Felietony

Z tym, co robili Kuroń czy Michnik, nie mógł się zgodzić

Ujawnił wiele faktów, które okazały się kłopotliwe dla Kremla i jego sprzymierzeńców. Niewykluczone zatem, że pod koniec życia padł ofiarą rosyjskich służb specjalnych.

Zmarły w niedzielę w Cambridge pisarz rosyjski Władimir Bukowski jest w Polsce znany przede wszystkim jako dzielny dysydent, który swoją działalność opozycyjną w Związku Sowieckim przypłacił wielokrotnymi pobytami w więzieniach i „psychuszkach”. Nie bez znaczenia jest też jego polonofilia. Często ostrzegał Polaków przed przebiegłością Kremla już po rozpadzie ZSRR.

Kiedy Bukowski został wydalony z Kraju Rad na Zachód, sowiecki komunizm znajdował się w fazie stagnacji. Kilkanaście lat później nastąpił krach czerwonego imperium i wówczas powiało optymizmem. Pojawiły się szanse na powrót rosyjskich emigrantów politycznych do ojczyzny.

Tylko wariat może mieć prawicowe poglądy? Psychiatria w służbie polityki

Sowieci u antykomunistów diagnozowali „schizofrenię bezobjawową”. Współcześni lewicowcy u konserwatystów dostrzegają fobie, paranoję, sadyzm i domagają się, aby poddawać ich terapii.

zobacz więcej
Tymczasem okazało się, że dawni funkcjonariusze KGB znakomicie odnaleźli się w nowych okolicznościach, o czym najdobitniej świadczy to, że jeden z nich w roku 2000 wygrał wybory prezydenckie. W państwie, którego głową został Władimir Putin, Bukowski mógł tylko znowu kontestować system. Zwłaszcza że podnosił problem reprodukcji struktur państwa sowieckiego w warunkach kapitalizmu nomenklaturowego. Wielu dawnych komunistów przebrało się bowiem w szaty „demokratów” i „reformatorów”, aby za fasadą zmian zachowywać swój wpływ na politykę i czerpać dla siebie zyski materialne (skąd my to znamy?).

Z dzisiejszej perspektywy walka Bukowskiego z reżimem Nikity Chruszczowa i Leonida Breżniewa może się wydawać przeszłością – bohaterstwem godnym najwyżej upamiętnienia w muzeach komunizmu. Tyle że autor „Moskiewskiego procesu” nieraz tłumaczył, że problemem dla świata stał się postkomunizm – zjawisko jak najbardziej aktualne, lecz korzeniami tkwiące w systemie, którego już nie ma.

Dlatego Bukowskiemu nie po drodze było z tą częścią postsolidarnościowych środowisk, które po roku 1989 zdominowały życie publiczne III RP. Surowo oceniał on linię ich porozumienia z postkomunistami przeciw odradzającej się w Polsce prawicy. Z tym, co głosili i robili Jacek Kuroń czy Adam Michnik, nie mógł się zgodzić.

Jednocześnie był kimś niewygodnym dla szermującej sloganami o „prawach człowieka” europejskiej „demokratycznej” lewicy. Ta bowiem miała określony stosunek do rozmaitych konfliktów w Afryce, Ameryce Łacińskiej i Azji: okazywała wyrozumiałość wobec prosowieckich rewolucjonistów, a zarazem bez taryfy ulgowej traktowała dyktatorów, którzy przy pomocy nadzwyczajnych środków stawiali tamę wpływom ZSRR.
Warszawa, 14 czerwca 2007 roku. Władimir Bukowski w Sejmie uczestniczył w obchodach 25. rocznicy utworzenia Solidarności Walczącej. Obok Anna Walentynowicz, w tle między innymi Zbigniew Romaszewski. Fot. PAP/Tomasz Gzell
I tu trzeba przypomnieć istotną rzecz. W roku 1976 władze sowieckie wymieniły Bukowskiego w Szwajcarii na lidera chilijskich komunistów, Luisa Corvalana, któremu z kolei udzieliły u siebie azylu politycznego. Natomiast sam pisarz bynajmniej nie udał się do Chile, choć przypuszczalnie uchodzący za bezwzględnego antykomunistę ówczesny prezydent tego kraju, generał Augusto Pinochet, przyjąłby go z otwartymi rękami. Ostatecznie Bukowski zamieszkał w Wielkiej Brytanii.

W swoich książkach ujawnił wiele faktów, które okazały się kłopotliwe dla Kremla i jego sprzymierzeńców. Dotyczyły one choćby wspierania przez Kraj Rad akcji terrorystycznych w świecie, czy kierowanych przez Wojciecha Jaruzelskiego do towarzyszy sowieckich próśb o interwencję w Polsce w trakcie stanu wojennego.


Niewykluczone zatem, że Bukowski pod koniec swojego życia padł ofiarą rosyjskich służb specjalnych. W roku 2015 królewska prokuratura hrabstwa Cambridge na podstawie anonimowego donosu oskarżyła go o pobieranie z internetu i przechowywanie we własnym komputerze pornografii dziecięcej. Tyle że w świat poszedł znacznie gorszy komunikat, a mianowicie, że pisarz wręcz uczestniczył w tworzeniu i rozpowszechnianiu takich materiałów.

W odpowiedzi Bukowski wystąpił do sądu z wnioskiem przeciw prokuraturze o zniesławienie, a następnie – gdy sąd zwlekał z rozprawą w tej sprawie – wszczął głodówkę. Z relacji prokuratora Williama Cartera wynikało natomiast, że pisarz formułował szokująco nieprzekonujące alibi: ponoć – jak sam wyznał – w latach 90. zainteresował się kwestią cenzury w internecie i dlatego w ramach tego hobby pobierał na swoim komputerze również pornograficzne pliki.

Jak Jacek Kuroń stał się dowódcą armii pacyfikującej społeczny bunt

Słyszałam, że wziął kartkę i rysował strzałki, kierunki natarcia policji, rozlokowanie sił, które miały rozpędzić strajkujących – wspominała Janina Paradowska.

zobacz więcej
Jak było naprawdę – tego się już chyba nie dowiemy. Sąd Najwyższy w Londynie wydał jednak w roku 2016 wyrok, iż Bukowski nie brał udziału w tworzeniu i rozpowszechnianiu materiałów o treściach pedofilskich, częściowo więc go oczyścił.

Cały dramat kosztował pisarza zdrowie. Bukowski miał poważne kłopoty kardiologiczne, przeszedł skomplikowane operacje. Z tej przyczyny brytyjska prokuratura odroczyła śledztwo bezterminowo. Nie sposób jednak powstrzymać się przed rozważaniami, czy komuś nie zależało na zniszczeniu reputacji człowieka, który narażał się Kremlowi zarówno w czasach sowieckich, jak i postsowieckich.

Znamienne, że Bukowski był również surowym krytykiem Unii Europejskiej. Porównywał ją do ZSRR. Kibicował Nigelowi Farage’owi na długo przed referendum w sprawie brexitu. Miał poglądy libertariańskie – optował za modelem państwa-minimum. Uważał, że UE to gigantyczny, biurokratyczny twór, który poprzez poprawność polityczną i socjalistyczne rozwiązania w gospodarce zniewala Europejczyków.

Takie opinie są bardzo kontrowersyjne. I Bukowski obraz Unii z pewnością przerysowywał. Niemniej trzeba mu oddać sprawiedliwość, że przy okazji wskazywał realnie niebezpieczne tendencje, których jesteśmy świadkami na Starym Kontynencie.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: 4 stycznia 1976 r. Władimir Bukowski po uwolnieniu przez władze radzieckie i przybyciu na lotnisko w Londynie, przez Szwajcarię. Dysydent pokazuje dziennikarzom swój radziecki paszport. Obok brytyjski aktor David Markham, jeden z jego głównych obrońców, walczących o uwolnienie Bukowskiego. Fot. Central Press / Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Nawalny to żaden liberał
Polak, który powiedziałby to co on, byłby uznany za „ruskiego agenta”.
Felietony Najnowsze wydanie
Umiał się wczuć w emocje złodziei. Hojnie go za to obdarowali
Był skłopotany i wtedy panowie powiedzieli: – Prosimy, niech się pan nie przeraża. Te rzeczy są kradzione, ale w Berlinie.
Felietony Najnowsze wydanie
Celebrował trzy czynności: rozmowę, rysowanie i parzenie herbaty
Mieszał gatunki, zieloną i czarną, wyparzał czajniczki. Znał niesłychaną liczbę języków. A pół pokoju poza rysunkami to były książki.
Felietony Najnowsze wydanie
Pytania
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Do wytępienia
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.