Felietony

Czarodziejka obdarzona zdolnością zawracania czasu

Dlaczego mitologizujemy przeszłość? Przecież, na dobrą sprawę, w latach sześćdziesiątych było gorzej niż teraz. Ludzie żyli krócej. Dentysta miał maszynę na pedał i wiercił bez znieczulenia. Co, tak w ogóle, ocalało z ideałów tamtych czasów? Albo zapytajmy inaczej: jaki byłby dzisiejszy odpowiednik tych ideałów?

Gościem Łukasza Orbitowskiego w programie „One: kobiety kultury” będzie Ania Rusowicz – sobota, 28 grudnia, godz. 15.35, TVP Kultura.

W średniowieczu oślepienie monarchy wykluczało go z gry o tron

Łukasz Orbitowski: O królach, romansach, mordach i rzeziach można z nią rozmawiać godzinami.

zobacz więcej
Im jestem starszy, tym mocniej czuję, że lepsze było wczoraj. Ciągnie mnie do starych filmów, do starej muzyki. Tylko za sobą dawnym, sprzed lat – nie tęsknię.

Kilka lat temu wpadłem na dziwaczny pomysł. Postanowiłem, że nie przesłucham żadnej płyty, która ukazała się po 24 września 1991 roku. Tego dnia ukazał się „Nevemind” Nirvany. Był to pusty gest obrazy, ale przez jakiś czas przywiązywałem do niego wielką wagę.

W końcu ustąpiłem i dobrze. Gdybym wytrwał, nie poznałbym Rammstein i Maxa Richtera, nieznane byłyby mi nagrania Starej Rzeki, Mgły i Furii. „Przebudzenia”, ostatniej płyty Ani Rusowicz także bym nie przesłuchał.

Naprawdę polubiłem tę płytę. Jej ciepłe brzmienie, wspaniałe wejścia instrumentów dętych, przebojowość, teksty i sposób w jaki Rusowicz je interpretuje. Łaziłem po smutnym, jesiennym Krakowie, a w słuchawkach grała mi wiosna lat sześćdziesiątych. Rusowicz okazała się czarodziejką obdarzoną zdolnością zawracania czasu. Doskonale rozumiem, że jej propozycja artystyczna nie trafi do każdego, ale trudno jej odmówić konsekwencji.

Jako facet przejęty przeszłością chciałem porozmawiać właśnie o niej. Dlaczego ją mitologizujemy? Przecież, na dobrą sprawę, w latach sześćdziesiątych było gorzej niż teraz. Ludzie żyli krócej. Dentysta miał maszynę na pedał i wiercił bez znieczulenia. Co, tak w ogóle, ocalało z ideałów lat sześćdziesiątych? Albo zapytajmy inaczej: jaki byłby dzisiejszy odpowiednik tych ideałów? Nie wiadomo.
Łukasz Orbitowski: „Twórca i jego sztuka zazwyczaj bardzo się różnią. Ania Rusowicz podczas naszego spotkania sprawiła wrażenie spójnej ze swoją własną twórczością”. Fot. Materiały TVP
Ale przecież nasza tęsknota za przeszłością nie odnosi się do przeszłości jako takiej, tylko jej wyobrażenia, zapisanego w filmie, we wspomnieniu. Albo w piosence.

Płyta Ani nosi tytuł „Przebudzenie”, więc chciałem wiedzieć z czego i ku czemu się przebudziła. Tego rodzaju głupie pytania również miewam w repertuarze. Interesowała mnie też skomplikowana młodość artystki. Jak zaczęła się jej kolorowa, kwiecista kariera? Powiedziała mi, że po prostu śpiewała w knajpach, do kotleta (czy raczej do kielicha). Ktoś ją zauważył i już poszło.


Ania nie zgodziła się na rozmowę o swoich rodzicach: Adzie Rusowicz i Wojciechu Kordzie. Doskonale ją rozumiem, zwłaszcza, że sama radzi sobie doskonale. Jest też artystką, która zbudowała swoją karierę samodzielnie (na tyle, na ile umiem stwierdzić).

Tak dziwnie się składa, że większość twórców przed czterdziestką posiada wsparcie w rodzinie o inklinacjach artystycznych. Rodzice są czynnymi muzykami, albo filmowcami. Komuś młodemu, bez takiej asekuracji jest o wiele trudniej. Tym bardziej cieszę się, że Ani Rusowicz się udało.

Twórca i jego sztuka zazwyczaj bardzo się różnią. Na przykład, większość autorów kryminałów, horrorów, thrillerów i innych okropieństw to bardzo pogodni, życzliwi innym ludzie. Ponuraka najłatwiej znaleźć wśród komików. Ekstrawertyczni artyści okazują się zamknięci w życiu prywatnym i tak dalej. Ania Rusowicz, podczas naszego spotkania sprawiła wrażenie spójnej ze swoją własną twórczością. Innymi słowy, była jak swoja własna, ostatnia płyta.

Czy wspomniałem, że „Przebudzenie” to ciepły, bezpośredni i bardzo fajny album?

– Łukasz Orbitowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz wyemitowane odcinki programu „One: kobiety kultury”:
Zdjęcie główne: Ania Rusowicz oraz lider zespołu Raz Dwa Trzy Adam Nowak podczas specjalnego koncertu z okazji 54. urodzin Programu III Polskiego Radia. Warszawa, 31 marca 2016 r. Łukasz Orbitowski: „Większość twórców przed czterdziestką posiada wsparcie w rodzinie o inklinacjach artystycznych. Ani Rusowicz udało się osiągnąć sukces bez asekuracji rodziców”. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Sprawa porucznika Borewicza
Poglądy, które nie wytrzymały próby czasu.
Felietony Najnowsze wydanie
Zagraj to jeszcze raz
Hollywood wie najlepiej, że wszystkie historie zostały już wiele razy opowiedziane.
Felietony Najnowsze wydanie
Pandemia
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Sponge
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
3 maja 1791. Konserwatywna rewolucja
Jest rozpowszechniona opinia, że był to po prostu… zamach stanu.