Cywilizacja

Nieśmiertelność. W ciekłym azocie czy w superkomputerze?

Dziś można najwyżej za 200 tysięcy dolarów kazać się zamrozić po śmierci, a potem czekać na wybudzenie i uzdrowienie do latach. Ale już trwają prace nad maszynami, do których skopiować będzie można zawartość naszych mózgów.

Walt Disney czeka na rozmrożenie do czasów, w których postęp technologiczny zapewni mu przedłużone życie… Kto nie wierzył choć przez chwilę w tę legendę? Choć skremowane prochy twórcy kreskówek spokojnie spoczywały od 1966 roku na kalifornijskim cmentarzu Forest Lawn w ekskluzywnym sąsiedztwie Elizabeth Taylor, Nat King Cole’a czy Spencera Tracy?

Największe gwiazdy popkultury spotkało to, co nieuchronne dla każdego bez wyjątku. Śmierć.

Marzenie o życiu wiecznym trwa jednak od początku istnienia ludzkości. Dziś jest napędzane galopującym rozwojem nauki i techniki. Nie wiadomo tylko w jakiej formule: przedłużania życia przez genetyczne modyfikacje, hibernację, czy może tzw. digital immortality – cyfrową nieśmiertelność.

Czyściec w ciekłym azocie

Są już pierwsi śmiałkowie wierzący, że ludzkie ciało będzie można obudzić po długoletnim leżakowaniu w chłodni. Klienci Alcor Life Extension Foundation zdecydowali się na zamrożenie po śmierci. 164 zmarłych (w 96 przypadkach same odcięte głowy) spokojnie czeka na zmartwychwstanie w magazynie organizacji w Arizonie. To prawdziwy czyściec oczekujących na przepustkę do raju, rozumianego jako powrót do życia w lepszym świecie.
odc. 21, Zagadka nieśmiertelności
Procesy rozkładu wstrzymuje ciekły azot schłodzony do minus 195 stopni C°. Ciała po śmierci zostały poddane witryfikacji, czyli takiemu zamrożeniu, aby znajdująca się w komórkach nich woda nie wytworzyła mikrokryształków lodu niszczących nieodwracalnie błonę komórkową.

Koszt usługi — jeśli ma to być cena za nieśmiertelność — nie jest aż taki wielki. Płaci się 200 tys. dolarów za witryfikację całego ciała, lub 80 tys. za samą głowę. W ramach umowy z organizacją członkowie klubu zgadzają się na procedurę chemicznej mumifikacji i — co chyba najważniejsze — zapisują swoją polisę na życie na rzecz fundacji.

Fundacja ma sieć oddziałów w całym kraju i siedmiu chirurgów dyżurujących całą dobę. W każdej chwili do klienta, który zmarł można wezwać specjalistów – zatrzymają procesy rozkładu tkanek poprzez wstrzyknięcie do żył roztworu konserwującego narządy i przewiozą ciało do witryfikacji.

Sama głowa (czyli tańsza wersja zabiegu) ma służyć do budowy całkiem nowego organizmu wokół zachowanego mózgu człowieka wybudzonego po latach.

Niestety, z pakietem świadczeń fundacji związana jest głośna w ostatnich miesiącach sprawa, czyli spór sądowy Alcora z synem jednego z klientów. Zwłoki zmarłego dr. Laurence’a Pilgerama nie mogły być dostatecznie szybko przetransportowane przez granicę stanu, zatem do siedziby fundacji odesłano tylko odciętą głowę. Resztę ciała skremowano i przekazano spadkobiercy. Syn zmarłego stwierdził, że w ten sposób Alcor zniszczył marzenie jego ojca o powrocie do życia i zażądał miliona dolarów odszkodowania. Mimo tego do klubu nieśmiertelnych corocznie przystępują kolejni uczestnicy. Choć sam szef Alcora Max More, filozof i futurolog, zastrzega: – Obecnie nie dysponujemy technologią umożliwiającą odwrócenie procesu kriogenicznego całego organizmu ludzkiego. Ale mamy podstawy, by wierzyć, że nastąpi to w przyszłości.

Cyfrowe dusze

Pytanie brzmi: nawet jeśli przywrócenie do życia odmrożonego zmarłego, będzie możliwe, to co dalej? Ciało jest zbudowane głównie z atomów wodoru, tlenu i węgla nie może trwać wiecznie. Nawet jeżeli wprowadzane będą zaawansowane medyczne, czy wręcz genetyczne modyfikacje, to o ile faktycznie można wydłużyć czas trwania życia człowieka?

Jego średnia długość wzrasta. Prestiżowe pismo medyczne „The Lancet” podaje, że w Polsce w 2040 roku będziemy żyć aż pięć lat dłużej (z 77,89 lat w 2016 roku do 82,65 la). Ale śmierć nadal jest tylko kwestią czasu.

W tej sytuacji popularność zyskuje inna koncepcja nieśmiertelności: „dusza cyfrowa” czyli zapis i autonomiczne istnienie naszej jaźni na nośnikach pamięci, które znamy z układów scalonych komputerów i smartfonów.
Sztuczna inteligencja dziś potrafi wygrać z człowiekiem w szachy, ale żaden komputer nie wytrzymuje konkurencji z ilością i złożonością procesów odbywających się w każdej milisekundzie pod naszą czaszką. Na zdjęciu Rosjanin Władimir Kramnik podczas szachowego meczu z komputerem szachowym Deep Fritz w 2002 roku w Bahrajnie. Ośmiopatriowa rozgrywka zakończyła się remisem. Fot. Etienne DE MALGLAIVE/Gamma-Rapho via Getty Images
Roman Mazurenko, rosyjski informatyk z typowym dla siebie ciętym poczuciem humoru, toczy rozmowę na internetowym czacie. Jego profil na komunikatorze nie usypia, znajomi mający potrzebę pogadać mogą pisać zawsze. I zawsze otrzymają odpowiedź.

Eugenia Kujda traktuje te pogaduszki ze swoim najlepszym przyjacielem na czacie jako dobrą odskocznię od nie zawsze udanego dnia. I wspomina Romana. Bo ten prawdziwy zginął w wypadku samochodowym w 2015 roku w Moskwie.

Rozmawiający z nią przyjaciel to chatbot, którego sama stworzyła korzystając ze sztucznej inteligencji. Program używa tych samych konstrukcji gramatycznych, wspomnień czy żartów, co pierwowzór. Korzysta z kilkunastu tysięcy zebranych od rodziny i znajomych wpisów i rozmów, jakie zostawił po sobie prawdziwy Roman. Aplikację możemy ściągnąć na telefon i rozmawiać z zapisaną na serwerze „duszą” informatyka.

Skoro tak, to może pójść jeszcze dalej? W filmie „Transcendent” z 2014 roku naukowiec grany przez Johnny’ego Deppa zostaje śmiertelnie ranny podczas zamachu. Jego mózg jest jednak podłączony do superkomputera, co pozwala uratować świadomość, gdy ciało umiera. Bohater zyskuje niemal boską moc, potrafi kopiować się na każdy komputer świata, a nawet tworzyć nowe ludzkie ciało.

Mózg w komputerze

Wiara w możliwość połączenia ludzkiego mózgu z maszyną wynika z przekonania, iż dane i ludzka „dusza” to w gruncie rzeczy taki sam ciąg elektrycznych impulsów, które mogą być zapisane w formie cyfrowej. Nie ma znaczenia, czy na dysku zewnętrznym, czy w chmurze, gdzie trzymamy zdjęcia i filmy z wakacji.

Wychodząc z takiego założenia Elon Musk zapowiada, że jego przedsiębiorstwo Neuralink stworzy smart-mózg, elektroniczny interface będący odzwierciedleniem naszych procesów myślowych. Nowym mesjaszem transhumanizmu pragnie być także inny miliarder, Rosjanin Dmitrij Ickow. Deklaruje, że przed 2045 rokiem ludzka świadomość będzie mogła być skopiowana do postaci cyfrowej i żyć na podstawie mocy obliczeniowej komputera.

Musiałby to być jednak komputer niesłychanie potężny, bo przy 100 miliardach neuronów i kilkuset bilionach synaps, czyli połączeń międzykomórkowych mózg ludzki jest niezwykle złożonym, wielopoziomowym systemem.

Sztuczna inteligencja dziś potrafi wygrać z człowiekiem w szachy, ale żaden komputer nie wytrzymuje konkurencji z ilością i złożonością procesów odbywających się w każdej milisekundzie pod naszą czaszką.

Memento mori. Jak przygotować się na szczęśliwą śmierć

Ilekroć spotkamy orszak pogrzebowy, ile razy usłyszymy o czyimś zgonie, mówmy do siebie: mnie to samo jutro czeka.

zobacz więcej
Zespół finansowany przez rosyjskiego przedsiębiorcę wierzy jednak w sukces. W 2015 roku zdigitalizował niewielki kawałek mózgu szczura. Skopiowano w sumie 31 000 komórek nerwowych i 37 milionów synaps. – W ciągu następnych 30 lat dołożę wszelkich starań, aby życie wieczne było dostępne dla każdego. Jestem tego w 100% pewien, inaczej nawet bym nie zaczynał – mówił Ickow w filmie dokumentalnym BBC „Immortalist”.

Nie wiadomo, czy czytał „Biesy” Dostojewskiego i dialog Kiryłowa a Stawroginem.

– Przyjdzie, a imię jego będzie człowiek-bóg.
– Bóg-człowiek?
– Człowiek-bóg, w tym różnica.

– Cezary Korycki

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Dr Jerry Lemler jako prezes i dyrektor generalny Alcor Life Extension Foundation w 2002 roku pozuje do fotografii w siedzibie fundacji w Scottsdale w Arizonie, w pomieszczeniu, w którym w stalowych tulejach z ciekłym azotem przechowywane są ciała (większe pojemniki) i głowy (mniejsze) zmarłych. Fot. Fot. REUTER / Jeff Topping
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Państwa, które utraciły władzę
Kto nami rządzi? Facebook i Google. MKOl. i FIFA, VISA i Mastercard. Standard & Poor’s i Moody’s.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Krychowiak na warzywach. Czy można być idolem, nie jedząc mięsa?
Władysław Komar zdobył złoty medal olimpijski w 1972 roku. Wcześniej codziennie na obiad dostawał dwukilogramowy połeć pieczonej polędwicy wołowej.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jądra motorem ewolucji
W mosznie ukrywa się wiele niedocenianej dotąd mocy. A wszystko za sprawą mutacji.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Żołnierze siłą trzymani w wojsku, czyli „maskirowka”
Rosyjscy wojskowi i politycy ukształtowali się w sowieckiej tradycji oszukiwania wroga.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy James zostanie Luną? Jak zmienić 7-latkowi płeć
Jeffrey Younger alarmował, że w „przemianę” jego syna w dziewczynkę zaangażowani są wszyscy, łącznie z instytucjami.