Felietony

Malarz ludzkiej pracy, który wyglądał na boksera

Bardzo szybko malował, często wielkie płótna. Osobliwością były te trójwymiarowe obrazy zwane szczelinami, z jakimiś wygiętymi płatami materii. Używał prócz farb dziwnych rzeczy do malowania. Kiedyś na spacerze Maryna powiedziała, że musi wstąpić po twarożek, bo mąż używa też czasem do malowania twarożku.

Andrzej Dobosz w 76. odcinku programu „Z pamięci” wspomina Aleksandra Kobzdeja – cz. 1

Socrealista z aprobatą moralisty Herberta

Pracował, rozmawiając. Potem następowała przerwa z dobrym posiłkiem, kieliszkiem wina, nigdy więcej niż dwoma.

zobacz więcej
4 grudnia 1958 roku na imieninach u ówczesnej żony Tyrmanda, Barbary Hoff, poznałem Aleksandra Kobzdeja i jego żonę Marynę. W tym dużym mieszkaniu na poddaszu koło Rynku Mariensztatu było kilkadziesiąt osób, ale jakoś wyróżniał się wśród nich Kobzdej. Niewyglądający na malarza, a raczej ze swoja twarzą na boksera.

Był najżywszy z gości i jakoś zaczęliśmy ze sobą rozmowę, która przeciągnęła się i wkrótce zostałem do nich zaproszony. W Alejach Jerozolimskich, w kamienicy Hoserów, tam gdzie na dole fotoplastykon.

Kobzdej uchodził za socrealistę z powodu obrazu z roku 1950, za który dostał nagrodę państwową, „Podaj Cegłę”. Po latach zobaczyłem znowu ten obraz w „Zachęcie” i zdałem sobie sprawę, jak niesłuszne były wówczas nasze sądy. Dobrze narysowane, w dyskretnej kolorystce. On, jako socrealista, też był powściągliwy. Malował ludzką pracę.

Ze wszystkich moich znajomych Kobzdej był człowiekiem najzamożniejszym. Malował bardzo dużo. Wiadomo było, że jego sytuacja w Polsce jest taka, że jej nie opuści, dlatego bez żadnego trudu dostawał paszport. Bywał wystawiany w Wenecji, na biennale w Sao Paulo, odbywał podróże azjatyckie.

W 1954 r. towarzyszył Wojciechowi Żukrowskiemu w podróży do Wietnamu i wykonał bardzo piękne rysunki, zarówno przyrody wietnamskiej, jak i postaci. Te reportaże były drukowane w „Przeglądzie Kulturalnym”, ilustrowane przez Kobzdeja.

Po 1956 roku zmienił całkiem paletę, natomiast było to bardzo żywe kolorystycznie. I jakieś te jego płótna bywały dramatyczne. Nie opowiadały bezpośrednio rzeczywistości, natomiast można się było domyślać jakichś figur, zniekształconych zwierząt.

Bardzo szybko malował, często wielkie płótna. Osobliwością były te trójwymiarowe obrazy zwane szczelinami, z jakimiś wygiętymi płatami materii. Używał prócz farb dziwnych rzeczy do malowania. Kiedyś na spacerze Maryna powiedziała, że musi wstąpić po twarożek, bo mąż używa też czasem do malowania twarożku.
Andrzej Dobosz w 76. odcinku programu „Z pamięci” o Aleksandrze Kobzdeju – cz. 1

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


– Andrzej Dobosz,
filozof i polonista, autor felietonów – w tym zbiorów „Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia” (1993), „Generał w bibliotece” (2001), „Ogrody i śmietniki” (2008), „Z różnych półek”(2014) – oraz opowiadania „O kapeluszu” (1999). Doktoryzował się u Leszka Kołakowskiego, przyjaźnił się z Janem Józefem Lipskim, chadzał na spotkania w kawiarni PIW-u przy „opozycyjnym” stoliku Antoniego Słonimskiego. Był inwigilowany przez SB, w 2005 r. otrzymał od IPN status osoby represjonowanej. W 1974 r. wyemigrował do Francji, prowadził w Paryżu polską księgarnię. Zagrał epizody w wielu filmach: „Rejsie” (Marek Piwowski, 1970), „Trzecia część nocy” (Andrzej Żuławski, 1971), „Trzeba zabić tę miłość” (Janusz Morgenstern, 1972), „Stawiam na Tolka Banana” (Stanisław Jędryka według powieści Adama Bahdaja, 1973) oraz „Ryś” (Stanisław Tym, 2007; Dobosz nawiązywał do swej roli filozofa z „Rejsu”).



W każdą sobotę i niedzielę TVP1 emituje cykl rozmów z Andrzejem Doboszem „Z pamięci”. Widzowie poznali też jego wcześniejsze programy „Spis treści”. Co piątek można obejrzeć emitowany właśnie cykl na stronach Tygodnika TVP.
Zobacz też pozostałe odcinki „Z pamięci”. Numery 1-20: 
Odcinki programu „Z pamięci” od 21. do 40.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 41. do 60.:
Odcinki programu „Z pamięci” od 61.:
Zdjęcie główne: Najsłynniejszy socrealistyczny obraz Aleksandra Kobzdeja „Podaj Cegłę” z 1950 r. Fot. kadr z programu „Z pamięci” odc. 76., printscreen
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Nawalny to żaden liberał
Polak, który powiedziałby to co on, byłby uznany za „ruskiego agenta”.
Felietony Najnowsze wydanie
Umiał się wczuć w emocje złodziei. Hojnie go za to obdarowali
Był skłopotany i wtedy panowie powiedzieli: – Prosimy, niech się pan nie przeraża. Te rzeczy są kradzione, ale w Berlinie.
Felietony Najnowsze wydanie
Celebrował trzy czynności: rozmowę, rysowanie i parzenie herbaty
Mieszał gatunki, zieloną i czarną, wyparzał czajniczki. Znał niesłychaną liczbę języków. A pół pokoju poza rysunkami to były książki.
Felietony Najnowsze wydanie
Pytania
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Do wytępienia
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.