Historia

Pogrzeby specjalnej troski. Księża interesujący dla SB za życia i po śmierci

Kolejna fala mordów na kapłanach miała miejsce w roku 1989. 20 stycznia został zabity ks. Stefan Niedzielak. Dziesięć dni później taki sam los spotkał ks. Stanisława Suchowolca. Ciało ks. Sylwestra Zycha znaleziono 11 lipca. Wszyscy trzej księża to ofiary „nieznanych sprawców” i przed śmiercią byli nękani przez esbeków. Takie metody stosował pion IV Służby Bezpieczeństwa, zajmujący się głownie zwalczaniem Kościoła katolickiego.

W latach 80. zamordowanych zostało kilku kapłanów. I choć w większości przypadków nie udało się ustalić sprawców, wiele wskazuje na to, że byli nimi funkcjonariusze resortu spraw wewnętrznych. Nic zatem dziwnego, że służby pilnie przyglądały się pogrzebom tych księży, a także podejmowały w związku z nimi działania operacyjne.

Szczególnie dużo uwagi poświęcono pochówkowi ks. Jerzego Popiełuszki. W końcu został on zamordowany przez funkcjonariuszy SB, a w dodatku – w przeciwieństwie do innych tego rodzaju spraw – tożsamość sprawców była znana.

„Jezdnia przed kościołem wyłożona została kwiatami”

Warszawski kapłan – znienawidzony i atakowany przez władze PRL za odprawianie mszy świętych za ojczyznę – został uprowadzony i zamordowany 19 października 1984 r., a jego pogrzeb odbył się 3 listopada 1984 r. Służba Bezpieczeństwa prowadziła działania operacyjne w całym kraju. Ich głównym celem było zmniejszenie frekwencji na pogrzebie, stąd próby uniemożliwiania chętnym wyjazdów do Warszawy. Sięgnięto więc po sprawdzoną metodę – prewencyjnie zatrzymania na 48 godzin. Milicja Obywatelska ustawiała też na drogach patrole, których zadaniem było wychwytywanie osób jadących na uroczystości i utrudnianie im (pod pozorem kontroli drogowych) dojazdu. W efekcie wielu działaczy opozycji nie udało się dotrzeć na miejsce.

Standardowym działaniem było rejestrowanie komentarzy, napisów czy ulotek. Obserwacji poddano oczekujących 2 listopada przed Zakładem Medycyny Sądowej w Białymstoku na zakończenie sekcji zwłok ks. Popiełuszki. W ocenie esbeków miało tam się zgromadzić około 4 tys. ludzi, którzy oprócz śpiewania pieśni religijnych, skandowali „wrogie hasła”, w tym „śmierć oprawcom” i „śmierć komunistom”.
Ks. Jerzy Popiełuszko był znienawidzony przez władze PRL za odprawianie mszy świętych za ojczyznę. Fot. PAP/Grzegorz Rogiński
Śledzono przewóz zwłok kapłana do stolicy. Według funkcjonariuszy samochodowi z ciałem ks. Jerzego Popiełuszki towarzyszyło około stu innych aut. Po dojechaniu do granicy diecezji, czyli miejscowości Żółtki, kolumna się zatrzymała. Odmówiono modlitwę i kierowcy oraz pasażerowie w większości wrócili do Białegostoku – do Warszawy pojechało sześć pojazdów.

Trumnę ze zwłokami ks. Popiełuszki przywieziono do kościoła św. Stanisława Kostki i „wniesiono ją do wnętrza na rękach parafian”. „Jezdnia przed kościołem wyłożona została kwiatami, a na jej obrzeżach zapalono tysiące zniczy” – raportowali esbecy. Informowali, że podczas mszy świętej odprawionej w intencji zamordowanego pojawiły się „krytyczne oceny działalności przedstawicieli prasy i innych środków przekazu”.

Służba Bezpieczeństwa bacznie obserwowała przebieg pogrzebu. Na kilkanaście minut przed rozpoczęciem uroczystości – w ocenie funkcjonariuszy – zgromadzić się miało około 100 tys. osób. W ceremonii wzięli udział: prymas Polski Józef Glemp, liczni biskupi i duchowni, a także działacze opozycji. Z tych ostatnich oraz „aktywistów b[yłej] Solidarności” esbecy wymieniali: Bronisława Geremka, Seweryna Jaworskiego, Jana Kułaja, Jacka Kuronia, Leszka Moczulskiego, Zbigniewa Romaszewskiego i Henryka Wujca. Odnotowali także obecność Andrzeja Wajdy.

„Po treści napisów na niesionych transparentach oraz strojach” rozpoznawali, skąd kto przybył na uroczystości. „Widoczne były grupy w strojach góralskich, krakowskich, mundurach górniczych, hutniczych, harcerskich” – notowali. Nie przeoczyli obecności zachodnich dyplomatów, m.in. chargé d’affaires ambasad Stanów Zjednoczonych i Francji, ambasadorów Wielkiej Brytanii, Kanady, Szwecji i Belgii. Funkcjonariusze SB informowali ponadto, że w kościele św. Stanisława Kostki zgromadzili się wszyscy akredytowani stali korespondenci, a także „dziennikarze czasowi” w liczbie około stu osób. Próbowali oni przeprowadzać wywiady na temat oceny działalności ks. Jerzego Popiełuszki czy „stosunku do resortu spraw wewnętrznych”.

Księży Niedzielaka, Suchowolca i Zycha zabiły sowieckie służby? Hipoteza Jana Olszewskiego

Czy księży Niedzielaka, Suchowolca i Zycha zabiły sowieckie służby?

zobacz więcej
Jak raportowali, kardynał Józef Glemp wygłosił 30-minutową homilię, a mszę żałobną koncelebrowało dwunastu księży. Głos zabierali m.in. ks. Teofil Bogucki, proboszcz parafii św. Stanisława Kostki, Andrzej Szczepkowski, były prezes Związku Artystów Scen Polskich i Lech Wałęsa, przewodniczący NSZZ „Solidarność”. Wszystkie wystąpienia skrupulatnie zarejestrowano zarówno do celów operacyjnych, jak też do ewentualnego wykorzystania procesowego! W efekcie rozpracowanie Szczepkowskiego w ramach kwestionariusza ewidencyjnego (krypt. „Prezes”), w ramach którego „jedynie” obserwowano jego działalność, przekwalifikowano na sprawę operacyjnego sprawdzenia (pod krypt. „Prawnik”).

Po zakończeniu pogrzebu, który oceniono jako spokojny i „przebiegający bez zakłóceń”, odnotowano szybki wyjazd prymasa oraz formowanie się grup liczących od 2 do10 tys. osób, które rozchodziły się w różnych kierunkach stolicy, śpiewając pieśni kościelne i skandując: „Chodźcie z nami”, „Rzućcie pały – przebaczymy”, „My chcemy Lecha, nie Wojciecha i Bujaka, nie Kiszczaka”. W przypadku ludzi udających się w stronę centrum zastosowano działania zaporowe, w efekcie czego bez użycia „środków przymusu bezpośredniego”– jak podkreślano – udało się u zbiegu ulic Marszałkowskiej i Królewskiej doprowadzić do rozbicia zgromadzonych na mniejsze grupy.

Przebieg uroczystości władze uznały jednak za swoją porażkę. Tę gorycz zapewne osłodziło im rzekomo odnotowane przez SB „rozczarowanie przebiegiem uroczystości żałobnych wśród aktywistów grup antysocjalistycznych”, którzy mieli ponoć spodziewać się „bardziej zdecydowanego wystąpienia kardynała Glempa, demonstracji o charakterze politycznym, a nawet zamieszek ulicznych”.
Przez następne dni, tygodnie i lata grób ks. Popiełuszki był bacznie obserwowany. Tym bardziej, że stał się celem pielgrzymek i oficjalnych wizyt. W okolicy kościoła św. Stanisława Kostki „w związku z przewidzianą wzmożoną frekwencją ludności” pozostawiono nawet – na wszelki wypadek – odwody „w sile 2 kompanii Batalionu Szybkiej Interwencji”. Ponadto „siłami D[zielnicowego] U[rzędu] S[praw] W[ewnętrznych] [Warszawa]-Żoliborz zabezpieczono prewencyjnie rejon kościoła”.

O sytuacji przy grobie informowano kierownictwo resortu i władze PRL. I tak np. dwa dni po pogrzebie stwierdzano, że gromadziły się przy nim tłumy oddające hołd zamordowanemu kapelanowi. Do grobu tworzyły się kolejki. Jak oceniała SB między 16.00 a 19.00 liczba oczekujących wynosiła 8 – 10 tys. osób.

Tak na marginesie, grób kapłana był obserwowany do 1989 r., a jego okolica „operacyjnie zabezpieczana”, szczególnie przed 1 listopada i przypadającymi dwa później kolejnymi rocznicami pogrzebu.

Trzy mordy pod rząd

Kolejna fala mordów na kapłanach miała miejsce w roku 1989. 20 stycznia, w swoim mieszkaniu na plebani parafii św. Karola Boromeusza w Warszawie, został zabity ks. Stefan Niedzielak, proboszcz tamtejszej parafii. Dziesięć dni później taki sam los spotkał ks. Stanisława Suchowolca, który również zginął w swoim mieszkaniu na plebanii w parafii św. św. Apostołów Piotra i Pawła w Suchowoli, gdzie był wikarym. Z kolei ciało ks. Sylwestra Zycha (wikariusza w parafii św. Jakuba w Skierniewicach) znaleziono 11 lipca 1989 r. na dworcu PKS w Krynicy Morskiej.


Wszyscy trzej księża to ofiary „nieznanych sprawców”, wszyscy trzej byli też przed śmiercią nękani przez esbeków. Ks. Zych otrzymywał anonimowe listy i telefony z pogróżkami, a w maju 1989 r. w Warszawie został napadnięty i pobity. Kilkukrotnie pobity został również ks. Suchowolec, on też dostawał podobną korespondencję, na dodatek kilkukrotnie uszkodzono mu samochód. Nie inaczej (listy, telefony z pogróżkami, pobicia, próby porwania) było w przypadku ks. Niedzielaka. Takie metody w ramach tzw. działań nękających stosował pion IV Służby Bezpieczeństwa, zajmujący się głownie zwalczaniem Kościoła katolickiego.

Powodem miało być „zaangażowanie polityczne” kapłanów. Jeśli chodzi o ks. Stefana Niedzielaka była to przede wszystkim wieloletnia działalność w celu upamiętnienia Polaków pomordowanych na Wschodzie w czasie II wojny światowej. Był on m.in. współtwórcą i opiekunem wspólnoty Rodzina Katyńska – Rodzina Polska; celebrował coroczne msze katyńskie.

„Koniec pewnej epoki we wschodniej części Europy”

Misję Tadeusza Mazowieckiego bacznie obserwowała polska i zagraniczna prasa, a także – co nawet w PRL niezwykłe – Służba Bezpieczeństwa.

zobacz więcej
Ks. Stanisław Suchowolec był m.in. kapelanem białostockich struktur Konfederacji Polski Niepodległej, a także białostockiego oddziału Komisji Interwencji i Praworządności NSZZ „Solidarność”. Ponadto odprawiał comiesięczne msze za Ojczyznę i był inspiratorem izby pamięci i symbolicznego grobu ks. Jerzego Popiełuszki w Suchowoli.

Natomiast ks. Sylwestra Zycha obciążał fakt udzielenia w 1982 r. wsparcia konspiracyjnej grupie o nazwie Powstańcza Armia Krajowa (przechowywanie broni zdobytej przez jej członków), której członkowie przypadkowo śmiertelnie postrzelili sierż. MO Zdzisława Karosa. Z tego powodu w listopadzie 1982 r. ksiądz został skazany w procesie pokazowym za próbę obalenia siłą ustroju PRL i przynależność do organizacji zbrojnej. Sąd wymierzył mu karę 4 lata więzienia (Sąd Najwyższy zwiększył wymiar kary do 6 lat). Kapłan został osadzony w Zakładzie Karnym w Braniewie. Wyrok odbywał w ciężkich warunkach. Wolność odzyskał we wrześniu 1986 r. i został kapelanem KPN.

Nic zatem dziwnego, że pomimo niewykrycia sprawców (niestety do dziś) powszechne było przekonanie, że księża stali się ofiarami funkcjonariuszy SB. W przypadku każdego z księży inne było modus operandi morderców.

Do śmierci ks. Zycha miało rzekomo doprowadzić nadmierne spożycie alkoholu (wcześniej, podczas napaści w Warszawie próbowano go siłą zmusić do wypicia wódki); zamordowany został z pewnością pobity i zapewne potem spojony lub w inny sposób (wstrzyknięcie) odurzony alkoholem. Ks. Suchowolec zginął w wyniku pożaru w mieszkaniu, a ks. Niedzielak najprawdopodobniej od ciosu karate.

„Nie zmarł śmiercią naturalną”

Podobnie jak w przypadku ks. Popiełuszki esbecy zamordowanymi interesowali się nie tylko za życia, ale również po śmierci – śledząc zarówno ich pogrzeby, jak i opinie na temat ich śmierci.

Informowali m.in., że 25 stycznia 1989 r. w kościele Karola Boromeusza w Warszawie została odprawiona msza żałobna w intencji ks. Niedzielaka. W trakcie kazania ks. Zalewski przedstawił „drogę życiową zmarłego”, przypomniał, że był on kapelanem Armii Krajowej oraz Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Jak relacjonowali esbecy we mszy miało brać udział około 500 osób, w tym 15 księży.
Według obliczeń esbeków we mszy pogrzebowej ks. Niedzielaka miało brać udział 4,5 osób. Fot. Bernard Bisson/Sygma via Getty Images
Dzień później stwierdzali, że uroczystości pogrzebowe (zarówno na terenie kościoła Karola Boromeusza, jak i Cmentarza Powązkowskiego) „przebiegły w spokoju i nie posiadały akcentów politycznych”. W ich ocenie wzięło w nich udział ok. 4,5 tys. osób, w tym 26 pocztów sztandarowych (głównie różnych oddziałów AK) i wyeksponowano kilkanaście transparentów, m.in. „Zabijają ciało, ducha zabić nie mogą” i „Wieczna chwała ks. S. Niedzielakowi – męczennikowi, a jego mordercom hańba”.

Tym razem głos zabrał sam prymas Polski Józef Glemp, który wygłosił „krótkie okolicznościowe przemówienie” i stwierdził m.in.: „nie jest rzeczą nadzwyczajną, gdy uczestniczy się w pogrzebie 74-letniego kapłana, jednak ks. Niedzielak nie zmarł śmiercią naturalną”. Kanclerz kurii ks. Zdzisław Król „przypomniał niektóre fakty związane z odnalezieniem zwłok”, m.in. to, że „otworzona została kasetka pancerna i zamiast oczekiwanych skarbów znaleziono tam ziemię z Katynia”. I dodał: „fakt ten dobitnie świadczy, jakim człowiekiem był”. Głos zabrały również inne osoby, w tym współpracownik i przyjaciel zamordowanego, działacz opozycji (m.in. współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników i Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela) Wojciech Ziembiński, który przypomniał zasługi ks. Niedzielaka.

Abwehra w Polsce Ludowej

Enerdowska bezpieka po sierpniu 1980 roku zdobyła w PRL agentów we wszystkich najważniejszych pionach MSW, w strukturach Kościoła i organizacji katolickich, wśród nauczycieli, przewodników turystycznych i bankowców.

zobacz więcej
Po nabożeństwie trumna została przeniesiona do grobu. Jak informowało MSW, „nie wygłaszano tam przemówień”. Po pogrzebie grupa – licząca w ocenie SB około 200 osób, głównie młodzieży, przeszła (chodnikami) do kościoła pw. Stanisława Kostki z transparentami Solidarności, Konfederacji Polski Niepodległej i Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Następnie przy grobie ks. Popiełuszki odśpiewała „Boże coś Polskę”, zawiesiła na ogrodzeniu transparenty, po czym spokojnie się rozeszła.

Tak na marginesie udział w pogrzebie ze swoimi współpracownikami (Bronisławem Geremkiem, Jackiem Kuroniem, Tadeuszem Mazowieckim i Adamem Michnikiem) konsultował przewodniczący Krajowej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność” Lech Wałęsa. Jak informowało SB w przeddzień w związku z „różnicą zdań doradców nie podjęto żadnej decyzji” – ostatecznie Wałęsa nie wziął udziału w pogrzebie ks. Niedzielaka, choć w tym czasie był w stolicy.

„Solidarność żegna swego kapłana”

Służba Bezpieczeństwa śledziła również pochówek ks. Stanisława Suchowolca. Uroczystości rozpoczęły się 3 lutego 1989 r., w parafii Niepokalanego Serca Maryi w Białymstoku. Esbecy informowali o wystawieniu trumny z jego zwłokami w kaplicy, a także o wystroju zarówno samej kaplicy, jak i kościoła czy o rozwieszeniu klepsydr „na terenie większości” białostockich zakładów pracy.

Mszę żałobną celebrował biskup białostocki Edward Kisiel w asyście biskupa pomocniczego Edwarda Ozorowskiego, proboszczy parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Białymstoku ks. Antoniego Lićwinko i parafii Niepokalanego Serca Maryi w Białymstoku ks. Macieja Pawlika. Ksiądz Lićwinko w wygłoszonym kazaniu – jak stwierdzali funkcjonariusze – „rozwinął znaczenie słów wolność, sprawiedliwość i solidarność”. W tym kontekście omówił działalność ks. Suchowola, dodając, że był on „związany z ideałami Solidarności, czemu dawał wyraz w działalności duszpasterskiej”. Ks. Pawlik powiedział, że miejsce pochowania ks. Stanisława Suchowolca jest „spełnieniem oczekiwań ludzi pracy” i odczytał „liczne telegramy kondolencyjne”, w tym od mazowieckiej Solidarności.
Trzydziesta rocznica śmierci księdza Stanisława Suchowolca/fot. TVP3 Białystok
W innym tonie miał się wypowiedzieć bp Kisiel. Stwierdził, że śmierć ks. Suchowolca „wzbudziła znaczne zainteresowanie w kraju i zagranicą”. Przy czym głównie interesowano się przyczyną jego śmierci. W tym kontekście – jak relacjonowało MSW – oznajmił: „Wśród wiernych krążą na ten temat różne przypuszczenia – że zamordowany został przez Służbę Bezpieczeństwa, że jego śmierć jest próbą storpedowania obrad >>okrągłego stołu<< i podważenia inicjatyw gen. Jaruzelskiego i premiera Rakowskiego”. I dodawało, iż oceniając te pogłoski, „jednoznacznie stwierdził, iż skrupulatne czynności śledcze wskazują, że śmierć nastąpiła na skutek zaczadzenia”, a także zaapelował do SB, „aby nie dziwiła się, że padają na nią posądzenia o zabójstwo”. Jego zdaniem miało to być pokłosiem zamordowania w 1984 r. ks. Popiełuszki.

Wedle szacunków MSW w pogrzebie wzięło udział ok. 8 tys. osób. Funkcjonariusze naliczyli 24 sztandary Solidarności, a także transparenty o treści: „Solidarność żegna swego kapłana” czy „Dziękujemy Ci za Twe słowa i czyny Księże Stanisławie” i w nieco innym duchu – „Odszedłeś, ale będziesz zawsze żył, zemsta nadejdzie – Białostockie Grupy Oporu”.

Zabić księdza. Kościół zawadza rewolucjonistom

Człowiek, który przewidział, że w XX wieku wrogość do chrześcijaństwa przyjmie tak nienawistne formy, jakich dotąd świat nie widział.

zobacz więcej
Służba Bezpieczeństwa nie ograniczyła się do biernej obserwacji wydarzeń. Po uzyskaniu informacji, że lokalni działacze Solidarności zamierzają zaprosić na pogrzeb przedstawicieli opozycji z innych regionów kraju, podjęto „stosowne działania zapobiegawcze i neutralizujące”. Nie były to działania w pełni skuteczne, gdyż Do Białegostoku dotarło kilkudziesięciu „przedstawicieli różnych grup opozycyjnych z terenu całego kraju”. Jak informowało MSW „religijna część uroczystości […] przebiegła spokojnie”. Potem przy grobie ks. Stanisława Suchowolca zebrała się już dużo mniej grupa osób (w ocenie SB około 500), a ze „słowami pożegnania” występowali m.in. współzałożyciel Grupy Roboczej Komisji Krajowej Seweryn Jaworski, założyciel i lider Konfederacji Polski Niepodległej Leszek Moczulski, przewodniczący jawnej Regionalnej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność” Region Białystok Stanisław Marczuk i Wojciech Ziembiński”. Wszyscy oni podkreślali związki zmarłego kapłana z Solidarnością oraz wyrażali przekonanie, że został on zamordowany. Ziembiński zaapelował, aby dzień 8 lutego ogłosić w całym kraju dniem żałoby narodowej ku czci księży Niedzielaka i Suchowolca. Następnie wszyscy – „przy aktywnej pomocy kościelnych służb porządkowych” – spokojnie się rozeszli.

„Zbrodnicza ręka komuny”

Po śmierci ks. Sylwestra Zycha Służba Bezpieczeństwa zbierała opinie na ten temat – w jej ocenie nie miała ona zresztą być „przedmiotem szerszych komentarzy”. Czujni funkcjonariusze informowali, że 16 lipca 1989 r. „w niektórych kościołach wnoszono modły w jego intencji”. Ks. Stanisław Kardasz (administrator parafii Matki Boskiej Zwycięskiej w Toruniu) zaapelował o modlitwę w intencji beatyfikacji ks. Popiełuszki, a także za duszę ks. ks. Niedzielaka, Suchowolca i Zycha.

Ks. Włodzimierz Janowski (wikariusz parafii św. Ottona w Słupsku) w trakcie nabożeństwa w kościele filialnym w Wieszynie „omówił zasługi księży biorących udział w walce o wolność Polski” i w tym kontekście wymienił ks. Zycha, dodając, że zginął on właśnie z tego powodu. A także zapowiedział (na 23 lipca) nabożeństwo żałobne w jego intencji.
Przed śmiercią ks. Zych otrzymywał anonimowe listy i telefony z pogróżkami. Fot. IPN
„Księża krakowscy” mieli z kolei wyrażać zdziwienie w związku z reportażami telewizyjnymi, w których sugerowano, że ks. Sylwester Zych zmarł „w wyniku opilstwa”, choć „prokuratura nie podała dotychczas wyników z przeprowadzonego śledztwa”. Twierdzili, że niejasna jest „rola poszukiwanego mężczyzny, który miał towarzyszyć zmarłemu w ostatnich godzinach jego życia”. Jednak „większość księży” miała „zachowywać znaczną powściągliwość” w komentowaniu śmierci kapłana, „oczekując na ostateczne wyniki śledztwa”.

Z drugiej strony – według esbeków – „w rozmowach prowadzonych w wąskich kręgach” niektórzy duchowni mieli wyrażać opinie, że „ujawnienie faktu pobytu ks. Zycha w nocnym lokalu oraz spożycia przez niego tak znacznej ilości alkoholu może być istotnym czynnikiem wpływającym na obniżenie autorytetu księży w społeczeństwie”.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych informowało oczywiście również o przebiegu uroczystości pogrzebowych 18 lipca 1989 r. – mszę w kościele Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Duczkach koło Wołomina odprawił biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej Zbigniew Kraszewski, asystował mu związany z opozycją ks. Stanisław Małkowski.

W ocenie SB w nabożeństwie wzięło udział około 1,5 tys. osób, a w pogrzebie (zwłoki przewieziono do grobu rodzinnego na cmentarzu w Kobyłce) około 500. Funkcjonariusze stwierdzili, że bp Kraszewski omówił krótko przebieg pracy duszpasterskiej ks. Zycha, wspominając również o jego uwięzieniu i staraniach Episkopatu Polski o jego wcześniejsze uwolnienie.

Ks. Konstanty Kordowski, kolega ks. Sylwestra Zycha z czasów nauki w seminarium duchownym omówił jego postawę za kratami (odprawianie mszy świętej dla współwięźniów oraz kilkukrotne podejmowanie głodówek w różnych intencjach). Służba Bezpieczeństwa odnotowała wypowiedź Wojciecha Ziembińskiego, który mówił m.in.: „Dzisiaj, tu nad grobem trzeciego zamordowanego w tym roku kapłana, powinna stać ta elita, która się za taką uważa, a która dzisiaj w budynku na Wiejskiej pertraktuje, który z komunistów, który z popleczników Moskwy ma zostać prezydentem”. Oskarżał on „tych, którzy są na służbie” o zamordowanie ks ks. Popiełuszki, Niedzielaka, Suchowolca i Zycha. Ziembiński odczytał także list Solidarności z Regionu Śląska do prymasa Polski Józefa Glempa z wyrazami współczucia w związku ze śmiercią ks. Zycha.

W pogrzebie uczestniczyli również inni działacze opozycji (Marian Jurczyk i Leszek Moczulski), a także delegacje z Białegostoku, Suchowoli i Huty „Warszawa”. Na cmentarzu pojawiły się transparenty z hasłami: „Nie mordujcie polskich księży” czy „NRS – solidarnie bronimy polskich księży przed zbrodniczą ręka komuny”.

Ta – na szczęście – kilka miesięcy później przeszła do przeszłości.

– Grzegorz Majchrzak

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Autor jest pracownikiem Biura Badań Historycznych IPN
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Salutowali im generałowie
W II RP weterani powstania styczniowego otoczeni zostali szczególną opieką.
Historia Najnowsze wydanie
Twierdza poczciwych cyników
Eile starał się lawirować, lecz w okresie bierutowszczyzny poszedł na zbyt daleko idące ustępstwa.
Historia Poprzednie wydanie
Wirus we Wrocławiu. Przywlókł go chory oficer wracający z Azji
Skala zagrożenia spowodowała, że miasto zostało otoczone kordonem sanitarnym.
Historia Poprzednie wydanie
10 największych dokonań Polaków w historii himalaizmu
Biało-czerwoną flagę, krzyżyk i różaniec wnieśli 40 lat temu na Mount Everest Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki. Było to pierwsze zimowe wejście na „dach świata”, a to tylko jeden z sukcesów Polaków we wspinaczkach w najwyższe góry Ziemi.
Historia wydanie 7.02.2020 – 14.02.2020
Polacy zesłani na „białe niedźwiedzie”
Chodzili po wagonach, nosząc pod rękami zmarzłe dzieci, niemowlęta, pytając się czy „zamierszczych rebiat nima”.