Kultura

Co wolno Polańskiemu

Czarodziej formy, przewrotny myśliciel. Rozważa paktowanie z diabłem. Ukazuje pomoc przy narodzinach Antychrysta. Polak-katolik, nawet gdyby umiał w ten sposób pomyśleć, to nie śmiałby tego upublicznić.

Po co nam artysta? Po to, żeby przejść „na drugą stronę” rzeczywistości, przetworzyć wrażenia i opowiedzieć publiczności, jak było. W ten sposób wzbogaca naszą wiedzę o świecie i naturze ludzkiej.

Przykładem Roman Polański. Ponad 40 lat temu zgwałcił 13-letnią dziewczynkę i uciekł sprawiedliwości. Ostatnio wyszło na jaw kilka innych gwałtów reżysera na młodych kobietach. Skandal! Ale seksualna agresywność artysty wydaje się przejawem tej samej energii, którą twórczo wyładowuje w kinie, dzięki czemu osiągnął wyjątkową pozycję.

W wieku trzydziestu paru lat seks należy do spraw najważniejszych dla człowieka. Jak widzi to Polański? W filmie „Wstręt” podzielił świat na dwa wrogie obozy: w pubie mężczyźni snują plany polowań na kobiety; w salonie kosmetycznym kobiety opłakują straty i planują odwet.
"Nóż w wodzie" zapoczatkował reżyserska karierę Romana Polańskiego na Zachodzie. Fot. LMPC via Getty Images
Seks jest pasmem udręki i wątpliwej rozkoszy. Piękna Catherine Denevue pragnie mężczyzny, ale tym się brzydzi. Jednak marzy o brudnym brutalu, który wychodzi z szafy i gwałci ją każdej nocy.

Jej zdjęcie z okresu pokwitania wyjaśnia, że ma uraz z dzieciństwa. Padła ofiarą pedofila. Dlatego młoda kobieta znalazła się pomiędzy katolicką cnotą czystości, do której wzywa sygnaturka sąsiedniego klasztoru, a brudnym seksem. Krytycy byli filmem zachwyceni. Przecież taka jest pozycja każdego człowieka.

Czy artysta opowiedział o swoim urazie z wojny? Jako dziecko przeżył Zagładę. Uciekł z getta i przechował się u wieśniaków. Już jako chłopiec przyjął punkt widzenia ofiary, która musi przeżyć za wszelką cenę. Przez resztę życia badał relację ofiara-oprawca i w jaki sposób można zamienić się rolami – również seksualnymi.

Jego debiut „Nóż w wodzie” ukazuje walkę dwóch półnagich samców o pozycję w hierarchii na małej przestrzeni jachtu. Słabszy stara się wzbudzić poczucie winy w silniejszym. Hollywood było filmem zachwycone. Proponowano mu „remake” po angielsku. Ale czy to nie jest przetworzona z Holocaustu taktyka walki o przetrwanie z pozycji niższego?

W filmie „Matnia” żona przebiera męża za kobietę, gdy do ich domu przybywa gangster. Mąż przejdzie serię upokorzeń, a jednak próbuje zaprzyjaźnić oprawcę (też znamy to z Zagłady.) Jest bohaterem wojennym, lecz traci męską siłę oraz żonę. Odwaga, lojalność, władza i moralność znajdują się po stronie oprawcy. Wniosek? Role seksualne nie zależą od biologii, ale układu sił. Także godność. Krytycy nie mogli się nachwalić wnikliwego wejrzenia w psychikę człowieka.
W wieku lat 60-ciu słabnie popęd, a wzmacnia się umysł. Dla Polańskiego seks nabierze sensu metafizycznego. W filmie „Dziewiąte wrota” powierza swojej młodszej żonie rolę opiekuńczego diabła. W finale naga Emanuelle Seigner siada na swym kochanku i gwałci go z radością.

Wcześniej widać, że nosi skarpetki nie do pary: czerwoną i niebieską, czyli kolor męski i żeński. Płeć jest dla Polańskiego ciągle chwiejna. Zależy od sytuacji. Jest nie tyle biologiczna, co psychologiczna. Amerykańscy krytycy film odrzucili. Ale reżyser miał na oku chyba coś innego, niż popularność. Chodziło o zbawienie duszy poprzez wiedzę, którą daje Lucyfer w akcie seksualnym.

W filmie „Dziecko Rosemary” Polański reżyseruje przyjście na świat Antychrysta i każe matce pokochać takie dziecko. I czemu się dziwić, że wkrótce banda Masona zabija jego żonę w ciąży Sharon Tate i przyjaciół. Banda zapowiadała, że zabije „parę pieprzonych świń”. Ale kariera artysty w Hollywood ruszyła z miejsca. Najważniejsze pismo branży Variety oceniło, że w filmie „osiągnięto kilka kamieni milowych, to doskonała wersja diabolicznej powieści dreszczowej Iry Levina. Scenarzysta – reżyser Roman Polański odniósł triumf swoim pierwszym filmem zrobionym w USA”.

Reżyser musiał przetrawić tragedię zabójstwa żony i dziecka ekranizacją „Makbeta”, gdzie usprawiedliwia niemoralne postępki człowieka. Morderczy Makbet nie ma wolnej woli, a tylko wykonuje wyroki wyroczni. Wprowadza scenę zabicia króla pod ciosami sztyletów. Nie ma jej w sztuce, ale tak zginęła żona i przyjaciele. Polański oczyszcza w „Makbecie” swój umysł z poczucia winy. Osobisty koszmar przetworzył w piękny film.

Schody do filmu

Legenda łódzkiej szkoły i studenckie etiudy gigantów polskiego kina.

zobacz więcej
Ten czarodziej formy jest również przewrotnym myślicielem. Rozważa paktowanie z diabłem. W „Dziecku Rosemary” odrzuca Kościół pod postacią zgrzybiałego papieża. Zrozumiałe u kogoś, kto przeżył Holocaust jako bezsilny chłopiec. Ukazuje pomoc przy narodzinach Antychrysta. Polak-katolik, nawet gdyby umiał w ten sposób pomyśleć, to nie śmiałby tego upublicznić.

Co prawda znarowiony katolik Andrzej Żuławski nakręcił w Polsce „Diabła”. Ale jego bohater unika kontaktu z tym wcieleniem zła, ono samo narzuca się. Stawką nie jest kariera pomocnika przy boku władcy świata, lecz wyrwanie się kuszeniu, jeżeli to możliwe. Zagrożoną opętaniem postać gra Leszek Teleszyński, aktor podobny do reżysera. Czy to opowieść osobista o zmaganiach artysty?

Andrzej Żuławski też fascynuje się złem i seksualnymi występkami. W niby dzienniku pod tytułem „Nocnik” tak sponiewierał byłą kochankę, że spotkali się w sądzie. Poniża także środowisko filmowe i Andrzeja Wajdę za to, że nie popuścił sobie cugli w seksie. Sam sobie popuścił, o czym napisała inna jego kochanka.

Filmy Żuławskiego bywają przesycone perwersją. „Szamanka” wywołała skandal jako ponura fantazja erotyczna, że aż śmieszna. Czy takie przekroczenia byłyby możliwe, gdyby nie fakt, że reżyser wychował się w wolnomyślnej Francji, a nie w katolickiej Polsce? Swoboda wyobraźni pozwoliła mu zostać wybitnym filmowcem, co pokazał w innych filmach.
Fryderyk Nietzsche twierdzi, że celem dziejów jest tworzenie geniuszy, a nie postęp cywilizacyjny. Historia w każdej epoce osiąga szczyt, gdy pojawia się wielka postać. Niemcy mają Goethego, autora „Fausta” – o starym uczonym, którego diabeł kusi odzyskaniem sił seksualnych.

Nie mamy artysty formatu Goethego. Mamy Polańskiego. Stawia nam pytania, których sami nie chcemy sobie zadać. Poszerza skalę polskości o groźną, lecz potrzebną dla dojrzałej kultury postać libertyna, wystawiającego na próbę najświętsze wartości.

Wątpię, żeby Polański posiadał taką wyobraźnię, gdyby prowadził bogobojne życie seksualne. Kiedy kultura byłaby uboższa: gdyby na świecie nie było Polańskiego, czy ofiar jego gwałtów?

To pytanie jest nie do zniesienia dla moralistów. Mają naiwne pojęcie o procesie twórczym. „Z człowiekiem – powiada Nietzsche –jest jak z drzewem. Im bardziej dąży ku wysokościom, tym silniej jego korzenie ciągną w głębię, w zło”. Co nie znaczy, że wszystkim wszystko wolno. Nie wolno, bo nie mamy talentu, żeby się okupić.

Czy jednak sam talent wystarczy, żeby zrekompensować potworne skutki zbrodni?

– Krzysztof Kłopotowski
Zdjęcie główne: Roman Polański na festiwalu filmowym w Cannes w maju 2017. Fot. Stephane Cardinale - Corbis/Corbis via Getty Images
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Manifest realizmu cokolwiek magicznego
Wystarczy opryskanie wodą, czy trzeba, aby któryś z bohaterów zdarzeń użył swojego moczu?
Kultura Najnowsze wydanie
Daniel Auteuil. 40 stopni gorączki
Dlaczego francuski gwiazdor odmówił zagrania Asteriksa?
Kultura Najnowsze wydanie
Triumf zgilotynowanej królowej
Jej pośmiertna sława nie wynikła z przemyślanej kampanii reklamowej, a tym bardziej polityki historycznej francuskich republikańskich rządów.
Kultura wydanie 10.01.2020 – 17.01.2020
Kiedy zdusimy w sobie rechot, pojawia się zaduma
Z tej dziwnej mowy, chwilami przypominającej bardziej język słowacki niż polski, wyłuskiwane są ponadczasowe mądrości.
Kultura wydanie 10.01.2020 – 17.01.2020
Islam straszy i uwodzi Zachód
Europa nie potrafiła się zjednoczyć nawet w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Z antymuzułmańskiego frontu pierwszy wyłamał się Paryż.