Felietony

Umiał się wczuć w emocje złodziei. Hojnie go za to obdarowali

W spektaklach oczywiście był jakiś reżyser, ale zajmował się wyłącznie pilnowaniem pozostałych aktorów. Natomiast cała rola Woszczerowicza, od pierwszego do ostatniego zdania, była jego dziełem. Czasem w przekładzie zmieniał jakieś jedno czy dwa słowa, mając szalony słuch na słowo.

Andrzej Dobosz w 78. odcinku programu „Z pamięci” wspomina Jacka Woszczerowicza.

Celebrował trzy czynności: rozmowę, rysowanie i parzenie herbaty

Mieszał gatunki, zieloną i czarną, wyparzał czajniczki. Znał niesłychaną liczbę języków. A pół pokoju poza rysunkami to były książki.

zobacz więcej
Znalazłem w swoich papierach liścik Jacka Woszczerowicza z 1961 roku, w którym prosi mnie o dostarczenie „Ojca” Augusta Strindberga, powieści Josepha Conrada oraz „Bez dogmatu” Henryka Sienkiewicza. Byłem wtedy kierownikiem literackim Teatru Ateneum. W Bibliotece Uniwersyteckiej mogłem wypożyczyć 10 książek. Niestety, pan Woszczerowicz dowiedział się o tym i dzielił ze mną udziały i musiałem mu dźwigać bardzo wiele tomów. Prosił, a nawet żądał, żeby nie wspominać o tytułach, które mu dostarczam, bo sądził, że gdyby aktorzy dowiedzieli się, że Woszczerowicz czyta Conrada, wszyscy zaczęliby czytać Conrada.

Ze wszystkich znanych mi aktorów, Woszczerowicz był człowiekiem o najszerszej skali możliwości. Jego wielką rolą był okrutny Ryszard III, a jednocześnie skromny Józef K. w „Procesie” Kafki.

W tych spektaklach oczywiście był jakiś reżyser, ale reżyser zajmował się wyłącznie pilnowaniem pozostałych aktorów. Natomiast cała rola Woszczerowicza, od pierwszego do ostatniego zdania, była jego dziełem. Czasem w przekładzie zmieniał jakieś jedno czy dwa słowa, mając szalony słuch na słowo.

Woszczerowicz był człowiekiem ciekawie opowiadającym. Kiedyś opowiedział mi o tym, jak przed wojną zagrał rolę złodzieja. I wtedy ktoś z personelu technicznego teatru zawiadomił go, że jacyś panowie chcieliby się spotkać z nim w kawiarni. Pojawił się, na jego widok wstało dwóch panów o natrętnej elegancji i podziękowali mu, że tak umiał się wczuć w to, co się w nich dzieje.

– I gdyby – powiedział jeden z nich – kiedyś panu stanął zegarek, pragnęlibyśmy, żeby pan miał zapasowy.
I tu wręczył mu złotą cebulę z dewizką.
– Gdyby zaś kiedyś chciał się pan udać w podróż… – i tu w progu pojawił się inny pan, z wielkim, skórzanym kufrem.
Woszczerowicz był skłopotany i wtedy panowie powiedzieli: – Prosimy, niech się pan nie przeraża. Te rzeczy są kradzione, ale one są kradzione w Berlinie.

Kiedyś zobaczyłem, że Woszczerowicz idzie przede mną. Wychodzi z Wiejskiej do Alej Ujazdowskich. Stanął z metr przed jezdnią i może się zamyślił, wpatrywał się w przejeżdżające samochody, dość długo. W pewnej chwili wykonał ruch ręką i wkroczył na jezdnię, zatrzymując sznur samochodów. Przeszedł na drugą stronę i zakończył to przejście, nie mając jakby żadnej publiczności, wpadł na słupek, uderzając się lekko. Kto uprawiał takie rzeczy bez widowni? To były jakby ćwiczenia w komizmie.
Andrzej Dobosz w 78. odcinku programu „Z pamięci” o Jacku Woszczerowiczu

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


– Andrzej Dobosz,
filozof i polonista, autor felietonów – w tym zbiorów „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia” (1993), „Generał w bibliotece” (2001), „Ogrody i śmietniki” (2008), „Z różnych półek”(2014) – oraz opowiadania „O kapeluszu” (1999). Doktoryzował się u Leszka Kołakowskiego, przyjaźnił się z Janem Józefem Lipskim, chadzał na spotkania w kawiarni PIW-u przy „opozycyjnym” stoliku Antoniego Słonimskiego. Był inwigilowany przez SB, w 2005 r. otrzymał od IPN status osoby represjonowanej. W 1974 r. wyemigrował do Francji, prowadził w Paryżu polską księgarnię. Zagrał epizody w wielu filmach: „Rejsie” (Marek Piwowski, 1970), „Trzecia część nocy” (Andrzej Żuławski, 1971), „Trzeba zabić tę miłość” (Janusz Morgenstern, 1972), „Stawiam na Tolka Banana” (Stanisław Jędryka według powieści Adama Bahdaja, 1973) oraz „Ryś” (Stanisław Tym, 2007; Dobosz nawiązywał do swej roli filozofa z „Rejsu”).



W każdą sobotę i niedzielę TVP1 emituje cykl rozmów z Andrzejem Doboszem „Z pamięci”. Widzowie poznali też jego wcześniejsze programy „Spis treści”. Co piątek można obejrzeć emitowany właśnie cykl na stronach Tygodnika TVP.
Zobacz też pozostałe odcinki „Z pamięci”. Numery 1-20: 
Odcinki programu „Z pamięci” od 21. do 40.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 41. do 60.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 61. do 80.:
Zdjęcie główne: Jacek Woszczerowicz (w środku) i Bogdan Baer w Teatrze Telewizji – sztuka „Kapitan z Koepenick”, reż. Jozef Słotwiński, 1965 r. Fot. TVP, Zygmunt Januszewski
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Czy Olga Tokarczuk wielką pisarką jest?
Apel Filipa Memchesa do noblistki.
Felietony Najnowsze wydanie
Gen. Anders wyciągnął go z obozu NKWD do Persji
W połowie wojny przyszła do nas paczka daktyli z Turcji. Zrozumieliśmy, że to sygnał: ojciec żyje i o nas pamięta. Znalazł się w Ziemi Świętej, potem brał udział w inwazji na Włochy.
Felietony Najnowsze wydanie
Walczył pod Monte Cassino. Podziwiał Anglików, ale kochał Włochy
W 1951 r. komuniści wyrzucili go z pracy. Przedwojenny specjalista wiele miesięcy szukał pracy, aż został dyspozytorem.
Felietony Najnowsze wydanie
Gęder
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Kandydaci
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.