Felietony

Apostoł Zła. Przeciwnik Stalina, który chciał zastąpić Boga

Widzom rosyjskim trzeba nie tylko dostarczać wiedzy historycznej, ale i pobudzać u nich takie myślenie o dziejach ich ojczyzny, które jest niezależne zarówno od propagandy Kremla, jak i mitów zachodniej lewicy.

Rewolucjoniści walczący z niesprawiedliwością społeczną stają się na gruncie kultury zachodniej romantycznymi bohaterami. Przykładem może być Ernesto Che Guevara. Jego podobizna zadomowiła się w masowej wyobraźni i to pozytywnie.

Owszem, głosów przypominających okrutne zbrodnie tego pochodzącego z Argentyny kubańskiego komunisty nie brak. Tyle że od półwiecza szeroko pojęta lewica przeprowadza marsz przez instytucje. I to ona kształtuje politykę historyczną krajów zachodnich. Dlatego można odnieść wrażenie, że w publicznym obiegu zdecydowanie przeważa jednak wizerunek Che Guevary jako szlachetnego bojownika o wyzwolenie proletariatu z jarzma wyzysku.

Za co zachodnia lewica lubi Trockiego

Lew Trocki (7 listopada minęła 140. rocznica jego urodzin) chyba nie jest tak hołubiony, jak autor „Dzienników motocyklowych” (książka ta została w roku 2005 zekranizowana przez Waltera Sallesa). Ale i jemu raczej się nie wypomina ciemnych, haniebnych kart z jego życiorysu, w tym dowodzenia aparatem rewolucyjnego terroru po przewrocie bolszewickim. Polityk ten portretowany jest jako osoba niewinna – ot wygnaniec ze swojej ojczyzny, który padł ofiarą Stalina.
Władze Rosji Sowieckiej w kwietniu 1920 roku. Na lewo od Lenina Lew Trocki. Fot. Topical Press Agency/Getty Images
Tak było w filmie „Frida” Julii Taymor z roku 2002. Trocki (w tej roli Geoffrey Rush) pojawił się tam po prostu jako kolejny kochanek meksykańskiej malarki, Fridy Kahlo (granej przez Salmę Hayek), który potem zostaje śmiertelnie raniony przez agenta NKWD.

Znamienne, że rosyjski rewolucjonista cieszył się też uznaniem George'a Orwella. Wydawałoby się, że brytyjski prozaik pisząc swoją dystopię „Rok 1984” pozbawiony był już złudzeń co do sowieckiego komunizmu. Trocki zaś należał przecież do głównych architektów tego systemu. Wystarczyło jednak, że znalazł się w antystalinowskiej opozycji wewnątrz partii bolszewickiej, a stał się pierwowzorem Emmanuela Goldsteina z „Roku 1984”. Przypomnijmy, że Goldstein to wirtualny szwarccharakter w propagandzie Wielkiego Brata.

Na Zachodzie lewica, dla której momentem przełomowym była hipisowska rebelia lat 60. ubiegłego wieku, ma za co lubić Trockiego. Oskarżał on bowiem Stalina o zdradę komunistycznej rewolucji. Owa zdrada miała polegać także na odwrocie państwa sowieckiego od polityki promowania „wolnej miłości” i powrocie do tradycyjnego modelu rodziny.

Amant w roli rewolucjonisty

Na uwagę zatem zasługuje rosyjski ośmioodcinkowy serial telewizyjny „Trocki” w reżyserii Aleksandra Kotta i Konstantina Statskiego z roku 2017. Twórcy tej znakomitej, zrealizowanej z hollywoodzkim rozmachem produkcji, potraktowali tytułową postać bez znieczulenia. W Trockiego wcielił się czołowy amant współczesnej rosyjskiej kinematografii – Konstantin Chabienski. W tym kontekście na ironię zakrawa fakt, że aktor ten ma na swoim koncie między innymi rolę Aleksandra Kołczaka, jednego z przywódców „Białych” w rosyjskiej wojnie domowej lat 1918-1920 (chodzi o film „Admirał” Andrieja Krawczuka z roku 2008). Skądinąd Chabienski w różnych wypowiedziach nie kryje swojego zdecydowanie negatywnego stosunku do rewolucji październikowej.

„Trocki” nie jest wierną biografią polityka. Owszem, są tu fakty z jego życia, ale twórcy serialu poczynają sobie z nimi swobodnie. Jawa przeplata się z wizjami, które nachodzą Trockiego, gdy – mieszkając na wygnaniu w mieście Meksyk – sięga pamięcią w przeszłość.

Urodził się w roku 1879 w Janówce w guberni chersońskiej (obecnie teren państwa ukraińskiego) jako Lejba Bronsztejn w rodzinie średniozamożnego żydowskiego chłopstwa. W swojej autobiografii „Moje życie” wspominał, że jego rodzice nie byli religijni, posługiwali się językiem rosyjskim i ukraińskim, a nie jidysz.

Współtworzył zbrodniczą machinę

W działalność rewolucyjną zaangażował się nie mając jeszcze 18 lat. Związał się ze środowiskami wywodzącymi się z narodnictwa (przedrewolucyjnego demokratycznego ruchu dążącego do obalenia caratu i wprowadzenia w Rosji socjalizmu). Za swoją aktywność był karany więzieniem i zsyłką, z której uciekł za granicę (wówczas przybrał nazwisko Trocki).
W sporach między bolszewikami a mienszewikami w łonie rosyjskiej socjaldemokracji stanął po stronie tych pierwszych. Należał do przywódców październikowego przewrotu. W państwie sowieckim piastował funkcje komisarza ludowego – odpowiadał wpierw za sprawy zagraniczne, a potem za wojsko. Współtworzył zbrodniczą machinę nowego państwa.

Po śmierci Lenina w roku 1924 był coraz bardziej skonfliktowany z Stalinem. Optował za „permanentną rewolucją”, która rozlałaby się na cały świat. Stalin zaś bardziej dbał o interesy państwa sowieckiego niż globalnego ruchu komunistycznego – zakładał, że w latach 20. wystarczy budowa socjalizmu tylko w ZSRR.

W rezultacie tej konfrontacji obydwu polityków – nie tylko na tle różnic dotyczących strategii ruchu komunistycznego, w grę wchodziła też po prostu walka o władzę – Trockiego usunięto z partii bolszewickiej, a następnie wygnano ze Związku Sowieckiego. Mimo to nie zaprzestał on działalności politycznej – między innymi utworzył IV Międzynarodówkę zrzeszającą radykalne lewicowe organizacje.

Stalin postanowił go zgładzić. W roku 1940 w mieście Meksyk Trocki został zamordowany – Hiszpan Ramon Mercader uderzył go czekanem w tył głowy. Zamachowcowi udała się akcja, ponieważ wcześniej wkradł się w łaski przyszłej ofiary.

Co drzemie w rosyjskich masach ludowych

Jak się ma do tego produkcja Kotta i Statskiego? W skrócie można powiedzieć, że serial opowiada o uwodzicielskiej i zarazem demoralizującej sile komunizmu.

Trocki jawi się jako rozwiązły playboy, kobiety nie są w stanie oprzeć się jego czarowi. Na wiecach zaś perswazyjne przemówienia rewolucjonisty podbijają serca i umysły marynarzy, robotników i żołnierzy, którzy w imię szczytnych haseł gotowi są przelewać krew niewinnych ludzi.

Mamy do czynienia z piekielnie inteligentnym człowiekiem (i w tym akurat przypadku czasownik „piekielny” powinien się kojarzyć ze słowem, od którego pochodzi). Jest bardzo pewny siebie i bezwzględny w dążeniu do celu.

Na długo przed bolszewickim przewrotem ojciec Trockiego, Dawid Bronsztejn – stary Żyd, który był świadkiem antysemickich pogromów – próbuje odciągnąć syna od ruchu rewolucyjnego. Tłumaczy, że w masach ludowych Imperium Rosyjskiego drzemie straszliwy żywioł i podburzanie ich przeciw caratowi doprowadzi do katastrofy. Syn tego proroctwa do wiadomości nie przyjmuje.
„Lenin i Lew Trocki wśród przedstawicieli różnych państw”, fresk nieznanego autora z Muzeum Sztuk Pięknych w Meksyku. Fot. Photo12/Universal Images Group via Getty Images
Rewolucja październikowa zapoczątkowuje falę przemocy, jakiej Rosja wcześniej nie zaznała. Ale Trocki jest gotów usprawiedliwić największe zbrodnie, jeśli tylko przyświecały im słuszne pobudki.

Nazwisko po oprawcy

Znacząco brzmią jego słowa, które wypowiada pod koniec życia w jednej z rozmów z Mercaderem (ten podaje się za kanadyjskiego dziennikarza, zwolennika komunizmu, Franka Jacksona). Demonstruje poczucie moralnej wyższości nad Stalinem. Przyznaje się do swojej odpowiedzialności za mordy popełnione przez bolszewików. Ale jednocześnie stwierdza, że powodowały nim wzniosłe idee, podczas gdy Stalin kieruje się niskimi pobudkami, chodzi mu wyłącznie o władzę.

Intrygująco została w serialu podjęta kwestia nazwiska, pod którym tytułowa postać przeszła do historii. Lejba Bronsztein wybrał takie, a nie inne nazwisko, ponieważ nosił je… jego oprawca, główny nadzorca więzienia w Odessie – Nikołaj Trocki. Tym samym chciał symbolicznie zedrzeć skórę z człowieka, który przysporzył mu ogromu cierpień, i nałożyć na siebie.
Lew Trocki na wychodźctwie w Tampico w Meksyku. Od lewej: konkubina Trockiego Natalia Siedowa, malarka Frida Kahlo, Trocki i lider amerykańskich trockistów Max Schachtman. Fot. Getty Images/Bettmann
W serialu Kotta i Statskiego próżno szukać pozytywnych postaci wśród komunistów. Lenin to egocentryk i psychopata, a Stalin – okrutny bandyta, który w młodości zajmował się rozbojami i zabójstwami.

Przede wszystkim jednak nie ma tu legendy o Trockim jako romantycznym bohaterze. Nie tworzy jej nawet deklarowana przez rewolucjonistę troska o prawo kobiet do rozporządzania własnym ciałem czy likwidację antagonizujących różnic między narodowościami.

Proza życia obnaża pychę ideologa komunizmu. Oddając się w wir polityki Trocki zapomina o własnych dzieciach (jak wtedy, gdy dowodzi szturmem na Pałac Zimowy, a jeden z jego dwóch synów – jeszcze dziecko – chory na grypę hiszpankę ociera się o śmierć). Tak naprawdę chce zastąpić Boga, stać się demiurgiem nowego świata, który wyłoni się z płomieni rewolucji.

Taki portret Trockiego jest sprzeczny z pokutującym w kulturze zachodniej, zaszczepionym jej przez lewicę, przekonaniem, że jeśli się szlachetne intencje oddzieli od totalitarnej praktyki rządzenia, to da się ocalić marzenia o nowym, wspaniałym świecie.

Jak zabić czerwonego cara. Stalin na celowniku

Ribbentrop zaproponował Hitlerowi, że zaaranżuje konferencję z udziałem sowieckiego satrapy, podczas której osobiście zastrzeli go ze specjalnego długopisu pistoletu.

zobacz więcej
Pobudzać myślenie

Rosyjski serial skłania do zgoła odmiennych wniosków. Trocki to apostoł Zła, które korzeniami sięga demonicznej – zwodzącej najbardziej inteligentne umysły – koncepcji człowieka i społeczeństwa, a nie zamordystycznych form sprawowania władzy.

Kott i Statski – choć pokazali Trockiego jako psychologicznie złożoną postać – to, jak było wspomniane, nie oddali wiernie biografii rewolucjonisty. Czy to zmniejsza wartość ich serialu? W żadnym wypadku.

Trzeba bowiem widzom rosyjskim nie tylko dostarczać wiedzy historycznej, ale i pobudzać u nich myślenie o dziejach swojej ojczyzny, które jest niezależne zarówno od prostalinowskiej propagandy Kremla, jak i protrockistowskich mitów zachodniej lewicy. A skoro tak, to szczególnie istotne jest pozbawianie ruchu komunistycznego aury romantycznego bohaterstwa.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Lew Trocki - współczesna ikona rewolucji?
Zdjęcie główne: Lew Trocki z Włodziemierzem Leninem w czasie rewolucji bolszewickiej. Fot. Keystone/Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Nawalny to żaden liberał
Polak, który powiedziałby to co on, byłby uznany za „ruskiego agenta”.
Felietony Najnowsze wydanie
Umiał się wczuć w emocje złodziei. Hojnie go za to obdarowali
Był skłopotany i wtedy panowie powiedzieli: – Prosimy, niech się pan nie przeraża. Te rzeczy są kradzione, ale w Berlinie.
Felietony Najnowsze wydanie
Celebrował trzy czynności: rozmowę, rysowanie i parzenie herbaty
Mieszał gatunki, zieloną i czarną, wyparzał czajniczki. Znał niesłychaną liczbę języków. A pół pokoju poza rysunkami to były książki.
Felietony Najnowsze wydanie
Pytania
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Do wytępienia
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.