Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców” – powtarzał telewizyjny propagandysta Władimir Sołowjow w transmitowanym w porze największej oglądalności show.