Felietony

Życie to pasmo cierpień, przy których nieudany koncert ma rangę pieszczoty

Do programu stawiła się w zaawansowanej ciąży. Zagadnąłem o jej macierzyństwo i zapytałem o masę głupich rzeczy: czy ciąża wpływa na głos? Czy dziecko w łonie matki reaguje na muzykę? Co z karierą? Jak to pogodzić? A skoro ciąża, to i seks.

Gościem Łukasza Orbitowskiego w programie „One: kobiety kultury” będzie Monika Borzym – sobota, 19 października, godz. 15.45, TVP Kultura.

Trauma po szkole aktorskiej, okrucieństwo i złośliwości ze strony części profesorów

Przedwczesna dorosłość młodej gwiazdy polskiego kina.

zobacz więcej
Monikę Borzym poznałem na Instagramie. Oczywiście, świetnie wiedziałem kim jest, słyszałem jej piosenki, przerobiłem parę wywiadów, oglądałem sesję zdjęciową w „Playboyu”. O tej sesji napiszę jeszcze parę słów nieco niżej. Swojego czasu odbiła się szerokim echem. Teraz tylko wspomnę, że piękna Monika wywołała nieliche zamieszanie swoją obecnością na łamach tego magazynu.

Wylądowałem w jakimś miasteczku na zachodzie Polski. Nie miałem za wiele do roboty, więc poszedłem do knajpy, gdzie, traf chciał, zainstalował się facet z gitarą. Niestety, zagrał kiedy zamówiłem już piwo, poza tym był to jedyny lokal w okolicy.

Czasem jest tak, że entuzjazm muzyka wyrasta wysoko ponad talent. Siedziałem, słuchałem faceta i z nudów zrobiłem relację na Instagrama. Monika odezwała się niemal natychmiast. Była ciekawa, jak wytrzymuję na takim koncercie. Szczerze się przejęła. Uważam życie za pasmo cierpień przy których nieudany, niechciany koncert ma rangę pieszczoty. Przy okazji dowiedziałem się, że Monika Borzym traktuje muzykę śmiertelnie poważnie.

Muszę też powiedzieć, że Monika nagrała jedną z najbardziej przejmujących piosenek, jakie w życiu słyszałem. Mowa o „Bardzo smutnej rozmowie nocą” nagranej z Wojciechem Waglewskim.

Właściwie nie wiem co o niej mógłbym napisać. Po prostu zdarzają się kawałki, gdzie każdy dźwięk i każde słowo trąca właściwą strunę w duszy. Te struny w duszy składają się z nagich nerwów. Może dlatego obawiałem się spotkania? Staram się rozmawiać z kobietami, których twórczość lubię bądź przynajmniej szanuję. Monika Borzym zdołała mnie poruszyć. To duża różnica.
„Sam, owszem, bywam dynamiczny, ale w porównaniu z tą dziewczyną przypominam racę odpaloną obok wybuchającego wulkanu” – pisze o Monice Borzym Łukasz Borzym. Fot. Materiały TVP
Gdy spotkaliśmy się w „realu”, tuż przed nagraniem zdumiała mnie energia Moniki. Sam, owszem, bywam dynamiczny, ale w porównaniu z tą dziewczyną przypominam racę odpaloną obok wybuchającego wulkanu. Urzeczony jej energią zapomniałem o „Bardzo smutnej rozmowie nocą”, o własnym przejęciu i facecie z gitarą także. Po prostu usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać.

Zagadnąłem o jej macierzyństwo (Monika stawiła się w zaawansowanej ciąży) i zapytałem o masę głupich rzeczy: czy ciąża wpływa na głos? Czy dziecko w łonie matki reaguje na muzykę? Co z karierą? Jak to pogodzić? A skoro ciąża, to i seks – Monika studiuje psychoseksuologię, więc pozwoliłem ją sobie obsadzić w pozycji eksperta. Głupio było pytać o takie rzeczy. Cóż, na pewne tematy ciągle wiążą mi język. I nie tylko mnie.

Poza tym pogadaliśmy o jazzie. Słoń nadepnął mi na ucho, o tym akurat gatunku muzyki nie mam bladego pojęcia i cieszę się, że mogłem usłyszeć go uszami Moniki Borzym. Co stanowi o wyjątkowości jazzu? Czy bywa jeszcze muzyką rebelii?


Po zdjęciach Monika ofiarowała mi nosorożca. Zbieram nosorożce i bardzo się cieszę, bo moje prywatne stado zaliczył nosorożec właśnie od niej. Parę dni późnej doszły mnie słuchy, że Monika też jest zadowolona, ponieważ nie pytałem o tego „Playboya”. W gruncie rzeczy nie przyszło mi to nawet do głowy. Unikam sensacji. Jest tyle ciekawszych tematów do rozmowy, niż sesja zdjęciowa.

Zbieram te drobiazgi i już rozumiem, że nasze spotkanie było odrobinę większym, niż zwyczajną rozmową w telewizji. Ludzie czasem pytają mnie, dlaczego zajmuję się robieniem programów. Otóż, właśnie dlatego.

– Łukasz Orbitowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz wyemitowane odcinki programu „One: kobiety kultury”:
Zdjęcie główne: Wokalistka jazzowa Monika Borzym w towarzystwie lidera zespołu Voo Voo Wojciecha Waglewskiego podczas koncertu „Jestem przestrzeń” w Parku Wolności przy stołecznym Muzeum Powstania Warszawskiego. Koncert 28 lipca 2017 r. odbył się w ramach cyklu „Pamiętamy '44” i był jednym z elementów obchodów 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Wokalistka wykonała piosenki z albumu „Jestem przestrzeń”, na którym zaśpiewała wiersze Anny Świrszczyńskiej. (rg/doro) PAP/Rafał Guz
Zobacz więcej
Felietony Poprzednie wydanie
Apostoł Zła. Przeciwnik Stalina, który chciał zastąpić Boga
Był rozwiązłym playboyem i piekielnie inteligentnym człowiekiem. Zamachowiec zabił go uderzeniem czekana w tył głowy.
Felietony Poprzednie wydanie
Malarz ludzkiej pracy, który wyglądał na boksera
Do malowania używał nawet twarożku.
Felietony Poprzednie wydanie
Wilki
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Bzzz
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Wcieliła się w Violettę Villas, jest urodzoną królową balu
Łukasz Orbitowski: To ona rozdaje karty. Żadnej pracy się nie boi