Felietony

Kobieta z krainy łagodności. Piwniczny ferment pod baranim rogiem

Słuchałem Macieja Maleńczuka, oglądałem Monty’ego Pytona. Tymczasem jej świat jest dla mnie odległy, muzealny, nieśmieszny. A jednak chciałem poznać miejsce, w którym mój tatko tak chętnie balował.

Gościem Łukasza Orbitowskiego w programie „One: kobiety kultury” będzie Beata Rybotycka – sobota, 30 listopada, godz. 15.05, TVP Kultura.

Akuszerka hip hopu w Polsce

Łukasz Orbitowski: Ćwierć wieku temu widziałem w niej swego nieprzyjaciela.

zobacz więcej
O jej istnieniu wiedziałem nim usłyszałem którąkolwiek z piosenek, jakie wykonuje. Z wczesnej młodości pamiętam plakaty z jej nazwiskiem. Pełno ich było na mieście.

W otoczeniu moich rodziców wspominało się nazwisko Beaty Rybotyckiej, wymieniane jednym tchem razem ze Piotrem Skrzyneckim, Wiesławem Dymnym, Piotrem Kubowiczem. Jej artystycznym domem była przez długie lata Piwnica Pod Baranami.

Starą Piwnicę znam głównie z opowieści mojego ojca. Tatko w swoich najlepszych czasach chętnie balował na mieście. Mówił mi o zakrapianych, przesyconych papierosowym dymem wieczorach w Piwnicy. Słyszałem o radykalnych dowcipach, kłótniach światopoglądowych i osobistych, romansach, a nawet bójkach. Ojcu świeciły się oczy, kiedy o tym mówił.

Problem w tym, że kiedy wchodziłem w dorosłość, Piwnica wydawała się światem odległym, muzealnym i nieśmiesznym. Słuchało się Macieja Maleńczuka i Inkwizycji. Poczucie humoru budował Wojciech Mann z Krzysztofem Materną oraz emitowane po raz pierwszy w telewizji odcinki Monty’ego Pythona. Piwnica była dla mnie za stara, ja zaś za młody dla Piwnicy. Rozminęliśmy się nieodwołalnie.

Trochę żałuję i dlatego między innymi byłem ciekaw rozmowy z Beatą Rybotycką. Chciałem poznać świat, który mi umknął ze względu na datę narodzin, ten piwniczny ferment, tę rebelię pod baranim rogiem.

Ale Rybotycka przecież nie zawęża swojej osoby do tej roli i do ówczesnych piosenek. Jest cenioną aktorką, znaną przynajmniej z dwóch krakowskich teatrów: Starego oraz Stu. To ją pokochał anioł Gordiano, grany przez Krzysztofa Globisza.
Łukasz Orbitowski o Beacie Rybotyckiej: „Oboje mieszkamy w Krakowie, zajmujemy się sztuką i rzuca nas po całej Polsce. Zapewne trudno z nami wytrzymać”. Fot. Materiały TVP
Pamiętam wreszcie rozmowy z ludźmi. Czasem ktoś mnie zagada, zapyta czym się zajmuję, z kim ostatnio rozmawiałem w programie. Tak się złożyło, że była Rybotycka. Wówczas, każdy mówił mniej więcej to samo: co za wspaniała dziewczyna, jaki głos cudowny, jakie piękne piosenki!

Lubię rozmawiać z ludźmi, którzy są różni ode mnie. W gruncie rzeczy czasem stają mi się bliżsi niż ci podobni. Pani Beata uwielbia Kraków, ja mam z tym miastem problem. Wyprowadzałem się i wracałem tutaj.


Jej raj znajduje się gdzieś na Mazurach. Z kolei ja jestem zwierzęciem miejskim, które przez okrągły rok może nie oglądać drzewa. Moja muzyka to hałas, tymczasem pani Beata zamieszkuje krainę łagodności. I tak się przeplatamy. A jednak spotkaliśmy się przy jednym stoliku.

Pogadaliśmy o tym wszystkim i nie tylko. Ciekawił mnie Kraków, którego już nie ma, a także Śląsk. Pani Beata pochodzi właśnie stamtąd. Jak tradycyjna śląska rodzina zareagowała na „próżniacze” czyli artystyczne ambicje młodej dziewczyny?

Wreszcie, pozostaje temat małżeństwa. Beata Rybotycka od lat pozostaje w szczęśliwym związku z reżyserem Krzysztofem Jasińskim, co niewątpliwie przydaje jej krakowskości. Jak rozdzielają sferę prywatną od pracowniczej? Czy to w ogóle możliwe? Wiem, że w teatrze zwracają się do siebie oficjalnie: pani Beato, panie Krzysztofie. Życie z drugim artystą na co dzień to osobne zagadnienie. Też jestem artystą i z trudem wytrzymuję sam ze sobą.

Słuchałem pani Beaty, myślałem o tych strasznych różnicach między nami i nagle zrozumiałem, że są one pozorne. Przecież oboje mieszkamy w Krakowie, zajmujemy się sztuką i rzuca nas po całej Polsce. Zapewne też trudno z nami wytrzymać.

Łukasz Orbitowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz wyemitowane odcinki programu „One: kobiety kultury”:
Zdjęcie główne: Próba generalna spektaklu muzycznego „Zakochany Paryż”. Reżyseria – Krzysztof Jasiński. Kielecki Teatr Tańca, 25 października 2008 r. Na zdjęciu od lewej: Beata Rybotycka, Janusz Radek, Joanna Kulig. pp/stw PAP/Piotr Polak
Zobacz więcej
Felietony Poprzednie wydanie
Na straganie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy...
Czy byli tu kiedyś specjaliści od eye trackingu i czy potem modyfikowali swoje algorytmy displeyowania itemów na shelfach?
Felietony Poprzednie wydanie
Kościół dał Europie wolność sumienia
Środki przymusu – państwowego czy niepaństwowego – nie zastąpią modlitwy, postu, jałmużny i sakramentów.
Felietony Poprzednie wydanie
W moje urodziny, 31 sierpnia 1939 ojciec został zmobilizowany
W czasie wojny ustawiałem ołowianych żołnierzy jakby w paradzie przed fotografią jego w mundurze z podchorążówki.
Felietony Poprzednie wydanie
Autobus
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Trzoda
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.