Historia

Narutavičius i Narutowicz. Dwaj bracia, dwie kultury. Życie obu zakończył strzał

Stanisław stał się jednym z ojców litewskiej państwowości – we wrześniu 1917 roku został członkiem Rady Litewskiej – Taryby, a kilka miesięcy później podpisał Akt Niepodległości Litwy. Inaczej niż pozostali sygnatariusze dokumentu, podpisał się po polsku. Gabriel, gdy interesy Warszawy i Kowna się ścierały, zawsze stawał po polskiej stronie.

Agnieszka Romaszewska: Polacy muszą włączyć się we wspólne odtwarzanie tożsamości I RP

Szefowa TV Biełsat rozważa, czy Białorusini mogą zarazić się etnicznym szowinizmem.

zobacz więcej
Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta? W przypadku ciągnącego się od XIX wieku konfliktu Polaków i Litwinów – jak najbardziej, i to na szeroką skalę. Carska Rosja wykorzystywała spory między narodami, aby umocnić swoje panowanie nad Ziemiami Zabranymi. Zmiana szyldu na komunistyczny nie tylko utrzymała, ale wręcz wzmogła imperialistyczną politykę Kremla – porozumienie polsko-litewskie tym bardziej stało się więc konieczne. Zdawali sobie z tego sprawę Gabriel i Stanisław Narutowiczowie, ale ich starania na rzecz zgody okazały się daremne.

„Nazwisko ich jedno jest”

Niedawny, uroczysty pogrzeb w wileńskiej katedrze 20 powstańców styczniowych stał się nie tylko ich symboliczną rehabilitacją, ale również pretekstem do dyskusji na temat narodowości poszczególnych bohaterów. Wystarczy spojrzeć na Konstantego Kalinowskiego, syna polskiego ziemianina, a zarazem wydawcę jednej z pierwszych gazet w języku białoruskim, „Mużyckiej Praudy” – Polak to czy Białorusin?


Sęk w tym, że dzisiejsze pojęcie narodu – wspólnoty opartej na języku, historii i kulturze – tak przystaje do rzeczywistości I połowy (a częściowo nawet i II) XIX wieku jak kwiatek do kożucha. Weźmy na przykład Tadeusza Kościuszkę i Adama Mickiewicza: gdyby wówczas istniała koncepcja „Rzeczpospolitanina” wzorem Brytyjczyka, obaj pasowaliby do niej jak ulał. Za Polaków uważali bowiem wszystkich mieszkańców Rzeczpospolitej, zarówno polskojęzycznego mieszczanina, jak i chłopa mówiącego po litewsku. Nie bez powodu w mickiewiczowskich „Księgach narodu i pielgrzymstwa polskiego” czytamy, że „Litwin i Mazur bracia są – czyż kłócą się bracia o to, iż jednemu na imię Władysław, drugiemu Witowt? Nazwisko ich jedno jest: nazwisko Polaków”.
Pogrzeb powstańców styczniowych m.in. Zygmunta Sierakowskiego i Wincentego Konstantego Kalinowskiego na wileńskiej Rossie. Fot. PAP/Piotr Nowak
Zanim nadeszła era nacjonalizmów, na terenie dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego doszła do głosu era rusyfikacji. Język rosyjski w prawie, język rosyjski w urzędzie, język rosyjski w szkole – w odpowiedzi rdzenni mieszkańcy tych ziem zaczęli się konsolidować. Tyle, że nie w ramach jednej, a kilku wspólnot narodowych – motorem napędowym tego procesu okazał się rozwój piśmiennictw: litewskiego, białoruskiego i ukraińskiego.

O ile w przypadku Polaków świadomość narodowa płynęła od szlacheckich elit ku chłopskim masom, o tyle wśród Litwinów przybrała kierunek odwrotny. To włościanie, którzy w międzyczasie przerodzili się w duchowieństwo lub inteligencję, zaczęli szerzyć wśród litewskiego ludu poczucie odrębności. Warto podkreślić, że rodzącej się litewskości początkowo nie towarzyszył antypolonizm – dowodem powstanie styczniowe i oddział Zygmunta Sierakowskiego (jednego z powstańców pochowanych w wileńskiej Katedrze) walczący na Żmudzi. „Wszyscy żołnierze byli ubrani w żmudzkie sukmany, oficerowie i szeregowcy dzielili niewygody życia obozowego, jedząc razem z kotła […], a niemal we wszystkich batalionach kosynierów komenda była żmudzka”.

„Litwin" i „litwoman”

Mimo klęski powstania, pamięć o nim trwała na całej Litwie – w tym w Brewikach, gdzie dzieciństwo spędzili pierwszy prezydent Polski, Gabriel (urodzony w 1865 roku) i jego brat, Stanisław (ur. 1862). W styczniowym zrywie wzięły zresztą udział dwa pokolenia Narutowiczów: ojciec Jan i syn, Kazimierz (przyrodni brat Gabriela i Stanisława).

Jeden najpierw był Polakiem, potem Ukraińcem. Drugiego Piłsudski najpierw chwalił, potem ganił

Spośród pięciu wnuków Aleksandra Fredry, dwóch uważało się za Ukraińców, trzech za Polaków. Metropolita Andrzej (Andrej), zwierzchnik kościoła greckokatolickiego i Stanisław, generał Wojska Polskiego zapisali się trwale na kartach historii.

zobacz więcej
Karząca ręka zaborcy dosięgła tylko Jana, ale w drastyczny sposób – Narutowicz senior spędził kilka miesięcy w zatęchłej celi, a po wyjściu na wolność nie odzyskał już zdrowia i zmarł w 1866 roku. Na Litwie dopiero co zakończyły się rządy Michaiła „Wieszatiela” Murawjowa – generał-gubernatora, który poddał popowstaniowym represjom niemal 10 000 osób. Za politykę kija i stryczka został przez carat nagrodzony tytułem hrabiego…

Po śmierci Jana ciężar wychowania dzieci spadł na jego żonę, Wiktorię, która zadbała o ich patriotyzm. Wspólne czytanie dzieł Mickiewicza i Słowackiego, rozmowy o powstaniu toczone z pociechami, wskazywanie bohaterów i zdrajców sprawy narodowej – to wszystko sprawiło, że Gabriel „już jako dziecko […] nosił w sobie tęsknotę za walką zbrojną z wrogami ojczyzny”. Swoje zrobiły też opowieści brata powstańca, Kazimierza i, choć przyszły prezydent wybrał karierę inżyniera, sentyment do żołnierskiego munduru pozostał. Do tego stopnia, że podczas studiów w Zurychu ukończył dobrowolny, kilkumiesięczny kurs wojskowy, a za ulubionego bohatera historycznego uznał Napoleona Bonaparte. Po latach portrety „boga wojny” znalazły nawet odpowiednie miejsce w ministerialnych gabinetach Narutowicza.

A Stanisław? Na jego osobowości piętno odcisnęły domowe lekcje z udziałem litewskiego wydawcy kalendarzy i działacza oświatowego, Laurynkasa Ivinskisa. To dzięki niemu młodzieńcze fascynacje starszego Narutowicza skierowały się w stronę żmudzkiego folkloru i litewskiego języka. Zainteresowanie litewskością towarzyszyło też Stanisławowi jako uczniowi gimnazjum w Lipawie (dzisiejsza Łotwa) – namiętnie kolekcjonował wówczas litewskie pieśni i podania ludowe.

Młodszy brat (również uczęszczający do lipawskiej szkoły) wolał spędzać czas w domu najlepszego przyjaciela, Stanisława Rechniewskiego – miejscu, gdzie na wielogodzinnych dyskusjach spotykała się lokalna polska społeczność, w tym byli powstańcy.

Choć także Gabriel był podopiecznym Ivinskisa, w przeciwieństwie do Stanisława pozostał człowiekiem jednej kultury.
Józef Piłsudski i Gabriel Narutowicz, gdy mówili o sobie „Litwin”, traktowali to jako przynależność historyczno-geograficzną. Fot. NAC
Skąd u starszego z braci tak silna fascynacja litewskością? Być może, jak sugeruje biograf pierwszego prezydenta RP Marek Białokur, z przekory wobec Gabriela. Zresztą, z podobną historią mamy do czynienia u Józefa i Bronisława Piłsudskich (blisko skoligaconych zresztą z Narutowiczami). Gdy obaj działali w tajnym kółku samokształceniowym „Spójnia”, Bronisław, zazdrosny o pozycję brata, stał się zajadłym „litwomanem” (litewskim nacjonalistą). „Próbował uczyć litewskiej mowy członków „Spójni”, a także czeladników i dorożkarzy pracujących u Piłsudskiego-ojca, który po pożarze Zułowa uruchomił coś w rodzaju przedsiębiorstwa konnych taksówek”. Niemniej, zamiłowanie Bronisława do litewszczyzny nie było długie – przetrwało do momentu pogodzenia się z Ziukiem.

Jak określić tożsamość starszego z braci Narutowiczów? Wydaje się, że Stanisław łączący w sobie polskość i litewskość, najlepiej odnajdywał się w grupie, która przeszła do historii jako środowisko „krajowców”.

„Krajowcy” skupieni wokół takich postaci jak Michał Rӧmer czy Roman Skirmunt głosili, że od przynależności kulturowej ważniejsza jest wierność ziemi ojczystej. W związku z tym, bez względu na to, czy ktoś mówi po polsku, czy po białorusku, czy litewsku, a mieszka na terenie dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, współtworzy „naród Litwinów”.

Pogrzeb Orła i Pogoni. Jak Litwa i Białoruś podbierały Polsce bohaterów

Dawnym braciom młodszym potrzeba zabiegów z Sierauskasami i kultem Kalinouskogo, żeby nie czuli się zagrożeni w swojej tożsamości.

zobacz więcej
Odmienną drogą podążyli Gabriel Narutowicz i Piłsudscy, którzy identyfikowali się z narodowością polską, a jeśli mówili o sobie „Litwin”, traktowali to jako przynależność historyczno-geograficzną (jak np. Wielkopolanin). Tak czy siak, wszyscy byli zgodni, że pod litewskim dachem starczy miejsca dla każdego.

Europejska kariera Gabriela

„Iście litewska wytrwałość”, wsparta talentem i pracą, pozwoliła Gabrielowi zrobić karierę, i to na skalę europejską. Jako specjalista od hydroenergetyki zatrudnił się w szwajcarskim biurze znanego inżyniera Louisa Kürsteinera. Przepracował u niego 13 lat, najpierw jako współpracownik, a potem partner; jego projekty dwukrotnie nagrodzono złotymi medalami na wystawach w Paryżu. Potem przeszedł do pracy na własny rachunek.

Założone przez Narutowicza biuro inżynierskie przyjmowało zlecenia z wszystkich stron Starego Kontynentu – od Szwajcarii po Hiszpanię i, choć sam właściciel nie zawsze bywał na miejscu (jako ekspert podróżował m.in. do Portugalii, Finlandii, Francji i Algieru), rozwijało się z roku na rok. Do tego doszły jeszcze, od 1907 roku, obowiązki profesora na Politechnice Zuryskiej.

W tej sytuacji niejeden zapomniałby o ojczyźnie, ale Narutowiczowi woda sodowa nie uderzyła do głowy, ani myślał też wyprzeć się polskości. Przeciwnie, o czym świadczą słowa jego przyjaciela Waltera Wysslinga: „Kiedyśmy pewnego razu rachowali zawzięcie, usłyszałem kilka niezrozumiałych wyrazów, wypowiedzianych po polsku. Na moje zapytanie, Gabriel odparł, że on, tak w duszy, najczęściej myśli po polsku i inaczej, niż po polsku, rachować nie umie”.
Przez pół roku Gabriel Narutowicz (drugi z lewej) był szefem dyplomacji. Fot. NAC
Jeszcze przed I wojną światową późniejszy prezydent zaangażował się w organizację w Zurychu szkoleń wojskowych dla polskich studentów – prowadzonych przez członków Związku Walki Czynnej. A gdy wybuchła Wielka Wojna, Narutowicz współorganizował tymczasowe kwatery dla kilkudziesięciu polskich robotników i ich rodzin, wydalonych z Niemiec. Z czasem liczba Polaków korzystających z jego pomocy przeszła w setki…

Litewskie zaangażowanie Stanisława

Stanisław w przeciwieństwie do brata nie podróżował po Europie. Po studiach prawniczych w Petersburgu i Kijowie osiadł na stałe w rodzinnych Brewikach, z kilkuletnią przerwą na dyrektorowanie gazowni miejskiej w Kaliszu. W dalszym ciągu sympatyzujący z litewską kulturą, popularyzował ją wśród okolicznych chłopów, a ci odwdzięczyli mu się w 1905 roku.

Wówczas w Brewikach pojawili się carscy żandarmi, aby zabrać Stanisława na przesłuchanie – sąsiedzi wzięli ich na furmankę i wozili tak długo aż ostrzeżony Stanisław zdołał uciec. Wizyta funkcjonariuszy nie była przypadkowa, bowiem Narutowicz, korzystając z rewolucyjnego chaosu, utworzył na Żmudzi tzw. Republikę Olsiadzką z niezależnymi od caratu samorządem i policją. Ostatecznie nie uniknął więzienia, ale dzięki przyjaciołom spędził w nim tylko kilka miesięcy.

„Na wezwanie rządu polskiego, rzucę wszystko”

Odzyskanie przez Polskę niepodległości Gabriel powitał z radością, a swój entuzjazm wyraził m.in. w rozmowie z Władysławem Baranowskim (działaczem związanym z obozem piłsudczykowskim w Szwajcarii): „Na wezwanie rządu polskiego w każdej chwili rzucę wszystko i pożegnam na zawsze mą przybraną ojczyznę”.

Ani Litwini, ani Białorusini nikogo Polakom nie ukradli

Wileńskie uroczystości nie były pogrzebem, ale początkiem przywracania do życia Orła i Pogoni.

zobacz więcej
Nie było to jednak takie proste – z jednej strony na przeszkodzie stały niezakończone zamówienia, realizowane przez jego biuro, z drugiej, choroba żony, zmagającej się z nowotworem. Dopiero po jej śmierci, w 1920 roku, młodszy z Narutowiczów wrócił do kraju i to od razu na ministerialne stanowisko – szefa resortu robót publicznych. Piastował je przez niemal dwa lata, kolejne pół roku poświęcając na przewodzenie polskiej dyplomacji. Zwieńczeniem politycznej kariery miała być, nieoczekiwana zarówno dla niego, jak i dla Polaków, prezydentura, ale strzały w Zachęcie sprawiły, że trwała zaledwie 5 dni…

Ze względu na miejsce urodzenia wśród klasy politycznej Gabriel był postrzegany jako ekspert w sprawach polsko-litewskich. Zwolennik odbudowy Polski jako federacji Korony i Litwy, z żalem musiał pożegnać tę koncepcję – niemniej, gdy interesy Warszawy i Kowna się ścierały, zawsze stawał po polskiej stronie.

Przykładem 22 sierpnia 1922 roku, gdy Narutowicz, w nocie do Ligi Narodów, domagał się zniesienia pasa neutralnego między Polską i Litwą – upublicznił wówczas przypadki 14 napadów litewskich na Polaków w tej strefie i zażądał wprowadzenia, zamiast niej, linii demarkacyjnej. Wspierał też polską mniejszość na Litwie – zażądał od rządu 2 milionów marek na wsparcie tamtejszych Polaków w kampanii przed wyborami samorządowymi. „Dotychczasową negację powagi żywiołu polskiego w Kowieńszczyźnie opierają Litwini na fakcie, że wybory do Konstytuanty, dzięki agitacji, terrorowi i niepomyślnej geografii wyborczej, dały nam tylko 3 mandaty” – tłumaczył.

Ojciec litewskiej państwowości

Tymczasem Stanisław stał się jednym z ojców litewskiej państwowości – we wrześniu 1917 roku został członkiem Rady Litewskiej – Taryby, a kilka miesięcy później podpisał Akt Niepodległości Litwy. Inaczej niż pozostali sygnatariusze dokumentu, Narutowicz podpisał się po polsku.

Demonstracja polityczna? Pewnie tak, gdyż starszy z braci, mimo fascynacji litewskością, nigdy nie zerwał z polską kulturą i wpajał ją swoim dzieciom – jego obie córki kształciły się w Warszawie, a jeden z synów doktoryzował się w Poznaniu.

Co ciekawe, w 1919 roku Stanisław o mały włos nie został premierem rządu w Kownie – miał objąć to stanowisko po zamachu stanu dokonanym przez Polską Organizację Wojskową i propolskich Litwinów (za wiedzą i zgodą Piłsudskiego). Pucz się jednak nie powiódł, a zamiast nowego gabinetu, doszło do procesu 21 członków POW-uczestników spisku.
Warszawa, 22 grudzień 1922 roku. Pogrzeb Gabriela Narutowicza. Fot. Carl Fernstaedt/ullstein bild via Getty Images
Po kilku miesiącach za kratkami Polacy zostali wymienieni na więzionych po drugiej stronie Niemna, Litwinów. Niestety, nieudana próba przewrotu przyczyniła się do tego, że po litewskiej stronie wykruszyli się ostatni sympatycy porozumienia z Polską. Co więcej, w 1920 roku Litwini weszli w antypolski sojusz z bolszewikami – wierząc naiwnie, że Lenin po zajęciu Warszawy, przekaże im Wileńszczyznę. W efekcie Polska i Litwa nawiązały stosunki dyplomatyczne dopiero w 1938 roku…

A bohaterowie tego tekstu? Życie obu braci zakończył strzał – Gabriel zginął z rąk niezrównoważonego psychicznego Eligiusza Niewiadomskiego 16 grudnia 1922 roku, a Stanisław popełnił samobójstwo w Kownie, 31 grudnia 1932 roku. W liście pożegnalnym prosił rodzinę o przebaczenie: „nasz materialny byt zaniedbałem, uganiając się za działalnością społeczną i za pogodzeniem Litwy z Polską. Mam nadzieję, że to z czasem nastąpi i że nastąpi w ogóle zgoda między narodami kiedyś”.

– Tomasz Czapla

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Przy pisaniu tekstu korzystałem z publikacji: „Gabriel Narutowicz” Marka Andrzejewskiego, „Gabriel Narutowicz. Biografia” Marka Białokura, „Siedem mitów Drugiej Rzeczypospolitej” Andrzeja Garlickiego oraz „Stanisław Narutowicz – litewsko–polski rycerz bez skazy” Andrzeja Pukszto.
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Japoński dyplomata, który ratował polskich Żydów
Wiedział, że jeśli przeciwstawiłby się rozkazom swoich przełożonych, zostałby zwolniony i okryłby się hańbą.
Historia Poprzednie wydanie
Syberyjski Rockefeller. Polski milioner w Rosji
Produkował dla Rosjan setki tysięcy wiader spirytusu.
Historia Poprzednie wydanie
Freie Stadt Danzig. Niebezpieczna nostalgia nad Motławą
Ulice były wolne dla brunatnych batalionów.
Historia Poprzednie wydanie
Tłum szturmował samoloty, statki i barki. Amerykańska hańba
To moralna porażka Stanów Zjednoczonych – donosił prezydentowi Fordowi Henry Kissinger.
Historia wydanie 10.09.2021 – 17.09.2021
Dekalog dobrego człowieka
Społeczna Krucjata Miłości miała doprowadzić do powstania „nowych ludzi plemienia”.