Felietony

Wcieliła się w Violettę Villas, jako Marylin Monroe pisywała listy do Ojca Świętego

Jest urodzoną królową balu. To ona rozdaje karty. Żadnej pracy się nie boi.

Gościem Łukasza Orbitowskiego w programie „One: kobiety kultury” będzie Ewa Kasprzyk – sobota, 9 listopada, godz. 15:45, TVP Kultura.

Czy istnieje niezawodny przepis na potworność?

Łukasz Orbitowski: Urodziła się do ról czarnych charakterów i widziałbym ją jako motor napędowy jakiegoś thrillera czy też horroru wampirycznego.

zobacz więcej
Ewę Kasprzyk zaprosiłem, bo chciałem wiedzieć, jak skończył się pierwszy „Kogel-mogel”.

Film miał premierę w 1988 roku. Miałem wtedy jedenaście lat i bez przerwy chodziłem do kina w towarzystwie mojej mamy. Byłem chyba trochę za mały na samodzielne wypady, a mama ze zrozumiałych względów chciała zachować kontrolę nad tym, co oglądam. Zresztą lubiła filmy i lubi je do dziś.

Pozwólcie proszę na łzę dla cieniów minionych. W tamtych czasach kino było podstawową i bajecznie tanią rozrywką. Na jeden film chodziliśmy po kilka razy, choć w domu się nie przelewało. Do tego sale kinowe, inaczej niż teraz, znajdowały się w centrum miasta. Podjeżdżaliśmy parę przystanków i już. Dzięki temu zobaczyłem masę wspaniałych filmów, od „Imperium słońca” po „Wielką drakę w chińskiej dzielnicy”. No i „Kogel-mogel” tylko do połowy.

Nie pamiętam tego filmu, w ogóle nie wiem o co w nim chodzi, ale chyba zawiera on sceny o charakterze nieprzyzwoitym. Ewa Kasprzyk pokazuje kawałek ciała czy coś. Moja mama nieoczekiwanie ujawniła się jako strażnik moralności. Zabrała mnie z kina. Z tego co pamiętam, niespecjalnie protestowałem. „Kogel-mogel” wydał mi się nudny i nieśmieszny. Zdecydowanie wolałem coś o Rambo. Albo „Kosmiczne jaja”.
Łukasz Orbitowski: „Minęło trzydzieści lat i usiadłem wraz z Ewą Kasprzyk w naszej telewizyjnej restauracji. Nie miałem wątpliwości odnośnie do tego, kto tutaj rozdaje karty. Jest bezapelacyjną gwiazdą, mimo upływu lat”. Fot. Materiały TVP
Minęło trzydzieści lat i usiadłem wraz z Ewą Kasprzyk w naszej telewizyjnej restauracji. Nie miałem wątpliwości odnośnie do tego, kto tutaj rozdaje karty. Jest bezapelacyjną gwiazdą, mimo upływu lat. Dosłownie, wszystko jest w niej gwiazdorskie, od głosu, poprzez ubiór, gestykulację, aż po sposób formułowania odpowiedzi na pytania. To nawet nie kwestia doświadczenia, ale charakteru. Kasprzyk jest urodzoną królową balu, po prostu.

Porozmawialiśmy o byciu seksbombą, polską odpowiedzią na Heather Locklear, lecz nie tylko. Przecież osoba Kasprzyk nie zawęża się do cielesności. Aktorka zagrała rolę główną w „Kto się boi Virginii Wolfe”, wcieliła się w Violettę Villas, a jako Marylin Monroe pisywała listy do Ojca Świętego.


Generalnie, wygląda na to, że Kasprzyk żadnej pracy się nie boi, odnajduje się w różnych rolach i odmiennym repertuarze. Biorę wszystko jak leci, tylko z tym Sławomirem pogodzić się nie mogę. Kasprzyk wystąpiła w jego debiutanckim teledysku, przyczyniając się do dzisiejszego statusu wąsatego gwiazdora. Rdzenne, szczere disco polo szanuję. Z cwaniaczkami podpinającymi się pod ten nurt mam problem. Pogadaliśmy i o tym.

Ewa Kasprzyk nie należy do introwertyków i nie lubi babrania się w szczególe. Odniosłem wrażenie, że bierze życie takim, jakim ono jest i tyle. Niewątpliwie w tej postawie kryje się mądrość, do której wciąż nie dorosłem. Za to zdumiała mnie jej energia. Momentami wydawało się, że rozmawiam z młodą dziewczyną, która właśnie zeszła z planu „Kogla-mogla”. Sam pędzę, gnany jakąś dziką siłą. Boję się zatrzymać i spojrzeć we własne serce.

Tak więc porozmawialiśmy sobie. Zjedliśmy pyszne jedzenie.. A ja myślę o tym jedenastoletnim chłopcu, który wyszedł z kina w połowie „Kogla-mogla”. Co powiedziałby mi, gdybyśmy magicznym sposobem spotkali się wtedy? Nie mam pojęcia. A co ja powiedziałbym jemu? Chyba wiem.

Nie bój się, mały. Wszystko będzie dobrze.

– Łukasz Orbitowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz wyemitowane odcinki programu „One: kobiety kultury”:
Zdjęcie główne: Ewa Kasprzyk w roli Violetty Villas w spektaklu „Kallas”, Wojewódzki Dom Kultury w Kielcach, 14 października 2012 r. Fot. PAP/Piotr Polak
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Sprawa porucznika Borewicza
Poglądy, które nie wytrzymały próby czasu.
Felietony Najnowsze wydanie
Zagraj to jeszcze raz
Hollywood wie najlepiej, że wszystkie historie zostały już wiele razy opowiedziane.
Felietony Najnowsze wydanie
Pandemia
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Sponge
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
3 maja 1791. Konserwatywna rewolucja
Jest rozpowszechniona opinia, że był to po prostu… zamach stanu.